Poprzednie części: Fuzja – bez cenzury, bez cięć, bez litości (1)*
Fuzja – bez cenzury, bez cięć, bez litości (10)
* * *
Ocknąłem się w naszym holu. Leżałem na podłodze, z plecakiem na ramieniu, w jednym niezawiązanym bucie. Trzymałem zaczętą drożdżówkę.
Zemdlałem?...
Komentarze (42)
Nie ma zwróconej "Przystani", refluks nie czyta.
A dużo będzie odcinków?
Ciężko powiedzieć, bo cały czas coś dochodzi. Na ten moment może ze 35.
Przejście z ciastek do pierwszej części obrazków, którą już czytałam wybił mnie tym razem zupełnie z toku zdarzeń. Nie wiem co kryje się w następnych. Tym bardziej chcę oglądać nowe odsłony. :)
Hej,,Szu ;) Na pewno nie będzie powtórki ze starych części, tyle mogę zdradzić ;) A poza tym, powolutku, powolutku się wszystko wyjaśni.
Dzięki i pozdrowienia ;)
"chipokrytyczne" - samo H, Adamie.
Nie czaję tego przeskoku, ale może o to właśnie autorowi chodziło, tak że ten... Gdzie ciąg dalszy? ;)
No, hipo, hipo, jasne, że hipo. Przecież, jaśli jakiegos babola nie wrzucę, to jestem chory przez ce ha, kurde mol.
To dobrze, że nie czaisz, bo tym chętniej (być może) zagłębisz się w akcję.
A ciąg dalszy (absolutnie premierowy) wkrótce.
Pozdrawiaki ;)
Kurcze rozumiem, że Stella to jakaś nowa postać jak i ten martwy Szymon, czy gdzieś coś pogubiłam? Zaczynam się martwić, bo ja bardzo truskawki lubię, mam nadzieję, że nic złego mnie nie spotka :) A tak poważnie, będę czytać dalej i czekać na wersje papierową.
"Chciało mi jeść tak okropnie, jak jeszcze nigdy." - tu chyba "się" uciekło i wcale się nie dziwię, tez bym się bała.
"Płaczesz?
— Nie, to ty.
— Ale łzy są na twoich policzkach.
— Ale płyną z twoich oczu." – piękne
Pozdrawiam 5
Masz rację, uciekło. Bardzo dziękuję ;)
Tak, Szymon i Stella będą szerzej omówieni dalej, dalej, dalej.
Pozdrowienia ;)
Już poprawione.
Ciekawy fragment o ciastkach. Na swoje nieszczęście też je lubię nadmiernie, dlatego poczułam sympatię do Kuby. Nowe postacie, których nie kojarzę z poprzednich rozdziałów. Relacje pomiędzy rodzeństwem w normie czyli nadal się czubią i nadmiernie ekscytują się wzajemnie, Kuba zabił człowieka ratując Stellę. Nowa zagadka: co się wydarzyło. Coraz trudniej podążać za fabułą, ale to chyba zgodne z Twoimi intencjami. Pozdrowienia!
Ten wtręt ze Stellą i Szymonem to... Nie, jeśli powiem, to spalę dowcip (oby tylko był czytelny...). O nich, czyli Szymonie i Stelli jeszcze będzie.
Bardzo budują mnie Twoje wizyty, poniewaź poruszamy się tekstowo w tak nieprawdopodobnie odmiennych światach, że aż trudno uwierzyć, że chcesz to czytać.
Po wielokroć zatem dzięki ;))
Pozdrowienia.
Witam też tutaj
Znowu truskawki.
Ale nas wodzisz i zaskakujesz nowymi postaciami. Stella?
Martwy Szymon?
Drożdżówka i markizy... pewnie sen, ale nie bez znaczenia. Luki w pamięci u Kuby i ogromny przeskok w czasie. Z pracowni ojca do starego mieszkania. Dziwi mnie fakt, że nie ma żadnego śladu ich matki.
Bardzo zawikłane i tajemnicze obrazy.
miłego popołudnia
Ależ atak dziś przypuściłaś ;)
Stella i Szymon... wrócą szerzej później, a czy to sen czy nie... też się okaże. Co ja mogę, żeby nie opowiedzieć "kto zabił"? O wszystkim będzie z czasem.
Ogromne dzięki za czytanie moich dziwadeł.
Pozdrawiam ;)
Widzę, że nie tylko ja mam wątpliwości, więc nie będę się powtarzał, bo podejrzewam, że zasiałeś nie celowo :)
Będę śledził kolejne, to sobie zobaczę co z tego wyniknie :)
Pozdrowix :)
Myślę, że jeszcze nie raz, śledząc, wpadniesz w konsternację. Ale to dobrze, obym tylko sprostał oczekiwaniom w finale.
Pozdrawiaki ;)
Jedziem dalej :)
„Ledwo mogłem poruszać szczekami” – szczękami*
„Ręce nie czekały, aż przełknę – wepchnęły kolejną porcję. Musiałem zagęścić ruchy, bo groziło mi zadławienie. Ciągle czułem głód, chociaż bardziej była to chęć wgryzania się jeszcze i jeszcze w miękkie ciastka, jakbym miał pobudzone dziąsła; jakby dalsze gryzienie miało się skończyć jakąś żuchwowo-pokarmową rozkoszą” – to
Cała scena w „lustrzanej” części domu jest jak sen, hipnotyzująca, rodząca więcej pytań, niż odpowiedzi.
„Krew miesza się z mydlaną pianą i spływa przez stary, brudny syfon do ścieku. Kto by pomyślał, że winę można zmyć ot tak” – i to
Zmiana czasu z przeszłego na teraźniejszy, naprzemiennie, jeszcze bardziej mąci w dyńce. Kurde, nie mogę się dziś oderwać od Fuzji.
„Czuję się jak worek pełen smrodu i wyrzutów sumienia. Każda myśl kaleczy mózg” – cudne
„Przez okno wpada zamglone światło słońca, jakby stwórca owinął je tłustym workiem” – i to
„Za chwile pewnie straciłbym” – za chwilę*
Piękna końcówka, bójka, pogodzenie, przytulenie, emocjonalny dialog, wzruszyłam się.
Zastanawia mnie kogo zabili i kim jest Stella. I czy on czasem nie ma tych słuchawek dalej na sobie, a to wszystko jest tylko iluzją.
No nic, popracuję chwilę i mam nadzieję, że uda mi się następną wszamać, będę wtedy miała bieżące info ;)
Pozdrawiam :)
O tym, kogo zabili, będzie w dalszej części "Fuzji". Widzę, że przypuściłaś zmasowany atak na moje. To najstarszy fragment, kiedyś otwierał "Obrazki z wystawy", ale był trochę inny, krótszy, i miał dywizy zamiast pauz przed dialogami ;))
Dziękuję, co mogę dodać?
Pozdrawiam ;)
I tu również poprawione. Za bystre oko wielkie dzięki ;)
Spoko, mało błędów, prawe wcale, ale czasem jeszcze cosik wychwycę ;)
Ritha, wychwycaj, ile wlezie. Zawsze może być lepiej.
Ah, wspomnienia, wspomnienia. Pełna gama. Obrazki. Wyimek dawnej serii w całej okazałości. Kurde, wtedy mnie zmiotło. Pamiętam jak czytałem schowany w pracy i aż mnie telepało. SIę zastanawiałem, jak tak, kurwa, można naszkicować relację. Jak tak można ożywić neiożywione. Eh. Nie straciło nic.
Jedno opko Ketchuma - tytułu nie pamiętam - też siętyczy relacji siostra-brat. Też uwielbiam. SIę zaczyna: Urodziliśmy siew noc psot. Jane i ja. Niezrobiliśmy nic złego.
No ale Ketchum nie zyje.
Dobra, tyle wspomnień. Świetny fragment dodatkowo opakowany w zacny fragment przeszłości.
Git.
Błędów nie znalazłem.
Sorry, że się niekiedy nierozklejają wyrazy. Nie wiem czemu. Pewnie nakruszyłem nad klawiaturą.
"Urodziliśmy się w noc psot" - kurcze, to jest początek!
Pozdrawiaki ;)
"Bliźniaki" bodajże to opko, cudne, tez mi parę razy przyszło na myśl czytając o Kubie i siostrze :)
"Bliźniaki" - poszukam.
Adam T we zbiorze Królestwo spokoju :)
Poczytam chętnie ;)
cd...
Opis przeżyć chłopaka nasunął mi na myśl... zezwierzęcenie, i jakieś takie instynktowne nie do końca rozumne działanie.
"Czuję się jak worek pełen smrodu i wyrzutów sumienia. Każda myśl kaleczy mózg." — świetne...
"Zrobiłem coś, co chowa się głęboko w podświadomości, a ja cały czas to stamtąd wydłubuję. Z drugiej strony, nie mogłem inaczej, uwolniłem świat od kreatury, która kalała go swoim istnieniem; strach pomyśleć, co by się stało, gdybym nic nie zrobił." — psychologia wysokich lotów w jednym.
Uciąłeś samą scenę morderstwa: jest przed i po...
Końcowy dialog — bardzo mi się widzi.
Póki co, sporo tu tajemnic, wątków, wszystko dzieje się jakby za mgłą z której co jakiś czas wystaje coś ostrego. mocnego, krwistego...
To fragment starego cyklu, ktory nazwywał się "Obrazki z wystawy", był strasznie chaotyczny, równie mocno ocierał się o kicz jak "Fuzja". Do tematu morderstwa bedzie powrót, bedzie jego geneza.
Pozdrawiam ;)
Dobra, teraz nie wiem co się dzieje. Trzeba czytać dalej.
Dzięki wielkie za "zmasowany atak" na "Fuzję" ;)
Pozdowienia ;)
,,, aż pociemniało mi oczach. '' - w oczach
Pamiętam tych dwoje z Obrazów. Ona była chyba lokatorką czy cóś. Jak się mylę, to się nie gniewaj, tyle tego się przewinęło od tamtej pory, że mogę się mylić.
Jest coraz ciekawiej i tyle tajemnic, że chce się więcej. Lecę do kolejnej :)
5 wstawione :)
Myślisz, że bez "mi" lepiej? Że początki zaimkozy? Może i masz słuszność. W akcji mamy tylko Kubę, więc komu innemu mogłoby pociemnieć, jeśli nie "mu", czyli "mi" może wylecieć. A, niech leci!
Dzięki raz jeszcze ;)
Tutaj akurat chodziło mi o brak,,w'', a ,,mi'' może zostać lub puść je wolno, niech leci w świat :)
Karola, tak, "w" już wcześniej wstawiłem ;)
Już się martwiłam, że czegoś nie doczytałam, bo nagle pojawiła się Stella i tak zastanawiałam się, w którym momencie umknęło mi pojawienie się nowej postaci. Jak i Szymona. Zerknęłam w komentarze i już widzę, że o nich dowiem się później. To dobrze.
Boże, jak ja dawno nie jadła markizów. Dość ciekawy moment z tymi rozsypującymi ciastkami. W ogóle, powyższy tekst można podzielić na pół. Ciekawe, czy to co przeżyli to działo się naprawdę, czy tylko ich mózgi spłatały im figle.
Dobra, lecę dalej.
Pozdrawiam :))
Myślę, że dobrze, jeśli zadajesz sobie to pytanie. To pomoże Ci w czytaniu Fuzji, zwłaszcza że część druga to jeszcze większa schiza ;)
A o Stelli sporo będzie w drugiej części.
O ja Cię. Co tu się nawyczyniało?
Mam wrażenie, że coś przegapiłam. Ale chyba nie. Nic to.
Wbito mnie w ziemie, przydeptano. Muszę się otząsnąć. Czyli, lecim po następną część.
Dlatego umieściłem te dwie części na raz. Żeby nie było wątpliwości, że coś umknęło, albo że ja czegoś nie dodałem. To tak ma być. Powiem tylko, że w drugiej części jest rozwinięcie wątków Stelli i Szymona.
Pozdrawiam ;)
"Mniejsza zresztą z tym." - wystarczyło by "Mniejsza z tym" - taki malutki szczególik, ale czyta się lepiej
Ale się narobiło. Nawet nie wiem co się narobiło. Przyprawiasz czytelnika o niemały ból głowy i nie pozwalasz odsapnąć (ale to taki zdrowy i dobry ból głowy). Podoba mi się to jak zwodzisz czytelnika i ciągniesz go przez spiralę przedziwnych wydarzeń.
Pomyślę o tym "zresztą", dziękuję za wyłapanie detalu. Jeszcze dwa miesiące temu napisałbym Ci: "to jest język Kuby, on tak buduje wypowiedzi, bo to on jest tu narratorem". Ale teraz, po tych dwóch miesiącach, kiedy już tekst okrzepł wystarczająco, jestem otwarty na zmiany. Kiedy się zje gorące ciasto, nigdy się człowiek nie dowie, jakie byłoby na zimno.
Pozdrawiam ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania