Poprzednie części: Bez tytułu
Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Bez tytułu
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
Komentarze (16)
Nawet ateista na końcu swej drogi chce w coś wierzyć. Nie oceniam
Nie, bo po co
Tu z kolei jakiś straszny krzyk rozpaczy... ateiści wszak nie krzyczą. Nie wierzą i tyle.
popieram
Myślę o tle wiersza. Ten mocny, emocjonalny ton może wynikać z jakichś nacisków ze strony wierzących. Tak się tylko domyślam :) Zastanawiałbym się nad słowem "nieswojego", bo kojarzy się ze słowej "nieswój", tzn. z zupełnie czymś innym.
Może "cudzego" byłoby lepszym stwierdzeniem, ale osobiście wolę stwierdzenie nawiązujące do Mój Boże, więc nie swojego, nie mojego, tylko WASZEGO (w sensie wierzących).
Nie swój
Nieswój
Maleńka różnica, ale olbrzymie znaczenie.
Poprawiłam.
Jako osoba niewierząca czuję ogromną presję otoczenia.
Bo rodzina. Znajomi. W telewizji. W internecie. Na portalach literackich.
Wszędzie jest bóg.
Trochę rozumiem poszukiwania, ale czuję przesyt.
To jak Czarny Człowiek wśród białych.
Bardzo dziękuję spirytysto :)
A może już tak abstrahując od tego co robią ateiści, a czego nie, z tekstu pobrzmiewa głośna proźba o poszanowanie przestrzeni.
A że czasem różne instytucje władza z buciorami na dywan, to może i dlatego drapieżna forma zapisu z podwójnym "wypierdalać?"
Może tylko tak nakreslone: odtąd jestem ja i moje, won! — może poskutkowac?
Ateiści robią to samo, co chrześcijanie.
Jedzą, piją, lulki palą, tylko nie poszukują czegoś, czego nie ma.
i
Na szczęście ateistyczni księża nie gwałcą dzieci.
Lubię raz i dogłębnie powiedzieć, co myślę.
Bardzo dziękuję Canó :)
Witaj Aisak,
to dosadny tekst! Czy nazbyt? Nie wiem. Cieszy mnie otwartość w temacie. Piszesz bez kompleksów o tym, o czym wielu boi się pomyśleć...
Zastanawia mnie ostatnio pewien problem i jego złożoność w społeczeństwie: Zdarzyło mi się spotkać w swoim życiu ludzi bogobojnych, no wiesz, takich, którzy naprawdę są tacy jak mówią, ale widzę również takich, którzy żyją dla instytucji kościelnej i w tym szkopuł...
Żeby zrozumieć religię i podejść do tego zagadnienia tak na chłodno, chyba trzeba, bądź na pewno, oddzielić Boga od kościoła. Dla niektórych może być to smutne i nieracjonalne co piszę, ale dla niektórych, to zapewne powód do głębszej analizy, czego szczerze życzę...
Pozdrawiam :-)
Witaj Artbook,
Tekst był pisany w okolicach Środy Popielcowej i
Ma wyraźny komunikat:
- Przestańcie mnie gwałcić swoimi wierzeniami.
Nie chcę. Nie akceptuję.
Nie życzę sobie ciągłych nagabywań.
Artbook'u,
Kościół powinni tworzyć ludzie całkowicie oddani innym ludziom, bo są narzędziem w rękach boga.
Są jego słowem i czynem, jeśli w niego wierzą.
Katolicy, to najbardziej plugawe dzieci boże.
Czy można oddzielić kościół od boga?
Czy można oddzielić ciało od duszy?
Można.
Po śmierci.
Ludzie są stadni. Lubią przynależeć.
Często słyszy się jestem wierzący/ca lecz niepraktykujący/ca.
Czyżby?
To bardzo wygodna odpowiedź, i bardzo nieszczera.
Bardzo dziękuję za podzielenie się refleksjami.
Ściskam :)
Dla mnie ateizm w swojej formie jest też religią. xD Jestem w stanie w dłuższym wywodzie wyprowadzić dowód, ale to bez znaczenia. Wiersz niezły! :)
Jak to bez znaczenia?!
Protestuję.
Proszę wyprowadzić dowód, bardzo proszę, nie mam nic przeciwko.
&
Dziękuję imerej :)
Ty mi Aisaczku 5 gwiazdek rzuciła, bym nie utonął w odmętach, a ja nie zajarzyłem. Dzięki:~)
Nie po to DD sypię ci gwiazdkami, żebyś się rewanżował.
Wbrew sobie.
Nie będę już sypała.
A dlaczego wbrew sobie? Nie rozumiem.
wypierdalać! dołączam się!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania