Wspomnienia nieuczesane cz. 37
Gdy wyjeżdżam sobie za Warszawę, nieraz odwiedzam Borzęcin, Zaborów, a także Błonie czy Komorów (ach, ten nieduży zalew na Utracie...) Okazuje się, że w rodzinnych stronach Sławomira Mrożka w Małopolsce znajdują się zupełnie te same miejscowości... Daję słowo dziwna sytuacja - jak z Mrożka.
Do mieszkania tytułowego bohatera dramatu „Męczeństwo Piotra Oheya” Sławomira Mrożka przyjeżdża nawet cyrk. Mi również zdarzyło się coś podobnego, z tym że w miejscu pracy, z którego nieco później odszedłem ze względu na mobbing. Gdy jednej z koleżanek skarżyłem się, że podpisywałem umowę o pracę, a nie umowę o cyrk, użyłem w sumie eufemizmu, co najwyraźniej uśpiło jej czujność, albowiem zamiast udać zdziwienie, odparła: „widocznie przyciągasz cyrk”. Różne są powody agresora do złamania reguł, różne są skutki. Czasami są to dwa miliony ofiar w XXI wieku w środku cywilizowanej chrześcijańskiej Europy. Ale wydaje mi się, że powody są tylko pozornie różne.
( Dla zainteresowanych: spektakl Teatru TV z 1962 r.: https://www.youtube.com/watch?v=X7dO_nzfQHU m.in. z Bohdanem Łazuką i Martą Lipińską)
Stanisław Jerzy Lec rozpętał kalamburzę lubując się w układaniu jednowyrazowych myśli nieuczesanych za pomocą rozlicznych neologizmów, np. trogloerudyta, antysenajmici, chuligarchia, grafomanna, argumętnie. Ja mam na razie tylko jednego, bardzo zresztą nieśmiałego kandydata: demoralikracja.
Kochać na złość?
Razumichin czy Raskolnikow – oto jest pytanie!
Dwa tysiące lat temu Jezus „sytuacyjnie” zamienił wodę w uzależniającą truciznę – i jakież to miało konsekwencje dla przyszłości ludzkości...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania