Nigdy więcej - Rozdział 3 część 2

– Kurwa!

Już drugą godzinę próbowałam zrobić idealne kreski eyelinerem na powiekach. Jedno oko było już gotowe, ale drugie ciągle wychodziło krzywo. Zmywałam je już tyle razy, że było całe zaczerwienione. Jak tak dalej pójdzie, to całkowicie stracę cierpliwość i jeszcze zmyję tą jedną idealną kreskę. Mogłabym iść bez makijażu, ale na imprezę służbową chciałam jednak wyglądać inaczej niż zwykle. No i byłam ciekawa, co powie K, jak mnie zobaczy w takim wydaniu. Ciekawe jak on będzie wyglądał. O, nie! Znowu o nim myślę! Jak to się dzieje, że zawsze wkradnie się do mojej głowy? Nie widzieliśmy się dwa tygodnie i chyba zaczynałam… tęsknić? Za tym kretynem? Za tymi niesamowitymi oczami? Prychnęłam. Oszukiwałam samą siebie, ale na razie wychodziło mi to w miarę dobrze.

– Ja pierdolę! – Wrzasnęłam wściekła, bo znowu wyszło mi krzywo.

Obie kreski musiały być symetryczne, bo inaczej nie wyjdę z domu. Ile jeszcze będę się z tym pierdolić? Czułam jak wściekłość zawładnęła moim ciałem. Dłonie zaczęły mi się trząść. Zaraz wyjdę z siebie. Wrzasnęłam jeszcze raz chcąc pozbyć się tego gniewu. Dobra, Tina. Uspokój się. To tylko głupi pędzelek. Nie ma się o co wściekać. Wzięłam głęboki wdech i powoli wypuściłam powietrze przez usta. Powtórzyłam to jeszcze kilka razy i spojrzałam w lustro. Moje długie, kruczoczarne włosy były już prawie suche. Przydługą grzywkę spięłam tymczasowo do góry, żeby nie przeszkadzała w robieniu makijażu. Czerwona, obcisła sukienka bez ramiączek leżała na łóżku czekając, aż ją w końcu założę. Czarne szpilki na platformie z czerwonymi podeszwami czekały przy ścianie na swoją kolej. Paznokcie już wczoraj pomalowałam na czarno. Jedno oko wyszło idealnie. Zostało drugie. To jest do zrobienia. Tylko na spokojnie. Dobra, ostatnia próba. Przybliżyłam pędzelek do powieki i prawie przestałam oddychać. Jedno pociągnięcie, kilka drobnych poprawek i… udało się. Zamrugałam zaskoczona. Naprawdę się udało. Idealnie symetrycznie do drugiego oka.

– I po co się darłam jak opętana? – Zapytałam z uśmiechem samą siebie.

Wytuszowałam starannie rzęsy, a potem pomalowałam czerwoną pomadką usta. Zadowolona zrobiłam kilka kroków w tył, żeby ocenić jak makijaż wygląda z daleka. Podobało mi się, pechowe oko już wyglądało normalnie, więc mogłam zająć się włosami. Podłączyłam prostownicę i dosuszyłam włosy suszarką czekając, aż się zagrzeje. Rzadko je prostowałam, bo były naturalnie proste, ale na taką okazję musiały wyglądać perfekcyjnie.

Wyprostowałam grzywkę i zajęłam się resztą włosów. Po kilku pierwszych pasmach, już wiedziałam, że będzie problem. Ciśnienie mi się podniosło niemal od razu. Po cholerę zapuszczałam te kudły? Zamiast zachwycać swoją prostością, wychodziły jakieś upośledzone fale. Były zdecydowanie za długie i nie radziłam sobie z nimi. Rzuciłam prostownicą o podłogę, a z moich ust posypała się wiązanka przekleństw. Kątem oka zobaczyłam kilka iskier i szybko wyłączyłam urządzenie z prądu. Westchnęłam. Rozwaliłam kolejną prostownicę. Mam zdecydowanie za dużo siły. I za dużo nieposkromionego gniewu. Zerknęłam na telefon. Nie zostało mi dużo czasu. Jak tak dalej pójdzie, to się spóźnię. A tego bym nie chciała, bo wtedy K mógłby mnie nie zauważyć. Czemu mi tak zależało na tym, żeby mnie zobaczył? Szybko pozbyłam się go z głowy i biorąc komórkę do ręki, wybrałam numer Keevy. Jeden sygnał, drugi, a potem trzeci. Odbierz, do cholery.

– Cześć, Tinka. – Usłyszałam, kiedy w końcu odebrała. – Co tam?

– Ratuj, Keeva. Zabieraj prostownicę i widzę cię u mnie za pięć minut.

– Znowu rozwaliłaś swoją? – Westchnęła. – Za dużo masz pieniędzy? Zacznij szanować rzeczy…

– Szanuję, tylko… ja… kurwa, Keeva, nie mam czasu na pierdoły. Potrzebuję ciebie i twojej prostownicy.

– A zwykłe „proszę” to przez gardło ci nie przejdzie?

– Mam cię błagać na kolanach? – Wycedziłam przez zęby starając się panować nad sobą, bo wiedziałam, że tylko ze mną pogrywa.

– Chciałabym to zobaczyć – zaśmiała się. – To co? Jak bardzo mnie potrzebujesz?

Zamknęłam oczy i zaczęłam odliczać do dziesięciu z przerwami na przekleństwa. Zajebiście. Już nawet przejęłam to głupie liczenie od tego kretyna. Miałam ochotę rzucić telefonem, ale powstrzymałam się. Wzięłam głęboki oddech i bardzo powoli wypuściłam powietrze.

– Proszę.

– Słucham? Chyba coś przerwało.

Zabije ją. Uduszę, jak tylko przekroczy próg mojego mieszkania. Powieszę za te jej niebieskie kudły.

– Słyszałaś. – Syknęłam.

– Nie, Tinka, serio coś przerwało.

– Kurwa, Keeva! Nie wkurwiaj mnie jeszcze bardziej! – Podniosłam głos, może nie potrzebnie. Znowu wzięłam głęboki wdech. – Przepraszam, uniosłam się. Naprawdę cię potrzebuję, więc… proszę, uratuj moje włosy.

– Też cię kocham, ty moja wścieklizno! – Zaśmiała się. – Zaraz będę.

Rozłączyła się, więc rzuciłam telefon na łóżko i spojrzałam na sukienkę. Może czas ją założyć, bo nie będę paradować przed Keevą w samej bieliźnie. Zwłaszcza w takiej, jaką aktualnie miałam na sobie, bo była przeznaczona tylko na oczu faceta. Jeśli jakikolwiek kiedykolwiek zasłuży, żeby mnie w niej zobaczyć. Założyłam moje czerwone cudo i zapięłam zamek bez problemu. Przejrzałam się w lustrze prawie zadowolona z mojego wyglądu. Byłoby idealnie, gdyby nie te włosy. Zapuściłam je, żeby się zmienić. Żeby zapomnieć o przeszłości. Żeby wyglądać bardziej dziewczęco. Tylko po jaką cholerę? Coraz bardziej zaczynałam się zastanawiać nad wizytą u fryzjera.

Usłyszałam pukanie do drzwi i pobiegłam na boso otworzyć. Keeva z szerokim uśmiechem na ustach i torbą na ramieniu od razu wepchała się do środka.

– Łał, Tinka – powiedziała patrząc na mnie. – Dla kogo się tak odstawiłaś?

– Dla nikogo. – Syknęłam i ruszyłam do sypialni. – Przecież zawsze się maluję, jak idę do klubu.

– Ale nie tak. Te kreski są przecudowne! Długo się męczyłaś? No i te usta! – Zachwycała się idąc za mną.

Westchnęłam. Nie zamierzałam ciągnąć tego tematu. W sypialni usiadłam na pufie przed wielkim lustrem, a Keeva od razu wyjęła swoją prostownicę z torby i podłączyła ją do prądu. Podzieliła moje włosy na warstwy i spięła do góry większość zostawiając tylko jedną.

– To jak ma na imię ten NIKT? – Zapytała z szerokim uśmiechem patrząc na moje odbicie w lustrze.

– Nie wiem o czym mówisz. – Odparłam odwracając wzrok.

– Wiesz, że mnie nie okłamiesz – zaśmiała się. – Widzę, że usilnie starasz się o nim nie myśleć, żebym go nie zobaczyła w twojej głowie.

Keeva miała wyjątkową umiejętność czytania w myślach i zawsze wiedziała, kiedy kłamię. Nie było sposobu, żeby ją oszukać. Potrafiła wejść do głowy i wygrzebać potrzebne informacje, nieważne jak bardzo ten ktoś starałaby się je ukryć.

– Zajmij się lepiej moimi włosami. – Warknęłam.

– Oj, no nie bądź taka. Pokaż mi go. – Podniosła urządzenie sprawdzając czy jest już rozgrzane i zaczęła prostować moje kudły.

– Nie.

– Tina, pokaż mi go po dobroci, bo inaczej będę musiała wziąć sprawy w swoje ręce.

– Ani mi się waż – warknęłam. – Obiecałaś, że nie będziesz wchodzić mi do głowy bez mojego pozwolenia.

– A kto powiedział, że chcę ci od razu wchodzić siłą do głowy? Są inne sposoby. Wystarczy tylko, żebyś o nim pomyślała. To jak będzie?

– Nic z tego.

– Jesteśmy przyjaciółkami, Tinka. No powiedz mi coś o nim. Jaki jest? Wysoki? Przystojny? Dobrze zbudowany? Jaki ma kolor włosów? A oczy?

Broniłam się jak tylko mogłam usilnie myśląc o jakichś bzdurach, ale kiedy wspomniała o oczach, przegrałam. W mojej głowie natychmiast pojawiły się niesamowite jasnoniebieskie tęczówki z ciemnymi obwódkami. Potem pojawiły się idealnie ułożone, kruczoczarne włosy. Później lekki zarost. Westchnęłam. Keeva zastygła z prostownicą w ręce.

– Boże, on wygląda zupełnie jak…

– Nie! Nie waż się wymawiać przy mnie tego imienia, rozumiesz? – Warknęłam, bo doskonale wiedziałam, że tak to się skończy.

– Ale Tina, te oczy…

– Wiem, kurwa! Jest podobny, ale to wszystko. K jest wyższy i bardziej umięśniony. Głos też ma inny.

– Głos mógł mu się zmienić – stwierdziła. – Tobie się zmienił.

– Jakbym nie darła się jak opętana, to nie miałabym teraz wiecznej chrypki.

– Która ci pasuje, tak na marginesie. – Uśmiechnęła się patrząc na moje odbicie w lustrze i wróciła do prostowania moich włosów. – Jesteś pewna, że…

– Nie rób ze mnie debila, Keeva. To są dwie różne osoby.

– Może to sobowtór?

– A może oryginał?

Roześmiałyśmy się. W końcu się trochę rozluźniłam, bo wszystkie mięśnie miałam spięte do granic możliwości. Nie chciałam wracać do przeszłości. Chciałam o niej zapomnieć. A to, że K jest podobny do kogoś, kogo znałam, niczego nie ułatwia. Chociaż po tylu miesiącach współpracy przestałam go już kojarzyć z tą przeklętą przeszłością.

– Nie dziwie się, że ci się podoba. Ale z niego ciacho! – Keeva z uśmiechem zabrała się do prostowania kolejnej warstwy włosów. – Ale widzę, że podoba ci się nie tylko fizycznie.

– Przestań. Nie chcę o nim rozmawiać.

– Dlaczego?

– Po prostu nie. – Zamknęłam oczy, bo wspomnienia zaczęły uciekać ze swojej szuflady z napisem „nie otwierać” i musiałam je z powrotem tam zamknąć.

– Przepraszam, Tina. Nie wiedziałam, że jeszcze cię to dręczy. – Powiedziała cicho Keeva.

Nie odpowiedziałam. Gapiłam się na swoje odbicie w lustrze, ale nie widziałam siebie. Nigdy nie miałam długich włosów, więc czemu teraz takie mam? Czemu nadal ich nie ścięłam, skoro tak ich nie lubię? Bałam się, że nie spodobam się żadnemu facetowi w krótkich?

– Temu właściwemu spodobasz się w każdej wersji. – Keeva uśmiechnęła się odkładając prostownicę. – No, skończyłam. Powalisz wszystkich na kolana.

– Dzięki. – Przerzuciłam część włosów do przodu i westchnęłam. – To nie jestem ja.

– Szczerze? Długie włosy do ciebie nie pasują. Krótkie dodawały ci takiego pazura, którego teraz ci brakuje. Zetnij je, skoro tak ci przeszkadzają.

– Trochę mi żal.

– Wiem, tyle lat je zapuszczałaś. Ale wiesz co? Możesz oddać je na szczytny cel. Jest mnóstwo fundacji, które zrobią z nich perukę dla osób, które nie mają swoich włosów.

– Pomyślę o tym. Która godzina? Chyba muszę iść lecieć.

– Zaczekaj. – Keeva wygrzebała coś ze swojej torby, a potem przerzuciła moje włosy na jedną stronę i założyła mi coś przypominającego cienką, czarną wstążkę zapinając tak ciasno, by przylegała do mojej szyi. – Teraz jesteś gotowa.

Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze. Tak, teraz jestem gotowa. Wstałam, przytuliłam Keevę i szybko wrzuciłam telefon razem z kilkoma innymi rzeczami do czarnej kopertówki. Moja przyjaciółka w tym czasie chowała swoją prostownicę. Założyłam szpilki i maskę, a potem wyszłyśmy obie z mojego mieszkania.

– Oczaruj go. – Powiedziała z uśmiechem Keeva i puściła do mnie oczko, a ja wywróciłam oczami ruszając w stronę statku, który właśnie wyłonił się z podziemnego parkingu. – Powal go na kolana, Tinka!

Niedługo potem szłam korytarzami kwatery głównej w kierunku sali, na której zawsze odbywają się tego typu imprezy. Nie miałam pojęcia czy będą na niej, oprócz agentów, też inni pracownicy MAO. Weszłam na salę z dziwnym uciskiem w żołądku. Co się ze mną dzieje? Denerwuję się? Wodząc wzrokiem po pomieszczeniu szukałam tylko jednej osoby. W końcu go zobaczyłam i moje serce przyspieszyło. Rozmawiał z jakimś agentem bez maski. Miał na sobie dopasowaną, granatową koszulę z podwiniętymi rękawami do łokci, do tego cienki, czarny krawat i równie czarne spodnie. Zaparło mi dech, bo ta koszula tak opinała się na jego mięśniach. Nagle odwrócił głowę i spojrzał prosto na mnie. Moje serce oszalało, a nogi prawie ugięły się w kolanach. Zaczynałam żałować, że założyłam szpilki. Opanuj się, F. To tylko K. Tylko K. To ty miałaś go powalić na kolana, a nie on ciebie. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam pewnym krokiem w jego stronę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Elorence pół roku temu
    Masz szczęście! :D
  • Paradise pół roku temu
    Yyy... dobra to może ja lepiej nic nie piszę, bo jeszcze mnie uszkodzisz xD
  • Ayano_Sora pół roku temu
    Haha, skąd ja znam te problemy z idealnymi kreskami XD opis IDEALNY dosłownie. Tak jest, oj, tak jest.
    Ja też kojarzę Tinkę tylko w krótkich włosach, pasują idealnie do jej osoby, chociaż fajnie, że wprowadziłaś też długie, żeby podkreślić sens krótkich (omg, jak ja zagmatwałam xD) ale no wiesz o co mi chodzi :D dobry kontrast.
    Jej, myślałam, że w tej części K i F się spotkają, czytam, czytam a tu KONIEC ;_; no nie, tak szybko mi zleciał :c bleeh
    Czekam na ciąg dalszy, oby pojawił się równie szybko, co ta część :D
  • Paradise pół roku temu
    Opis z życia wzięty :D No wiem, wiem. Ją akurat w długich nawet mnie ciężko sobie wyobrazić xD
    Nie obiecuję, ale może jutro, może pojutrze :D Jak zmęczę tą końcówkę w końcu :P
    Dzięki, że wpadłaś tak szybko <3
  • candy 5 miesięcy temu
    Ej, to takie relatable było, ja nienawidzę kresek, dosłownie, dlatego nigdy ich sobie nie robię, bo wychodzą jakieś krzywulce...

    To ty miałaś go powalić na kolana, a nie on ciebie - to powinno być motto każdej dziewczyny :D
  • Paradise 5 miesięcy temu
    Ja uwielbiam kreski, ale nie zawsze mi wychodzą :D
    Zdecydowanie :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania