LBnD 25 Przypadek
Bezradność narastała wraz z nieznośnym bólem, ogarniającym każdy fragment jej wątłego ciała. Zawieszona między resztkami sił a całkowitym wyczerpaniem, rozpaczliwie łaknęła ukojenia. Choćby na chwilę.
Pozostała już tylko ostatnia możliwość — prosić o poradę wybitnego specjalistę — Starego Mistrza... Pomógł niejednemu.
Nie oczekiwała wielkich słów ani uzdrawiających mocy. Marzyła o małej kropli nadziei, by poszukać sensu fizycznej udręki.
*
Nieśmiało wyszeptała:
— Mistrzu, jak się nie poddawać?
Zmierzył ją oziębłym wzrokiem. Po chwili, bez śladu wahania, wskazał jedyną słuszną odpowiedź: .
— Nic już się nie da zrobić! — odrzekł lekko i wyszedł — niewzruszony.
Była tak bardzo przejęta spotkaniem Mistrza, że usłyszała tylko ostatnie słowo. Pomyślała: „Możesz wiele zrobić!”. Dzięki temu, wciąż żyła...
Komentarze (17)
Przez działanie możemy odnaleźć znaczenie w bezsensie wszechświata, a przypadek pcha nas na tory, którymi będziemy podążać ku niemu. Bo znaczenie, być może nie skróci cierpienia, lecz nada wartości dla jego przeżywania. 5 i pozodwiam serdecznie :)
Vincencie, dziękuję za odwiedziny i bardzo ciekawą interpretację. Również pozdrawiam serdecznie! :)
Czasami pacjent tak bardzo chce żyć, że nawet medycyna jest bezradna. Być może tutaj jest ten przypadek, gdy cała wiedza nie zdaje się już na nic, ale wola przetrwania u chorego pokonuje wszelkie przeciwności. Potem nazwą to cudem, działaniem sił wyższych i podobnymi górnolotnymi określeniami. Tymczasem to po prostu brak informacji, ze tak się da, brak fachowej diagnozy (niekoniecznie z ignorancji, po prostu z braku danych), albo ktoś się naprawdę uparł.
Wszelcy Mistrzowie to ludzie, tacy sami jak my, to inni ludzie nazywają ich mistrzami, czasem słusznie, czasem na wyrost. Mistrz też może pobłądzić. Ostatecznie w tym przypadku prawdziwym Mistrzem okazała się bohaterka tego opowiadania. Trochę na zasadzie, że jeśli czegoś nie da się zrobić, to po prostu musi przyjść ktoś, kto o tym nie wie i to zrobi.
Bajkopisarzu, dziękuję bardzo za odwiedziny i cenny komentarz. Pozdrawiam serdecznie. :)
Bardzo dobry drabbelek. Wystarczy słuchać siebie i uczepić się nadziei... 5
Lauro, dziękuję bardzo. Jestem wdzięczna za Twoje odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam serdecznie! :)
Witamy w Bitwie. Życzymy fajnej zabawy ze stusłówkami.
Literkowa
Literkowa, dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam. :)
ZAPROSZENIE
Rozpoczynamy głosowanie. Osiem drabbli i tylko 800 słów do czytania.
Czytamy, komentujemy i głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
Głosujemy do 02 /piątek/ godz. 23.59
Liczymy na Ciebie! Na czytanie i pozostawienie komentarzy.
Literkowa pozdrawia
hmmm, ciekawe. Mistrz, który mistrzem nie jest i ukryta w bohaterce moc, która potrzebowała choćby przypadkowego impulsu do wyzwolenia...
Panie Buczyborze, dziękuję bardzo za odwiedziny i cenny komentarz.
Pozdrawiam. :)
Bo człowiek tylko samemu może sobie pomóc... bo jeśli takiej woli nie ma, to choćby i cudotwórcę spotkał, nic to nie da.
Tutaj widać, że bohaterka chciała żyć, a jeśli chciała, to i żyje. Nic samo nie przychodzi, potrzebny jest ten impuls własny, aby cała reszta zadziałała.
Pozdrawiam :)
Dokładnie, wola życia jest niezwykle ważna. To siła, która potrafi wymykać się medycznym rozstrzygnięciom i przewidywaniom.
Shogunie, dziękuję za odwiedziny i ciekawy komentarz. Również pozdrawiam :)
Słuchać swojego wnętrza jest najtrudniej. Mistrz też nie wiele może uczynić, kiedy my nie chcemy sobie pomóc.
Pozdrawiam
Pasjo, bardzo dziękuję za cenny komentarz i odwiedziny. Dokładnie, warto słuchać własnego wnętrza.
Pozdrawiam serdecznie. :)
smutny tekst
Margerito, dziękuję bardzo za Twój komentarz i odwiedziny. Serdecznie pozdrawiam. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania