Poprzednie części: przebłyski... (letnie koncerty)
przebłyski... (metamorfoza)
metamorfoza
poczwarki w motyla jest
tkaniem jedwabiu
(...)
w białym kokonie
dwukilometrowa nić
otula życie
(...)
motyle i ćmy
płochość i niepokój mkną
obok zmierzchnicy
(...)
wodne jaskry
z bielą łabędzich piór tkają
boskość natury
(...)
nadbrzeżne trawy
słyszę ciche pluśnięcie
spłoszonej wydry
(...)
w ciszy nocy stuk
bóbr buduje żeremie
w głębi strumienia
Komentarze (6)
Porządnie napisane haiku. Aż można to poczuć. Pozdrawiam :)
Dziękuję Sufjen za zajrzenie i zobaczenie w tych miniaturkach formę haiku Zakazanym dla mnie gatunku:))
Stare czaasy do których nie warto wracać.
Pozdrawiam i miłego dnia życzę
Po wczorajszej wymianie zdań z Martyną, jesteś zdecydowanie płodniejsza xD
Na pitolo M pisała o twojej chorobie, to przykre co ludzi spotyka czasem...
Pasjo↔Tradycyjne subiektywki me:)
1→Niczym tkanie delikatności. A jedwab jak motyl, też może powiewać na wietrze.
2→By kiedyś zostać przerwaną...
3→Żeby tylko nie kierunku fałszywego światła.
4→By w zwierciadle wodnym, podwoić obraz, otulony przemijaniem.
5→Trzeba być czujnym. Trawa trawie nie równa.
6→Czasem trzeba podgryźć naturę, by przetrwać.
Pozdrawiam😁:)
Dzięki za rozbiór wersów. Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania