Tkaczka - Część 23

Magia podtrzymująca ciało Ote przestała działać. Sięgała bruku, gdy poczuła ręce, które chwyciły ją w czas. Dziesiątki dłoni - zimnych, długopalczastych, bladych, zadających ból i niosących śmierć. Teraz niosły, myły, opatrywały. Pogrążyła się w ciemności. Wybudzali ją, by napoić magią i wywarami nasennymi, nie miała sił, by się opierać. Wszystkie twarze zlane w jedno, wszystkie przypominające Ducha - wściekłego, wrogiego, patrzącego z wyrzutem, z nienawiścią. Zdawało jej się, że słyszy szum drzew i przeciągłe wycie wilka. Gdy odzyskiwała na krótko przytomność, wyłapywała strzępki informacji, które grzęzły w zmęczonym umyśle, mieszały ze wspomnieniami i roiły w snach.

 

- Ma w sobie krew Fae, to pewne. Spójrz, rośliny wodne na nią reagują - usłyszała przyjemny, męski głos.

Łakomie wpatrzone, żółte, skośne ślepia błysnęły jej przed oczami. Zapłonęły czerwienią i zgasły, jak dwie wypalone zapałki. Mięsisty język oblizał kocie usta i w uśmiechu odsłoniły się ostre, krótkie kły. Obraz zajarzył, zafalował i odpłynął.

 

- Jest odporna na magię uzdrawiającą, jej krew walczy - doleciał ją szept innym razem - Pierwszy raz spotykam się z takim stworem.

 

Poczuła jak rosną jej elfie, spiczaste uszy, nieznośny ból pulsował w czaszce, bębenki rozsadzał rozdzierający krzyk. Próbowała szarpać wydłużające się małżowiny, lecz kości rąk pękały wyciągnięte niczym guma we wszystkie strony. Elfie dłonie, zimne i blade, zamiast krótkich i ciepłych, pomyślała z przerażeniem. Zdała sobie sprawę, że krzyk, który słyszy - wydobywa się z jej ust. Ktoś strzelił palcami - zapadła znów cisza i mrok.

 

- Gdyby była zwykłym człowiekiem, skończyłaby w kominie, jak reszta... - usłyszała rozdrażniony syk - Zrób coś. Królowa się niecierpliwi.

 

Ujrzała Bazyla. Siedział chybotliwie przy stole, patrzył przekrwionymi oczami, a żar z ręcznie robionego papierosa opadł na stół i zgasł. Kolejny ślad w drewnie, pomyślała bezwolnie, kolejny punkt na mapie rezygnacji i strachu. Szepnął do niej zachrypniętym głosem, rozglądając się podejrzliwie po pustej izbie, ale nie potrafiła wyłowić słów z pijackiego bełkotu. A może nie chciała, była zbyt zmęczona. Po chwili jednak zerwał się niezgrabnie, przewracając krzesło i krzyknął rozpaczliwie wskazując coś, co znajdowało się za jej plecami:

 

- Patrz! Patrz i uciekaj, Ote! Patrz tam! Głęboko w oczy aniołów!

 

Ona jednak nie mogła odwrócić głowy, by zobaczyć.

 

- Odstaw już te napary! - sarknął zniecierpliwiony głos - Czas się kończy. Chyba, że sam chcesz stanąć przed nią i się tłumaczyć!

 

Ote ujrzała swoje lustrzane odbicie. Kobieta o czerwonych włosach głaskała głowę spoczywającą na kolanach leżącego obok mężczyzny. Na jego szyi krwawiła paskudna, szarpana rana. Kobieta uśmiechnęła się i gwałtownie wgryzła raz jeszcze, wyrywając mięśnie oraz ścięgna. Twarz mężczyzny stężała w grymasie bólu, lecz nie wydał z siebie głosu. Spojrzał tylko z wyrzutem na nią - to był Kaj.

 

- Jak na nieśmiertelną osobę, królowa jest...- męski głos uciął nie kryjąc irytacji, sapnął i zaczął raz jeszcze - Niedługo przestaną działać, cierpliwości.

- Gdy Ren potrzebował pomocy, na nic zdała się cierpliwość, którą zalecaliście.

- To nie jest Ren. To jest... coś zupełnie innego - dodał urażony po dłuższej chwili - Budzi się.

 

***

 

Ote otworzyła ostrożnie oczy i zorientowała się, że nie jest w więzieniu.

 

- Chyba, że Fae mają bardzo luksusowe lochy - błysnęła jej rozbawiona myśl - co też nie byłoby szokiem, zważając na ich słabość do zbytków.

 

Poczuła iskierkę nadziei. Z doświadczenia wiedziała, że najgorszą przeszkodą w ucieczce są metalowe kraty, a tu takich nie dojrzała.

- Chociaż dla zdolnego, nic trudnego, jak mawia Bazyl - pomyślała z uśmieszkiem wspominając sytuację sprzed kilku lat, gdy otumaniła niezbyt rozgarniętego strażnika więziennego, udając bezbronną nimfę i pozbawiła go przytomności - Musiał mieć pewnie niezłą zagwostkę, gdy obudził się zamknięty w celi zamiast mnie. Do tego na golasa.

 

Tutaj nierozgarniętych chłopków roztropków nie było, za to dwoje Fae stojących niedaleko sprawiało wrażenie spiętych i gotowych do skoku. Ruszyła delikatnie członkami, by zyskać pewność, że jest już w pełni sprawna, po czym wróciła uwagą do strażników.

 

- Czego się spodziewają? - zastanowiła się przez chwilę, rozbawiona myślą, że może jednak trochę się jej obawiają - Że wyciągnę miotłę i wyfrunę przez okno? A może, że wezwę wodę i ich skąpię?

 

Po chwili rozważań uznała, że nie mogą wiedzieć, iż ma w sobie krew czarownic. Chyba, że Duch przybiera postać Fae również poza granicami Borów Tuchola i zdążył podzielić się tą informacją. W sumie nie powinno mnie to dziwić, to specjalista od 'nie-do-końca-prawdy', pomyślała Ote.

Gdy się im przyglądała, jej uwagę przykuły żółte oczy mężczyzny. Widziała już te oczy - we śnie. Przypomniała sobie resztę majaków i nerwowo chwyciła za uszy. Prawie westchnęła z ulgi, gdy znalazła je nadal ludzkimi. Żółtooki Fae mimo starań nie zdołał ukryć uśmiechu.

 

Kobieta chrząknęła i niechętnie przemówiła pierwsza opryskliwym tonem:

 

- Życzeniem Jej Wysokości jest byś stawiła się przed najjaśniejszym obliczem niezwłocznie, gdy tylko odzyskasz świadomość, władzę w nogach i...

 

- Jestem więźniem? - przerwała bezceremonialnie Ote.

 

Odpowiedziała jej cisza. Wyczuła zaskoczenie, że tak ważnej istocie jak Fae człowiek w ogóle ma odwagę przerwać. Po dłuższej chwili kobieta postanowiła jednak zignorować niepoprawne zachowanie i ponownie zaczęła:

 

- Jej Wysokość wyraziła chęć zobaczenia cię w...

 

- Czyli jestem więźniem - przerwała bezczelnie dziewczyna kolejny raz wchodząc w słowo.

 

Ledwo dostrzegalny rumieniec pojawił się na twarzy elfki:

- Z nieznanych mi i niezrozumiałych powodów królowa uznała, że takiej istocie jak ty nie można pozwolić zdechnąć, choć...

 

- Jesteś oczywiście gościem królowej - tym razem mężczyzna Fae wszedł w słowo kobiecie.

 

Zapadła krępująca cisza.

 

Ote zastanowiła się, które z nich jest wyższe rangą. Pewnie pozory mylą, pomyślała, jak zresztą zawsze, jeśli chodzi o Fae.

 

- A więc jak każdy gość mogę w dowolnej chwili opuścić to najżyczliwsze z przyjęć? - zakpiła lekko.

 

- Nie godzi się, aby najżyczliwszą z gościn opuszczać przed spotkaniem z gospodynią - odparł identycznym tonem Fae.

 

W żółtych oczach błysnęło rozbawienie.

 

- Jestem Jor Bis- zara al-Churi - ukłonił się lekko - a to Sigrun z Domu Najstarszych.

- Gdzie jest Duch? - zapytała Ote, ignorując pytanie wiszące w powietrzu.

 

- Jakom żyw nigdy żadnego nie spotkałem, aczkolwiek w tych murach pewnie ich kroczą hordy, wiec do koloru do wyboru. Może masz jakiegoś konkretnego na myśli?

 

- Chodzi mi o wilka, który mnie tu przyniósł.

 

- Wilka... - Spojrzał na Sigrun, niemo pytając o zgodę, ta jednak odwróciła się do okna bez słowa.

 

- Ren Var-Noorson z Domu Najstarszych, zwany również Przeklętym przez Tuchola, no cóż, ze względów oczywistych nie przebywa w świętym mieście za często. Za dużo na nim pcheł i sierści.

 

Kobieta przy oknie ledwo dostrzegalnie drgnęła.

 

- Wiec gdzie jest teraz? - dopytywała dziewczyna.

 

- Może zakopuje kości swoich wrogów? Może je odkopuje? A może doprowadza do szaleństwa jakąś młodą wilczkę nieustannym wyciem? Kto to wie...

- Ale czy mogę się z nim spotkać? - drążyła nieustępliwie Ote.

 

- Ren pojawia się bardzo rzadko - odparł z wahaniem - Nie liczyłabym na jego towarzystwo.

 

- Czy poza Borami może przybierać postać Fae? - zapytała po chwili ciszy ponownie Ote. Starała się wybadać, ile mogą wiedzieć o jej pochodzeniu.

 

- Tylko w pełnie księżyca - odparła odwracając się kobieta - nie sądzę, aby zaszczycił cię choćby chwilą uwagi. Za kilka dni odbędą się Giochi de la Luna, jak dożyjesz będziesz mogła popatrzeć na niego z daleka - po czym dodała wychodząc - Albo nawet może weźmiesz w nich udział. Uwielbiamy patrzeć jak pyskaci ludzie są rozszarpywani na strzępy.

 

- Co to są Giochi dela Luna? - udała przestrach Ote, w duchu ciesząc się na informację, że ma aż kilka dni na obmyślenie planu dalszego działania. Odniosła jednak wrażenie, że żółtooki przejrzał jej grę i zamarł zadumany. Było w nim coś dziwnego, stwierdziła dziewczyna. Jego oczy nie były żółte. Niczym płynne złoto, tęczówki wiły się i mieniły niespotykanym blaskiem.

 

- Królowa pragnie cię widzieć w pełnym zdrowiu, na ciele i umyśle – odpowiedział - Cieszę się, że odzyskałaś przytomność. Na pewno poznamy się lepiej przez następne dni. Z przyjemnością będę ci towarzyszył i wdrożę cię w podstawy etykiety panującej w naszym królestwie. Tymczasem, nabieraj sił.

 

- Czy to tajemnica co to Giochi? - zawołała za nim, gdy już wychodził.

 

- Nie większa niż Twoje imię - odpowiedział jej z błyskiem rozbawienia w oczach.

 

Ote przeszły dreszcze. Kilka dni, to całe mnóstwo czasu, pomyślała, pod warunkiem, że nie będą jej trzymać zamkniętej. Zerwała się z łóżka, by wyjrzeć na korytarz, po chwili jednak zawroty głowy wymusiły powrót. Położyła się i zamknęła oczy. Nie zdążyła zasnąć, a jednak nawiedził ją obraz niczym ze snu. Ujrzała jak złotooki Fae pochyla się nad nią i sięga po kosmyk czerwonych włosów. Przykłada do twarzy i uśmiecha niczym zadowolony z udanych łowów kot.

Zamarła, niezdolna do ruchu i zdezorientowana. Po chwili obraz zniknął tak niespodziewanie, jak się pojawił. Zamrugała oczami. W oddali usłyszała cichy, męski śmiech.

 

***

Prośba od autora - może macie pomysł, co zrobic by ozywic dialog? Czego tu brakuje? Czemu rozmowa wydaje sie nie do konca prawdziwa? Zdaje sobie sprawe, ze dialogi są moją piętą achillesową, więc moze macie jakies RADY jak to poprawic je od strony technicznej?

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (13)

  • piliery miesiąc temu
    Ja nie odnoszę takiego wrażenia. Trudno prowadzić rozbudowane dialogi w takim momencie.. Zaskoczyłas mnie tempem w jakim dodałaś ten odcinek. Moim skromnym zdaniem jest dobrze.
  • Baba Szora miesiąc temu
    Po prawdzie to napisalam go razem z poprzednim tydzien temu, jednak wydaje mi sie ciagle koslawy i niedorobiony. Nie mam pomyslu co w nim jeszcze poprawic, aby wygladal lepiej i liczyłam, ze na opowi moze dostane jakas radę. ALE Dzieki za komentarz. CIESZĘ sie, ze nadal czytasz 🙂 Pozdrawiam,
  • Bajkopisarz miesiąc temu
    niezłą zagwostkę, gdy obudził
    zagwozdkę
    się spodziewają? - zastanowiła się przez chwilę, rozbawiona myślą, że może jednak trochę się
    3 x się
    się im przyglądała
    zamiast im napisz komu, jest już dość daleko od ostatniego wspomnienia o owych postaciach, więc zaimek tak nie do końca pasuje
    i niechętnie przemówiła pierwsza opryskliwym tonem:
    sugestia zmiany szyku: i niechętnie, opryskliwym tonem przemówiła pierwsza:
    Uporządkowujesz sobie sposób mówienia w jednym ciągu
    „przerwała bezczelnie dziewczyna kolejny raz wchodząc w słowo”
    Jak przerwała to i siłą rzeczy weszła w słowo, więc dwa razy opisujesz to samo
    hordy, wiec do
    więc
    - Ren Var-Noorson z Domu Najstarszych,
    Kto to mówi? Bo wygląda na to, że mężczyzna nie dostał milczącej zgody, a mówi to odwrócona do okna kobieta, ale za chwilę przeczy temu narracja.
    Wiec gdzie jest
    Więc
    A może doprowadza do szaleństwa jakąś młodą wilczkę nieustannym wyciem
    Szyk: A może nieustannym wyciem doprowadza do szaleństwa jakąś młodą wilczkę
    Kto to wie...
    Znów: kto to mówi?
    odparł z wahaniem - Nie liczyłabym
    a tu już zmyła totalna. Jednoczesna forma męska i żeńska. Kto to mówi? Chyba że celowo tak piszesz, bo… Fae takie są?
    Było w nim coś dziwnego, stwierdziła dziewczyna.
    Bez „ stwierdziła dziewczyna”.
    - Nie większa niż Twoje imię –
    Tradycyjny błąd, sama znajdź 😊
    Przykłada do twarzy i
    Do czyjej twarzy? Ote czy własnej?

    Dialogi: koniec końców brakuje wyjaśnienia, czemu królowa chce widzieć Ote. Elfka próbuje to powiedzieć, ale Ote przerywa. Wydaje się, że nie elfka powinna porzucić tej kwestii.
    Po drugie, to dopytywanie Ote o Ducha – tak jakby zupełnie nic innego ją nie interesowało. To musiałoby wzbudzić pewne podejrzenia, ale zwłaszcza elfka wydaje się tym nie przejmować.

    Fajny rozdział, rozwijający ale i tajemniczy. Dobre dawkowanie informacji.
  • Baba Szora miesiąc temu
    Dziekuje za wylapanie błędów, na pewno je poprawie.
    Co do uwag apropos dialogow - to mialo wygladac tak, ze nic nie chcieli tlumaczyc Ote, raczej mieli ja tylko poinformować, ze krolowa chce ja widziec. Elfka zirytowana brakiem oglady Ote miala wyjsc. To mialo jakby wyniknac z dialogow, najwyrazniej sa za malo ekspresyjne.
    A co do drugiej uwagi - dopytuje o Ducha bo musi wiedziec ile przekazal informacji krolowej. Wiec w sumie nic innego jej nie interesowało, a moze by ja i zainteresowalo jakby wszyscy nie pouciekali. Elfka niby zagrozila jej smiercia apropos Ducha, ale tez widac za malo sygestywnie, skoro nie da sie tego odczytac miedzy wierszami. Jednym slowem do korekty i to znacznej.
    POZDRAWIAM
  • Trzy Cztery miesiąc temu
    Cześć, Babo Szora. Z przyjemnością zanurzyłam się dzisiaj w Twojej opowieści.

    Co do dialogu - jest niezły. Nie może być za bardzo "ożywiony', przecież Ote jest ledwo żywa. No i panuje atmosfera tajemnicy.
    Mam dwie małe uwagi. Jedna dotyczy początku tekstu, a druga pojedynczego zdania, ze środka:

    1. Ładny jest ten opis: "Wybudzali ją, by napoić magią i wywarami nasennymi...", ale skoro słowo "magia" otwiera pierwszy akapit, to gdy pokazuje się za chwilę znowu - traci całą swoją... magię.

    Masz tak:

    "MAGIA podtrzymująca ciało Ote przestała działać. Sięgała bruku, gdy poczuła ręce, które chwyciły ją w czas. Dziesiątki dłoni - zimnych, długopalczastych, bladych, zadających ból i niosących śmierć. Teraz niosły, myły, opatrywały. Pogrążyła się w ciemności. Wybudzali ją, by napoić MAGIĄ..."

    Możesz:

    - zacząć akapit od drugiego zdania
    albo
    - wyrzucić słowo "magia" z tego zdania o wybudzaniu
    albo
    - jakoś inaczej sobie z tym poradzić.

    Ale coś zrób.

    2. To zdanie jest do przeróbki:

    "Kobieta o czerwonych włosach głaskała głowę spoczywającą na kolanach leżącego obok mężczyzny".

    Z treści wynika, że w scence występują dwie osoby, a wydaje się, że trzy:

    - kobieta, która głaszcze
    - mężczyzna, który leży obok
    - i człowiek, którego głowa spoczywa na kolanach mężczyzny leżącego obok.

    Ciekawa jestem, co wydarzy się podczas Giochi de la Luna. Przeczytam, jak wkleisz ciąg dalszy. Pozdrawiam!
  • Baba Szora miesiąc temu
    Hej,
    Milo, ze zajrzalas.

    W sprawie pierwszej - poszukam rozwiazania, moze sie uda.
    Co do drugiej - masz racje, stworzylam takie karkolomne zdanie, aby zaoszczedzic na opisie. Poprawie to.

    Dziekuje, ze zostawilas komentarz 🙂
    POZDRAWIAM cieplo
  • Vespera miesiąc temu
    Moim zdaniem dialogi są ok, trochę oficjalne, trochę ironiczne, czytało mi się je dobrze.
  • Baba Szora miesiąc temu
    Dzięki Vespera ;-) Twoja opinia nieco uspokaja mojego wewnętrznego krytyka :-)
  • Vespera miesiąc temu
    Baba Szora Tak to czasem jest, że się coś napisze i to się potem wydaje beznadziejne, albo przynajmniej nieco nieudane, a wcale takie nie jest.
  • Baba Szora miesiąc temu
    Vespera ALBO cos rzeczywiscie jest beznadziejne albo przynajmniej nieco nieudane - ale mamy w sobie na tyle krytycyzmu i stac nas na obiektywizm, ze to dostrzegamy, niestety zbyt maly warsztat nie pozwala nam poprawic tego w sposob, który by nas zadowalal :-)
    Tak czy siak jedyne co pozostaje do zrobienia to przejsc dalej, moze w miare uplywu czasu będzie lepiej, a moze juz nigdy nie bedzie super :-P
  • LBnDrabble 3 tygodnie temu
    PRZEDŁUŻAMY!!!
    Zapraszamy do wzięcia udziału w Bitwie na Drabble.
    Tematy to:
    1) Marzenia ściętej głowy.
    2) Pareidolia
    Można pisać na dwa lub na jeden. Zaznaczamy, że tylko jedno drabble wrzucamy do puli.
    Piszemy do 07.06.2021 /północ/
    Liczymy na Ciebie!!!
    Wszystko znajdziesz tutaj: https://www.opowi.pl/konkursy/
    A zasady konkursu tutaj: https://www.opowi.pl/profil/lbndrabble/
    Literkowa
  • Dekaos Dondi 2 tygodnie temu
    Babo Szora↔Przeoczyłem czytanie części tej, ale nie specjalnie. Jakom żyw:)
    Na początku, jest pewien nastrój zagubienia i tajemnicy. Coś co można przyrównać do "pomiędzy jawą a snem"
    Gdy człek słyszy, lecz jakby "obok"
    Co do dialogu, to trudno mi oceniać, bo w zasadzie narracji nie stosuje. Jest wtedy bardziej wartka akcja.
    Zostawiam to czytelnikowi, by sobie wyobrażał, gesty i zachowania rozmówców. Ale to moje takie jeno.
    Jednakowoż, czytało mi się dobrze:))↔Pozdrawiam:)
  • Baba Szora ponad tydzień temu
    'Twoje takie jeno' cenną radą jest :-) Może i spróbować i tak trzeba, kto to wie...
    Pozdrawiam ;-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania