Poprzednie częściUratuj smoka 1  

Uratuj smoka 2

Uratuj smoka- Rozdział 1 tajemnicza szafa część 2

 

Paulina była już przy samych drzwiach, powoli zaczęła wyciągać rękę do przodu, jej dłoń i klamkę dzieliła niewielka odległość, już ją złapie, pociągnie w dół i wejdzie na strych, już czuje jak jej palce stykają się z zimna metalową klamką, już przyłożyła do klamki kciuk, już zaczęła delikatnie ciągnąć w dół.

- Co robisz ?

Paulinę oblał zimny pot a serce stanęło jej w gardle, puściła klamkę, tak się wystraszyła że zjechała stopień niżej, lecz szybko złapała równowagę, ciarki przeszły je po plecach, szybko odwróciła głowę. Przy pierwszym stopniu stał Piotruś, ocierający swe piwne oczy.

- Piotrek ?! Co ty tutaj robisz ? – rzeka dysząc i łapiąc powietrze

- Chcesz wejść na strych !? –powiedział podekscytowany i żwawym krokiem zaczął iść po schodach

Już był prawie przy drzwiach, lecz Paulina oparła dłoń o ścianę uniemożliwiając mu przejście, zupełnie ja szlaban przed samochodem.

- Ej !

- Żadne „ej’’, idź do łóżka smarku

- Ja też chcę iść na strych

- Nigdzie nie pójdziesz ! Zapomnij !

- Ja chcę iść na strych !!

- Spadaj głupku !

Mówiąc to przeszyła brata zabójczym spojrzeniem. Łzy napełniły oczy Piotrusia a usta mu zadrżały, lecz szybko opuścił brwi robiąc wściekłą minę, odwrócił się, zszedł po stopniach i udał się do pokoju. Paulina przyglądała się jak odchodzi, następnie przekręciła oczami i podeszła do drzwi. Poziom adrenaliny podsnuł się dodatkowo, lecz szybkim ruchem pociągła klamkę w dół, drzwi otwierając się zazgrzypiały, Paulina weszła na strych, zamknęła za sobą drzwi i włączyła latarkę. Rozglądała się po całym pomieszczeniu, mnóstwo tu było staroci, niepotrzebnych, zapomnianych i przyniszczonych, najwięcej było pajęczyn ale i wiele worków i kartonowych pudeł. Spacerując dalej zauważyła stary fotel i łóżko na którym był położony dywan zwinięty w rulon. Na strychu leżało zepsute radio, zniszczona lampa naftowa, stare lalki, zakurzony stolik, kilka stołków, potłuczone wazony i słoiki. Paulina zauważyła konia na biegunach – pewnie był mamy – pomyślała. Koło konia spoczywał duży, zakurzony, drewniany kufer, podeszła do niego i otworzyła go, w środku były stare ubrania na których leżały stare, obdarte z jedną dużą dziurą pantofelki. Paulina podniosła pantofel, przyświeciła na niego – ludzie w tedy nie mieli gustu – pomyślała na głos. Idąc dalej doszła do ogromnej sterty drewnianych skrzyń, od podłogi aż po sam sufit, zajmując całą szerokość tego pomieszczenia, dziewczyna przyglądała się ścianie ze skrzyń, nagle zauważyła że w prawym dolnym rogu jest jakiś otwór, więc podeszła bliżej. Jedna ze skrzyń nie dolegała do ściany, lecz skoro tu pomieszczenie się kończy to Paulina powinna zauważyć ścianę, lecz zamiast tego zauważyła dalszy ciąg podłogi. Paulina uklękła i na czworaka przecisnęła się przez ciasny otwór, gdy wstała była już w dalszej części strychu, tylko że w tej części pomieszczenia niczego nie było, zupełnie niczego z wyjątkiem stojącej pod ścianą starej, zakurzonej szafy o złotych zdobieniach. – niczego tu nie ma ciekawego – stwierdziła. Odwróciła się tyłem do szafy i zaczęła iść w kierunku ciasnego otworu a następnie ku wyjściu , nagle z dziurki od klucza i szpar szafy zaczęły wydobywać się błękitne promienie światła. Paulina zatrzymała się, poczuła dziwne uczucie, zaczął wiać delikatny i bardzo zimny wiatr, dziewczyna odwróciła cię i ujrzała promienie światła. Wtem szafa otworzyła się, z jej wnętrza wydobywał się oślepiający blask. Paulina upuściła latarkę, zaś ją samą wciągnęło do szafy. Szafa zamknęła się z trzaskiem i wszystko ucichło. Paulina upadła na kamienną podłogę, gdy wstała ujrzała długi i wąski kamienny korytarz, a na jego końcu znajdywało się maleńkie białe światełko. Dziewczyna myślała że jest nadal w szafie, odwróciła się mając pewność że ujrzy drzwi, lecz tak się nie stało, przed nią stała kamienna ściana. Paulina osłupiała, nie wiedziała gdzie jest i co robić, nie wiedziała jak się ma z tond wydostać. Ponownie odwróciła cię w stronę długiego korytarza, była zdenerwowana, nie wiedziała co się znajduje na jego końcu, wtem pochodnie znajdujące się po obydwu stronach ścian zaczęły się kolejno i samoistnie zapalać, dziewczyna wystraszyła się. Po kilku minutach Paulina przełknęła ślinę i zaczęła iść niepewnym krokiem, była przerażona, czuła jak włosy jeżyły się na jej głowie, nogi miała jak z waty, serce biło jej szybko. Ciemny korytarz wydawała się ciągnąć w nieskończoność, lecz ona nadal szła a pogłowie chodziło jej tysiące myśli. Paulina była coraz bliżej światełka, które stawało się z każdym jej krokiem coraz to większe. Do jej uszu zaczął dobiegać delikatny szum, była już bardzo blisko, światło było tak jaskrawe że zaczęło razić ją w oczy. Gdy już je otworzyła była jeszcze bardziej zdziwiona i zdezorientowana. Paulina doszła do wnętrza gigantycznej wieży, była ona tak wysoka że nie było widać gdzie się zakańcza. Na samym dole wieży znajdywało się jezioro, mieniąca się kolorami woda, płynąca w koło niczym słaby wir. W centrum wieży, w powietrzu unosił się wielki srebrny, okrągły dysk, na którym spoczywał dużych rozmiarów, jasno różowy pączek róży. Nagle z nikąd zaczęły pojawiać się okrągłe, srebrne stopnie. Paulina weszła na pierwszy stopień i ostrożnie zaczęła przeskakiwać z jednego na drugi. Nietypowe schody zaprowadziły ją aż po sam kwiat. Dziewczyna przyjrzała mu się uważnie i wtedy pączek róży zaczął powoli się rozkładać. Olbrzymie płatki kwiatku powolutku obniżały się w dół. Czternastolatka zauważyła że ktoś jest w środku, serce zaczęło bić dziewczynie coraz szybciej, w końcu róża zakwitła, a wewnątrz niej była wróżka ! O długich błękitnych włosach i przewiewnej granatowej sukni ze zdobieniami, na piersi miała kamień w kształcie odwróconej łzy. Wróżka otworzyła spokojnie swe błękitne oczy i spojrzała na dziewczynę delikatnym i ciepłym spojrzeniem.

- Nazywam się Frabela i jestem wróżką złotego drzewa oraz strażniczką wieży portalu między ludzkim a magicznym światem.

- Magicznym światem !? To chyba jakiś sen

- Niestety nie, przekroczyłaś strefę światów i teraz jesteś tu

- Czy jesteś w stanie odesłać mnie do domu ?

- Wieża jest postojem w czasie wędrówki z jednego świata na drugi. Zmiana decyzji dotycząca przeniesienia jest tutaj nie możliwa. Przybywasz z ludzkiego świata więc musisz udać się do magicznego, inaczej zostaniesz tu na zawsze

- To co ja mam teraz zrobić !? Czy to znaczy że już nigdy nie wrócę do domu ?

- Gdy już będziesz w magicznym świecie udaj się do ruin królestwa Dellarossa, znajduje się tam Złoty Smok który ma moc spełniania życzeń. Gdy go spotkasz zażycz sobie powrót do domu

Paulina nie powiedziała ani słowa, ciężko było jej uwierzyć że to dzieje się naprawdę.

- Jeszcze jedno, jako człowiek jesteś zupełnie bezradna w magicznym świecie, dlatego chcę ci to dać

Wróżka zacisnęła dłoń w pięść, a następnie otworzyła. Na jej dłoni spoczywał okrągły, złoty medalion na którym było wyryte siedem odwróconych łez, w siedmiu kolorach

- Co to ?

- W tym medalionie znajduje się siedem zaklęć które mogą ci pomóc w niebezpiecznych chwilach

Paulina wzięła medalion i założyła go na szyję

- A teraz najważniejsze, chcąc prosić Złotego Smoka o jakiekolwiek życzenie, musisz zachować ostatnie zaklęcie inaczej Złoty Smok cie nie wysłucha

- Rozumiem, nie mogę wykorzystać ostatniego zaklęcia

- Przed tobą długa i niebezpieczna podróż, używaj medalionu z głową i powodzenia

Wtem stopień na którym stała Paulina znikł, a dziewczyna krzycząc spadła w dół wprost do kolorowego jeziora, woda przyśpieszyła, wir stawał się coraz to szybszy, zaczął wciągać dziewczynę na dno. Nagle nie była już w wodzie, czuła się jakby była w czarnej dziurze wciąż spadając. W jej stronę zaczęło zbliżać się mnóstwo kolorowych świateł, pędziły w jej kierunku, nagle nastąpił rozbłysk oślepiającego światła i nastąpiła cisza.

 

Ciąg dalszy nastąpi

Następne częściUratuj smoka 3  Uratuj smoka 4  Uratuj smoka 5  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania