Wspomnienia nieuczesane cz. 42
Podobno pasją Gombrowicza w pierwszych latach pobytu w Buenos Aires były, cytuję za biografią Klementyny Suchanow, „młode ciała oraz szachy”. Przyznam z niejakim zdumieniem, że ze mną było bardzo podobnie, tyle że moją lokalizacją jest Warszawa, ale w epoce internetu lokalizacja nie jest aż tak ważna...
Dla zainteresowanych: Różowe tory kolejowe w deszczu, czyli Inna and Yandel „In Your Eyes”: https://www.youtube.com/watch?v=Od-6uzcLGqw
Paranoja jest zła. Zinstytucjonalizowana paranoja – jeszcze gorsza.
Zeszłego lata pierwszy raz zapuściłem się rowerem za Serock – do lasu, który rozciąga się daleko na północ od Kani Polskiej. Ale dość długo mimo pewnych starań nie byłem w stanie ustalić jak ów las się nazywa. Aż do dziś, gdy oświeciła mnie AI informując, iż las ten - rozciągający się z drobnymi przerwami aż po Zambrów - nosi nazwę Puszczy Białej.
„Solaris” Lema – światło chore na schizofrenię?
Didaskaliów nie widać.
Z biografii Witolda Gombrowicza wyłania się obraz człowieka starającego się narzucić innym swoją genialność. Kto wie, może to ciekawa strategia, nawet gdy ma się do dyspozycji tylko niezły intelekt, ale za to nieskłonny do kłaniania się utartym schematom myślowym.
Nie lubię się narzucać, ale wyjątkowo czemu nie. Dawno temu udało mi się sformułować myśl mówiącą, iż quasi-arbitraż jest polimorficzny. Było to coś nowego: do tej pory arbitraż na rynkach kapitałowych – który był na gwałt potrzebny, by ratować absurdalną hipotezę efektywnych rynków – był co najwyżej określany jako ograniczony. W „nagrodę” w piśmie „Nasz rynek kapitałowy” ukazał się mój tekst-polemika, a od promotora swojej pracy magisterskiej usłyszałem, bym na więcej nie liczył. Istotnie katedra finansów wkrótce się przede mną zamknęła. Następnym krokiem w mojej „karierze” była praca, którą po kilku latach opuściłem ze względu na mobbing. Ot, samo życie (geniusza ; )
PS. Wyjątkowo post scriptum, gdyż zagadnienia ekonomii nie są intuicyjne i nie chciałbym, aby ktoś wyciągał zbyt daleko idące wnioski. Magiczna niewidzialna ręka rynków istnieje naprawdę, ale nie dotyczy to akurat rynków kapitałowych.
W teatrze życia didaskaliów nie widać – to mogłoby być motto niejednej biografii.
Wydaje mi się, że ludzkość nie wyciągnęła niemal żadnych wniosków z II wojny światowej. Moim zdaniem zachowała się jak uczeń, który dostał do poprawienia wypracowanie z niewiarygodną liczbą błędów logicznych, gramatycznych, stylistycznych. Po czym poprawił jeden rażący błąd ortograficzny i zadowolony z powrotem oddał pracę do oceny.
Po raz kolejny widzę jak śmieciarka niedaleko mojego bloku parkuje równo z przejściem dla pieszych: tył wozu równo z brzegiem pasów. Bardzo szanuję tę pożyteczną pracę, jednak oczekiwałbym od służb miejskich poszanowania dla przepisów ruchu drogowego, bo w tym szacunku wyraża się szacunek dla ludzkiego zdrowia i życia. Przez kompletne zasłonięcie połowy przejścia może zginąć dziecko, a dodatkowe pięć metrów, gdy i tak trzeba przejechać z kontenerem około 30 metrów, nie robi chyba aż takiej różnicy.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania