Tkaczka - Część 7 Mroźnej nocy w lesie…

Opowiedziała więc jak znalazła chatę i kogo w niej zastała. Nie miała wyboru. Fae na szczęście wypytywał jedynie o tkaczkę. Póki co. Postanowiła rozwlekać historyjkę o wiedźmie, bo i tak nie miało to teraz żadnego znaczenia. Planowała odwrócić jego uwagę od informacji, którymi dzielić się nie zamierzała. A było tego o wiele za dużo.

Długo i szczegółowo opisywała każdy detal, zastanawiając się jednocześnie czy zalewając go nieistotnymi szczegółami uśpi choć trochę jego czujność. Analizowała w między czasie sytuację, w której się znalazła i dochodziła do coraz bardziej przygnębiających wniosków.

Gorycz i strach wzbierały w niej z kwadransa na kwadrans. Najbardziej uderzyły ją słowa Fae, że był tu już nie raz, w pobliżu, a mimo to nie zwróciła uwagi na to jak jest obyty z terenem i wilkołakami. Wzięła go za spanikowaną ofiarę hordy, tymczasem to stado najwyraźniej nie miało szans. Walczył przecież jak najemnik. Widziała to na własne oczy, jednak nie skojarzyła faktów. Zaklęła soczyście w myślach. Straciła czujność, gdy powinna była ją wyostrzyć. Myślała, że na czym innym polega urok Fae. Myślała... Nie, nie myślała wcale. A powinna była.

Czas uciekał. Kończył się. Nerwowo zerkała w okno. Podążała przez lodowy labirynt dniem i nocą, w nieludzkim wręcz pośpiechu, nie zbaczając na niebezpieczeństwa, przecież nie bez powodu. Straciła dobę na historię z Fae i póki co, nie miała nawet pomysłu jak się wywinąć z tej awantury.

Przyglądała mu się uważnie i dedukowała.

Twierdził, że nie chodziło mu o nią, interesowały go wyłącznie czarownice. Jednakże musiała być śledzona wcześniej, jeszcze zanim schroniła się w chacie. Był zmęczony i zdyszany, gdy ujrzała go pierwszym razem. Zatem musiał 'uciekać' przed hordą bardzo długo. Krążył w pobliżu ciągnąc za sobą drapieżniki, by wywabić dziewczynę ze schronienia. Zastanawiała się, skąd w ogóle wiedział, że tym właśnie wyciągnie ją z chaty.

Zamarła, gdy zdała sobie sprawę, że zapewne śledził ją wcześniej. Gdy wielokrotnie przedzierała się przez lasy i polowała na wilkołaki. Kłamał zatem i ostatniego wieczoru, i teraz też łże w żywe oczy twierdząc, że go zaskoczyła pojawieniem się znikąd w środku nocy. Poczuła jak włosy powoli stają jej dęba.

Nie był tępym, oszalałym z pragnienia krwi wilkołakiem. Nie chciał tylko zadawać śmierci. Skrupulatnie planował i czekał cierpliwie, aż wpadnie w jego pułapkę.

Zaiste piękne oblicze skrywało umysł godny drapieżnego gatunku, z którego się wywodził, pomyślała z mieszaniną goryczy i podziwu.

Wyrzucała sobie w myślach, że dobrodusznie zaprosiła go do chaty. Próbowała skojarzyć każdy szczegół z wieczoru, gdy poznała Fae, ale wspomnienia były niewyraźne, mgliste.

Do tego ten sen. Wizja zesłana przez bory. Przyczyna ich spotkania. Zaraz po zbudzeniu była pewna, że powinna ratować Fae. Zaklęła raz jeszcze na swą głupią obsesję na punkcie wilkołaków. Gdyby nienawiść nie zakorzeniła się w niej tak głęboko, pewnie dojrzałaby prawdziwe znaczenie snu już wtedy. Las ostrzegał ją przed nim, przed prawdziwym zagrożeniem.

Poczuła na plecach zimny pot. Wszystko zaczynało składać się w całość, a jednocześnie wydawało się na tyle niedorzeczne, że ciężko było dać wiarę.

Gdyby miała wolne ręce, schowałaby w nich twarz ze wstydu. Zawiodła Kaja.

Patrzyła ponuro na swojego strażnika i poczuła, że robi się jej niedobrze.

Zniknęło gdzieś jego rozbawienie z twarzy, została tylko zimna skorupa i mrok czający się w oczach. Zrzucił maskę, gdy dostrzegł, że przejrzała jego grę.

Zbliżył się, poczuła oddech Fae na twarzy. Sztyletem ostrożnie odsunął kosmyk z jej czoła.

- Widzę, że coś tam zaczynasz już rozumieć - powiedział głosem wyzutym z emocji.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • Dekaos Dondi 2 tygodnie temu
    Baba Szora↔No w rzeczy samej, coraz ciekawiej.
    Hmm... chyba ta część, jest taka najbardziej... wyrazista, choć jednocześnie tajemnicza.
    Tak jakby zwrot akcji, na inne tory↔Film mógłby być z tego, rzekłem:))↔Pozdrawiam:)↔5
  • Baba Szora 2 tygodnie temu
    Dziękuję za miłe słowa :-) Bardzo mnie cieszy, że jednak nie zanudzam i nie męczę :-P
    A co do filmu - to fakt, pewnie lepszy by był ze mnie reżyser niż pisarz :-)
    Pozdrawiam,
  • Vespera 2 tygodnie temu
    Baba Szora z tą reżyserią to mam podobnie, historie, które wymyślam, wyobrażam sobie bardziej jako seriale, niż książki. Ale że pisanie nic nie kosztuje, a stworzenie serialu fantasy to kupa pieniędzy, to wybór jest prosty.
  • Baba Szora 2 tygodnie temu
    Vespera Słusznie :-) Ja zaś nie mogę przeżyć, że na papierze nie umiem zrobić takich scen jak w filmach akcji - tzn spowolnień klatek, ujęć na oczy, na miecz, rozbryzg krwi itd jak np u Tarantino, bo jakbym chciała opisać dokładnie to co widzę oczami wyobraźni to wyszłaby ciężka cegła, a nie opowiadanie :-)
  • Vespera 2 tygodnie temu
    Baba Szora da się to ładnie wszystko opisać, zwięźle i malowniczo, ale trzeba do tego umiejętności wyższych niż moje. Ale próbuję, czasem coś fajnego wychodzi.
  • wolfie 2 tygodnie temu
    W końcu doczekałam się kolejnej części :) Jak zawsze niezwykle przyjemnie było czytać Twoją opowieść. Niezwykła atmosfera. Czekam na więcej :)
  • Baba Szora 2 tygodnie temu
    Dziękuję bardzo, jesteś kochana :-)
    Pozdrawiam ciepło :-)
  • Vespera 2 tygodnie temu
    Uuu, robi się... groźnie? Na pewno tajemniczo, czekam na kontynuację.
  • Baba Szora 2 tygodnie temu
    Dziękuję :-)
    Pozdrawiam :-)
  • Bajkopisarz 2 tygodnie temu
    „go nieistotnymi szczegółami uśpi choć trochę jego”
    Aż się prosi by zastąpić zaimki rzeczownikami
    „w między czasie sytuację”
    W międzyczasie
    „niej z kwadransa na kwadrans. Najbardziej uderzyły ją słowa Fae, że był tu już nie raz, w pobliżu, a mimo to nie zwróciła uwagi na to jak jest obyty z terenem i wilkołakami. Wzięła go”
    Niej-ją-tu-to-to-go = zaimkoza
    „nie zbaczając na niebezpieczeństwa,”
    Nie zbaczając z drogi ALBO nie zważając na niebezpieczeństwa
    „tej awantury.
    Przyglądała mu się uważnie i dedukowała.
    Twierdził, że nie chodziło mu o nią, interesowały go „
    Tej-mu-mu-nią-go = zaimkoza
    „ujrzała go pierwszym razem”
    Za pierwszym
    „ją przed nim, przed”
    Ją przed nim – zbędne

    Dobrze, że kontynuujesz. Jak usuniesz zbędne zaimki zrobi się miejsce na szczegółowe opisy scenerii i emocji 😉
    Czyli to wszystko było ukartowane, a spotkanie nie jest przypadkowe. Interwencja wiedźmy zapewne też nie, więc czekam z niecierpliwością na jej pojawienie się w odpowiednim momencie.
  • Baba Szora 2 tygodnie temu
    Jak zawsze pokazujesz błędy, za co jestem ogromnie wdzięczna. Oczywiście wszystko poprawię.
    Pozdrawiam i dziękuję bardzo 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania