Tkaczka 14

Kaj niczego nie pamiętał.

Ani tego skąd pochodzi, ani jakim cudem się tu znalazł.

Nie pamiętał nawet swojego imienia.

 

Nadzorcy zwracali się do niego bezosobowo, podobnie zresztą jak i do reszty jemu podobnych. A było ich wielu. Niewolników różnych ras, ludzie jednak stanowili największą grupę.

 

Rozglądał się ostrożnie, a im dłużej to robił, tym większą żywił wątpliwość czy jest wśród żywych. Istoty wokół, snujące się niczym zjawy, pracę wykonywały miarowo i mechanicznie. Nie rozmawiały między sobą, nie płakały, nie jęczały. Na twarzach zaś królowała całkowita obojętność. Puste nieprzytomne spojrzenia i przyklejone upiorne uśmiechy. Im bardziej ich ciała były wymizerowane, tym usta szerzej rozciągnięte na wychudłych obliczach. Poruszali się bezgłośnie, bezgłośnie też mdleli, upadali, umierali. Śmierć przychodziła w całkowitej ciszy. Wielokrotnie każdego dnia. Nikt z niewolników jej nie dostrzegał, nikt się nią nie przejmował. Nikt nie przerywał rytmu pracy. Trupa zastępowano natychmiast świeżą krwią.

 

Kaj już pierwszego dnia zrozumiał, że nie jest to zwykłe miejsce.

Nadzorca wyznaczył jego i innego niewolnika do przeniesienia zwłok na wóz. Gdy przewrócili umarłego na plecy, ich oczom ukazała się wyszczerzona w szerokim uśmiechu twarz z wytrzeszczonymi gałkami ocznymi. Skóra na lysiejacej czaszce była tak opięta i cienka, że sprawiała wrażenie za krótkiej. Wyschnięte, kościste ciało ważyło niewiele, ciężko było określić wiek czy płeć. Nad ich głowami niczym chmura gradowa kluczyło ogromne stado kruków. Czekało uczty z gałek ocznych i innych ciepłych jeszcze przysmaków. Przerzucili zwłoki na wóz, wypełniony stertą trucheł, po czym obojętny woźnica strzelił batem i odjechał w kierunku południowej bramy. Kaj spojrzał w tamtą stronę i ujrzał w dali dym z szeregu kominów na wzgórzu. Domyślił się, że nie tylko na zamku niewolnicy padali jak muchy.

 

Śmierć sama w sobie nim nie wstrząsnęła. Widać dużo już widział w życiu. Jednak obłęd skryty w rozszerzonych, czarnych niczym otchłań źrenicach trupa przyprawił go o dreszcze.

Skąd to otępienie w ludziach, skąd ta niemoc, rozmyślał. Czemu nigdzie nie widać było protestu, żałości czy bólu. Gdy zdał sobie sprawę, że nie ma nigdzie zwłok wystawionych na przestrogę, dla tych co podejmują walkę lub próbę ucieczki, poczuł zimno.

- KAżdy oprawca przecież ostrzega w ten sposób, morduje i zostawia znak dla pozostałych - bił się z myślami. Nie mieściło mu się w głowie, że nikt nie próbował stawiać oporu. Tak jakby już za życia stawali się martwi.

 

Początkowo mniemał, że nic nie pamięta skutkiem ran poniesionych w walkach.

Zdarzały się przecież takie wypadki, gdy ktoś głęboko cięty przez głowę tracił orientację na jakiś czas kim i gdzie jest. Wieczorami przeszukiwał ciało w poszukiwaniu blizn, lecz nie znalazł nic, co by tłumaczyło jego stan. Żadnych guzów, żadnych opuchnięć głowy. Nie było ani strupów, ani świeżych ran ciętych. Tylko stare, zasklepione blizny po rozcięciach, postrzeleniach, przypaleniach. Znalazł nawet znaki po ugryzieniu na łydce przez zapewne jakiegoś wielkiego stwora.

 

Prawdę odkrył niedługo potem.

 

Na początku kazano mu posługiwać w kuchni. Patroszył ptactwo, obierał warzywa, mył niezliczone sterty brudnych naczyń i garów. Szybko jednak okazało się, że wykonywał te czynności bez wprawy i niezdarnie. Widać nigdy wcześniej nie musiał tego robić. Przeniesiono go więc do cięższej pracy. Każdego dnia budzony przed świtem, brał łopatę i szedł rozładowywać wozy węgla. Przerzucał tony kruszca całymi dniami, bez końca, aż ręce pokrywały się bąblami i spływały krwią, a ubranie stawało się cuchnące i mokre. Czuł jednak, że to znajomy ból, znajomy wysiłek. Ciężka praca miała swoje plusy. Pozwalała obserwować i układać myśli. Przetworzyć zdobyte strzępki informacji.

 

Aż któregoś razu, zapomniano o nim.

 

Spocił się tego dnia jak zawsze obficie, pragnienie zaś paliło go żywo, gdyż od poprzedniego wieczoru w ustach nie miał ani kropli. Mimo, że niewolnice nosiły dzbany z wodą i miały nakaz poić wszystkich często i obficie, tego dnia się złożyło, że nie zawitały do niego ani razu. Nadzorca wysłał go po skończonej robocie na mycie do baraków, w których umieszczone były posłania niewolnicze. On zaś korzystając z chwili wolności zległ na swoim sienniku ledwo żywy z wycieńczenia, by choć chwilę odetchnąć. Niestety zasnął snem tak głębokim, że przebudził się dopiero przed świtem.

Język miał suchy i skołowaciały, przed oczami świat wirował, a w głowie dudniło. W pierwszej chwili chciał się zerwać, lecz padł jak kłoda z powrotem na posłanie. I w tym bólu koszmarnego pragnienia i odwodnionego skrajnie ciała - zaczął nagle przypominać sobie. Nie wszystko. Nawet nie najważniejsze rzeczy, które pragnął wiedzieć. Tylko przelotne obrazy. Delikatne i kruche niczym skrzydła motyla nawiedzały go i po chwili odpływały. Niosły ze sobą barwy, uczucia, zapachy.

 

Widział twarz, która raz zagniewana, raz roześmiana błyskała oczami szarymi jak księżyc.

Dostrzegał jaskrawą czerwień włosów i odbite w niej złote refleksy upalnego letniego słońca.

Słyszał głos, który złośliwie śmiejąc zwracał się do niego "Książątko".

Czuł zapach kobiety, który kojarzył się z wiatrem i lasem.

Aż wreszcie przypomniał sobie imię.

Ote.

Następne częściTkaczka Część 15

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (27)

  • Trzy Cztery 3 tygodnie temu
    Cześć, Babo Szora:)

    Czytam i widzę drobne błędy, jakieś przecinki. Mogę pokazać, gdzie je widzę, jeśli chcesz.
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Hej Trzy Cztery,
    Nawet nie wiem co odpowiedziec na Twoją propozycje 😄

    Miło mi, ze zajrzalas, ale chyba szkoda Twojego czasu na przecinki i drobne bledy 🙂 w koncu to nie wypracowanie szkolne 😉

    Pozdrawiam 🙂
  • Trzy Cztery 3 tygodnie temu
    Czytałam, widziałam te drobiazgi, ale przestałam wynotowywać w połowie, bo chciałabym, żeby, tradycyjnie, przyszedł do Ciebie Bajkopisarz, który jest najlepszy w te klocki. Więc ja - tylko do połowy, a dalej już nie. Może Bajkopisarz zechce zajrzeć, może coś zauważy i się odezwie? Może nawet poprawi i moje "poprawki"? A oto one (do zdania: "Prawdę odkrył niedługo potem"):

    A było ich wielu. Niewolników różnych ras, ludzie jednak stanowili największą grupę. - > A było ich wielu, niewolników różnych ras. Ludzie jednak stanowili największą grupę.

    Istoty wokół snujące się niczym zjawy pracę wykonywały miarowo i mechanicznie. - > "snujące się niczym zjawy" oddziel przecinkami.

    Na twarzach zaś królowała całkowita obojętność. Puste nieprzytomne spojrzenia i przyklejone upiorne uśmiechy. Im bardziej ich ciała były wymizerowane, tym usta szerzej rozciągnięte na wychudłych twarzach. - > "na wychudłych twarzach" wyrzuć. Masz "na twarzach" na początku. Możesz tam dodać 'wychudłych".

    Skóra była tak opięta i cienka na łysiejącej czaszce, że sprawiała wrażenie za krótkiej. - > Skóra na łysiejącej czaszce była tak opięta i cienka, że sprawiała wrażenie za krótkiej.

    Gdy zdał sobie sprawę, że nie ma nigdzie zwłok wystawionych na przestrogę, dla tych co podejmują walkę lub próbę ucieczki, poczuł zimno. - > drugi przecinek niepotrzebny (przed "dla tych")

    - KAżdy oprawca przecież ostrzega w ten sposób - > ka

    Zdarzały się przecież takie wypadki, gdy ktoś głęboko cięty przez głowę tracił orientację na jakiś czas kim i gdzie jest. - > Zdarzały się przecież takie wypadki, gdy ktoś głęboko cięty przez głowę tracił na jakiś czas orientację, kim i gdzie jest.
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Dziękuję, z niektórych skorzystalam 😉
  • Trzy Cztery 3 tygodnie temu
    Bardzo ładny kawałek.
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Miło mi, ze nie podeszlas do tego calkiem jak do dyktanda do sprawdzenia 😃😘
  • Trzy Cztery 3 tygodnie temu
    Już z pierwszego Twojego komentarza wyczułam rezerwę do takiego podejścia. I słusznie. Korekta to będzie spawa wydawcy, jak już zbierzesz się do opublikowania tego wszystkiego w książce. Warto jednak dać wydawcy jak najbardziej dopracowany materiał. Nawet w tłumaczeniach dzieł Murakamiego korektor coś tam przeoczył. Czytam te grube tomiska na urlopie, od dwóch lat. Jednak - najważniejsza jest treść. Treści korektor nie wymyśli.
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Moj dystans raczej wynika z tego, ze bardziej sobie cenie uwagi dotyczace budowania fabuly, rozwijania jezyka, dodawania dynamizmu scenom, czy tworzenia ciekawych opisow, bohaterow, a mniej bledy gramatyczne, ortograficzne, czy nawet subiektywne oceny szyku w zdaniu czy ich przestawiania. Nie staram sie byc zlosliwa, nie chce tez Cie zniechecac do pisania komentarzy.
    Po prostu, gdy za bardzo zaczynam sluchac innych w takich kwestiach, zaczynam sie gubic i tracic ochote, zeby w ogole pisac. Zwlaszcza ze kazdy mowi co innego. Moze nie umiem wyrazac sie po polsku, a moze to przyjdzie z czasem.
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    I ani mysle kiedykolwiek tego wydawac 🙂 Piszę dla relaksu, a historyjka taka jak wiele innych 🙂 korzystam z motywow znanych wszystkim 😉
  • Trzy Cztery 3 tygodnie temu
    Zajrzałam teraz pod przypadkową część tej opowieści, tutaj:
    https://www.opowi.pl/tkaczka-czesc-7-mroznej-nocy-w-lesie-a65668/
    Masz tam dobrą korektę Bajkopisarza. Cieszysz się z niej. Myślałam, że to przydatne uwagi:)

    Pisanie dla relaksu popieram:)

    Wiesz, kiedyś dostałam do zatwierdzenia korektę jednej z moich książek, a tam w wierszu wers podzielony na połowe. "Bo tak będzie ładniej na stronie" - napisała pani korektor....

    Pozdrawiam i obiecuje nie patrzeć u Ciebie na stronę techniczną.

    Dobranoc, Babo:)))
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Ojej, przydatne 🙂Moze po prostu tak bardzo sie przyzwyczaiłam do Bajkopisarxa, ze jego korekte uwazam za najwazniejsza i ostateczną 😃
    Poza tym jak sama piszesz znasz to uklucie bolu, gdy ktos Twoje dzieciatko czyli wlasnie napisane świeżutkie zdanie chce pociąć, pokroic, przerobic i poskładać zupelnie inaczej. A z rad kilku osob to taki Frankenstain wychodzi, a nie zlote dziecko 😃
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Pozdrawiam i zycze nam obu - relaksu przy pisaniu i relaksu przy czytaniu 🙂😘
  • Bajkopisarz 3 tygodnie temu
    „reszty jemu podobnych. A było ich wielu. Niewolników różnych ras,”
    Szatkujesz zdania jak kapustę. Nim się rozpędzi już koniec – start-stop-start. Sugeruję przerobić na dwa zdania, żeby się to płynniej czytało.
    „stanowili największą grupę.”
    Najliczniejszą
    „Rozglądał się ostrożnie, a im dłużej”
    Przyznam, że tu mnie całkiem zmyliło. Byłem pewien, ze Kaj siedzi w więzieniu, a dookoła krzątają się jacyś nadzorcy i służba ogarniająca więzienie. Dopiero w kolejnym akapicie doczytałem, ze Kaj jest pracującym niewolnikiem, nie więźniem w celi. Trochę to mylące.
    „Kaj już pierwszego dnia zrozumiał, że nie jest to zwykłe miejsce.”
    Taka drobna niezgodność, niedopowiedzenie. Najpierw się rozgląda ostrożnie, jakby pierwszy raz widział to konkretne otocznie, a teraz piszesz, że już od pierwszego dnia zrozumiał itd. Czyli jest doświadczonym już więźniem-niewolnikiem, dlaczego więc rozgląda się ostrożnie, jakby widział wszystko pierwszy raz.
    „Nadzorca wyznaczył jego i innego”
    Kiedy? Pierwszego dnia, czy właśnie teraz?
    „na lysiejacej czaszce”
    Łysiejącej
    „Widać dużo już widział”
    Widać-widział
    „żadnych opuchnięć głowy”
    Raczej: żadnej opuchlizny

    Fajnie, fajnie. Kolejna postać do kolekcji, zaczyna się rozjaśniać kto z kim, kto przeciw komu i po co. Dobrze wprowadzony bohater – chociaż dopiero się okaże czy bohater, bo w sumie możesz go teraz porzucić i wrócić do Ote. Nie wiadomo czy Kaj sam podejmie jakieś próby uwolnienia się, czy poczeka na ratunek – i to też plus, ze w tej chwili tego nie wiemy 😊
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Bajkopisarzu, szatkujem kapuste bom prosta babo, a zdania wielokrotnie złożone to wyższa szkoła jazdy :-P A serio - to tak mi sie bardziej podoba. Nie lubię czytać kwiecistego języka, pisać nie chcę, czy nie potrafię :-) Moze kiedys... Zreszta wydaje mi sie, ze proste zdania maja wieksza sile wyrazu. Podkreslaja cos waznego dla historii. Cos czego nie powinnismy pominac - ale to tylko taka moja osobista teoria :-P
    Co do tego zmylenia, wydaje mi się, że nie sugerowałam ani słowem więzienia, to raczej Twoja nadinterpretacja :-) I nie wiem znowu skąd też uważasz że powstala niezgodność - rozglądac ostroznie mozna sie cały czas pobytu w nowym nieznanym miejscu , w sensie i dzien, i dwa, i trzy dni, a nawet, o szalenstwo!, tydzien, a pierwszego dnia mozesz sobie pomyslec ze jestes w jakims totalnie odjechanym miejscu nawet nie bedac doswiadczonym w podrozach :-) Tak mi się wydaje, ale jeszcze zastanowie się nad tym co napisales :-)
    Co do reszty bledow - masz oczywiscie racje :-)
    Bohater wprowadzony jest, ale powiem szczerze, ze nie mam pojecia, jak teraz podawac historie...pewnie jak zawsze, metodą prób i błędów.
    Dzięki że zajrzałeś, zawsze czekam na Twoje uwagi z niecierpliwością :-)
    Pozdrawiam,
  • Bajkopisarz 3 tygodnie temu
    Baba Szora -
    1. Pełna zgoda, krótkie zdania podkreślają coś ważnego. Teraz sprawdź tylko, czy w tym co zaznaczyłem, faktycznie są na tyle ważne i kluczowe sprawy, żeby warto było dla nich stosować taki wyróżnik.
    2. Zaiste, to moja interpretacja, a jeśli nadinterpretacja to masz sygnał, że czytelnik, który jest jak małe dzieciątko zabłąkane we mgle i wymaga prowadzenia za rączkę przez autorkę, poszedł nie w tym kierunku, w którym autorka chciała :) Dlaczego tak się stało? Czasami się wpuszcza czytelnika w maliny, to fakt, ale czasem sam w nie gapa włazi bez sensu. Może mu tego nie fundować? Czasem wystarczy słówko doprecyzowania np "rozglądał się ostrożnie jak zwykle/ jak co dzień
    3. Z podawaniem historii to sprawa dość prosta, ale kluczową decyzję musisz podjąć teraz: albo Kaj czeka biernie na ratunek, albo działa aktywnie, na równi z Ote. Albo masz dwóch prawie równych bohaterów, albo jednego dominującego. Ale to już zależy, co Ci się bardziej podoba. Czytelnik tu akurat nie ma nic do gadania, tylko jest od czytania z rosnącym zainteresowaniem :)
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Bajkopisarz
    1) Przekonałeś mnie.
    2) Przekonałeś mnie...heh... pomyślę nad słówkami.
    3) Sprawa niby prosta, ale ciężko się zdecydować :-)
  • Dekaos Dondi 3 tygodnie temu
    Babo Szoro↔Tyle już napisano wyżej, że prawie nie mam co pisać niżej.
    Zdaniem mym, właściwie przedstawiona Jego sytuacja.
    I zakończenie↔każe czekać, co dalej będzie i co z tego wyniknie.
    O się, się nie wypowiadam, bo to jeno odchyłka ma.
    Czytać będę. Jak dożyję, rzecz jasna:))↔Pozdrawiam:)↔V
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    A czemu 'jak dożyjesz'???
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    W sensie mam nadzieje ze nie planujesz jakiegos sepuku czy innego haiku :-P
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Rowniez pozdrawiam i dzieki :-)
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    PS chyba ze 'jak dozyje' sugerowalo ze tak wolno pisze te czesci, ze zanim skoncze cala opowiesc to wiekszosc z nas bedzie juz nad grobem albo i w ?
  • Dekaos Dondi 3 tygodnie temu
    Babo Szoro↔Tyś rozgryzłaś intensje me na wylot. A zatem pisz i nadzieję miej, że zdążę przeczytać,
    bo na drugiej stronie jeszcze nie byłem i nie wiem, czy stamtąd można tu kukać:))
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Przyśpieszyłam pisanie :-) Ale nie wiem czy nie odbiło się to na jakości :-P Więc jak będę mieć uwagi, że nudne, że prostackie, że za dużo 'się' - to odpiszę, że to wina Dekosia, co mnie swoim miejscem na cmentarzu straszył :-P :-)
  • Dekaos Dondi 3 tygodnie temu
    Baba Szora↔Póki co, jeno miejscem:)↔Ale Tyś chyba nie płocha zanadto?
  • Baba Szora 2 tygodnie temu
    Dekaos Dondi Płocha? :-))) Cóż za piękne słowo, którego już nikt chyba nie używa :-)
    Ani płocha, ani płochliwa :-))
  • piliery 3 tygodnie temu
    Moja 5 to tylko formalność, bardziej daję znać ze czytam. Nadal z zainteresowaniem. :)
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Fajnie :-) Dzięki.
    Pozdrawiam,

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania