Poprzednie częściWspomnienia nieuczesane cz. 1

Wspomnienia nieuczesane cz. 44

Niniejsze wspomnienia nieuczesane cyklicznie publikuję na portalu opowi.pl. Dla przykładu ostatnia, czterdziesta trzecia już porcja wspomnień, została przed czytelników oceniona bardzo nisko. Mam świadomość, że to nie sama Zofia Nałkowska dokonuje oceny, bo nawet gdyby jeszcze żyła, to mogłaby być akurat zajęta „Sklepami cynamonowymi” albo już Witold Gombrowicz mógłby pędzić do niej z „Ferdydurke”. Tym niemniej liczę się z opinią czytelników i bardzo chciałbym wiedzieć nieco więcej o źródłach niskiej oceny, a nie samo tylko „jeden”, bo to nie pozwala mi się poprawić. Mogę co najwyżej zachodzić w głowę, jak to się stało, że choć pitrasiłem taką pyszną i pożywną strawę, to degustatorzy – zamiast oblizywać się ze smakiem - wybrzydzają i krzywią się zdegustowani.

 

Bruno Schulz jako jeden z nielicznych niemal natychmiast docenił wartość artystyczną „Ferdydurke” i nie wahał się przed wyrażaniem swego zachwytu (euforyczny telegram z Drohobycza do Warszawy po każdym przeczytanym rozdziale). W tym kontekście Klementyna Suchanow określiła go jako typ uległy i masochistyczny. Moje odczucia są inne: a może jednak życzliwy, serdeczny i prostoduszny? Czy jak człowiek rozpycha się łokciami i rozstawia innych po kątach, to dopiero wtedy jest normalny?

PS. Abstrahuję w tym momencie od upodobań erotycznych mistrza Bruno Schulza, gdyż naprawdę nie widzę powodu by zbyt mocno mieszać sferę seksualną z resztą życia. Według mnie to dwa inne światy, trochę jak jawa i sen. Owszem, jakoś tam przenikają się, ale to nie to samo...

 

Z mieszanymi uczuciami chłonę biografię Brunona Schulza. Z jednej strony budzi zachwyt, gdy autorka odkrywa przede mną nieznany mi świat malarstwa i grafiki, a z drugiej żal, że różnorodne wypowiedzi o Schulzu są cytowane bezkrytycznie, a ogromne różnice pojęciowe – niewyjaśnione. Dla przykładu w odniesieniu do ojca Brunona Schulza, który chorował od wczesnych lat Brunona, przez wszystkie przypadki odmieniane jest słowo „psychopatyczny”, podczas gdy przedwojenny sens tego słowa jest zupełnie inny od znaczenia współczesnego – a w tym kontekście jest to sens po prostu odwrotny (ojcu Schulza można by „zarzucić” przewrażliwienie czy neurotyczność, ale nie psychopatię we współczesnym znaczeniu tego słowa).

 

Zapytałem AI o pisownię „nie najmądrzejszy” - razem czy osobno? Bez zająknięcia odparła, iż obowiązuje pisownia rozłączna. Ponowiłem pytanie dodając dopisek „po najnowszej reformie ortografii”. Bez zająknięcia odparła, iż „nienajmądrzejszy” piszemy łącznie. Nienajmądrzejsza ta AI...

 

Możliwe, iż istnieją przypadki, że diagnozowanie trudno jest odróżnić od sadyzmu. A jeśli tak, to możliwe, że to drugie da się uprawiać pod pretekstem pierwszego.

 

Konstruktywność ma pozytywne konotacje, podczas gdy destrukcyjność – negatywne. Jednak Stanisław Jerzy Lec zauważył iż: typy „konstruktywne” budowały obozy koncentracyjne, a typy „destruktywne” je burzyły. A Krzysztof Kamil Baczyński pisał o niewiarygodnej, artystycznej niemal kreatywności zła („haftowali”, „malowali”, „wyszywali”). Chcę niszczyć!!!

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania