Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Fuzja – Część II (14 – ostatnia)

20.

To nie ona biegła chodnikiem jak najdalej od osiedla, od budynku z trzema klatkami, od siódmego piętra. To uciekało przed nią miasto, śpiesznie się cofało, czmychało w najciemniejsze zaułki. Przypomniał jej się cytat z jakiejś teatralnej sztuki: „To nie palą się książki, tylko mózgi ludzkie” – dziwne wspomnienie działało jak reset; gdy powtarzała je sobie w myślach, było lżej, miasto przystawało, wychylało się z zaułków z nadzieją, ale wciąż z trwogą w spojrzeniu. Nie mogła się jednak skupić na tej jednej myśli, przegrywała z rozsadzającą wszystko męką.

Minęła ogromny hipermarket, chociaż właściwie to on ominął ją.

Nie, nie, nic z tego, panie market przez wielkie HIPER, jeśli nic pan dziś nie poczuje, to już nie poczuje pan nigdy. Ale ja się postaram...

„To nie palą się książki...”

Postaram się pana przekonać, że za zbrodnię musi być kara!

„...Tylko mózgi ludzkie”.

Przede wszystkim, panie market, trzeba wyłączyć panu dźwięk!

 

Wetknęła w uszy słuchawki, wybrała utwór na telefonie. Zabrzmiały pierwsze takty klawiszy, potem wszedł wokal:

„Przez przełęcz, po moście szalonym idziesz,

sama, już bez nadziei.

Byłeś tam, nie zapukał nikt.

Pogrzebana bez grzechu wśród szmat”*

Stoisko z ladami uciekało w popłochu, tuż za nim kolorowe ławki zgniecione rozpłaszczonymi, konsumenckimi tyłkami, potem jakiś bank, stoisko z ubezpieczeniami, e-fajki, bibeloty, kolejny rząd ławek z tyłkami. Tak łatwo jest nakłonić do ucieczki.

„Sama znów, sama w snach, sama, sama...”*

Skręciła ostro, o mało nie tracąc równowagi na śliskiej podłodze.

Tu nie ma gdzie się schować! Wszędzie oczy, kamery, tyłki, wózki, oczy, kamery, tyłki, wózki, tak wygląda egzystencja samobieżnych manekinów. Jeśli mam tak skończyć...

„To nie palą się książki...”

Reset, reset, reset!

 

„Boże, zabrałeś ją.

Nie pukał nikt, lecz to nie tak.

Ty po prostu lubisz to”*

Tutaj palą się i książki, i mózgi. Oczy, kamery, tyłki, wózki, nie mam siły już!

 

Zatrzymała się, pochyliła, oparła dłonie powyżej kolan, łapała powietrze ogromnymi haustami. Oczy wpatrywały sie w wózki, kamery w tyłki. Śmieszność, marność, rzyg, wstręt!

Solo gitarowe przecięło bębenki przeraźliwie długim dźwiękiem. Aż trudno uwierzyć, że w jednym tonie można zmieścić tyle rozpaczy.

Tłustawy ochroniarz minął ją, dumny jak paw.

 

Ilu pan dzisiaj złapał złodziei, panie Ochrze? Ilu uciekło? O ilu nie ma pan pojęcia? O! Spojrzał pan na mnie! Podobam się panu? Wyglądam na złodziejkę? Jeśli zacznę się rozglądać w alejce z perfumami, na co pan najpierw spojrzy? Na mnie-złodziejkę czy na mój tyłek? Pomiętosiłby pan moje piersi, gdyby tylko pan mógł? Na pewno. Gdyby przez interkom ktoś powiedział: „Zapraszamy na niezwykłą promocję. Kto ma ochotę, może pomiętosić piersi Dagmary, są w piątej alejce”. Tak, panie Ochrze-ochroniarzu. Wystarczy dać sygnał...

„To nie palą się książki...”

 

Bezwiednie wzięła koszyk i weszła na halę.

 

Coś mówiła, ta Krystyna, o tym, że Kuba pisał. Coś o zeszytach, że ich było dużo. Ja przecież mam taki zeszyt! Anna mi go dała w prezencie! Mam, ale nigdy do niego nie zajrzałam! Dlaczego? Wiem, dlaczego. Uważałam, że mi nie wolno, bo nie zasłużyłam. Dopiero, kiedy byłybyśmy sobie naprawdę bliskie... Co ja mówię?! Byłybyśmy?! Nie będziemy już! Nigdy! Nie ma Anny, jej włosów nie ma, uśmiechu, oczu, łagodnej twarzy w trójkąt. Teraz wiem, co ludzi pcha do tego ich Boga. Rozpacz. Garną się do niego z rozpaczy i bezsilności. Teraz też bym mogła. Ale jutro bym żałowała. Ten hobo z obitą gębą mówił o Bogu, i Krystyna. Powiedzieli prawie to samo. Z takim przekonaniem. Jak można być pewnym czegoś takiego jak Bóg? Co pan na to, panie Ochrze?

Może w tym zeszycie znajdę boga? Mojego, w swojej jedności jedynego, któremu będę mogła oddać się bez reszty. Bo jestem tylko wzruszeniem ramion. Gdy była Anna, była we mnie. Teraz tylko pustka. Strach.

Wyłączyła odtwarzacz. Schowała słuchawki. Stała pomiędzy regałami pełnymi makaronów i patrzyła przed siebie. Mijali ją różni ludzie, jedni obojętnie, inni oburzeni taką „zawalidrogą”.

 

Wy, maleńcy w swoim zaślepieniu, w zaspokajaniu siebie, chociaż przez chwilę mnie zauważycie. Dopóki będę tu stała, będę mieć znaczenie. Potem znów tylko wzruszenie ramion.

Nie! Marnuję tylko czas. W pokoju jest odpowiedź, dlaczego nie ma już Anny. To znaczy, być może jest odpowiedź. Chciałabym, żeby była, choćby miała być nie wiem jak okrutna. Gorzej już i tak nie będzie.

* * *

Znów przystanek autobusowy. Znowu ktoś wrzucił do kosza niedopałek, śmierdzący dym spowijał wszystkich, którzy nie wiadomo dlaczego udawali, że go nie czują. Pewna dama z reklamówką znanej sieciówki popijała sobie wodę z butelki. Mogłaby oszczędzić wszystkim smrodu, wlać tę zasraną mineralną niegazowaną do kosza.

Daga zamknęła oczy. Jej autobus już nadjeżdżał.

W środku będzie przyjemnie chłodno. Klimatyzacja zaszumi nostalgicznie.

Usiądzie jak zawsze przy oknie, oprze głowę o szybę, błagając w duchu, żeby żaden bezdomny nie ważył się korzystać z tej linii. Zamknie oczy. Może będzie chciała płakać? Rozpaczać? Rozdzierająco krzyczeć? Takie reakcje jawią się naturalnymi. Ale nie. W oczach będzie sucho. Zabraknie łez, które zawsze płynęły jak na zawołanie. Zostanie straszliwe nic. Obce, bezlitosne, nienawistne. Krzyk nadejdzie trochę później, będzie go tyle, że ciało tego nie wytrzyma. Do spółki ze „straszliwym nic” dokona się ostateczne spustoszenie. Tak będzie, bo tak być musi. Może nie być czasu na przeczytanie tego, co jest w zeszycie. Bo gdyby ten czas był, może „straszliwe nic” okazałoby choć cień miłosierdzia? Cień – jak seria blaknących obrazków cudzego życia.

 

Cudzego, bo ja to tylko wzruszenie ramion.

 

Koniec

 

*Cytat pochodzi z utworu zespołu Moonlight „Modlitwa o zmiłowanie”

(link do tego utworu - kopiuj/wklej, bo nie jest aktywny) https://www.youtube.com/watch?v=4GKf3G1G_qs (gdyby Fuzja była filmem, byłaby to muzyka pod napisy końcowe),

 

a zaraz po tym to: https://www.youtube.com/watch?v=eqjUmSd_-LY

 

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy czytali Fuzję i dzielili się swoimi spostrzeżeniami na jej temat. Wasze sugestie są dla mnie bezcenne, bez Was ten tekst nie byłby taki, jaki jest.

Dziś, trzynastego, piątek, jest idealny dzień na koniec.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Justyska miesiąc temu
    Trzynastka to moja liczba:) Adamie ta końcówka, świetnie podsumowuje tajemniczy klimat, bo przecież nie wszystko się wyjaśniło. I to ostatnie zdanie mogłabym je sama powiedzieć wiele razy "bo ja, to tylko wzruszenie ramion" - cudne.
    Wiem, że znawca ze mnie żaden ale moim zdaniem to świetna seria i cieszę się, że miała okazję ją przeczytać.
    Gratuluję Ci i pozdrawiam serdecznie.
  • Adam T miesiąc temu
    Ja także cieszę się, że wytrwałaś z tym tekstem do końca. Za to Ci bardzo dziękuję. I za wszystkie zawsze sympatyczne komentarze.
    Ciepło pozdrawiam ;)
  • Bożena Joanna miesiąc temu
    Na zakończenie "Fuzji" mamy Dagmarę i jej krzyk rozpaczy. To jakby horror wieku dorastania, szukania własnej prawdy i próba znalezienia własnego boga, która nie daje satysfakcji, a raczej bunt. Dagmara trochę kpi ze współczesnego świata i jego promocji, centrów handlowych. "Zostanie straszliwe nic". To zdanie podsumowuje całą serię pełną niespodziewanych wątków, ciekawych przemyśleń (szczególnie Kuby), którą śledziłam z zaciekawieniem. Serdecznie pozdrawiam!
  • Adam T miesiąc temu
    Bo ta seria, to w zasadzie samo dorastanie, dzikie, chaotyczne, dziwaczne, durne, okrutne; co się dzieje w głowie dorastającego nastolatka, wie tylko on sam. Świetnie to podsumowałaś, Bożeno.
    Bardzo się cieszę, że dotarłaś "ze mną" aż tutaj.
    Dziękuję i pozdrawiam ;)
  • Keraj miesiąc temu
    Szkoda się żegnać z Dagmarą która w mojej ocenie szuka czegoś prawdziwego a nie utopi centrów handlowych. 5
  • Keraj miesiąc temu
    Mam nadzieję że będzie nowa seria. Pozdrawiam serdecznie
  • Keraj miesiąc temu
    A może że dzisiaj piątek 13-tego to pojawi się jeszcze jakiś mały fragmencik tej serii
  • Adam T miesiąc temu
    Nie, to już koniec. Część trzecia dopiero w bólach się pisze, ale nie mam do niej serca, więc albo jest do dupy, albo muszę na chwilę dać z nią spokój.
    Bardzo Ci dziękuję, Keraj, za czytanie i komentarze.
    Pozdrawiam ;)
  • Szudracz miesiąc temu
    Nie wszystko zostało rozwiązane. Te,, supełki'', które pozostały, wzmacniają wolną przestrzeń w tej serii.
    Nie jest to treść łatwa do analizy, czy prostego podsumowania. W każdym razie coś jak dla mnie innego, co warto było prześledzić. :)
  • Adam T miesiąc temu
    Pytam się nieraz, dlaczego horror musi być racjonalny? Dlaczego musi być dopowiedziany do ostatniego pierdnięcia dogorywającej ofiary? Od racjonalności jest prasa. A ja jestem za wolnym biegiem wyobraźni. Dlatego ciągle jestem tu, a nie na półce w empiku. Bo ludzie wolą wskazywać drwala na obrazku, niż trochę pogłówkować.
    To ostatnie zdanie zabrzmiało, jak jeden z wylewów żółci puszczyka. Trudno.
    Wielkie dzięki, Szu. Byłaś, czytałaś, komentowałaś, to dla mnie bezcenne.
    Pozdrawiam ;)
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    No powiem, że niby napisałeś "koniec" , ale jakoś tego nie czuję. Tak na moje oko, zresztą sam wyżej o tym wspominasz, ten temat nie został wyczerpany i oczywiście, można zakończyć i zostawić czytelnika z niedopowiedzeniami, aby mógł sobie sam wysnuć własne hipotezy, lecz można śmiało pociągnąć temat :) Ja jestem za tą drugą opcją :)
    No dziękuję Adamie za to opowiadanie, jednak po cichu liczę na rozwinięcie.
    Pozdrawiam!
  • Adam T miesiąc temu
    Historia Anny i Kuby została zamknięta. Ich już nie ma. Została na placu boju jedynie Daga i jej demony, oraz dziwny świat Mr. Czapy, Beznogi z ich tajemnicami. O tym w części trzeciej, która raczkuje. Motyw foramtowania ludzkiego umysłu był także w Grzezawisku, które dzieje się dużo po Fuzji (obecnie w przebudowie ze wzgledu na marną końcówkę).
    Losy Kuby pozostawiam Tobie i moim czytelnikom. Co było realne, co nie, odpowiedzcie sobie sami. Czy część druga do psycho trip Kuby czy nie - odpowiedzcie sobie sami. A może projekcje umierającego umysłu? A może to efekt działań Krzysztofa, ojca Kuby? A może to wszystko było w zeszytach? Może Kuba stworzył własny świat i na tyle się w nim zatracił, że zapłaciła za to jego rodzina? Kurna, jest tyle możliwości. I o to chodzi. Ba czasem sama podróż jest ważna, i to co podczas. Koniec i tak musi prędzej czy później nastąpić.
    Dziękuję, Maurycy, że odbyłeś tę podróż i, mam nadzieję, nie żałujesz.
    Serdecznie pozdrawiam ;)
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Adam T a może ożywić Kubę i Ankę :)
    Trochę żartuje ale, w takim opku, gdzie balansuje się na granicy światów materialnych i nie do końca „uchwycalnych” było by to do zrobienia. :)
    Nie, na pewno nie żałuje, że dałem Ci się porwać w nurty twojej wyobraźni :)
    Jak nie napiszesz inaczej, to ja sobie Ankę i Kubę we własnej wersji zakończenia i tak ożywię, mam nawet pare pomysłów jak to zrobić :)
    Oczywiście mowię o moich przemyśleniach.
    Taki jestem o :)
  • Adam T miesiąc temu
    Jakbyś chciał to opisać, jestem ciekawy bardzo, bardzo.
  • Adam T miesiąc temu
    Gdyby mózg Kuby poddać pośmiertnie badaniom (np. Beznogi mógłby coś w tym temacie), byłaby okazja do ożywienia wszystkich postaci. Ale to już bardzo na siłę by było.
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Adam T a gdyby tak założyć, że ktoś sterował tym wszystkim, mówiłem Ci wcześniej, że ja to tak odbierałem.
    Taki mini matrix, sterowany przez... no właśnie to do ustalenia , i po prostu, wykreować rownolegle rzeczywistości... w ten deseń.
    U mnie Kubą by żył na końcu z Anka oczywiście :)
  • Adam T miesiąc temu
    Próbuj.
  • pasja miesiąc temu
    Witam
    Koniec z rodziną Bielenikow. Ale pozostało wiele niewyjaśnionych spraw. Zeszyt który dostała od Anny dalej jest nieodkryty. Dagmara szuka odpowiedzi i widzimy w niej bunt na otaczający ją świat. Każdy inaczej przeżywa stratę bliskiej osoby. U Dagmary jest to krzyk w środku wspomagany muzyką.

    Zostanie straszliwe nic. Obce, bezlitosne, nienawistne. Krzyk nadejdzie trochę później, będzie go tyle, że ciało tego nie wytrzyma... czy tyle pozostanie?, a jednak pozostajemy w zawieszeniu niedopowiedzenia.

    Pozdrawiam i miłego dzionka
  • pasja miesiąc temu
    ps. W horrorze wszystko jest możliwe... można wskrzesić bohaterów. :))
  • Adam T miesiąc temu
    Nie, nie ;) Nie będzie żadnego wskrzeszania. Moźe jakieś wspomnienia o rodzeństwie, ale tylko wspomnienia. Tak, jak pisałem Maurycemu, nie chcę kopiować całego komentarza. Tak sobie wymyśliłem, irracjonalność i zagadkowość potęgują uczycie niepokoju, w końcu zagubienia. Niepokój i zagubienie również wpasowują sie w definicję horroru. Wiem, że większość przywykła do kawy na ławę, i pod tym kątem jesteście pewnie mocno rozczatowani, ale z drugiej strony dałem tyle scieżek, podpowiedzi, że wszystko powinno być przynajmniej z grubsza jasne.
    Ogromnie Ci, pasjo, dziękuję za to, że byłaś, czytałaś, komentowałaś. To wiele dla mnie znaczy.
    Serdecznie pozdrawiam ;)
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Adam T widzisz Adam, nie tylko ja kombinowałem w ten sposób :)
    Trochę się bałem, że jestem sam jeden taki dziwny, a tu patrz, jest wiecej dziwnych :)
    Chyba Pasję poniosła podobna fala co i mnie. Ale to tylko na plus dla Twojego tekstu, znaczy, że działa na wyobraźnie.
    Ta fuzja dobra jest, warto ją ciagnąć, obojętnie w którym kierunku byś poszedł.
    Taka moja opinia!
    Amen :)
  • Okropny miesiąc temu
    Tak tylko Ci zaznaczam, że tu byłem, przeczytałem, przemyśliwuję. Czytam Twoje komentarze, odpowiedzi, myślę. Póki co nie wiem, co myśleć, ale jak się dowiem, dam Ci znać.
    Tymczasem składam na Twoje ręce wielkie pozdro i gratulacje z okazji finału! :)
  • Adam T miesiąc temu
    To bardzo cenny komentarz dla mnie.
    Moich odpowiedzi (tych wyżej) nie powinno w zasadzie być. Wszyscy, którzy przeczytali, powinni zostać z własnymi emocjami - rozczarowanie? Ok, niech będzie rozczarowanie. Zachwyt - raczej watpię, gdyby mi zależało na zachwytach, inaczej bym wszystko pociągnął. Obojętność? A mnie zależało na samej podróży, na refleksjach z drogi. Przeprowadziłem Was przez świat wyobraźni.
    Wielkie dzięki za to, że w tej podróży uczestniczyłeś i szczęśliwie dotarłeś do mety.
    Pozdrawiaki ;)
  • Okropny miesiąc temu
    Adam T: między innymi dlatego właśnie wpuściłem Cię za kulisy Wysp - może nie identyczna sytuacja, ale podobna (czytelnik skończył, autor chce się podzielić). Wyspy to mniej czytelników, mniej emocji, inny temat - mniej spekulacji i spoko, mi to pasuje, można rzec - mniejsza szansa na wywnętrzenia typu "co autor miał na myśli" ze strony samego autora.
  • Adam T miesiąc temu
    Dlatego zapomnij o moich odpowiedziach, weź je tam grubą krechą, i tak dalej. A kiedy dojdziesz do jakichś konkluzji, nie omieszkaj się podzielić.
  • Okropny 3 tygodnie temu
    Adam T dobra, jestem gotowy. Fuzja miała niepowtarzalny klimat: Nastolatki i ich miłość, seks, młodzieńcze erekcje i pocałunki. Eksperymenty, tajemnice i tortury. Rodzice "o chuj roszczaś". Wątek religijny, mścicielski, wszystko w takim, wybacz, kisielu pełnych jaj wkurwionego nastolatka. Bardzo dobrze się czytało. Zakończenie jak u Kinga, chuj wie co się stało, ale dobrze jebło. Mi się podobało, zakończenie mniej, ale dziś już przemyślane i gra mi ta wizja.

    Na pełnej piździe to szło, a zwinęło się jak wąż do rolmetra na koniec. I'm fine with it.

    Wielkie pozdro. Masz to coś, pisz dalej, chłopie.
  • Adam T 3 tygodnie temu
    No bo, w sumie, jak pamiętam, nastolatkiem będąc robiłem 10 rzeczy na raz, myślałem przy tym o kilku innych, za nastolatkami ciężko nadążyć, trudno pojąć, to - kurwa - inna rasa jest ;) Z innego świata. Marzyło mi się choć po części oddać ten stan. Z tego, co piszesz, wnioskuję (ależ ja się intelektualnie ten teges), że przynajmniej po części się udało.
    Dzięki wielkie raz jeszcze za konkluzje z Fuzji.
    Pozdrawiam ;)
  • Canulas miesiąc temu
    Kurde, jakiś taki smutny i wyciszający ten koniec. Nie chodzi o nagromadzenie słów typu: strata i rozpacz. Po prostu coś zagrało, że się tak stało.
    Pełno mądrych myśli. Cudny cytat o palących książkach.
    Ładna puenta.
    Dzięki piękne i czekam na 3 cześć.
    Pozdrowienia.
  • Adam T miesiąc temu
    To tylko Dagmara, moja final girl. Wiesz co, cieszę się, że tak to odebrałeś, że wyłapałeś ten smutek. Chciałem coś na kształt in memoriam, ot, taki kaprys.
    Ja też dziękuję, że byłeś przez wszystkie te części (niektóre raz jeszcze).
    Pozdrawiaki ;)
  • Elorence 3 tygodnie temu
    Już pisałeś wcześniej, w odpowiedzi na moje komentarze, że planujesz część trzecią, co mnie bardzo cieszy. Zostawiłeś koniec w rozsypce, aż się prosi o ciąg dalszy. Miałam nadzieję, że Dagmara przeczyta fragment z zeszytu Kuby i wszystko się ostatecznie wyjaśni, już nie będzie trzeba się domyślać. Ale no nic, zostawiłeś sobie otwartą furtkę - bardzo dobry ruch :)

    Końcówka smutna. I taka bardziej rzeczywista. Cała narracja Kuby wydaje się być narracją prowadzoną przez człowieka, który ma problemy psychiczne, który żyje w swoim wyimaginowanym świecie i stara się wszystko do niego dopasować. Nasunęła mi się refleksja, że ojciec zniszczył mu psychikę tymi swoimi muzycznymi eksperymentami. Bo przecież, w 12 części Kuba włączył znowu płytę. Czyli mam rozumieć, że dobił się?

    Jeśli miałabym ocenić całość, to dałabym Ci szóstkę z plusem w pięciopunktowej skali. Majstersztyk. Narracja prowadzona genialnie. Ta zawiłość sytuacji i niepewność, co się stanie za chwilę. Tego nie za bardzo dało się podzielić, jeśli chodzi o czytanie. Gdyby wczoraj nie była taka zmęczona, pewnie popłynęłabym z całością. Na pewno.

    Nie wiem, skąd wziął się pomysł na coś takiego, ale dałeś radę. Pokazałeś coś innego, prawdziwie oryginalnego. Mogę Ci tu tylko pisać ochy i achy, bo nie mam się do czego doczepić. Były aspekty, które mi nie leżały, ale opisałeś je w taki sposób, że mogłam porzucić nerwy i czytać dalej.

    Jakby szukać morału, można byłoby się pokusić o stwierdzenie, że najważniejszym momentem w życiu człowieka jest ten wiek licealny. Taki gimnazjalno-licealny. Kiedy człowiek dopiero uczy się pewnych zachowań, poznaje uczucia, stara się radzić sobie z emocjami. Tak łatwo kogoś złamać.
    Ale dobra, trzeba się pożegnać z Kubą i z całą rodziną. Jezu.
    Czekam na część trzecią :)
    Pozdrawiam najserdeczniej :))
  • Adam T 3 tygodnie temu
    Ogromnie dziękuję Ci za te przemyślenia. I bardzo się cieszę, że spodobał Ci się tekst chyba nie do końca w Twoim stylu. Podchodzisz do komentarzy bardzo emocjonalnie (ja tak nie potrafię), to dużo daje mnie, bo jeśli są emocje u czytelnika,to znaczy, że coś tam umiem.
    Gdybym napisał,co było w zeszycie (a miałem taki zamiar), myślę, że zabiłbym tę tajemniczość. A tak jest tyle możliwości, choć w sumie to wszystko jest bardzo proste.
    Część trzecia nie będzie już o Bielenikach, będzie dotyczyła świata, który tu pokazałem tylko w dwóch fragmentach, ale to jeszcze daleka sprawa.
    Ciepło pozdrawiam ;))

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania