Tkaczka Część 12 Mroźnej nocy w lesie…

- Z kimś mnie mylisz. Jestem Ote. Ote, córka Bazyla - odpowiedziała Ote, ze wszystkich sił ukrywając drżenie głosu.

 

Odruchowo sięgnęła po sztylet, lecz nie miała przy sobie żadnej broni. Wiedźma spojrzała na nią krytycznie, wydęła usta i błyskawicznym ruchem zacięła szponem policzek Ote. Z głębokiej rany poleciała krew. Dziewczyna nie zdążyła nawet mrugnąć okiem. Stała jak skamieniała, nie mogąc zaczerpnąć tchu. Niedowierzanie i szok wypłynęły na twarz.

 

- Udało jej się mnie zranić, udało się... ? - pytanie dudniło w uszach, a głowę rozsadzał potężny ból - Jak to w ogóle możliwe?

- To przecież nie powinno być możliwe - rozpaczliwie myślała.

 

A jednak czuła ciepłą lepkość cieczy rozlanej po policzku. Nie dotknęła rany. Nie była w stanie zrobić najmniejszego ruchu.

Wiedźma podeszła jeszcze bliżej i wciągnęła zapach posoki haczykowatym nosem. W przenikliwym oku błysnęło coś niebezpiecznie.

- Głód? - pomyślała Ote czując włoski stające dęba na skórze.

 

- Twoja krew nie kłamie - rozciągnęła ponownie usta w koszmarnym uśmiechu kobieta. Dziewczyna pomyślała, że ten uśmiech już zawsze będzie nawiedzał jej koszmary senne - Jesteś jedną z Agrrrh.

 

Głowa Ote odruchowo zaczęła się kręcić w geście zaprzeczenia.

Nie wiedziała, co to Agrrrh, więcej, nawet nie chciała tego wiedzieć.

Nie zamierzała dociekać, co jest nie tak z jej krwią.

Pragnęła po prostu się obudzić.

Teraz.

Zaraz.

 

- Obudź się, Ote! Obudź się! Obudź się! - krzyczała coraz donośniej w myślach.

- To nie może się dziać! - jęknęła zrozpaczona.

 

Nie widziała żadnej drogi ucieczki z tej przeklętej jaskini szalonych wiedźm. Jedyną możliwością było przebudzenie. Odzyskała władzę w rękach i wymierzyła sobie policzek. Bez sukcesu.

Wiedźma spojrzała z pogardą na próby dziewczyny, zapewne czytając w myślach spanikowanego umysłu. Prychnęła lekceważąco:

 

- Śmierć z pewnością cię wybudzi...- po czym dodała z wydętymi ustami, udając zastanowienie - No chyba, że jej nie przeżyjesz.

 

Roześmiała się skrzekliwym, nieprzyjemnym głosem z własnego dowcipu, skierowała wzrok ku drzewu i ruszyła. Ote niczym prowadzona na magicznej smyczy podążyła za wiedźmą.

 

- Wiesz córko Agrrrh, co to jest? - zapytała dziwnie zdławionym teraz, gardłowym głosem. Wykonała w powietrzu gest delikatnego głaskania gałęzi, nie ośmielając się przy tym dotknąć kory. Nie doczekawszy odpowiedzi kontynuowała:

- To źródło wszelakiego życia. Serce puszczy.

 

- Ono jest martwe - wydukała nieśmiało Ote, dumając nad brakiem logiki w stwierdzeniu wiedźmy.

- Jak coś bez życia, może być jego źródłem? - zastanawiała się w myślach gorączkowo - Skoro serce jest martwe, czyż wszystko wokoło nie powinno umierać?

 

Nie dostrzegła ostatnio żadnych uschniętych drzew, ani rozłożonych, nadgnitych ciał zwierząt. Nie raz też upolowała kuropatwę, łanię czy króliki. Zwierzyny było w bród. Nie widziała chorób toczących rośliny. Puszcza rodziła obficie i hojnie.

Była bogatsza niż wszystkie pozostałe królestwa łącznie.

 

- Nie jest martwe, głupia. Dotknij. - Wiedźma chwyciła jej rękę w żelazny uchwyt i przyłożyła delikatnie do pnia drzewa. Czerwone drobinki rozświetliły nieśmiało korę pod dłonią Ote.

 

- Ono śpi - warknęła wiedźma groźnie - Tak jak my wszystkie, po wielkiej wojnie. Od wielu długich lat nie wypuszcza liści. Czeka.

 

- Czeka? - powtórzyła jak echo dziewczyna - Czeka na co? Na kogo?

 

- Czeka na krew Agrrrh - odpowiedziała kobieta - Krew żywą i pełną prastarej magii. Krew zmieszaną ras wszystkich z najsilniejszą, wiedźmią.

 

Ote wytrzeszczyła oczy. Wyrwała w końcu rękę z kościstego uścisku. Miała mętlik w głowie.

- Ale co to ma wspólnego ze mną? Ja jestem Ote, córka Bazyla - wyszeptała teraz już błagalnie dziewczyna - Nie jestem jedną z was. Jestem zwykłym...

 

Słowo 'człowiekiem' utknęło w gardle.

Nie była przecież zwykłym człowiekiem.

 

Ludzie ją odrzucali, dla nich była zwierzęciem.

Fae też nie wiedział, czym była.

Nie człowiek, nie Fae, nie wiedźma.

Należąca do wszystkich ras, nie należąca do żadnej.

Mieszaniec. Dziwoląg. Wyrzutek.

 

- Twoja krew jest kluczem - wiedźma powoli traciła cierpliwość, widząc reakcję dziewczyny.

- Patrz - powiedziała i sięgnęła szponem po utoczoną z cięcia na policzku kroplę krwi. Delikatnie przeniosła ją na gałąź.

 

Ote poczuła falowanie magii w powietrzu. Patrzyły obie jak urzeczone. Karminowe iskierki zaczęły krążyć pod korą w miejscu, gdzie skapnęła posoka. Gorejący na czerwono pąk wynurzył się z gałązki, po czym rozwarł płatki i buchnął strumieniem iskier rozchodzącymi się po całej jaskini.

 

Wiedźma patrzyła łapczywie, niczym odurzona, drżąc z pragnienia jakoby w gorączce. Obejrzała się przebiegle na swe śpiące kamiennym snem siostry, zerwała kwiecie wprawnym, ledwo dostrzegalnym dla oka ruchem i włożyła do ust.

 

Ote ledwo zarejestrowała następne wydarzenia.

Uwolniona energia odrzuciła ją na kilka metrów. Światłość paląca oczy zgasła jednak równie niespodziewanie, jak się pojawiła.

 

Gdy spojrzała na wiedźmę, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Jej skóra błyszczała, włosy rozchodziły się wokoło głowy niczym unoszone wichrem, a z białek i szponów bił blask.

 

Kobieta przymknęła oczy w ekstazie i jęknęła.

 

- Moc - powiedziała głębokim, dochodzącym niby ze studni głosem - To jest źródło mocy wiedźm.

 

Po chwili wszystko znikło.

 

Otworzyła lekko jarzące jeszcze oczy i patrząc z żądzą na drzewo, które znów zdawało się być martwe kontynuowała - Dzięki niemu wygrywałyśmy wojny. Podbijałyśmy narody. Byłyśmy niezwyciężone.

 

- Aż pojawiła się twoja matka - rzuciła Ote zimne, nienawistne spojrzenie - i odebrała nam to, co najcenniejsze.

 

- Jesteś do niej bardzo podobna - dopowiedziała po chwili cedząc słowa.

 

Coś w jej wyrazie twarzy przyśpieszyło bicie serca Ote. Nieuchwytne szaleństwo zagościło w czarnych niczym noc źrenicach.

 

- Drugi raz nie dam się przechytrzyć - szepnęła obłąkanym głosem. Widać było walkę na szkaradnej twarzy, którą toczyła w umyśle. Po chwili decyzja została podjęta, a nieopisana ulga rozciągnęła odrażające usta - Nie będę żebrać kropli, gdy mogę mieć wszystko...

 

Ote zrozumiała w mgnieniu oka, że jej los został przypieczętowany. Rzuciła się do rozpaczliwej, bezsensownej ucieczki. Złowrogi śmiech rozbrzmiał za plecami.

 

- Przed przeznaczeniem nie uciekniesz - zagrzmiał głos niczym burza - Przede mną również.

 

Dogoniła błyskawicznie Ote, chwyciła za gardło szponami jednej ręki i uniosła w powietrze. Twarz wykrzywił okrutny grymas. Uwielbiała zadawać ból. Patrzyła łapczywie na rozpaczliwą szarpaninę dziewczyny, upajając się strachem niczym winem.

 

Ote brakło powietrza. Słyszała donośny śmiech wiedźmy i ujrzała w mrocznych oczach obietnicę.

Dostrzegła zamach szponami drugiej ręki w ostatniej chwili, choć i tak to było bez znaczenia - nie była w stanie zrobić uniku. Poczuła ból uderzenia łamiący żebra. Żyła jednak nadal, mimo że nie powinna. Spojrzała w oczy wiedźmie. Szok i niedowierzanie odbiło się na szkaradnej twarzy. Jej ostre jak brzytwy pazury nie były w stanie przebić czerwonego materiału płaszcza Ote. Straszliwy gniew wykrzywił twarz kobiety. Rzuciła Ote z impetem, o najdalszą ze ścian, jak szmacianą lalką. Siła, której użyła była tak ogromna, że kamienny blok pękł tworząc dziurę na wylot. Dziewczyna przeleciała na zewnątrz, zsunęła się po pochyłej powierzchni, po czym ostatkiem sił zdołała złapać krawędź dłońmi. W jaskini nie czekało jej nic innego jak śmierć, co do tego nie miała złudzeń. Dna przepaści nie była w stanie dostrzec. Istniała jednak szansa. Szansa na szybką i bezbolesną śmierć, dopowiedziała sobie w myśli Ote. Nie mogąc utrzymać się dłużej, puściła.

 

***

 

Delikatne ciało spadało bezwładnie.

Straciła orientację i zdawało się przez chwilę, że leci ku gwiazdom, lecz było to jedynie odbicie nieba w lodowatej tafli jeziora.

Ostatnie co dostrzegła, to dwa księżyce, po czym zamknęła oczy.

Szum powietrza i dudnienie w uszach zagłuszyły wreszcie wściekły ryk wiedźmy.

Uderzenie o powierzchnię wody odebrało jej dech.

Ogłuszający ból rozszedł się po całym ciele niczym ogień.

Odebrał w jednej chwili wszystkie siły.

Opadała bezwolnie, niczym liść, w ciszy podwodnego świata.

Gdy sięgnęła dna żar rozsadzał płuca i skronie.

Słyszała jedynie dudnienie serca.

Kończyło szaleńczy bieg.

Spowalniało, by zastygnąć nieme.

Chłód i spokój ogarniał ją coraz bardziej.

Bezwolnie otworzyła oczy, by ujrzeć bezkres ciszy, w którym wreszcie odpocznie...i zobaczyła twarz.

Znaną, choć w pierwszej chwili nie mogła skojarzyć.

Wykrzywioną strachem i furią, krzyczącą jej imię raz za razem.

Fae.

To był Fae.

Obudziła się i poczuła się, jakby ktoś wyrzucił ją gwałtownie na suchy ląd.

Pierwszy haust powietrza wydawał się wybawieniem, następny stał się męką.

Duszący kaszel dławił i odbierał odzyskane powietrze.

Wymiotowała wodą.

Nie była w stanie nic powiedzieć.

Nie miała sił, by wstać.

Leżała bez życia przez kilka długich chwil, aż poczuła silne, gorące ręce wokół talii i nóg.

Fae wziął ją w ramiona jak dziecko, posadził na kolanach, okrył swoim płaszczem i rozcierał plecy.

Ote pomyślała ledwo żywa, że to może jakaś kolejna tortura.

W końcu jednak przestał słysząc cichy syk.

Objął rękami i przytulił do siebie, by mogła chłonąć ciepło jego ciała.

Chciała wyrwać się, krzyknąć jakieś przekleństwo i kazać mu iść precz.

Był w końcu ‘podstępnym Fae’ , któremu nie można było ufać.

Nie miała jednak sił.

Głowę położyła na twardym niczym z kamienia barku i odetchnęła.

Zdołała jeszcze wyszeptać:

- Musimy uciekać. Wiedźmy się zbudziły.

I odpłynęła.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (21)

  • Akwadar 2 miesiące temu
    Jest trochę do poprawienia ;)
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    A konkretniej? :-D
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Oprócz akapitów i przecinków, bo to jest dla mnie ciemna magia :-P
  • Akwadar 2 miesiące temu
    Baba Szora zajrzyj do mnie na profil.
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Akwadar A na coś konkretnie? Bo dużo tego masz :-)
  • Akwadar 2 miesiące temu
    Baba Szora o mnie ;)
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    AQ, mowisz do mnie po chińsku :-) Ja nie rozumiem :-) U Ciebie jest tylko adres:patrykross78@gmail.com . Ma mi to cos powiedziec? W sensie: co konkretnego? :-)
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Czy chodzi Ci o to bym wysłała Ci tekst na emaila, a Ty mi dopiero wtedy odpowiesz??? Bo nie rozumiem :-)))
  • Akwadar 2 miesiące temu
    Baba Szora napisz do mnie to pogadamy ;)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Babo Szoro↔Hmm... trudno mi rzec, jeżeli chodzi o dodany fragment.
    Na pewno nie gorszy, ale nie chociażby tego symbolicznego fragmentu, gdzie Ote jest rzucona na ścianę.
    Pokazuje, że Wiedźma ma wielką siłę, ale też Ote nie ułomek. Rozbija sobą skałę i nadal żyję.
    Tylko nie przesadzaj z cudzymi poprawkami, bo to w końcu nie będzie Twój tekst'
    Oczywiście↔przesadnie piszę:)))
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Nie wiem czy dobrze zrozumialam - rzucenie o sciane nie zmienilo sie, nadal jest :-) Dodala tylko odrobine wytlumaczenia czemu wiedzma chce cala krew od razu, a nie po kropelce...
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Babo Szoro↔Sorry↔To ja namieszałem z tą ścianą. Faktycznie jest, tylko później :~)
    Gdy przeczytałem jeszcze raz, jeszcze uważniej, dodany fragment, to jestem bardzo na tak:)
    Napisane tak, że ''widzieć'' można:)
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    :-) Spoko. To moja wina - bajzel na opowi robię, niedługo zacznę brudnopis wklejać :-P
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Baba Szora →A swoją drogą, szkoda, że nie można wklejać odręcznych napisów,
    lub ilustracji do tekstu.
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi Szkoda - przynajmniej mapke mozna by bylo wrzucic...
  • wolfie 2 miesiące temu
    Przeczytałam obydwie części i muszę przyznać obie są bardzo dobre, ale jednak ta druga bardziej przypadła mi do gustu :) Wciąż jestem pod wrażeniem tego jak opisujesz daną sytuację, niemal "widzę" to przed oczami :)
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Dziękuję :-)
  • Vespera 2 miesiące temu
    Zgodzę się w całej rozciągłości, ta druga wersja jest pełniejsza, daje czytelnikowi więcej.
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Vespera OK, dzieki :-)
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    "Aż pojawiła się Twoja matka - rzuciła"
    Jeden błąd to sama wiesz :)
    A drugi - jeśli rzuciła to opis wypowiedzi jest ok. A jeśli rzuciła w znaczeniu podrzucić, cisnąć, to wtedy tak:
    Aż pojawiła się twoja matka. - Rzuciła

    Jak dla mnie ta wersja jest lepsza, bo wszystko dobrze tłumaczy. Tu bym nie zgłosił uprzykrzonego motywu wiadra krwi, bo jest on uzasadniony wystarczająco.
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Tak. Juz sama wiem - poprawione :-)
    Wersja została uznana za oficjalną :p
    Dziękuję :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania