Wspomnienia nieuczesane cz.45
Ciemiężona Polska pozostawała pod zaborami przez cały XIX wiek, ale nawet Dostojewski czy Gogol (Gogol-Janowski!) byli nastawieni antypolsko. Widocznie nawet najwybitniejszym umysłom wygodniej jest utrzymywać spójność światopoglądową z oficjalnym przekazem propagandowym. Oraz dostrzegać złe strony pokrzywdzonego i zamknąć się na jego zalety.
Gdy trwało Powstanie Listopadowe, Gogol swoimi "Wieczorami na futorze w pobliżu Dikańki" idealnie wstrzelił się w zapotrzebowanie i koniunkturę. Lekkie, piękne i nowatorskie opowiadania o Małorosji oderwały uwagę od krwawych walk ze zbuntowanym wasalem dając czystą radość w obcowaniu z bratnim narodem małorosyjskim (jak ówcześnie określano zachodnie części Rusi, w większości Ukrainę). Ale zapewne młodziutki Gogol przebiłby się i bez tej politycznej koniunktury.
Co myśli programista po wykonaniu operacji bitowej? „Nie w ciemię bity!”
Za mundurem panny sznurem. Problem się zaczyna dopiero, gdy gwałcą albo strzelają.
Bóg nie ma płci, ale nazywamy go Panem Bogiem. Moim zdaniem: wyraźny seksizm.
Właśnie sprawdzałem, czy wzywanie do dezercji jest niezgodne z prawem. I okazało się, że owszem, że podchodzi to pod osłabianie obronności państwa. Sprawa jest trochę paradoksalna, bo „nie zabijaj” to przykazanie Boże, ale za „żołnierzu, nie zabijaj” można już trafić za kratki.
Psychologia uczy, by unikać uogólniania, bo może być bardzo krzywdzące. Właśnie na generalizacjach wyrosły takie nieszczęścia jak antysemityzm (lub, ogólniej, rasizm) czy nacjonalizm (choć to ostatnie bardziej na uprzedzeniach). Niestety walcząc ze złem – zwykle post factum - też walczymy z nim stosując generalizację: piętnujemy nazizm czy komunizm, ale nie zło jako takie. Za trudno nam w człowieku zobaczyć po prostu człowieka (strasznie chcemy wnioskować po jego języku czy po kolorze jego skóry, oczu czy włosów) – ale nie ma innej drogi.
„Tolerancja staje się przestępstwem, jeśli dotyczy zła” (Tomasz Mann, „Czarodziejska Góra”). Tyle że niestety jest bardzo wielu chętnych i kreatywnych, by po swojemu zdefiniować, co jest złe, a co nie. A przede wszystkim egzekwować, bo przecież miło jest mieć władzę.
Czytam właśnie pewną biografię i natrafiłem w niej na zdanie mówiące, iż „każda z nas jest córką, a relacja z obojgiem rodziców kształtuje nas w sposób zasadniczy”. I tak sobie myślę, że to dobrze, że właśnie takie mam lektury, że to dobry kierunek – dla każdego. Że w kierunku takiej właśnie „seksmisji” powinniśmy zmierzać – oczywiście nie w sensie dosłownym. Ważne, żeby kobiety również właściwie rozumiały tę „seksmisję” i by nie szły w kierunku przeciwnym (choć zakazany przez wieki owoc może kusić).
PS. A książka, którą czytam, to „Świrszczyńska – genialna i nieznana” Agnieszki Stapkiewicz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania