Poprzednie części: Fuzja – bez cenzury, bez cięć, bez litości (1)*
Fuzja – Część II (3)
5.
Kiedy to opowiedziała, pomyślałem, że jest poważnie chora na głowę. Jej historia przez kilka nocy nie dawała mi spać...
6.
Uderzyła mnie w twarz i w tym samym momencie ogarnął mnie mrok tak gęsty, że mogłem go niemal dotknąć...
Komentarze (33)
To jest mocno pokręcone. Może jakaś manipulacją, symulacja albo nie wiem. Czekam.
Pozdrowka!
To taka historia w historii, niby inna, ale się splecie. Piszę, ryzykując, że mnie znów "obstukasz", że niepotrzebnie ;)
Pozdrawiam baardzo upalnie.
Ale namieszałeś w tej części! :)
Przypomniało mi sie to ciastko truskawkowe z wcześniej...
To mi wyglada na jakiegoś rodzaju senna-hipnozę, gdzie spełniają sie te najbardziej surrealistyczne wizje, i człowiek w takim stanie funkcjonuje niby normalnie. „Matka wróci, to coś zarządzi, zaraz do niej zadzwonię. Ale najpierw weź się powycieraj!” Ojciec nieżyje, a tu w sumie na luzie takie zdanko :)
Dobra emreakcja Kubu jak chciała go chrzcić, tez bym nie chciał aby mnie tak chrzcili :))
Chyba najciekawsza cześć jak do tej pory! Mój numero uno!
Czekamy na następne :)
Pozdro :)
Następny będzie kolejny fragment NamiętniK-a i może coś jeszcze da się wcisnąć, może jakiś mały powrót do rzeczywistości.
Dzięki.
Pozdrawiam ;)
Piąty rozdział przypomina mi sceny z GoT, gdy Stannis kazał ludziom zmieniać wiarę i palić figury Siedmiu świętym ogniem Rhillora. Serio.
Szósty... Jak narkotyczny sen z przebudzeniem o smaku czyjegoś zgonu. Bardzo dobre te twoje pisaczki, bardzo smaczne.
Rozumiem, że chodzi o Grę p tron? Pewnie zabrzmi szablonowo, ale wiele o tym serialu słyszałem dobrego, chociaż nigdy nie oglądałem. Pewnie wstyd to mówić ;) Zbieram się, żeby coś tak w necie ogarnąć, ale na zbieraniu się kończy na razie.
Pozdrawiaki ;)
Adam T Nie oglądałeś Gry o Tron? LUDZIE!
Musisz koniecznie naprawić ten błąd.
Ps u nas zaczęli kręcić kolejna część. Taka ciekawostka :)
Adam T ja mówię o książce, ale... Dobre i to.
Okropny, mózg mi już przeżarła tv, chociaż jej nie oglądam.
Maurycy Lesniewski, j3st3m "tronowym" prawiczkiem. Wstyyyyyd
Adam T nie wstydź sie, ja zacząłem oglądać dopiero po 4 sezonie, ale bardzo szybko nadrobiłem wszystkie :)
Podejrzewam, że jak zaczniesz, to grozi Ci to samo :)
Chociaż to ma zalety, nie musisz czekać pół roku na kontynuacje, tylko włączasz kolejną cześć :)
Maurycy, kto wie. Tyle o tym słyszę i czytam ;)
Znowu ostre zakręcenie. Nic nie idzie poukładać, teraz to już pozostaje, o nic nie pytać i nic nie rozwiązywać, ani łączyć w całość. :)
O, cześć, Szu ;)
To, co napisałaś, to bardzo słuszna koncepcja.
Adam Zajrzę do Ciebie jak się uzbiera więcej części. :)
Pozdro. :)
Szu, zapraszam ;)
Dobry wieczór
Trochę pogubiłam na początku. Choroba Anki na głowę? i zmartwiony Kuba. Potem ten lot z okna ku górze i spotkanie z Naszbukiem. Chrzest i polanie głowy czerwoną uryną. Strasznie pokręcone rodzeństwo i ich orgazmy w których ukazują się tajemnicze obrazy.
Wyjaśnienie śmierci seniora rodziny. Anka przyczynia się do śmiertelnego wypadku. Tylko zastanawia mnie ciepłota ciała.
Pa, tatku-zwiędły-płatku... spontaniczne pożegnanie.
Pozdrawiam i miłego wieczoru
Pasjo, może trochę Ci podpowiem. Wróć pamięcią do chwili, kiedy Kuba obudził się w ciemnym mieszkaniu. Kiedy właczał światło coś zaczęło się dziać, a Kuba - zorientowawszy się - popedził wyważyć sobą drzwi. I tu się akcja urwała. I zaczęła się częsć druga - w domu,,w dzień cztwrnastych urodzin. To są dalsze po przebudzeniu. Wiecej nie napiszę, bo streszczę sakcję.
Pozdrawiam ;)
Adam T bo obawiasz się z czytelnikiem, używasz wątek, by znowu zawiązać akcję.
Wróciłam tam i sprawa rozwiązana.:)
pasja, trochę tak. Ale z drugiej strony puszczanie w odcinkach czegoś, co ma mocno pokręconą fabułę, szkodzi temu czemuś. Brak ciągłości czytania powoduje dezorientację. Przy prostej akcji tego nie ma, tam się od razu wchodzi w temat, nawet kiedy odcinki są nieczęsto. Dlatego wrzucam codzień, ale to chyba za często.
Znam tą część. W sensie, czytając odkrywałem ją na powrót. Strasznie miło jest wrócić do czegoś znajomego, a jeszcze milej jest stwierdzić, że nie straciło nic ze swojego potężnego uderzenia.
Klimat, klimat, klimat.
Jak zwykle.
Tutaj tylko małe kosmetyczne drobiazgi były.
Pozdrawiam ;)
Adam T, nooo taaa. Ciężko to usprawnić, bo wyżyny.
Can, a weź przestań. Wyżynna to jest w moim mieście.
„nieznanej choroby, i będą ją do końca życia” – zastanawiam się nad zasadnością przecinka, gdyby wcześniej w tym zdaniu występowały „i” i byłaby to wyliczanka, to jak najbardziej, a tu zdaje mi się niepotrzebny, ale mogę się mylić. Ogólnie to czytam i nie widzę pół błędu, więc co być być choć w promilu pomocną se wyszukałam takową wątpliwość ;)
„Co ja zrobię bez mojej Anki?
Siedzieliśmy na moim łóżku” – mojej/moim, zdecydowanie za blisko według mnie
„Nie zdając sobie za bardzo sprawy z tego, co robi, skoczyła. Zaczęła spadać, ale nie w dół. Spadała w górę! Nad sobą miała gęstniejące chmury, z każdą sekundą bliższe. Poczuła strach, nie rozumiała, co, ani dlaczego się dzieje” – Jezusicku, już myślałam, ze zaraz po Żona Dzwoni ubiłeś Anke, a to nie jest dobry moment, gdyż gdzieś tam zaczynam ją lubić, jakby mnie złośliwa chwilowo. Czyli mamy kolejną projekcje na granicy wyobraźni czy cuś w ten deseń, git, czytam dalej
Cały „chrzest” Anki tak bardzo nierealny i tak bardzo zaskakujący, że, kurde, gdyby tak pisano fantasy, jak ty wplatasz w „realia” Fuzji, to polubiłabym gatunek.
„Ochrzcij go, to twoja misja. On także musi doznać wyzwolenia.
— Nikt nie będzie na mnie sikał! — zawołałem” – hahahaha, dobry przeskok, ten Kuba jest bidny :D
„— Nie widzę go ani w moim dywanie, ani w gównie, ani nigdzie. Nie mówi do mnie, nie leje na mnie, więc uważam, że jest z tobą źle” :DDD
„— Przysięgam ci, ujrzysz potęgę Naszbuka! A kiedy już ją zobaczysz, ochrzczę ciebie w imię jego, w swojej jedności jedynego, boga naszego. I będziesz mnie i jemu posłuszny, rozumiesz? I będziesz mnie i jemu podobny” – gadane ma jak we kościole
„Wyglądało to tak, jakby ktoś bardzo powoli, ale nieustannie, przesuwał po tej twarzy cieniutki, mocno przylegający materiał z narysowanymi oczami, brwiami, nosem, ustami” – i to (plus reszta opisu), masz wyobraźnię, fajne, niestandardowe
Przeskok do pokoju i mgła, sory, ze to tak szatkuje, ale top, jesteś ścisły top, nie podlizuje się, nie mam celu, szczere opinie tylko, Fuzja jest mega, w mój gust bardzo.
„— Pa, tatku-zwiędły-płatku — powiedziała cicho” – ja pierniczę, makabryczno-ironicznie, Kuba w fazie szczytowania, staremu serducho być może nie wtrzymało, zapewne bardzo trudna sytuacja dla rodzica, gdy taka relacja pomiędzy dziećmi, nakrył ich w szafie a teraz też zastał sytuację co najmniej niepokojącą, nawet jeśli Anka nie brała w niej bezpośrednio udziału to jednak się przyglądała, do tego żeby wybite wazonem i skwitowanie, że w sumie dobrze się stało, bo mają problem z głowy.
Oks, mieszasz potężnie, nie jest nudno nawet na moment, dbasz o klimat, dbasz o detale, wydaje się, ze trzymasz w ryzach fabułę, choć to niekoniecznie jest łatwe. Po raz kolejny bardzo na tak.
Pozdrawiam!
Najpierw wątpliwość. Zdanie: "Bałem się, że to jakiś nieuleczalny guz na mózgu albo rzadki przypadek nieznanej choroby, i będą ją do końca życia leczyli w jakiejś ponurej klinice." jest złożone, a środek, czyli "że to jakiś nieuleczalny guz na mózgu albo rzadki przypadek nieznanej choroby" uznałem za zdanie podrzędne, wtrącone, czyli należało je wyodrębnić przecinkami w moim mniemaniu. Może to źle, może nie, dokładnie nie wiem, może to Ty masz rację – tu jest potrzebny jakiś zawodowiec ;)
Masz rację, to mojej/moim się gryzie, jedno z dwojga wywalę.
Zważywszy na to, że to wszystko dzieje się podczas obecności Kuby w bliźniaczym mieszkaniu, nierealność będzie tu częstym gościem.
Mieszam, bo to takie "obrazki", chyba w ogóle wrócę do starego tytułu, chociaż Fuzja też ma wiele znaczeń
Dzięki za kolejny uskrzydlający komentarz.
Witam, po przerwie :) nadrabiania zaległości nadszedł czas - póki go mam ;))
Więc tak, ostro jak diabli, tam Naszbud, tu trup ojczulka... uderzenie za uderzeniem.
Nad techniczną stroną nie będę achować — bo to wiadome jest samo przez się. lecim dalej...
Nie achuj ;) Lepiej wyłapuj. Jeśli coś nie daje Ci spokoju, nie pasuje, gryzie w oczy, pisz śmiało.
Cieszy mnie Twój powrót do Fuzji.
Pozdrawiam ;)
O matko, mam wrażenie, że już nic z tego nie rozumiem. Nic się nie łączy z tym co było w pierwszej części, albo dopiero zacznie się łączyć, a ja już dziś nie myślę, i chyba nawet nie potrafiłabym dodać dwa do dwóch...
Dziwnie tak.
Ten cały Naszbuk, trup ojca... wybite zęby przez wazon. Masakra.
Pozdrawiam :)
Tak, nie łączy się, dlatego to oddzieliłem cześciami, bo dopiero byłaby konsternacja. A tak, wraz z bohaterami, można stanąć twarzą w twarz z irracjonalnym ;)
Dziękuję i pozdrawiam ;)
Uderzająca jest tym razem obojętność rodzeństwa na śmierć ojca, no cóż. Trochę się czuję poszarpana, ale to chyba o to chodzi :)
Tu tylko zauważę, że są to sceny, które "dzieją się" w bliźniaczym mieszkaniu. Celowo dałem cudzysłów.
Pozdrawiam ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania