Niebezpieczny układ [20]

Ania

 

Siedziała na kanapie w salonie i trzymała telefon w dłoniach, zastanawiając się, co powie ojcu. Nie chciała mówić mu całej prawdy, tylko wtedy mógłby się nie zgodzić. Wzięła głęboki wdech i wybrała jego numer. Raz kozie śmierć.

-Cześć tato - powiedziała, gdy tylko odebrał - masz czas?

W głowie układała, cały plan rozmowy i szukała argumentów, których nie będzie mógł przebić.

-Cześć Aneczko - odpowiedział, ucieszony, że ją słyszy - co u was? Byłem dzisiaj, w domu, ale nikogo nie zastałem. Sąsiadka mówiła, że się wyprowadziliście. To prawda?

Przytaknęła głową i przygryzła wargę. Tylko jedna osoba z sąsiedztwa, mogła mu o tym donieść.

-No tak - odpowiedziała z wahaniem - mieszkamy teraz z Marceliną u mojego narzeczonego. Nie chciałbyś wpaść do nas?

Przymknęła oczy i czekała.

-Jeśli podasz mi tylko adres - usłyszała po dłuższej chwili - a co z Miłoszem?

Spojrzała na siedzącego przy niej mężczyznę. Miała powiedzieć prawdę, czy może skłamać? Prawda i tak wyjdzie w jaw prędzej, czy później.

-Miłosz - wstrzymała oddech - wpakował się w kłopoty i musiał uciekać. Przepraszam, że go nie dopilnowałam.

Po drugiej stronie usłyszała przekleństwo. Skuliła się w sobie i czekała na jego wybuch.

Zawsze się denerwował, gdy słyszał o wybrykach swojego pierworodnego, a później zwalał całą winę na nią.

-Jestem wściekły - powiedział - co ten chłopak ma w ogóle w głowie? Ile razy mogę go prosić, by przestał dostarczać mi problemów? Powoli zaczyna brakować mi do niego sił i zdrowia.

Wiedziała, co za chwilę usłyszy i odruchowo mocno złapała rękę chłopaka.

-A gdzie ty byłaś w tym czasie? Możesz mi to wytłumaczyć? - podniósł głos - jesteś tą mądrzejszą, powinnaś czuwać nad nim.

Na końcu języka miała ciętą uwagę o tym, kto będzie czuwał nad nią i pilnował, by nic jej się nie stało. Przez całe życie była odpowiedzialna, za matkę, za Miłosza, teraz za Marcelinę.

Pod powiekami poczuła piekące łzy.

-Podam ci adres - chciała zmienić temat - przyjedź, porozmawiamy.

Gdy tylko usłyszała, że ma czym pisać szybko podała mu ulicę i numer mieszkania. Nie chciała przedłużać, rozmowy.

 

Zmęczenie i stres całego dnia, dały się we znaki i zaraz po rozmowie z ojcem przysnęła. Obudził ją dopiero dzwonek do drzwi. Odruchowo szybko poderwała się do góry i prawie tak samo szybko usiadła. Ból przeszył jej ciało.

-Otworzę - usłyszała, ciepły głos Przemka - a ty leż.

Zanim zdążyła zareagować, mężczyzna wyszedł i już po chwili usłyszała głosy.

-Byłem zdziwiony, gdy - usłyszała głos swojego ojca - wymieniła twój adres, ale musiałem się upewnić.

Podniosła się delikatnie na ręce i słuchała.

-Życie zaskakuje - to był Przemek - wejdź, przywitaj się z córką.

Odniosła wrażenie, że panowie się znali i, co więcej nie przepadali za sobą. Wiedziała, że mogła się mylić. Tylko jeśli jednak miała rację, to dlaczego tata nie powiedział, że zna ten adres i jej narzeczonego?

-Co ci się stało? - jej ojciec stał i wpatrywał się w nią - on ci to zrobił?

Przecząco pokręciła głową. Nie sądziła, by Przemek mógłby komukolwiek zrobić krzywdę. Nie znała go długo, ale była pewna, że jest dobrym i szlachetnym człowiekiem.

-Nie - powiedziała odrobinę piskliwie - jak mogłeś tak pomyśleć?

Jej chłopak usiadł obok niej i chwycił jej dłoń. Jego ciepły dotyk, dodawał jej otuchy i robiło jej się ciepło w sercu. Pierwszy raz w życiu poczuła, że nie jest pozostawiona sama sobie - miała w kimś oparcie.

-Adam - Przemek przerwał ciszę, jaka nastąpiła - napijesz się kawy? Wiem, że zwykle pijesz ją z mlekiem, ale go nie mamy. To jak?

Miała rację. Znali się, tylko skąd? Dlaczego, wcześniej nic o tym nie wiedziała?

-Narazie - jej ojciec obrzucił mężczyznę niepewnym spojrzeniem - chcę porozmawiać o Miłoszu i tej całej nagłej wyprowadzce. O co w tym wszystkim chodzi?

Ona też, chciałaby to wiedzieć. Rozmowa o jej bracie była w samym końcu szarej listy przyjaznych tematów. Bała się reakcji własnego ojca, bardziej niż czegokolwiek innego w tym momencie. Gdy się zdenerwował, potrafił być nieprzyjemny.

-Tato - zaczęła - to nie jest tak. Ja ci to wszystko wytłumaczę, tylko powoli. Napij się kawy i spokojnie porozmawiamy.

Ich rozmowa, trwała zdecydowanie dłużej niż przewidywała. Opowiedziała mu o Miłoszu i jego pakowaniu rzeczy w pośpiechu, o Przemku i podjęciu decyzji o ślubie, o Marcelinie i jej koszmarnym zachowaniu i wypadku. Adam, przez cały ten czas, miał kamienny wyraz twarzy i tylko potakiwał czasami głową w zrozumieniu.

-To jak - patrzyła na niego w nadziei - weźmiesz młodą do siebie? Ja naprawdę, nie mogę się teraz nią zajmować. Przez ostatni rok, nie miałam czasu dla siebie, a teraz gdy wspólnie z Przemkiem planujemy wspólną przyszłość, wolelibyśmy być tylko razem. We dwójkę.

Mężczyźni popatrzyli po sobie i wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Oboje coś ukrywali.

-Spakujcie jej rzeczy - odpowiedział z westchnieniem i rezygnacją - chyba nie mam innego wyjścia.

 

Nim się obejrzała, jej ojciec wyszedł od nich z walizką Marceliny w ręce. Była pod wrażeniem, tego, że tak łatwo się zgodził i nie protestował. Może jej argumenty i fakt, że wychodzi za mąż, podziałały w niego? Nie chciała się nad tym dłużej zastanawiać. Najważniejsze, że będzie mogła w spokoju wracać do sił i formy. Tego właśnie, potrzebowała najbardziej.

-Zostaliśmy sami - Przemek, stał oparty o ścianę - jak się z tym czujesz?

Spojrzała na niego i uśmiechnęła się. Miotały nią różne uczucia. Radość, ulga, wyrzuty sumienia i spokój. Nie wiedziała tylko, czego w niej było więcej.

-Dziwnie - odparła zgodnie z prawdą - skąd znasz mojego tatę?

W odpowiedzi wzruszył ramionami i podszedł do niej z łobuzerskim uśmiechem.

-Jest w radzie nadzorczej - odpowiedział - mojej firmy. Już sobie wyobrażam, co jutro w spotkaniu zarządu powie. Jak go znam, pewnie już w głowie układa swoją przemowę o moim deprawowaniu młodszych od siebie dziewczyn. Uwierz mi, znam go znacznie lepiej, niż sądzisz. Nawet nie wiesz, jakie sekrety ma twój ojciec przed wami.

A niby skąd mogła to wiedzieć? Tak naprawdę, nic nie wiedziała o człowieku, którego nazwisko nosiła i zwracała się do niego „tato”. Rzadko z nim rozmawiała, a kiedy już dochodziło do jakiejś rozmowy, wszystkie tematy kończyły się na jej bracie - jakby tylko on liczył się dla niego.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Elorence ponad tydzień temu
    Ojciec ma pieniądze, a Ania z ledwością wiąże koniec z końcem... Brak mi słów :( Przemek zyskał jakiś 1% mojej sympatii :D
  • Kobra ponad tydzień temu
    Chciałam napisać dokładnie to samo co Elorence, tatuś ma kase, a dzieciaki klepią biedę, ledwo wiążąc koniec z końcem. Trochę to podejrzane jest. Zostawiam 5 i czekam na kolejny rozdział :-)
  • Joan_ ponad tydzień temu
    Tatusiek jak z bicza strzelił, jestem ciekawa co dalej z tego wyniknie. Zostawiam 5 i czekam :)
  • Lady_Makbet ponad tydzień temu
    Już niedługo się dowiecie :D narazie wrzuciłam drugi rozdział dalszej części Śpij dzisiaj ze mną..

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania