Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Fuzja – Część II (5)

9.

Apocalypse now!(2)

 

Ten cholerny pot! Leje się jak wodospad! Po nosie, policzkach, za uszami, po karku, plecach; wszędzie go pełno! Ciągnę Szymona za wielką, ciężką nogę i jestem jak ugotowany, dłonie tylko, o dziwo, mam suche.

Anka ciągnie za nogę numer dwa.

Szymon waży chyba sto kilo, jest wielki jak słoń i niewyobrażalnie śmierdzi. Kiedy wyziewał ducha w naszym salonie puściły mu wszystkie zwieracze. Nigdy nie sądziłem, że w człowieku mieści się tyle ohydy.

 

Umierał bardzo długo. Walczył, szarpał, wierzgał. Z dziury w brzuchu wylewała się krew z żółcią i wyłaziły wstrętne trzewia, które kurczyły się dziwacznie, jakby były żywe, cuchnąc przy tym potwornie.

A on ciągle nie chciał zdechnąć.

Trzymałem go z całych sił. Zacisnąłem zęby i, mimo bólu wszystkich mięśni, nie poddawałem się. On też nie. Kopał jak wściekły ogier, rycząc przy tym jak zarzynana świnia. Słoń, koń, świnia – istne domowe zoo.

— Anka, pomóż! — krzyczałem.

Przybiegła z wielką, pomarańczową poduszką ze swojego łóżka. Rzuciła mu ją na twarz, usiadła na niej, a kolanami przycisnęła do podłogi jego ramiona. Zrobiła to tak sprytnie, że poczułem bolesne ukąszenie zazdrości. Moja męska duma została poważnie zraniona.

Szymon tymczasem dogorywał sobie w najlepsze.

Gdy z nim skończyliśmy, oboje dyszeliśmy ciężko kilka dobrych minut jak po morderczym sprincie.

— Zmierzyłeś czas? — Anka zeszła z poduszki i odrzuciła ją na bok.

W pierwszej chwili nie zrozumiałem.

— Co zrobiłem?

— Pytam, czy zmierzyłeś czas?

Ciągle nie rozumiałem.

— A po co?

— A tak, po prostu — powiedziała obojętnie, sapiąc donośnie między słowami. — Czytałam gdzieś, że po gwałtownym odcięciu dopływu tlenu, człowiek umiera w ciągu czterech minut. Mogliśmy to sprawdzić.

Nie odpowiedziałem. Pomyślałem, że to, co mówi, jest chore.

Anka tymczasem wstała, obciągnęła bordową bluzkę, otrzepała czarne szorty, jakby były nie wiem czym zakurzone i obwieściła z irytacją:

— Ja pierdzielę, teraz muszę umyć ręce! I ubranie poplamiłam! Fuck!

Wyszła, celowo tupiąc głośno w podłogę, żebym ogarnął, jaka jest wściekła.

Padłem na miękki dywan. Chciałem zapomnieć o Szymonie z jego szybkokurczliwymi jelitami. Pragnąłem jak najszybciej ochłonąć i wrócić do normalności, ale odór w salonie był nie do zniesienia.

Podniosłem się ciężko, wziąłem pomarańczową poduszkę, po czym, wolnym krokiem, poczłapałem do mojego pokoju.

W drzwiach zamarłem. Stella! – błysnęło mi w głowie. Zupełnie zapomniałem o Stelli!

Odwróciłem się szybko i spojrzałem pod okno, gdzie leżała na podłodze, przywiązana do grzejnika. Prawdopodobnie straciła przytomność, może nawet...

Upuściłem poduszkę.

Nie, jednak oddychała. Ślady paskudnych oparzeń puchły i czerwieniały odrażająco. Jak mogłem na to wszystko pozwolić?! Jak mogłem nie przewidzieć!

Podszedłem, ukląkłem przed nią. Dotknąłem włosów, były mokre od potu; twarz umazana krwią i łzami.

— Stella — szepnąłem — już po wszystkim.

Powoli otworzyła oczy. Spojrzała na mnie jak na zupełnie obcą osobę.

— To ty? — spytała z niedowierzaniem.

— Ja — wymamrotałem niepewnie, nie wiedząc, czy to do końca prawidłowa odpowiedź.

— Wyglądasz, jak rzeźnik. Nie poznałam cię.

— Chodź, pomogę ci wstać.

— Rozwiąż mnie.

No, tak! Dlaczego człowiek nie myśli wtedy, kiedy najbardziej powinien?

Z wielkim trudem rozsupłałem wymyślne więzy; Szymon był mistrzem plątania kabla.

Pomogłem jej się podnieść. Widziałem jej twarz wykrzywioną w bólu, ale nie usłyszałem żadnego jęku.

— Pójdziemy do mojego pokoju — starałem się, żeby mój głos brzmiał pocieszająco.

Wziąłem poduszkę, objąłem Stellę w pasie.

 

W korytarzu wisiało ogromne lustro bez ram, które zajmowało prawie pół ściany. Było tak wielkie, że mógłbym spokojnie ćwiczyć przed nim skomplikowane układy baletowe, gdybym, oczywiście, kiedykolwiek tańczył w balecie. Czasami stawałem tu ze sztangielkami, udając jakiegoś znanego masoroba i pompowałem moje mizerne mułki celem zgnojenia bezczelnych kompleksów.

Gdy przechodziliśmy teraz obok lustra, odruchowo spojrzałem kątem oka na nasze odbicie. Przeraziłem się samego siebie – zobaczyłem ludzką sylwetkę w kolorze krwi, kału i nie wiadomo czego jeszcze. Zaczerwienione, błyszczące oczy nie mogły być moje, ale jednak były. Za to spod rękawa T-shirtu uśmiechał się do mnie napięty bicek i fajnie zarysowany tric. Pięknie użyłowane, wskutek wysiłku, przedramię też wyglądało imponująco. No, no! Do tego czułem wtulone w siebie miękkie, kobiece ciało, uratowane właśnie przed bolesną śmiercią z rąk pijanego debila. Poczułem się mężczyzną.

W tej samej też chwili dotarło do mnie, że samce (w tym ja) pachną odrażająco.

 

c.d.n.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Justyska 4 miesiące temu
    Dobra jest Stella znowu. Wrzucam gwiazdki i lecę dalej.
  • Adam T 4 miesiące temu
    Hej. Miło Cię widzieć. Tak, Stella odegra w tej części niemałą rolę.
    Dzięki.
    Pozdrawiam ;)
  • Keraj 4 miesiące temu
    Ta Stella to ma przeżycia. 5
  • Adam T 4 miesiące temu
    No, nie nudzi się dziewczyna ;)
  • pasja 4 miesiące temu
    Dzień dobry
    Znowu przeskok. Salon i morderstwo przez uduszenie pomarańczową poduszką. Szymon bronił się mocno. Lokatorka Stella była mocno podpalona, ale do końca świadoma. Rodzeństwo jest szalone. Świetne opisy konającego Szymona.
    Pozdrawiam i miłego dzionka
  • Adam T 4 miesiące temu
    Witaj, pasjo, w niedzielny poranek ;) W tej części będą przeskoki, zresztą w całej "Fuzji". To trochę tak, jak keraj napisał "Pulp fiction horroru" (spodobało mi się to porównanie).
    Pozdrawiaki ;)
  • Okropny 4 miesiące temu
    "Czasami stawałem tu ze sztangielkami, udając jakiegoś znanego masoroba i pompowałem moje mizerne mułki celem zgnojenia bezczelnych kompleksów." Zdanie ze złota. Cud. Cisnę dalej :)
  • Adam T 4 miesiące temu
    Dzięki ;)
  • Maurycy Lesniewski 4 miesiące temu
    Trochę rozrzucone to opowiadanie aż musiałem sprawdzić czy jestem w dobrej części. Jestem :)
    Będę kontynuował :)
  • Adam T 4 miesiące temu
    Podpowiedzią mogą być tytuły, ten (Apoclypse now! - będzie zmieniony, tylko jeszcze nie wiem na jaki) dotyczy, powiedzmy, rzeczy tu i teraz, inne rozdziały dotyczą retrospekcji lub Dagmary, której losy są pokazane już po... zaraz za dużo napiszę.
  • Canulas 4 miesiące temu
    Tu przeleciałem, bo krótkie (choć zacne), ale już za moment... już za chwilę...
  • Adam T 4 miesiące temu
    To także wcześniej było krótsze. Za chwilę jest będzie masakra ;)
  • Ritha 4 miesiące temu
    „Za to spod rękawa t'shirtu” – obadałeś t’shirt (t-shirt), bo ja nie xD Więc nie wiem, która wersja poprawna.

    „W tej samej też chwili dotarło do mnie, że samce (w tym ja) pachną odrażająco” – nieprawda, odrażająco pachnie Grażyna

    Krótki komentarz, bo i część krótka, wracamy do Szymona I Stelli, opis konania dobrze poprowadzony, całość przepleciona luźnymi myślami Kuby, pomimo wielowątkowości, a raczej złożoności wątku, więc pomimo to wszystko trzyma się w ryzach.
    Gwiazdy, pozdrowienia :)
  • Adam T 4 miesiące temu
    Szczerze, nie obadałem. Niech się tym męczy jakiś spec od korekty/redakcji/jak zwał, tak zwał. Zostawiam moja wersję, niech tam.
    Dzięki wielkie :)
  • Adam T 4 miesiące temu
    A propos mojego "t'shirtu"!!! Bo może ktoś tu zajrzy, to się przy okazji czegoś dowie. Racje masz Ty, ale nie do końca. Właściwa pisownia to "T-shirt". Dużą literą,przynajmniej tak twierdzi PWN, aj z nimi nie dyskutuję.
    Dzięki, że zwróciłas mi na to uwagę ;))
  • Ritha 4 miesiące temu
    A widzisz, duze T, jak Adam T :D
  • Adam T 4 miesiące temu
    Ritha, wczorajsza moja odpowiedź była dyktowana goraczką, oczywiście, że poprawiłem tego "t'shirta".
  • Ritha 4 miesiące temu
    Spoko Adamie, wiem, zes chory, ja glowy nie dam czy wypoprawialam wszystko u siebie, ale chyba wiekszosc. Zdrowiej!
  • Adam T 4 miesiące temu
    Ritha, staram się, dzięki ;)
  • Agnieszka Gu 3 miesiące temu
    Ok... dzieje się, dzieje... lecim dalej...
  • Adam T 3 miesiące temu
    Jeszcze nie, ale w następnej już się zacznie.
    Miło, że tak gonisz z tekstem.
    Pozdrawiam ;)
  • Dimitria 3 miesiące temu
    Świetnie doszlifowałeś swój styl. Te pikantne opisy flaczków mnie powalają ;)
  • Adam T 3 miesiące temu
    Hej! To naprawdę Ty?! Nie widziałem Cię sto lat. Z tej wizyty ciesze się stukrotnie ;))
  • Elorence 3 miesiące temu
    Nie ogarniam. Idę dalej (zresztą, widzę, że większość ludków szybko przeszła do kolejnej części) :)
  • Adam T 3 miesiące temu
    ;)))))

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania