Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Fuzja – bez cenzury, bez cięć, bez litości (1)*
*tytuł roboczy
1.
W mieście trudno zobaczyć gwiazdy, ale tu, na peryferiach, kiedy ucieknie się spod świateł ulicznych latarni, widać ich mnóstwo.
Pod blok na osiedlu Skarpa podchodzi czterech mężczyzn...
https://www.e-bookowo.pl/proza/fuzja.html
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4885802/fuzja
Komentarze (73)
Noooo!!!
W sensie - hura!
Się kłaniam.
Wow wow, że tak powiem :)
Bardzo.
Też powiem: Hurra & WOW
że tak powiem :)
Nisko.
Super i hura i wow!
Tu w całości: Się kłaniam bardzo nisko.
Czytnięte. Nie wiem, czy o tego Ci chodziło, ale Mayers chyba pisze się bez "a".
Czekam na dalszy ciąg.
Dobrze Cię widzieć :)
Mówisz Myers? Łoj, nie. Ale luknę tu i tam.
Okrop, łoj, kurde, tak. MYERS! :(((((
Nasrałem tych Myersów, jakbym miał biegunkę. Wszystkie (...chyba...) ogarnięte. Wielkie dzięki.
Adam T zawsze do usług. Opisy wpierdolu zrobiłeś koncertowe :)
Momentami robiło mi się słabo, szczególnie przy zgniecionych paznokciach. Wstęp wciągający, bez ceregieli. :)
To tylko wstęp. Potem będzie leciutko ;)
Adam T Nie wątpię, będę śledzić co się wydarzy dalej. :)
„Wchodzą do trzeciej klatki. Włączają światło, wsiadają do windy. Jadą na siódme. Zakładają lateksowe rękawiczki i niebieskie, szpitalne ochraniacze na buty. Na twarze wciągają maski. Ten w czapce jest teraz Spider-Manem, pozostali to dwóch Batmanów i Michael Mayers.
Milczą” – pięknie, krótkie, cięte zdania, lubię
„Batmani wpadają do salonu. Rozczochrana kobieta właśnie podnosi się z pościelonej kanapy, wygląda na zaspaną (...) wprawnie wiąże wyciągniętym spod kurtki kablem. Potem mocnym szarpnięciem zrzuca na podłogę” – krótki wstęp i od razu akcja, cudnie
„Mayers bije wściekle pięścią w twarz. Mężczyzna zasłania się nieporadnie, jęczy, klnie, krew bryzga z rozbijanego nosa, pękają miażdżone ciosami usta, ukruszone zęby tną policzki od środka, zerwana wraz z brwią skóra zasłania gasnące oko” – u Ciebie się zawsze ostro prali, nadal się piorą, git, forma widzę wysoka
„Dziewczyna zaczyna krzyczeć, cały czas się miota. Łapie za drzwi – Batman nie przestaje ciągnąć – skrzydło przycina czubki jej palców, Spider-Man kopie w nie z całych sił – krew tryska spod paznokci. Nastolatka traci przytomność. Batman wlecze ją do salonu, przywiązuje nadgarstki poniżej kostek nóg, brutalnie zaciska więzy, żeby później jeszcze bardziej bolało, wreszcie przygniata do podłogi kilkoma kopniakami z góry. Cienkie żebra trzaskają pod uderzeniami ciężkich, wojskowych butów” – od rana chodzę niedobudzona. Tera się obudziłam.
„Mayers uderza Spidera w gardło, podcina nogi i przewraca na podłogę. Potem kończy wiązać mężczyznę, mocując kostki do nóg krzesła. Zdejmuje maskę i zapala papierosa” i ten papieros na końcu
„Drugi z Batmanów klęczy nad dziewczyną. Kolanem dociska głowę do podłogi i ściąga z niej spodenki w zielone żółwiki. W drugiej dłoni trzyma lokówkę” – Jezu :D (ług mi się przypomniał)
Zajebiste. Szczerze, nie dlatego, ze jesteś nazad, tylko dlatego, że – zajebiste. Akcja, dziarski dialog, konkretne postaci. Czekam na więcej.
Ps. Za każdym razem (za każdym razem!) jak robie mielone, to mi się Twoje Grzęzawisko przypomina :D
Ps. 2. Cieszę się, że wróciłeś. :)
Pozdro
Dobrze, źe nie pracujesz w mięsnym. Dzięki ogromne za power, który właśnie wstrzyknęłas mi w tentnice. Początek jak początek, a i Grzęzawiskiem momentami potem mocno zapachnie.
Cieszę się Cię widząc.
Pozdrawiak ;)
Przyszłam za tłumem. Taki wstęp bez cackania. Jakby to powiedzieć kopem w mordę czytelnika. No ciekawe co tam się dalej wydarzy.
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam także. Dziękuję, że zajrzałaś ;)
Nie dla mnie. Nie boję się w pisaniu ani agresji, ani przemocy i jeżeli ma uzasadnienie, powinna się pojawić. Ale tutaj została przekroczona jakaś cienka granica. Są rzeczy, które istnieją w człowieku, rosną i w pewnym momencie trzeba je wyrzygać, ale tak, aby nikt nie widział, a potem umyć zęby i gębę, a najlepiej dokładnie się wykąpać. I ja to rozumiem. To opowiadanie ma w sobie takie właśnie rzeczy, które w jakiś sposób brudzą świat.
Sprawnie napisane, bo tak, jakby kgtoś po prostu sprawnym językiem opowiadał film. Nic więcej. Nie widzę tu nawet kawałka jakiejkolwiek głębi. Pierwsza moja myśl podsumowująca opowiadanie byla: "kicz ohydy". Sorry, ale jakoś nie.
Kicz ohydy - piękne. Ten tekst przekroczy jeszcze kilka granic. Dziękuję za wizytę ;)
Witaj
Masakra. Twój styl, ale coś innego. Grzęzawisko? Nie.
Brutalny napad ok. tylko po co dzieci?. Chociaż horrory tym się karmią.
Powrót w stylu Służb Specjalnych.
Dobrze, że wróciłeś.
Pozdrawiam
To już kiedyś było, nie będę ukrywał. Nazywało się "Obrazki z wystawy". To jest jakby big picture. Wszystko lub prawie wszystko, czego nie bylo wtedy, a przez co Obrazki stawały się dziwne, chaotyczne, tutaj zostaly obnażone.
Cieszę się, że zawitałaś :)
Witaj!!! Tzn. hura wow w sensie witam, że tak powiem ;)
— zgodnie z tutejszą powyżej nakreśloną obyczajowością ;))
Wpadłam na sekundę :) Później podlece przeczytać. Super, żeś się zjawił :)
.......
Zaświaty mnie nie chciały, he, he... he... nie było śmieszne.
Mnie również miło Cię powitać ;)
więc tak,
"Koniec czerwca, noc, mniej więcej około godziny pierwszej. Bardzo ciepło, bezchmurne niebo. " — na początek beztroski klimacik... potem jatka...
"— Ale nie wiadomo jak to wpłynie...!" — od tego momentu zrobiło się ciekawie...
"— Szczeniak musi być czysty! — mówi z naciskiem. — Za dużo bodźców, rozwalisz cały plan! Napierdolisz mu w głowie! Baw się, jak chcesz, ale jego już zostaw!" — to też by na to wskazywało... coś się za tym kryje, coś więcej niż "jatka". To tylko przykrywka. Zatem czekam na cd.
Podsumowując widzę to tak: grzmi ci w głowie z setka emocji i obrazów, z których przynajmniej część dopomina się uzewnętrznienia i przelania na papier. Mam podobnie, Z różnym skutkiem. Ten jest ostry ale... znośny ;)
PS. Chyba trza by to opatrzyć fiszką "dla dorosłych"
Pozdrowionka :)
Agnieszka, a nie ma fiszki? Klikałem w "dorosłość". Nic, poprawię, bo potem jest różnie. Nast. część będzie naprawdę sielankowa.
Bardzo dziękuję za kom i odwiedziny.
Pozdrawiak;)
Z jatką masz rację, nie o jatki tu chodzi. Ale będzie dość, myślę, komiksowo.
Adam T Fiszka "dorosłość!" znika gdy robimy np. edycję tekstu i poprawki ... Trze ją za każdym razem odchaczać ;)
*odhaczać
Agu, kurcze, chwilę mnie nie było, a już zapomniałem podstaw. Starość...
Teraz jest z fiszką. Trza bedzie tego pilnować, bo mam natręctwo edytowania.
Adam T tiaaa znam ten ból, o natręctwie mówię ... ;)
No i jest Adam!!! Very super :)
A no, jestem.
Pozdrawiak ;))
Dobra teraz jeśli o opowiadanie, to zacząłeś z grubej rury, jakieś głębsze konkluzje wyciągnę po dalszych częściach, jak na razie zapowiada się interesująco.
To tyle jeśli o mnie chodzi w tym razem. Czekam na kolejny fragment.
Adam T ja rownież pozdrawiak :))
Maurycy, niedługo nast część. Będzie leciutka.
Ja się jeszcze odniosę, jak zajadę na włości, ale...
"— Beznogi! Gdzie mały?" - Intryguje mnie Beznogi :)
Tak na szybko, napiszę, że jest tak jak lubię. I nie jest to podyktowane tym, że wróciłeś, bo za chuj byś nie chciał oceniania tekstu pod tym kątem.
Jest bardzo git. Ja tu nie widzę przekroczonych granic. Jest upiornie, ale sterylnie. Całość załatwia głowa odbiorcy. Moja to zniesie.
Dobry tekst, mister Adam T.
Pozdox
Tak, Beznogi słusznie kłuje w oczy, tytuł Fuzja też nie przypadkowy. Długo by opowiadać, ale nie czas na to. Czytałeś Obrazki, tu jest "prekuel, ribut" i kilka innych dziwnych słówek.
Ciesze się z Cię widzenia ;)
Adam T, co do Obrazków - absolutnego sztosiwa - zastanawiały mnie te dzieci. I agresywność dziewczynki. No, ale to chyba nadinterpretacja z mojej strony
Can, nie. Obrazki przeszły kolosalną metamorfozę, ze względu na różne względy. No i to jest pierwszy pokaz.
Adam T - jakkolwiek to nie nie potoczy, jeśli nie jest alternatywą dla tamtych obrazków, a zastępstwem. Wymazaniem tamtych na rzecz... czegoś... kurde. 80%, że będę zawiedziony, bo tamte Obrazki są nie do podrobienia. No, ale ok. Przedstawienie się zaczyna. Chciałbym się mylić, ale poprzeczka tak wysoko, że nawet Siergiej Bubka mógłby mieć ciężo.
Życzę jak najlepiej. Duże wyzwania, duże nagrody.
Can, tamte Obrazki zawierają się w tych. W tamtych była masa niedopowiedzeń, na tyle duża, że trudno je było nawet sensownie streścić. Dla mnie nie był to problem. Niestety, niedopowiedzenia nie wszędzie są "sztosiwem", zabawiłem się więc w odtajnianie, (choć bardzo nie do końca) i w połączenie pewnych wątków, co dało ciekawy efekt. Mnóstwo rzeczy rozbudowałem, zrobiłem fuzję uniwersów. Cóż, czas pokaże ;)
Adam T - no ok. Oby rdzeń nie umknął. Nie rozmył się. Przede wszystkim mam na myśli kreację tej dziewczyny. Postać-epicentrum. Jedna z najlepiej naszkicowanych postaci. Bydę się rzecz jasna przyglądał, ale jak mówisz, tamte w tych, to mnie już lżej. Rozwinięciu, rozbudowaniu, mówię tak. Zastąpieniu, kasacji - stanowcze nie!
Can, kasacjom mówię stanowcze NIE. Na razie absolutnie premierowe fragmenty (z jednym wyjątkiem). Potem trochę starych, trochę nowych.
Adam T natężenie niepokoju spadło
,,Liże dłoń w rękawiczce i robi lepki odcisk na podłużnym lustrze'' - i już DNA zostawił :( Brak profesjonalizmu :(
,, sine usta zalepia szarą taśmą, '' - taaak, szara taśma zawsze najlepsza :)
,, Zdejmuje maskę i zapala papierosa.'' - nałóg go zgubił :(
I ja bardzo się ucieszyłam widząc twój nik :) Witaj ponownie :)
Weszli jak profesjonaliści, a później rozluźnili zadki i to może odwrócić się przeciwko nim.
Beznogi kojarzy mi się z jakimś wcześniejszym opowiadaniem, ale jak się mylę, nie krzycz :)
Jak to u ciebie :) Przemoc, krew i kawał dobrego tekstu. Narracja tylko nie dla mnie. Wolę czas przeszły. Tu i teraz, to jakby patrzeć przez dziurkę od klucza albo na jakimś portalu i nic nie robić. Sama też nie lubię pisać w teraźniejszym, ale dlatego, że przeszły mi się miesza.
5 wstawiłam :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Karola, dłoń była w rękawiczce. Beznogi słusznie Ci się kojarzy. Pierwsza osoba pięknie podkreśla czasem dokumentalizm narracji. Potem jest w zasadzie przeszły, ale nie tylko.
Bardzo mnie cieszą Twoje odwiedziny.
Pozdrawiak musi być ;)
Adam, ja myślałam o ślinie
No tak...
Karola, słuszna uwaga.
Nie będę piał że wow. Czekam na cd. Grunt, że jak Arni. I'll be back. No i to cieszy. Wiesz, że nam wowy nie pasują, ale powroty radują
Taki ze mnie Wańka-wstańka ;)
Ciebie też dobrze widzieć i pod moim tekstem, i na Opowi.
Pozdrawiak;)
Prawdziwy horror. Mam ciarki czytając opisy oprawców. Mógłby to być scenariusz filmowy dla ludzi o mocnych nerwach.
Mam jedno nieśmiałe pytanie, czy mógłbyś ponownie wstawić "Psycho-ciągi - But/byt". Tekst mi się bardzo podobał, przypominam sobie maleńkie fragmenty ilekroć zakładam buty łyżwiarskie. Z reguły je ze dwa razy poprawiam, a na lodowisko chodzę raz/dwa razy w tygodniu. Jeśli to niemożliwe, to trudno. Serdecznie pozdrawiam!
To tylko wstęp. Potem jest bardzo różnie, jest masa obyczajowości, nawet trochę romansu, ale dość nietypowego.
Co do buta, nie ma sprawy. Miło, że trafiłem w Twój gust.
Dziękuję za wizytę i komentarz.
Pozdrawiam ;)
Adam T
Bardzo bardzo dziękuję. Pozdrowienia!
Nie ma za co. Zrobię to z przyjemnością ;)
Hej, Adamie!
Zajrzałam z zaintrygowaniem, bo lubię zacny horror. Przyznam, że tekst bardzo elegancko wciągnął. Jak dla mnie napisany profesjonalnie. Zdanie nie są przebudowane, interpunkcja zacna, jedyne co mnie ugryzło to niekonsekwencja w zapisie wtrąceń - raz z myślnikami, raz z przecinkami. Rozumiem, że myślniki zaznaczają dłuższą pauzę, ale jakoś tak... hm. W obliczu prostych, zajebiście przejrzystych zdań, które stosujesz w dużej ilości, zresztą bardzo umiejętnie, to rozjechanie jest trochę mylące, a na dobrą sprawę, nie ma jakiejś znaczącej wagi w tekście.
Co do treści, to chylę kapelusika. Było krótko, zwięźle, tematycznie i tajemniczo. Tajemnica, mała ilość informacji zachęca do czytania dalej. Z kolei zwięzłość i prostota w narracji powodują, że tekst czyt się lekko, że kolokwialnie 'sam wchodzi' ;), co jest rzecz jasna wskazane. Jest to początek serii, więc budowanie opisów odczuć postaci, których czytelnik nie zna, nie przynosi żadnego efektu emocjonalnego. Z kolei informacja, że, idąc za przykładem, 'Dzieciak pada na kolana, nie może złapać tchu.' ładnie budzi wyobraźnię do działania. Prostota zastosowana umiejętnie. Bajka.
To chyba tyle ode mnie.
Pozdrawiam.
Nie wiem, po prostu wstawiam czasem półpauzy z automatu, żeby nieprzeprzecinkować, tekstu. Trochę archaiczny zabieg, wiem, ale czasem uczytelnia myśl, która mogłaby zginąć między przecinkami.
To początek, niekoniecznie dalej będzie w tej tonacji, choć opowieść jest dosyć brutalna, ale tylko czasem. Jest przede wszystkim obyczajowa, kiedyś napisałem, źe to obyczajowy psychothriller z elementami horroru. I to, choć karkołomne, chyba najlepiej odzwierciedla, co się będzie działo. Horror jednak upraszcza temat, choć to gatunek niewyobrażalnie pojemny.
Cieszę się, że mogłem Cię gościć.
Pozdrawiam ;))
W sumie bardziej podchodzi to pod kryminał niż horror.
Ale kategorii na opowi chyba brak, więc spoko.
Dużo się dzieje, oj, dużo. Zaciekawiasz od samego początku, to dobrze. Będę śledziła. Na szczęście Ty akurat póki co masz mało tych części, więc może zdążę nadrobić.
Pozdrawiam :))
Miło Cię powitać ;) Oj, horror, horror, spokojnie. Kiedyś nazywałem to psycho-thrillerem, ale to dotyczyło starej wersji, teraz elementów horroru będzie tu mnóstwo, ale w swoim czasie. Będzie też sporo obyczajowości, i to już od następnej części.
Również pozdrawiam ;)
Przybywam tu z polecenia, chociaż wciąż po cichu liczę, że Dragonfly znów się pojawi i będzie miał kontynuację :)
Tak dobrze napisany tekst, a jednocześnie tak bardzo jestem wściekła, bo dlatego nie lubię kryminałów... Za dużo złego się dzieje, a ten Myers to już w ogóle skończony dupek. Czemu zawsze kobietom się obrywa? No dlaczego? Przez głupie interesy to one potem mają traumę, bo zawsze je dopadają ludzie pokroju Myersa. Kanalie. Bestie. Skończeni debile.
Kurczę, znowu się unoszę, no cóż, jak już tu jestem to teraz muszę dobrnąć do końca, bo jestem jedną z tych osób, które liczą na sprawiedliwość i powracającą karmę :)
Pozdrawiam :)
Witaj, Elor ;) W dalszej części to faceci mają mocno po dupie, tak mocno, że gdyby szukać motywu zemsty, nie byłoby wiadomo, kto mści się na kim.
Cieszę się, że zaczęłaś.
Pozdrawiaki ;)
Nie źle się zaczyna. N
ie wiem ile w sumie będzie części, ale coś mi mówi, że z czasem przeczytam wszystkie
19 w pierwszej części i 14 w drugiej, długość bardzo różna, tematyka bardzo szeroka. Początek jest trochę mylący.
Pozdrawiam i dzięki za wizytę ;)
Nie było mnie tak długo, że nie ogarniam opowi i zaczęłam od środka. Myślałam, że może poprzednie są usunięte ale na szczęście nie.
A co do tekstu genialny wstęp. Od razu składa obietnicę dużej ilości przemocy, smakowitych krwawych scen - czyli coś co lubię :)
Pamiętam, że czytałaś Obrazki z wystawy. Fuzja to Obrazki w skali makro, ale dopiero dwie części. W ogromny bólach powstaje trzecia i mam nadzieję, że dożyję do jej zakończenia ;)
Większość moich wcześniejszych publikacji usunąłem z różnych względów.
Cieszę się. Nie wiem, czy wracasz, ale jeśli tak, liczę na ciekawe teksty od Ciebie.
Pozdrawiam ;)
Na dzień dobry takie pierdyknięcie. Tak jak napisała Justyska "kopem w mordę" i właściwie z grubej rury. Zaciekawia, podnosi ciśnienie i intryguje. Jutro poczytam dalej :)
Nie wiedziałem, że czytujesz takie rzeczy ;) To jest akurat fragment, który nie odzwierciedla całości. Kto dalej czytał, ten już wie, o co chodzi. Kto wsadził mnie do szuflady, ten osioł.
Bardzo mnie cieszy Twoja wizyta pod takim moim tekstem.
Pozdrawiam słonecznie ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania