Formy krótkie #5 SKLEPIKARZ
Zgrzyt krat więziennych. Łapie za nie i krzyczy – Wypuśćcie mnie!
Pewnego razu, pewien pan, pracował sobie w pewnym sklepie. Nienawidził swojej pracy. Ale każdego poranka zaciskał zęby, szedł do pracy, otwierał sklep, brał tabletki na uspokojenie i jakoś dawał radę. Tego dnia miarka się przebrała. Leki przestały działać, a furia wzięła górę. Przez cały dzień klienci wyraźnie, jakby specjalnie grali mu na nerwach. Uwzięli się na niego. Perfidnie się zmówili, ażeby zniszczyć mu dzień, a może i całe życie. Kręcili nosem na wszystko, mieli pretensje i żal do naszego sprzedawcy. Nic im się nie podobało, a każda próba przepraszania według zasady „klient ma zawsze rację” nie przynosiła pożądanego efektu. Po całym dniu „zmagania” się z niewdzięcznikami, którym przecież chciał pomóc, doradzić... Przyszło załamanie. Zaciskał zęby coraz bardziej. Nie pomogło. Wziął garść tabletek. Nie pomogło. Wziął strzelbę i zastrzelił wszystkich. Pomogło.
Komentarze (16)
Ten tekst tez aż nazbyt prawdziwy. Jesteś świetny w takiej krótkiej formie. Pozdrawiam.
Dzięki, miło mi ;) Również pozdrawiam.
Daje 5 ;) podoba mi sie !
Dziękuję :)
Świetna puenta! :D 5
5. Genialne : )
Dziękuję :)
Puenta bardzo życiowa i zawsze aktualna - każdy ma ochotę coś takiego zrobić przynajmniej raz na jakiś czas, tylko mało kto się do tego przyznaje :) 5.
Dzisiaj miałem ochotę, conajmniej trzy razy. Niestety musiałem się powstrzymać z dwóch powodów. Pierwszy, ciężko tak bez konsekwencji. Drugi, prozaiczny... nie mam strzelby.
A ja mam! Wiesz jak cieżko się powstrzymać jak ma się strzelbę? A zastrzelić mam kogoś ochotę conajmniej 10 razy dziennie...
To na pewno kuszące :D
Przeczytałam sobie dziś na spokojnie wszystkie dotychczasowe formy krótkie i tak sobie myślę kilka rzeczy jednocześnie, a komentarz zostawiam pod ulubioną. Po pierwsze jak dla mnie spora część tych utworków to seria migawek z życia, które można spokojnie spuentować krótkim wierszykiem o frustracji: "już kurwa nie mam siły". Codzienne sytuacje, które doprowadzą nas do szaleństwa. Praca, blok, babcie w autobusie. Szczególnie przerażająca jest praca i tylko mam nadzieję, że to jedynie Twoje wyobrażenie o niej i ogrywany motyw bezsilności a nie, że rzeczywiście w czymś takim tkwisz. Bo jeśli tak to pora na zmiany. W każdym razie, ciąg przyczynowy-skutkowy tłumaczący dlaczego pewnego dnia zacząłem strzelać (do siebie bądź innych - patrz, powyższy sklepikarz). Do tego jest jeszcze kilka form (choćby pustynia, piekło) gdzie coś zdaje się jednym a potem filozoficznie zastępuje to coś innego ale niezupełnie. Do czego zmierzam? Zastanawiam się, czy format się nie wyczerpuje. Jest zabawnie? Jest. Zaskakująco? Nadal. Jako nieustający fan: daily.art.pl doceniam, oceniam wysoko. Jako czytelnik zastanawiam się czy jeszcze będzie zadziwiająco. Jako ludzik pracujący, zamiast lekarstw założę sobie słuchawki i nie zamienię się w sklepikarza, a jak poczuję, że już blisko, to wstanę i wyjdę, wcale nie oknem. Pozdrawiam.
Dziękuję za obszerny i rzeczowy komentarz. Również pozdrawiam.
Jest taki krótki wiersz o bezsilności:
Już
kurwa
brak mi
Słów.
Jeden z moich ulubionych - idealnie wyczerpuje temat i przedstawia wiele sytuacji w zaledwie pięciu słowach. I w sumie po przeczytaniu twojego tekstu postawiłbym miniaturkę koło tego wiersza, bo dopełnia obrazu.
Niemniej - sklepikarz chyba nie był zbyt dobry, skoro tylu klientów (z tekstu wynika, że wielu) przychodziło do niego ze skargami i zażaleniami. Rozumiem, że klienci czasem zachowują się jak bydło - ale jeśli wszyscy mają pretensje, to jednak ze sklepem coś nie gra.
Morderca z własnej winy? :)
Podoba mi się sposób w jaki poszło to ostatnie zdanie - ujęte niby część burej rzeczywistości. Ot, zastrzelił ich. Tak trywialnie. Lubię to!
Dziękuję :)
Ufffff, dobrze, że lubię swoją pracę :) Zostawiam 5:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania