Poprzednie części: Fuzja – bez cenzury, bez cięć, bez litości (1)*
Fuzja – bez cenzury, bez cięć, bez litości (17)
15.
Karkołomny sen. Byłem, a może byłam, sam już nie wiedziałem. Woda, czerwone jak krew kręgi coraz szersze i szersze. Nikt nie rzucił kamieniem. Oni tylko patrzyli. Apostołowie...
Komentarze (37)
"Chciałem sobie jak najwięcej przypomnieć, ale rozleniwiony spustem mózg był jak rozpaćkana galaretka" - my, faceci, jak już dojdziemy, jesteśmy umysłowo i twórczo bezużyteczni, zdolni tylko do suchego myślenia. (o tym dalej)
"cd-romów bez żadnych opisów, jakieś flash-drivy " - celowałbym w płyt i dyski przenośne, ale to rozważ sam.
"klapek" - klapków?, papci? Fuck, nie wiem. Sorx
"Kurwa, jak pomyślę, że jakiś staruch sobie teraz miętosi, bo widzi, jak się chlapię pod prysznicem...! " - hmm, może "marszczy" byłoby dosadniejsze?
O, końcówka (hy, hy) wnikliwa. Kuba się otrząsnął, analityka postkoitualna/postmasturbacyjna się włączyła.
Marszczy, to nie u Anny, ona lubi kolorować, chociaż czasem emocje biorą u niej górę, zresztą "marszczy" to dla mnie "męskie" określenie na tę czynność.
Z płytami/pomyślę. Zbytnia dokładność nie służy narracji Kuby, myślę, źe nawet dobrze byłoby jakimś slangiem polecieć. W każdym razie, moment do dopracowania.
Dzięki za cenne uwagi, sir ;))
Acha, no i "klapków" oczywiście.
Dzień dobry
Strasznie zakręcone to wszystko. Sen Kuby w szafie. Rodzeństwo zakochane w sobie inaczej... siostra bratu robi dobrze. Kubuś jest nadpobudliwym chłopcem.
Ojciec podgląda i nagrywa swoje dzieci. Zastanawiam się, czy to prawdziwa rodzina.
Chciał nam to ułatwić, tak myślę. Po to, żebyśmy coś zobaczyli i zrozumieli... czy rozumowanie Kuby ma sens?
Znając twoje wcześniejsze konspiracje, myślę, że to będzie bardzo proste rozwiązanie.
zapomniałam pozdrawiam ciepło
Gdzie tam proste, pasjo, nie ma szans ;)
Żartuje oczywiście. Ale nie będzie tak źle. Niedługo skończy się część (umownie) pierwsza i zacznie ta naprawdę zakręcona.
Pozdrawiam ;)
Ciekawy obrót spraw. Jakoś pomyślałam jak Kuba. Nawet w tej części kiedy właśnie podsluchiwal rodziców nie mogłam uwierzyć, ze ojciec go nie widział wkładając neseser do szafy. No ciekawie. Utrzymujesz zainteresowanie na wysokim poziomie.
Pozdrowienia! !!5
Dziękuę, Justysko. Doceniam, że czytasz ;)
Pozdrawiam ;)
Ojciec nagrywający dzieci w sytuacjach intymnych. Ten rodzic postępuje nie jak prawdziwy ojciec. Ciekawa scena w szafie. Dzieci mają się dowiedzieć, że są nagrywane. Czy to jest ta tajemnica matryca/matryce? Może Kuba i Anna nie są prawdziwym rodzeństwem, pochodzą z innych związków swoich rodziców, a może są adoptowanymi dziećmi. Takie nasuwają mi się pytania. Pozdrawiam i czekam na tę jeszcze bardziej zakręconą część. Serdecznie pozdrawiam!
Bożeno, spokojnie. Nie będzie aż tak zakręcona. Do końca części pierwszej (umownie) zostały jeszcze dwie wrzutki.
Czytając prasę (wcale nie brukową) i słuchając wiadomości czasami, widać wyraźnie, że są ojcowie zdolni do wszystkiego względem dzieci, więc czemu nie do eksperymentów, zwłaszcza, kiedy ktoś daje na to pieniądze?
Bardzo dziękuję za odwiedziny.
Pozdrawiam ;)
Czyli wychodzi na to, że to wszystko ciągle jest część jakiejś gry rozgrywanej przez ojczulka? Faktycznie wnioski młoodego jak najbardziej słuszne. Oczywiście jeszcze pewnie wiatr obróci flagę tego co jest pewne, w inną stronę, a może nie?
Poczytamy dalej, się dowiemy :)5
Już nie obruci, nie można w nieskonczoność obracać flag. Ale... wszystko w swoim czasie.
Dzięki, Maurycy.
Cieszę się, że śledzisz losy. Kiedy kolejna Piekarnia? To jeden z najciekawszych tekstów tutaj ostatnimi czasy.
Pozdrawiaki ;)
Zastanawia mnie zachowanie rodzeństwa, chociaż nie mam porównania. Może to częstsze przypadki, o których się nie mówi. :)
Odkrycie na skalę zniszczenia wszelkich rodzinnych relacji. Takiego czegoś się nie wybacza, nawet biologicznym rodzicom. Powinni to zgłosić odpowiednim organom.
Już wiesz, co jest dalej, więc nic tu nie powiem więcej.
Cieszę się z Twojej wizyty ;)
„Karkołomny sen. Byłem a może byłam, sam już nie wiedziałem. Woda, czerwone jak krew kręgi coraz szersze i szersze. Nikt nie rzucił kamieniem. Oni tylko patrzyli. Apostołowie. Klęczałem i klęczałam, nagi-naga pomiędzy nimi, ich udami, sam-sama. A nad nami i wszędzie było nic. A kiedy jest „nic”, to nie znaczy, że nic nie ma, o nie. Bo „nad nami” było czymś innym niż „wszędzie”. Woda drżała od oddechu u progu spełnienia. I ja też byłem-byłam u progu. Obmywało mnie ciepło” – nooo, paniocku, piknie, lubię takie wstępy
„— Byłem nami, wiesz? We śnie” – cudne podsumowanie powyższego
„sprany t’shirt” – to się chyba pisze z kreseczką, t-shirt*
„Nie zważając na potężniejący wstyd i chęć natychmiastowego zakopania się głęboko na trawniku za blokiem, masochistycznie stukałem w kolejne pliki. Wszędzie byłem ja w najróżniejszych sytuacjach, ale zawsze sam. Upokarzający teatr jednego aktora” – i to mi się widzi
Ok, mamy ekscytujący wątek relacji Kuba-Anka, erekcje w szafie itp., ładnie, subtelnie to prowadzisz, i drugi, z nesseserem - szok dzieciaków i Anka ze łzami w oczach, która bezsilna wydaje mi się mniej złośliwa i tym samym przyjemniejsza. Kuba nadal jest uroczy. Szkoda dzieciaków, ciekawa jestem jak to pociągniesz, dużo części przede mną, mam założenie większej regularności obecnie, więc spodziewaj się mnie niebawem :) No i oczywiście końcówka – daje do myślenia.
Gwiazd oczywiście pięć :)
Pozdrawiam :)
Z tym t'shirt/t-shirtem muszę sprawdzić, bo od zawsze piszę z apostrofem, ale jak mówią w świecie: old habits die hard, pewnie w tym tkwi przyczyna, jeśli źle to pisałem.
A z dzieciakami jeszcze nie kończy się historia, o nie, mam wrażenie, że dopiero nabierze rumieńców.
Ogromne dzięki i wielkie komentarze. Doceniam.
Pozdrawiam ;)
No ciekawie, ciekawie. Chłopak doszedł do dość dziwnych wniosków, bo ja bym w życiu nie wpadła, że ojciec schował laptopa do szafy celowo, by dzieciaki go odnalazły. Zobaczymy co Anka i Kuba zrobili dalej.
Widać ma umysł ponaddetektywistyczny ;))Taki tam, genialny nastolatek.
Adam T, już chyba teraz wiem, skąd się domyslil. Zajrzałam do kilku kolejnych części na szybko i w alternatywnej rzeczywistości ojciec też chowa laptopa do szafy. To na pewno ma jakieś znaczenie, a jak nie ma to nie wyprowadzaj mnie z błędu ;) sama się najwyżej wyprowadze trochę później.
Dobrze ;)
Dzień dobry :)
Ciekawa część. Co też ten ojciec knuje... Młody sprytnie myśli.
Pozdrowionka
Sprytnie myśli, ale się siostrze naraża, a to niezdrowe być może :))
Również pozdrawiam.
Świetna, zajebistą cześć. Ich relacja jak zwykle urzekająca.
Zadnych wątpliwości. Klimat kapitalny.
A tak się onirycznie zaczyna.
Dzięki i tu. I pozdrowienia. I w ogóle.
hm...
Hmm...
Próbuję to jakoś ugryźć, ale nie wiem z jakiej strony. Myślę i myślę, no i... Kurde, ten ojciec to ojciec tylko z nazwy. Chcę zachować jasno umysłu i nie przeklinać, chociaż na końcu języka mam przekleństwa, które z łatwością można byłoby przelać tutaj. Jako rodzic, jestem wstrząśnięta idiotyzmem Krzysztofa. To już nakreśla mi te wszystkie "sprzęty" w ścianach. To między innymi te debilne kamery, który pozbawiły wszystkich domowników prywatności. Jak dla mnie, ktoś powinien nakopać mu do dupy - wiem, że to się pewnie stanie. No, musi się stać! Nie wiem, czy ten koleś jest aż takim egoistą, zapatrzonym ślepo w swoje racje, czy może on jest zwyczajnie chory umysłowo, ale żeby robić takie świństwo WŁASNYM dzieciom to już przegięcie pały. Tu już nawet nie chodzi o moje zniesmaczenie. On wiele sytuacji prowokował. Tylko po to, aby badania się zgadzały. Idiota...
No nic, muszę lecieć dalej, bo mnie tu zaraz szlag trafi.
Pozdrawiam :)
Nic nie dodam, Twój komentarz mówi sam za siebie ;)
Pozdrawiam ;)
,,Wtedy wpadłam, że na pewno szafie.'' - tu masz małego psikuska- zapomnialuszka - zabawiłam się w Ankę :)
No, mam. Dzięki ;)
I już nie mam.
Witaj.
Klęczałem i klęczałam, nagi-naga pomiędzy nimi, ich udami, sam-sama.
"
sam-sama. "
Jesteś pewny, że taka pisownia jest poprawna? Ja mam wątpliwości. Być może to "/" rozwiązałoby sprawę.
I jeszcze, myślę, że większe wrażenie byłoby, gdyby poucinać to zdanie na mniejsze:
Klęczałem i klęczałam. Nagi-naga pomiędzy nimi, ich udami. Sam-sama.
W ogóle cały ten wstęp jest epicki.
"Gdyby teraz pobiec do pokoju, zapisać wszystko, dopóki pamiętam, w pamiętniku, którego nie mogę zacząć."
Tu aż prosi się o wykrzyknik. Z przekazu przebija lekka desperacja i emocje, emocje. No ok, zamiast wykrzyknika wielokropek też w sumie mógłby być. Panie Autorze, decyzja wasza.
"...upomniała głosem, który zabrzmiał trochę, jak marudzenie matki."
Bez przecinka przed "jak". Niżej uzasadnienie:
"Jeśli porównanie nie jest dopowiedzeniem lub wtrąceniem, przecinka nie stawiamy.
"Przykład:
Szybki jak błyskawica.
(źródło: ortograf.pl)
"To mnie może wtajemnicz wreszcie. "
Wyobraziłam sobie (wróć, u s ł y s z a ł a m) ten ironiczno-kpiarski ton :D
Jednak mimo wszystko optowałabym tu za wykrzyknikiem. Zdanie nacechowane emocjami, i imo ten bardzo tu pasuje.
"Odwzajemniła spojrzenie, ale natychmiast tego pożałowałem – zobaczyłem pierwsze oznaki pogardy i nie wiedziałem czy dla mnie czy dla znaleziska."
Przecinek przed "czy".
"Nie wiedziałem czy (...), czy ..."
"Gdy wyraz czy się powtarza, stawiamy przecinek przed drugim i każdym kolejnym czy (to, czy przecinek powinien się znaleźć przed pierwszym czy, uzależnione jest od zasad opisanych powyżej).
Przykład:
Nie wiem, czy trzeba tu postawić przecinek, czy nie trzeba."
(Źródło: prosteprzecinki.pl)
Wow, co za zakończenie. Takie filmowe, albo raczej serialowe: ciach!
Bardzo fajna część. Budujesz napięcie wytrwale, a teraz kulminacja jak nic. Nie mogę doczekać się następnej części :)
Pozdrawiam cieplutko.
Aszątez, ukośnik jest dla pism biurowych, umów, rehulaminów, to nie jest dla mnie znam literacki, w tym fragmencie nie chodzi o ewentualność (niepotrzebne skreslić, czy coś), chodzi o jednoczesność, Kuba jest nim i nią zarazem. Jak to zapisać prawidłowo - nie wiem, zostanie, jak jest.
Zdania poucinane nadadzą tempa, ale też mogą dać wrażenie paniki, a nie o to chodzi. Chodzi o plynność sennej wizji. Nie może to być "stakato".
Wykrzyknik - pomyślę, Kuba jest tu jednak zaspany, choć pobudzony, ale w inny sposób.
Przecinek przed "jak" -po "jak" jest tu jednak czasownik, czynność "marudzenie", nie jest to "marudzaca matka". Zostawię moją wersję, ale pewien jej do konca nie jestem, a ortografowi nie ufam. Sprawdzę we własnym zakresie.
"Czy" - przyznaję Ci rację.
Wykrzyknik wstawię.
Podziwiam Twoja wytrwałość, przyznam, że mi imponuje. Bardzo cieszą mnie Twoje wizyty, ale to już wiesz. Poprawię na komputerze, jest łatwiej.
Stukrotne dzięki.
Pozdrawiaki ;)
No i Ąszątez tam miało być na początku ;)
Adam T
O, jak szybko się z tym uporałeś :)
Wiesz, w tym pierwszym fragmencie opisującym sen nie tyle przeszkadzał mi fakt, że nie ma tam ukośnika, o ile to, że był dywiz. A tamten jest stricte od takich połączeń wyrazowych niejako na stałe. Tak mam przynajmniej zakodowane w głowie. Może zamienić go na myślnik?
Oczywiście, to sugestia.
Rozumiem, i myślę, że masz rację z tą budową zdań bardziej rozwiniętych.
To w takim razie chyba wielokropek pasowałby najbardziej,
Ok, nie ma sprawy, wiele osób nie ufa internetowym źródłom. Gorzej, jeśli na półce nie ma się żadnego słownika.
Cała ta wyttrwałość jest spowodowana dobrym pisaniem. Nie męczyłabym się na siłę, ani z wzajemności ;)
Serio, jak dla mnie, a książek trochę już przeczytałam (taa, jestem uzależniona), piszesz na poziomie kogoś, kto mógłby spokojnie się wydać na papierze.
Pozdrawiam również :))
Enchanteuse, ech, miałem wczoraj odpisać, ale się wziąłem za Karawana i utknąłem, w końcu zasnąłem ;)
Dywiz w tych połączeniach, to mój wymysł. A ponieważ mnie to męczy, rozważam tam po prostu przecinki.
Nie twierdzę, że źródłom w necie nie ufam, nie ufam wszystkim. Wiem trochę, jak takie strony powstają i kto pisze na nie teksty - są to w większości synonimiczne klony, gdzie jeden błąd wystarczy, by powielić go w następnych.
A słowniki niedawno wyrzuciłem z domu, bo nie było miejsca na zabawki dla syna ;))
Adam T nie na sprawy. Zrobisz, jak uważasz :)
Rozuniem w takim razie, że wolisz opierać się na źródłach sprawdzonych, typu SJP?
I już znam zawartość laptopa. Choć nie wiadomo, co jeszcze mógł skrywać. Tatuś mimo wszystko, że może "genialny" - niezbyt często myślał trzeźwo. Na dzisiaj chyba tyle, bo padam na twarz. Dobranoc.
Nie, nie, Adelajada, dopiero poznasz ją w następnej części. Tutaj to ledwo preludium. Ale wszystko w swoim czasie.
Pozdrawiam i również życzę dobrej nocy ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania