Kolekcjoner Dusz - cz.20

(WIELKI POWRÓT KOLEKCJONERA! Ten odcinek trochę krótszy, ale chyba seria będzie się częściej pojawiała.)

Stałem pośród czerwonych pól.

Czerwonych od krwi. Szesnaście tysięcy ciał otaczało mnie zewsząd. Rozerwane, rozszarpane lub zgniecione. Rój Bloodlorda już zabierał się do sprzątania, zaciągała ich ciała, by zamienić je w biomasę i pożywienie dla wciąż rosnącego roju. Kain leżał w pobliżu. Miał powierzchowne rany, ale jego ciało się regenerowało. Nawet najpotężniejsze zaklęcia szamanów i magów oraz najsilniejsze ciosy wrogich czempionów nie mogły go powalić. Patrzyłem na jego umysł. Umysł przepełniony dumą, siłą i lojalnością. Thundert i Wolfgard… nadal w nim byli. Zachowali część swojej świadomości. Bracia krwi, złączeni w jednym ciele. Czułem, jak mi dziękowali. Nie skłamałem – dałem im moc równą tysiąca czempionów. Usłyszałem kroki.

Nowy lider służących mi zwierzoludzi – Atlas – krzyżówka lwa i tygrysa uklęknęła przede mną.

- Mój Panie. Pojmaliśmy cywili wrogich plemion, nikt nie zdołał uciec.

- Wyśmienicie. Ilu zdołaliśmy pojmać?

- Dwanaście tysięcy zwierzoludzi, dwa tysiące goblinów, osiemset orków, dwieście ogrów oraz… sto mutantów.

Zaklikałem szczękami. Było ich znacznie więcej, niż zakładali moi zwiadowcy. Trudno ich jednak winić. Możliwe, że ich mózg był zbyt słaby. Odnotowałem w głowie, by jeszcze bardziej rozwinąć ich inteligencję i zdolność postrzegania przestrzeni. Spojrzałem na podkomendnego.

- Co zwykle robi twój lud, gdy pokonuje inne plemię?

- Wciela się ich w szeregi swego plemienia, zabijając wcześniej wszystkie osobniki męskie powyżej czwartego roku życia.

- Rozumiem… ilu byście więc zabili?

- Cztery tysiące.

Zaklikałem szczękami zadowolony. Była to odpowiednia liczba.

- Tradycje się zmieniają OAtlasie. Tych, których powinieneś zabić… zamknij ich w kajdany. Będą oni pięknym darem dla Pani Pandory.

Atlas milczał. Czułem jednak, że coś leży mu na duszy.

- Mów – oznajmiłem. – Czuję twój gniew. Nie jestem jednak w stanie czytać twoich myśli.

Mimo że było to kłamstwo, bo pewnie bym się dostał do jego umysłu, nie miałem zamiaru tego robić. Wierność musi iść w obie strony by mój plan się udał. Ten wstał.

- Walczyli dzielnie. Zamknięcie zwierzoludzi w kajdany to największa zbrodnia, jaką można uczynić. Jesteśmy zrodzeni ze zwierząt. Dzikich zwierząt Cartaphilusie. Sami decydujemy kto, jest liderem naszego stada, Nam się tego nie narzuca.

Milczałem. Patrzyłem w dal. Czułem jak Puszcza, która dawniej mi się opierała, teraz ugina się pod moją wolą. Korzenie zaczęły rosnąć, a drzewa powoli rodzić owoce. Wszystko się zmienia. Nadeszła nowa epoka dla tej części świata. Wszystko się zmienia. Musiałem już patrzeć w przyszłość.

- Wszystko się zmienia Atlasie… powiedz: wiesz, jak rozmnażają się gobliny?

Spojrzał na mnie zaskoczony, ale odpowiedział.

- Tak. To proste monstra. Zapładniają cokolwiek: kobietę, kozę czy owcę, a po tygodniu młode pożerają matkę od środka. Bardzo szybko się mnożą, z jednej tylko kozy może wyskoczyć dwadzieścia goblinów.

Kiwnąłem głową.

- A orkowie?

- Dwa sposoby: mają samice, ale też są w stanie wyhodować swoich pobratymców za pomocą magii.

- A ogry?

- Nikt nie wie. Pojawiają się tam, gdzie są inne ogry. Rodzą się z ziemi.

- A mutanty?

Atlas skrzywił się.

- To w większości obojnaki, zapładniają siebie nawzajem, lub poświęcają samych siebie, by wytworzyć wiele pomniejszych.

Zaklikałem szczękami zadowolony.

- Będziesz wspaniałym przywódcą – oznajmiłem. – Masz szeroką wiedzę, godne czempiona umiejętności walki i pewność siebie. Jesteś na razie jedynie nieoszlifowanym kryształem, ale postaram się to zmienić.

- Panie?

Sięgnąłem umysłem w dal i wezwałem Blood-lorda. Nie minęła chwila, a mały wojownik w jego barwach stanął tuż obok.

- Potrzebujemy armii. Nie tylko roju czy zwierzoludzi, ale wszystkich ras. Bloodlord. Powierzam ci Puszczę na czas mej nieobecności. Wybierz najsłabsze dwieście goblinów, wszystkie samice orków i stu samców oraz dwieście zwierząt zdobytych z wrogiego obozu. Tak samo zbierz dwadzieścia ogrów. Jak najszybciej chcę pięć tysięcy goblinów. Mają pracować w kopalniach i zbierać materiały. Użyj bydła i najsłabszych samic orków by się rozmnożyły. Orków też zapędź do pracy. Może nie są najinteligentniejsi, ale z pomocą goblinów mają pewien potencjał konstrukcyjny.

Atlas patrzył na mnie zaskoczony.

- Panie, nie rozumiem…?

Spojrzałem na niego zadowolony.

- Wykonałem zadanie. Zjednoczyłem Puszczę w imię mojej Pani. Czas ruszyć do Avalonu, by złożyć jej hołd. Tych, których nie zabierze Bloodlord, zakuj w kajdany i przygotuj swój orszak do wyprawy do Avalonu. Będziesz mi towarzyszył w podróży. Nadchodzi nowa era Atlasie. Nowy początek dla tego pustkowia. A ty, będziesz miał szansę być jego częścią. O zmroku ruszamy.

Ten nie ustępował.

- Panie, nadal nie rozumiem. Czemu zatrzymujesz część orków? Czemu chcesz hodować gobliny? O jaki „potencjał konstrukcyjny” ci chodzi, Mój Panie?

Zaklikałem szczękami zadowolony.

- Wedle obietnicy, Pani Pandora obiecała mi tytuł Tytana… a żaden tytan nie obędzie się bez swojej siedziby…

Słońce stanęło w zenicie.

Przyszłość. Przyszłość na mnie czekała.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • krajew34 2 tygodnie temu
    Tak jak mówiłem moje lenistwo osłabło na tyle, by wpaść. Podoba mi się podejście głównego bohatera do wielu spraw, bez zbędnego pierdzielenia i wzniosłych mów... Nie cierpię bohaterskich harcerzyków. To imię Odzeusz... Nie wiem czemu, ale razi mnie strasznie, być może to tylko u mnie. Gdzieś na początku masz zwierzętolidzi, nie wiem, czy to tak ma być, jeśli tak to nie było tematu. Dobrze się czyta, byle tak dalej. A co do połączenia się tych dwóch zwierzętołaków... Za nic w świecie nie zgodziłbym się na to, pożreć kogoś, pochłonąć, ok, ale nie połączenie jaźni. Jak być silnym, to tylko jako jedna osoba.
  • Kapelusznik 2 tygodnie temu
    Cześć...
    ja umieram...
    notatki na sesję robię... zostało mi jakieś 500 stron podręcznika, a około 60 stron notatek mam za sobą.
    Spojrzę na to co wskazałeś - poprawię - może imię zmienię na coś innego.
    Między innymi prawie nic nie wrzucam ostatnio, ani nie komentuje - bo cały dzień się uczę.
    Ale na dziś koniec - przeczytam coś z max payna!
    Może kolejnego kolekcjonera wrzucę! - pozdrawiam
  • krajew34 2 tygodnie temu
    Kapelusznik Powodzenia, byle mózgu nie przeciążyć, a o to nie trudno, zważywszy na natłok wiedzy. Podziwiam zaangażowanie, ja nie mógłbym, mój rozum odmawia zapoznania się z przymusowymi informacjami.
  • krajew34 2 tygodnie temu
    Kapelusznik Powodzenia, byle mózgu nie przeciążyć, a o to nie trudno, zważywszy na natłok wiedzy. Podziwiam zaangażowanie, ja nie mógłbym, mój rozum odmawia zapoznania się z przymusowymi informacjami.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania