Tkaczka - Część 5 Mroźnej nocy w lesie…

Stali z Fae na zbryzganym krwią śniegu wśród parujących jeszcze trucheł drapieżników.

Odgarnęła mokre pasmo włosów z czoła.

To staje się coraz bardziej ryzykowne, stwierdziła w myślach, po czym zaczęła robić porządki.

Wycinała serce z każdego trupa, przy okazji zbierając i czyszcząc swoje 'wilkołacze' strzały. Wyrywała je z leżących zwłok krótkimi wprawnymi szarpnięciami i wycierała pozostałe na nich fragmenty mózgu i nieostygłą juchę o śnieg.

Fae ciężko oddychał. Zauważyła, że lekko utykał. Pewnie musiał długo uciekać przed stadem, pomyślała. Obserwowała go podejrzliwie kątem oka, w końcu nigdy nie wiadomo, co może cię spotkać ze strony tego przeklętego gatunku. Słynęli ze swego podstępu i złośliwości we wszystkich krainach. Nóż w plecach jako podziękowanie za pomoc też się zdarzał, jak słyszała.

Podszedł do niej z kilkoma sztukami strzał i wręczając kiwnął głową.

- Fae! - prychnęła z goryczą w myślach - Zapewne nawet nie mają w słowniku słowa 'dziękuję'.

Na głos zaś zaburczała nie patrząc w jego stronę:

- Tylko straceniec albo szpieg pałętałby się po tych krainach o tej porze roku.

Mężczyzna drgnął zaskoczony. Widać nie był przyzwyczajony, żeby ktoś się do niego zwracał takim tonem. Albo żeby w ogóle się do niego zwracał, pomyślała Ote.

- Zwłaszcza będąc Fae - ciągnęła dalej nie doczekawszy się odpowiedzi.

- Czyżby dla ludzkich szczeniąt ta kraina była łaskawsza? - zapytał obojętnie. Miał przyjemny, głęboki głos.

- Najwyraźniej, skoro ludzkie 'szczenięta' muszą ratować starcze tyłki Fae - prychnęła pogardliwie Ote.

- Ratować? Od kilku tępych wilkostworów? - jeden kącik ust mężczyzny podniósł się nieznacznie. Rzucił w jej kierunku szybkie, taksujące spojrzenie - Uważasz zatem pani, że mnie uratowałaś? Niech i tak będzie. - Po chwili dodał - Naturalniej by było, gdyby te słodkie ludzkie szczenięta ćwiartowały, paliły i wbijały na pal 'starcze tyłki Fae'. Tym bardziej doceniam twoją... trudną decyzję.

Ote wydała w odpowiedzi bliżej nieokreślony dźwięk, coś między 'proszę bardzo', a 'pocałuj mnie w dupę' i uznała rozmowę za zakończoną.

Siostra dziewczyny, Petra nieraz próbowała wbić jej do głowy, że nie ma sensu upierać się przy swoim, gdy trafisz na przypadek beznadziejny. Ta nauka szła Ote bardzo opornie, ale tym razem nie miała już sił na utarczki słowne. Poza tym Fae to zdecydowanie przypadek beznadziejny, w każdej mierze, osądziła dziewczyna.

Zapadłą ciszę przerywało wycie wiatru wśród koron drzew. Niedaleko pohukiwał puszczyk. Delikatny, kojący śnieg zaczął posypywać z nieba. Ote przyglądała się przez chwilę jak czyste, niewinne płatki pokrywają truchła wilkostworów. Myśl, że ziemia znów niedługo będzie nieskalana i surowa w swej bieli dodawała jej otuchy.

- Którym Ty zatem jesteś? - wyrwał ją z zadumy pytaniem mężczyzna, nie odrywając się od wycierania krwi z broni.

- Jestem wiedźmą, mieszkającą w tym lesie i planuję zjeść cię na kolację - zażartowała sobie Ote w przypływie wisielczego humoru.

Podszedł do niej na wyciągnięcie ręki. Twarz mu stężała, a wzrok stwardniał jakby nie zrozumiał dowcipu.

- Nie sądzę - odpowiedział po dłuższej chwili, odgarniając włosy z jej ucha i przyglądając mu się bacznie, szukając widocznie znanych tylko jemu wiedźmich cech - Nie sądzę, abym Ci smakował.

Uśmiechnął się krzywo, jednym kącikiem ust. Ote zesztywniała na moment zaskoczona na ten niespodziewany, niemiły jej dotyk. Szarpnęła się jak młody źrebak, złapała za sztylet i błyskawicznie przyłożyła Fae do szyi. Podniósł leniwie ręce w geście poddania i kpiąco popatrzył jej w oczy.

- Może jednak trzeba było napaść wilkostwory Twoim starym, żylastym mięchem - wycedziła.

Fae parsknął śmiechem, po czym szczerząc zęby ukłonił się teatralnie i rzekł z rozbawieniem:

- I otruć w ten sposób cała watahę? Czemu nie. Jak zatem zwą cię, moja wybawicielko?

Dziewczyna niepewnie zwiesiła spojrzenie na jego ostrych, wyraźnie dłuższych od ludzkich kłach, które teraz prezentował w szerokim uśmiechu. Nie wiedziała, że Fae takie miewają. Przypominał szczerzącego się wilka. Zbiło ją to odrobinę z pantałyku.

- Jestem Ote - odpowiedziała z rezerwą.

- Ote...? Tylko Ote? - dziewczyna nie mogła się zdecydować czy kpił z niej nadal, więc ostentacyjnie zignorowała jego pytanie i upewniwszy się, że zabrała wszystkie swoje rzeczy ruszyła w drogę powrotną.

Chwilę później uświadomiła sobie, że zapomniała o ranie. Nie dokuczała jej już od dłuższej chwili, więc pewnie się zasklepiła. Jak zawsze. W jakiś dziwny sposób rany zadane jej w lasach goiły się nadnaturalnie szybko. Nie był to bynajmniej powód do zmartwień. Raczej kolejny temat, nad którym nie chciała się zastanawiać. A ich lista ciągle rosła. Zdusiła w sobie westchnienie. Jednakże rękaw był zniszczony i będzie musiała przed wyruszeniem w dalszą drogę temu zaradzić.

Po kilku metrach przystanęła i rzuciła niechętnie za siebie:

- Możesz iść ze mną. Jest tu chata niedaleko. Da się w niej przenocować. Jeśli chcesz oczywiście - po czym dodała pod nosem - zawsze możesz tu zostać i poczekać, aż wywęszy Cię jakieś paskudztwo. Albo poszukać godnego siebie pałacu, o panie.

- Nie boisz się, że poderżnę ci gardło we śnie? - zapytał nadal kpiącym tonem Fae, doganiając ją w kilku susach - W końcu jestem podstępnym, zdradzieckim Fae, do tego straceńczym szpiegiem. - Mrugnął przy tym okiem znacząco. Przewróciła oczami.

- Jak nie przestaniesz być taki dowcipny, to najpewniej sama sobie poderżnę gardło - odpowiedziała.

- Nie chcesz wiedzieć jak mnie zwą? - ciągnął dalej niezrażony mężczyzna.

- Jutro skoro świt każde ruszy w swoją stronę. Nie ma dla mnie znaczenia jak się nazywasz - odparła twardo Ote.

- Wołają na mnie Duch - powiedział mimo tego Fae.

- Duch Fae? - uśmiechnęła się złośliwie - Mam nadzieje, że nie straszysz po nocach? Bo wiesz, dobrze by było jednak się wyspać.

****

Resztę drogi spędzili w milczeniu.

Ote miała w końcu chwilę na przemyślenia. Zastanawiała się, co tym razem zastanie w chatce - bezzębną, sepleniącą tkaczkę z gorącym gulaszem i ciepłym posłaniem na sianie czy pustą, lodowatą izbę. Zachodziła w głowę kim była starucha, a także czemu jej się ukazała. Sięgała pamięcią do wszystkich legend i bajań jakie poznała w dzieciństwie, jednak gubiła się w domysłach. Lasy Tuchola zamieszkiwało wiele stworzeń, skrytych przed ludzkim czy Fae okiem, pilnujących zazdrośnie wstępu do swojej krainy. Nierozważni nigdy nie wracali stąd żywi. Bajano po wsiach i miasteczkach o utopcach wciągających podstępnie do bagien, strzygach wyjadających wnętrzności ofiarom, rusałkach wpędzających w obłęd czy hordach wilkostworów, które rozszarpywały i upijały się niewinną krwią. Czasami ukryte w mroku nocy zapuszczały się na tereny ludzkie, stąd później powstawały powtarzane przy ogniu opowieści.

Najstraszniejsze jednak historie szeptano o wiedźmach. Zamykano wtedy drzwi i zasłaniano okna, by nie wezwać nieopatrznie diabelstwa w nieodpowiednią godzinę. Mawiano, że były paniami na borze. Bezwzględne i okrutne, prześcigały się w potwornościach napędzanych nienawiścią do istot ludzkich i Fae. Władały niepodzielnie tą krainą, nie uginały karku przed żadnym królem, żadnym mężczyzną. Historie o ich wyczynach sięgały kilkuset lat i napawały strachem nawet najodważniejszych śmiałków.

Ote stąd wiedziała, że nie słynęły z gościnności i najprawdopodobniej, gdyby sama właśnie na taką trafiła, naprędce stałaby się składnikiem gulaszu.

Westchnęła zrezygnowana. Może starucha była tylko snem. Do profilu czarownicy w każdym razie nie pasowała, myślała dziewczyna.

Gdy dotarli do chaty Ote mimowolnie odetchnęła z ulgą. Nie miała ochoty na ponowne spotkanie z tkaczką, chociaż ostatecznie okazała się niegroźna.

Izba była pusta, tak jak ją zostawiła. Mogła wreszcie odpocząć, od domysłów rozbolała ją głowa. Była padnięta. Zarejestrowała, że Fae zabiera się do rozpalania ognia na palenisku. Przynajmniej tyle z niego pożytku, pomyślała. Więcej nie poświęciła mu uwagi. Bez słowa położyła się i zasnęła. Przed snem zwyczajowo pochowała sztylety pod wezgłowiem z płaszcza, ale bez przekonania. Ostatecznie, gdy ratujesz komuś życie oczekujesz z jego strony wdzięczności, a nie morderczych zamiarów. Nawet ze strony podłego Fae. Tego jednego w życiu była pewna.

I tym razem Ote również się myliła.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • wolfie 2 miesiące temu
    Zaimki nieotrzebnie są zapisane dużą literą ;) Poza tym nie wyłapałam innych błędów. Tworzysz bardzo mroczną i tajemniczą atmosferę, co mi się ogromnie podoba. Aż chciałabym znaleźć się w tym lesie razem z bohaterami. Czekam na więcej.
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Dzięki wielkie Wolfie :-)
  • wolfie 2 miesiące temu
    *niepotrzebnie
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    „po czym wzięła się”
    Się zbędne
    „nie ostygłą juchę o”
    Nieostygłą
    „do niej z kilkoma sztukami jej”
    Niej – jej – jedno zbędne
    „zatem Pani, że mnie”
    To wypowiedź, więc mała litera – pani
    „będzie. – po”
    A po kropce wielka litera
    „Jej siostra Petra nieraz próbowała jej”
    2 x jej
    „to raczej uśmiech wilka. Zbiło ją to”
    2 x to
    „dla niej powód do zmartwień.”
    Dla niej zbędne
    „i ciepłym posłaniem na sianie czy pustą, lodowatą izbę. Zachodziła w głowę kim była starucha i czemu jej się ukazała. Sięgała pamięcią do wszystkich legend i bajań jakie poznała w dzieciństwie i”
    Kolejne łączenia zdań przez i (x4), złam gdzieś ten schemat
    „każdym bądź razie nie”
    Bądź – zbędne

    Trochę przechodzimy z baśniowości do klasycznego fantasy, ale ok. ? Ja bym wolał bajki, lecz nie ma powodów do narzekań. Ciekawy fragment, dobre uspokojenie po dynamicznej walce. Rozmowa Fae i Ote nie zdradza prawie nic, poza imieniem mężczyzny. No właśnie – mężczyzny. Fae jest mężczyzną czy to jednak jakiś inny gatunek? Mężczyzna przywołuje na myśl człowieka, a kim / czym właściwie jest Fae. Albo przegapiłem, albo nie zostało to jeszcze dokładnie określone.
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Cytuje neta: "Cały zbiór różnistych istot – nazywają je w Anglii faeries, fairfolk, phaerie, phaereis, fae, fay, fey, fays, fairy. Wśród nich znajdziecie nie tylko maleńkie istotki z motylimi skrzydełkami, ale również skrzaty, gobliny, gnomy, a nawet postacie z legend arturiańskich jak czarodziejka Morgana la Fey. Wszystkie te istoty łączyło jedno – magia oraz dzika, nieujarzmiona natura, rodem z innego świata."

    Powiem szczerze, że zdziwiłeś mnie pytaniem co to Fae, bo ja już tak długo o nich czytam i słyszę, że myślałam że weszły do tzw mainstreamu i każdy kojarzy z czym to się je. Ale faktycznie, zaczęłam szukać definicji na necie specjalnie dla Ciebie i nie znalazłam nic co by usprawiedliwiło moje wyobrażenie tego gatunku :-)
    Dla mnie to po prostu elfy, moźe nie z takimi wielkimi uszami jak w Warcrafcie akurat :-) ale reszta by się zgadzała.
    Fae poważniej brzmi gdy piszesz o elfach :-) Elf kojarzy się z albo z Dzwoneczkiem, albo Legolasem :-) A w wyrazie Fae kryje się tajemnica - przynajmniej dla mnie :-P Stąd Fae. A kiedy to się pojawi w opowiadaniu? Nie wiem czy w ogóle powinno. Staram się unikać tłumaczeń kto kim jest i po co :-) Nie wiem czy dobrze robię :-)
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Baba Szora - no właśnie o to chodzi :) Fae to zbiór, a ten konkretny to kto? Ponieważ nie został przyporządkowany, to nie wiadomo jak go odbierać. I dlatego nazwanie go mężczyzną nie jest najlepsze, bo mężczyzna to człowiek. Może być mrocznym elfem, rodzaju męskiego, ale to trzeba zaznaczyć. Potem umownie może być mężczyzną.
    Elf może być Mrocznym Eflem, Czarnym Elfem, Nixem itp. Nie musi być Legolasem (nawet dobrze, jakby nim nie był). Na pewno nie powinien być przystojnym wampirem, żeby że robisz parodię ;)
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Bajkopisarz To może jednak się skuszę i zrobię go przystojnym wampirem :-P Przynajmniej będzie zabawnie :-D Ale koniecznie musi skrzyć jak diament w słońcu i użalać się nad sobą jak to ciężko jest żyć wiecznie i nic nie robić ;-)
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Baba Szora - oczywiście bogaty, szarmancki, ekspert od drogich alkoholi, otoczony pięknymi kobietami (śmiertelniczkami), ale w skrytości swego czarnego serca kochający tylko inną wampirzycę, koniecznie 300 lat starszą. I rzecz jasna ma rozterki bo nie chce być wampirem, ale tylko trochę :)
    Dobra, taka postać może się pojawić :)
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Baba Szora↔Tym razem inny klimat. Bardziej stonowany, aczkolwiek nie po całości, biorąc pod uwagę relacje Ote i Fae.
    Baśniowo tak. Dialogi takie... swojskie:)↔I też wizyjnie:)↔Pozdrawiam:)↔5
    ''wśród parujących jeszcze trucheł drapieżników''→może tak lepiej?
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Dzięki. Poprawione.
    Pozdrawiam,

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania