Poprzednie częściPieśń pokoju cz.1

Pieśń pokoju cz.22 - zakończenie

Do jasnego pomieszczenia wpadały snopy porannego światła, oświetlając siedemioro drzwi osadzonych na przeciwległej ścianie. Miejsce wszędzie i nigdzie. Każdy Dom, tak go nazywali. Wspólny salon może nie tętnił życiem, ale też nie zionął pustką.

 

– Twoja kolej, Mose. – Śniady szpakowaty mężczyzna w rozchełstanej koszuli, obrzucił swojego kompana wyzywającym spojrzeniem.

 

Mose uśmiechnął się jak tylko on potrafił – całym sobą.

 

– Dobry ruch, Habibi. Może jednak zagramy w kości?

 

– Co to, to nie. Zostajemy przy szachach. I jak? Mogę już cieszyć się zwycięstwem?

 

Wędrowiec rozparł się w fotelu. Skupienie na ułożeniu figur przebijało nawet przez czarne okulary.

 

– Mógłbyś chociaż raz dać mu wygrać.

 

Wychudła kobieta w różowej sukni wychynęła zza zbutwiałego skrzydła jednego z wejść. Moc zostawiali w progu, zamkniętą w symbolicznym naczyniu. Tak się umówili. Ustalili, że to będzie normalny dom.

 

– Ach, moja droga bliźniaczka. Możesz pomóc Mosemu jeśli masz na to ochotę.

 

– Naprawdę, Drauga? – Splotła chude ramiona na szyi brata. – I nie będziesz miał pretensji? Nie będziesz ani trochę zazdrosny.

 

– Nie.

 

Kobieta spojrzała na Wędrowca zza białej, arlekinowej maski.

 

– Nie krępuj się, Erin. – Mose wykonał zapraszający gest.

 

– Wieża, o dwa pola do przodu.

 

Mose spojrzał na nią z powątpiewaniem, bo ruch ewidentnie prowokował do zbicia użytej figury skoczkiem przeciwnika.

 

– Zaufaj mi. To on jest kłamcą, nie ja. – Pogłaskała brata po policzku.

 

Drauga złożył ręce i patrzył wyczekująco w stronę przeciwnika.

 

Trzask zamka wybawił Mosego od trudnej decyzji. Nie był dobry w te gierki w zaufanie. W szachy też nie. Wolał kości i karty.

 

Tym razem dwa skrzydła rozwarły się jednocześnie. Pierwsze ozdabiały złote ornamenty i płaskorzeźby bóstw z całego świata. Drugie, skromne, zbite z ładnych desek, nigdy nie zamykały się do końca.

 

Erin wycofała się za fotel bliźniaka, kiedy pokaźna postać wyłoniła się z kamiennego portalu. Kobieta otrzepała zgrzebną suknię i pośpieszyła dziewczynkę kurczowo ściskającą pluszowego misia.

 

Mose z ulgą uciekł od szachownicy, a Erin wbiła chude palce w oparcie fotela.

 

– Podziękowałaś, Wirajo?

 

– Tak.

 

– Ale nie zawiązałaś z nim paktu?

 

– Nie. Ja nie jestem tak lekkomyślna jak niektórzy z nas.

 

Mose wrócił do szachownicy. Teraz okazała się lepszą, spokojniejszą opcją.

 

– Nie powinnaś się dąsać. Wezwała mnie. Znała rytuały. Nie mogłam odmówić – Erin miała ewidentnie bardziej butny nastrój.

 

Wiraja puściła małą rączkę, wypięła wielkie piersi starej Matrony i ruszyła przed siebie jak kobiece tsunami.

 

– Znała rytuały, bo ktoś kiedyś wypaplał je wiedźmom!

 

– Wiesz, że żałuję. – Uśmiechnięta biała maska w pełni oddawała fałsz, który krył się pod nią.

 

Ostatnie z siedmiu drzwi pokrył obraz rozgwieżdżonego nieba. Nie otwierały się często, ale zawsze z jakiegoś powodu. Smukły blondyn w steranej lnianej koszuli przeciągnął się ospale. Jego powłóczysty krok męczył od samego patrzenia.

 

– Czy wy musicie tak hałasować? – spytał, otworzywszy ogromne oczy; małe globy wypełnione niezliczoną ilością światów i możliwości.

 

– No proszę... – Drauga pochylił się nad stołem. – Coś się święci, skoro cała rodzina w komplecie.

 

Podziękowania 

 

To już koniec tej przygody, ale w głowie już powoli szumi kontynuacja. Pomysł jest, ale na razie postawiłem sobie za cel posklejanie innych serii opowiadań w pełnoprawne fabuły. Mam nadzieję, że podczas czytania bawiliście się równie dobrze, jak ja przy pisaniu:). Chciałem podziękować moim dwóm betom Błękitnemu Płomieniowi i Vesperze Veril za wnikliwą analizę i trafne uwagi - zarówno fabularne, jak i stylistyczne. Czasami nawet ortograficzne. Nawet dość często:). 

 

Kolejne podziękowania dla czytających i komentujących - każdy lubi sobie pogadać o własnym tekście, a jeszcze jak z humorem, to podwójna frajda.  

 

MKPuniek 

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania