Poprzednie częściprzebłyski... (letnie koncerty)

przebłyski... (metamorfoza)

metamorfoza

poczwarki w motyla jest

tkaniem jedwabiu

 

(...)

w białym kokonie

dwukilometrowa nić

otula życie

 

(...)

motyle i ćmy

płochość i niepokój mkną

obok zmierzchnicy

 

(...)

wodne jaskry

z bielą łabędzich piór tkają

boskość natury

 

(...)

nadbrzeżne trawy

słyszę ciche pluśnięcie

spłoszonej wydry

 

(...)

w ciszy nocy stuk

bóbr buduje żeremie

w głębi strumienia

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Sufjen 10 miesięcy temu
    Porządnie napisane haiku. Aż można to poczuć. Pozdrawiam :)
  • Pasja 10 miesięcy temu
    Dziękuję Sufjen za zajrzenie i zobaczenie w tych miniaturkach formę haiku Zakazanym dla mnie gatunku:))
    Stare czaasy do których nie warto wracać.

    Pozdrawiam i miłego dnia życzę
  • Łukaszenkow 10 miesięcy temu
    Po wczorajszej wymianie zdań z Martyną, jesteś zdecydowanie płodniejsza xD
  • Łukaszenkow 10 miesięcy temu
    Na pitolo M pisała o twojej chorobie, to przykre co ludzi spotyka czasem...
  • Dekaos Dondi 10 miesięcy temu
    Pasjo↔Tradycyjne subiektywki me:)
    1→Niczym tkanie delikatności. A jedwab jak motyl, też może powiewać na wietrze.
    2→By kiedyś zostać przerwaną...
    3→Żeby tylko nie kierunku fałszywego światła.
    4→By w zwierciadle wodnym, podwoić obraz, otulony przemijaniem.
    5→Trzeba być czujnym. Trawa trawie nie równa.
    6→Czasem trzeba podgryźć naturę, by przetrwać.
    Pozdrawiam😁:)
  • Pasja 10 miesięcy temu
    Dzięki za rozbiór wersów. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania