Koło Żywiołów Rozdział 8: Uwaga, Oliwia!

Nagle Piotr zadzwonił do Oliwii. A oto nowe ogłoszenie, że od tej pory codziennie o 17:30 będą się spotykać na placu zabaw obok jego domu. Do całej drużyny dotarł ten komunikat, a nikt nie miał z tym problemu. Mieszkali oni kilka ulic dalej od siebie, więc nawet latanie nie było potrzebne. Oliwia oczywiście, tak jak reszta dzieci, powiadomiła o tym swoją mamę i tatę, a oni nie mieli nic przeciwko, gdyż wiedzieli, że jej córka, jak ma być superbohaterką musi wykonywać różne polecenia lidera drużyny i że po nocy też powinna nauczyć się walczyć. Mama rozczulała się nad tym, że jej córeczka tak szybko stała się kimś niezwykłym i że w przyszłości odniesie wielkie sukcesy, a ojciec był pewny, że to dlatego jest taka zdeterminowana i silna, gdyż to on jest jej ojcem. Elementa szybko wzięła lasso i naszyjnik, po czym ruszyła na określone miejsce. Trudno się dziwić, że nawet Speeder był szybszy od niej, a nawet od Batboya. Superboy spytał:

-Po co mamy się tu spotykać?

-Gdyż musimy trenować.-Powiedział Piotr i dodał-Będziemy kiedyś walczyć z wielkimi i groźnymi złoczyńcami. Nie możemy po jednym ciosie płakać lub mdleć. Bohaterowie muszą być silni i wytrzymali!

-Stoczyliśmy walkę z demonem!-Powiedział Wojtek.-Jesteśmy wystarczająco silni!

-No i przegraliśmy!-Odparł zły już Piotr.-Flash musiał nawet nam pomagać! Elementa to nawet wtedy mocy nie miała, a walczyła i to jest rodzaj tej determinacji, która może ściągnąć na dno, lecz może też wznieść na wyżyny. Trzeba po pierwsze mieć świadomość swych umiejętności, ale nie poddawać się tak łatwo, a po drugie; wiedzieć, co robić i mieć jasno ustalony plan i strategię. Strzelanie laserami na wszystkie strony i dawanie się ponieść emocjom nic nam nie pomoże.-Mówiąc to popatrzył na Superboya i dodał-Dzisiaj nauczymy się pracy zespołowej. Nie możemy wszyscy działać na swoich zasadach po kolei. Jeśli chcemy wygranej musimy postawić złoczyńcę w kropce i uderzyć wszyscy jednocześnie, lecz nie chaotycznie. Współpraca opiera się na tym, że każdy z nas pomaga innemu i tak tworzy się silny łańcuch. Gdy wszyscy grają na własną rękę łańcuch się przerywa, a źli uciekają.

-Czyli mamy obmyślić plan i strategię, a potem zaatakować wszyscy naraz?-Spytała Latarenka.

-Tak.-Potwierdził Piotr i dodał-Uznajmy, że ja to złoczyńca, który za zakładnika ma ... Superboya.-Po czym szepnął do "zakładnika".-Teraz udawaj, że jesteś pod wpływem kryptonitu.-Superboy istotnie tak zrobił. Batboy obwiązał go liną, a ten udawał, że stracił siły.-Macie minutę na obmyślenie planu.-Powiedział Piotr i spojrzał na swój elektryczny zegarek na ręce. Speeder, Elementa i Latarenka stanęli w trójkącie i myśleli. Elementa powiedziała:

-A może by zrobić tak; Speeder odciągnie uwagę Batboya, Latarenka zabierze z miejsca akcji zakładnika, a ja gdy Stefan przestanie biegać wokół Piotra zaatakuję lassem i zwiążę go.-Wszyscy pokiwali głowami. Speeder zaczął biegać wokół Piotra, lecz ten nic sobie z tego nie zrobił. Chwycił swój sprzęt, który działał trochę, jak lasso, tyle że wystrzeliwało się je z takiego niby pistoletu i związał Speedera.

-Tylko na tyle was stać?-I mówiąc to zaatakował Klarę. Ta obroniła siebie i Wojtka polem siłowym, a Piotr zaśmiał się.-Myślisz, że to mnie powstrzyma? To jest właśnie ten błąd, o którym mówiłem. Oliwia już dawno miała by mnie na widelcu, lecz wolała czekać, aż ty coś zrobisz.-Elementa na te słowa wkurzyła się, lecz przez jej złość magia jej wymknęła się spod kontroli. Pędy roślin wyrastające z ziemi złapały ją za ręce i nogi i ciągnęły w przeciwne strony lekko, lecz dziewczynie mogło się coś stać. Wszyscy przerwali zabawę, a pole siłowe znikło, po czym Superboy i Stefan rozwiązali się z więzów.

-Musimy jej pomóc!-Powiedziała Klara, a Wojtek laserami przeciął rośliny, lecz te szybko odrosły i złapały Oliwię ponownie.

-Elemento, władasz roślinami! Nie pozwól, by to one nad tobą zapanowały!-Krzyknął do Oliwii Piotr.

-Nie jestem już waszą przyjaciółką!-Mówiąc to oczy Elementy stały się czerwone, a ona upadła na ziemię, opuszczona przez rośliny na nią.

-Latarenko, nie!!!-Krzyknął Superboy, gdy Klara zbliżyła się do Oliwii, a pędy porwały ją. Ta wyczarowała duże nożyczki i chciała przeciąć je, lecz nic z tego. Nawet teraz Superboy laserami żółtymi nie mógł ich przeciąć.

-Elemento, opanuj się!-Poprosił Batboy, lecz Oliwia nie słuchała. Wstała z ziemi i popatrzyła na niego. Wyciągnęła ręce w jego stronę, jakby kierowała roślinami, gdyż te również Piotra oplątały. Superboy dmuchnął na rękę i wyczarował kilka sopli lodu, którymi rzucił w stronę Oliwii, lecz ta rzekła:

-Jak wiesz, panuję też nad wodą, nawet zamarzniętą.-I mówiąc to ręce skierowała jego stronę, a sople lodu miały trafić w niego, lecz ten odskoczył i uniósł się w górę. Speeder nie miał pojęcia, co ma zrobić, więc rozpędził się i nagle czas stanął w miejscu.

-Zatrzymałem czas?-Spytał sam siebie i podszedł do nieruchomej Oliwii z niemiłym wyrazem twarzy nienawiści.-Oh, Oliwio ... -Pomyślał i pogładził jej policzek. Nagle spojrzał na jej wisiorek i puknął się ręką w czoło.-No tak! Przecież bez mocy będzie bezsilna.-I mówiąc to odebrał jej go, jak i lasso.-Tylko jak teraz przywrócić czas?-Spytał i pomyślał-Jeśli rozpędzenie się skutkuje przeniesieniem w czasie lub zatrzymaniem go to odpowiednia prędkość powinna mi go przywrócić.-Po czym przebiegł się wokół placu zabaw kilkukrotnie z zawrotną prędkością, lecz odrobinę szybszą niż ta, którą zatrzymał czas, dzięki czemu ten zaczął płynąć. Rośliny zniknęły, a bohaterowie podeszli do Oliwii, która klęczała na ziemi i zdawała się, jakby nie pamiętała, co się z nią działo. Speeder uklęknął przy niej i spytał-Czy wszystko okej, Elemento?

-Nie wiem.-Wyszeptała Oliwia trzęsąc się, nie z zimna, a ze strachu i płaczu, który widać było w jej oczach.-Czuję się, jakbym przed chwilą naraziła was na śmierć, lecz nic nie potrafię sobie przypomnieć.-Stefan przytulił ją i rzekł:

-Naszyjnik wpływa na twoje zachowania i moce, lecz też na emocje i uczucia.-Po tych słowach Piotr westchnął z rezygnacją.

-Myślę, że należy już wracać do domu. Najpierw na następnym spotkaniu zajmiemy się mocami Oliwii.-I mówiąc to wszyscy udali się do swoich domów.

-No i jak było?-Spytał ojciec Oliwii, gdy ta wróciła do domu, lecz mama od razu zauważyła, że coś jest nie tak.

-Myślę, że coś się stało.-Powiedziała, a Oliwia pokiwała głową i gdy chciała wskazać na wisiorek ujrzała, że nie ma ani go ani lassa.

-O nie! Nie mam swych artefaktów.-Rzekła, lecz była tak zmęczona tym wszystkim, że jakoś wcześniej poszła spać.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania