Tkaczka - Część 1 Mroźnej nocy w lesie…

Ote biegła.

Śnieg skrzypiał cicho pod stopami. Ciemność gęstego lasu hipnotyzowała i uwodziła. Wiatr nawoływał smutno w ogołoconych z liści koronach drzew. Drobne gałązki biły po twarzy i kaleczyły. Kolczasty krzew szarpnął za płaszcz, lecz wyrwała się energicznie. Przystanęła nasłuchując i odwróciła na moment.

Zadrżała.

Krwisto czerwony strzęp jej odzienia zwisał bez życia na gałęzi, niczym w rozcapierzonej ręce.

Nie pamiętała skąd się tu wzięła, ani dokąd biegnie.

Ścinek coś jej przypominał, coś bardzo ważnego. Potarła mokre czoło drżącą ręką. Myśl, której nie powinna była zapomnieć majaczyła wciąż tylko na granicy świadomości, nie mogła jej uchwycić. Bór niczym labirynt śniegu i lodu wołał cicho i ponaglał.

Poszukała pomiędzy koronami drzew nocnego nieba. Wypatrzyła Dużą Niedźwiedzicę, gwiazdę przewodniczkę uciekinierów i złodziei; zaczęła ponownie biec. Czuła ból w mięśniach nóg, oddech stał się płytki.

Nagle w lesie rozległo się przeciągłe zawodzące wycie.

Zamarła.

Znak do ataku.

Polowanie się zaczęło.

Na ułamek sekundy zapanowała absolutna cisza, niczym przed burzą. Nastawiła lekko uszu i wyłapała ledwo słyszalny dźwięk. Rytmiczne, pośpieszne skrzypienie śniegu. Ktoś biegł - szybko i lekko, ledwo dotykając ziemi. Schowała się za grubym pniem dębu z głęboką jamą w środku i wyostrzyła wzrok. Czarna plama na tle ośnieżonego lasu poruszała się pędem w jej kierunku. Zakapturzony mężczyzna poruszał się zwinnie niczym zwierz, na plecach przytroczony miał miecz. Biegł co sił oglądając się od czasu do czasu za siebie. Był już tak blisko, że słyszała jego ciężki oddech. Opadał z sił.

Chwilę po nim w zasięgu wzroku pojawiły się czerwone punkciki oczu. Na wysokości jej własnych. Było ich tak wiele.

Wataha poruszała się sprawnie otaczając mężczyznę półkolem.

- Ote...- zajęczał znów wiatr. Zdjęły ją wątpliwości. Przez chwilę nie mogła się zdecydować, co robić. Przewaga stada była przytłaczająca. Nie bez powodu las wezwał ją, by ujrzała ten widok. Po chwili wahania jednak już wiedziała, co powinna uczynić.

Gdy przebiegał dokładnie obok błyskawicznie wystawiła rękę, by szarpnąć mężczyzną w swoim kierunku. Do jamy w drzewie nie było sensu się chować, i tak by ich wytropili. Ale razem, mając pień dębu za plecami mieli szansę obronić się i przeżyć... Lepszy pomysł taki niż żaden.

Jednak ręka nie uchwyciła nic. Przeniknęła przez ciało uciekiniera niczym przez ducha.

Spojrzała ze zdziwieniem na swoją dłoń, a potem na mężczyznę, który gwałtownie przystanął. Obrócił się i spojrzał prosto w jej twarz. Blask księżyca błysnął w jego oczach, jak u zwierzęcia i zajarzył na zielono.

- Fae - pomyślała oszołomiona. Fae nie wolno było wkraczać do tych krain. Czyżby szukał śmierci?

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (15)

  • Garść 3 miesiące temu
    Zapowiada się ciekawie i można sobie wyobrazić scenerię, to na duży plus. Mały minusik za bałagan w przecinkach.
    Pozdrawiam:)
  • Baba Szora miesiąc temu
    Dziękuję bardzo za komentarz,
    Pozdrawiam również :-)
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    „za jej płaszcz, lecz wyrwała mu”
    Wywal oba zaimki, nie są potrzebne
    „wzięła, ani gdzie biegnie.”
    Lepiej: dokąd (w języku mówionym gdzie byłoby ok., a wpisanym lepiej dokąd)
    „na granicy jej świadomości,”
    Jej zbędne
    „Pot ściekał jej po plecach”
    Jej zbędne
    „nim w zasięgu jej wzroku pojawiły się czerwone punkciki oczu. Na wysokości jej własnych. Było ich”
    Nim-jej-jej-ich – za dużo zaimków
    „go jej wskazywał?”
    Jej zbędne
    „się zatrzymał.
    Obrócił się i spojrzał prosto w jej twarz. Blask księżyca odbił się
    3 x się

    No, dobry kawałek. Można to śmiało rozwijać, bo zapowiada się ciekawie. Ogranicz zaimki, to tylko pomoże, zawsze można je zastąpić rzeczownikiem lub przymiotnikiem.
    Podoba mi się sceneria. Przyznam jednak, że zawsze byłem ciekaw, co by było, gdyby ścigana przez bezwzględnego zabójcę (zabójców) ofiara zamiast uciekać stanęła do walki i wygrała ? To by dopiero było zaskoczenie.
  • Baba Szora 3 miesiące temu
    :-D Widac, nie takie duże - skoro już się tego domyśliłes :-D
  • Baba Szora 3 miesiące temu
    Zaimki poprawione :-)
    Dziękuję
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    Baba Szora - nie domyśliłem się, tylko pomyślałem życzeniowo :) Jak na wstępie ktoś ucieka przed ścigająca go bandą, to o ile nie jest głównym bohaterem, musi zginąć. Takie mięso armatnie na początek akcji. Zaskoczeniem będzie, jeśli ta nieważna postać poboczna nie zginie.
  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    "Krwisto czerwony" - razem

    Nieco sztampowe (ucieczka, wilki, las), ale w miarę interesujące. Na plus na pewno dynamika, brak ekspozycji i intrygowanie czytelnika. Coś się dzieje, nie wiadomo kto, gdzie, jak i chce się wiedzieć więcej. Być może zajrzę do następnej części.
    No i lepiej wymyśl jakiś stały tytuł :)
    Pozdro
  • Baba Szora 3 miesiące temu
    Stare bajki nie s ą sztampowe, jak im się nada nowe spojrzenie (np co bedzie jak Czerwony Kapturek zapoluje na wilka, albo Jas i Malgosia kanibale dorwa i zjedza staruszke w lesie? ) - kwestia gustu.
    Co do tytułu - to cięzka sprawa... Moze jakis pomysł/podpowiedź? :-P
    Pozdrawiam,
  • Tjeri miesiąc temu
    Nie czytałam nic Twojego, tom przylazła tu ;).
    Całkiem fajny kawałek. Ładnie prowadzisz kamerę - tak by czytelnik widział dobrze akcję, to plus (przy dynamicznych opisach jest to częstym problemem).
    Widzę, że Bajko wskazał Ci zaimki, może jeszcze nie poprawiałaś? Bo dużo ich - szczególnie na początku. Jąjeją - :). Tęp bez litości.
    Teraz doczytałam, że poprawiałaś... to jeszcze trochę zostało ;).
    Historia może nie zapowiada się bardzo oryginalnie, co jednak nie znaczy, że nie może być dobra. A pióro masz lekkie.
  • Baba Szora miesiąc temu
    Dzięki za opinię :-)
    Z tymi zaimkami to już chyba taka maniera, której się muszę oduczyć, bo co tekst to słyszę, że za dużo i niepotrzebne.
    Pozdrawiam,
  • Tjeri miesiąc temu
    Baba Szora to raczej znak rozpoznawczy wszystkich rozpoczynających pisanie :). Mało kogo omija.
  • Onyx miesiąc temu
    Zamieniłabym dywizy za myślniki.
    I powiem to samo, co przedmówcy: za dużo zaimków

    Intrygująco. Część zaciekawia czytelnika. Osobiście uważam, że nawet jeśli tekst nie zapowiada się oryginalnie, można go fajnie poprowadzić
  • Baba Szora miesiąc temu
    Dziękuję O.,
    Pozdrawiam
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Baba Szora↔No hmm... całkiem ''akcyjnie'' Wartka akcja. I czuć syndrom ucieczki, a zaś zwrotu jakby o 180°
    Mam odchyłkę na tel zaimków i bardzo nie lubię się.
    Stąd sugestie me:))
    Śnieg skrzypiał znajomo pod stopami.
       Drobne gałązki biły po twarzy.
    Spojrzała na moment do tyłu.
       Nie pamiętała skąd tu jest.
    Ten krwisty ścinek coś przypominał. Coś, co majaczyło...
       Pogłębiał poczucie, że musi przyspieszyć.
    Nagle usłyszała przeciągłe...
       Polowanie rozpoczęte.
    Idt...
    Pozdrawiam:))↔5
  • Baba Szora miesiąc temu
    Dziękuję za poświęconą chwilę :-)
    Pozdrawiam :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania