Poprzednie częściUkojenie – Prolog

Ukojenie cz. 21

– Mogę się u ciebie walnąć u ciebie na godzinę? – zapytał szatyn, zakręcając butelkę, z której zaczerpnął tylko odrobinę.

– Jasne, chodź.

Weszli do domu. Emma siedziała w kuchni nad kubkiem herbaty i nie zaszczyciła ich nawet najkrótszym spojrzeniem. Trevor podszedł, przytulił ją i chciał pocałować w szyję, ale się odsunęła.

– Kotku, nie wkurwiaj się, dobrze? Zrozum, że gdybym nie dał jej dosadnie do zrozumienia, co ma zrobić, ta farsa ciągnęłaby się nadal – wytłumaczył łagodnie.

Emma milczała.

– Wolałabyś, żeby młody pojechał sam? – kontynuował szatyn.

– Nigdy bym nie pomyślała, że uderzysz kobietę – rzuciła chłodno dziewczyna.

– Kotku, to był odruch, niepotrzebnie operuje zbędnymi komentarzami. Nic jej nie będzie, to był słaby policzek. Poza tym dziwię się, że jeszcze jej bronisz.

Emma ponownie zamilkła.

– Dobra, jak chcesz, nie będę się tłumaczył. Jeśli bardziej martwisz się nią, niż bratem, twoja sprawa. Idę się zdrzemnąć.

Za moment leżał już w łóżku i myślał. Wkurzał się trochę faktem, że dziewczyna przyłapała go w tej jednoznacznej sytuacji, kilka chwil później jednak usnął.

Obudził go rumor i wrzaski. Usłyszał głośne przeklinanie Tommy'ego, który wykrzykiwał jeszcze jakieś bliżej nieokreślone słowa. Nagle jego uszu doszedł donośny dźwięk tłukącego się szkła i krzyk dziewczyny. Zerwał się i biegiem ruszył na dół. Wpadł do korytarza – Emma głośno wnosiła różnego rodzaju apele, a młodzik tłukł się z jakimś sporo starszym chłopakiem. Szarpali się mocno, przemieszczając z miejsca na miejsce. Przywiezione rzeczy stały już w salonie, a pobita szyba regału walała się w kawałkach po połowie dywanu.

Nieznajomy właśnie trzasnął młodzikiem o ścianę i zaczął kopać kolanem. Trevor niewiele myśląc, podbiegł, odciągnął napastnika i wymierzył mu soczysty cios w twarz. Chłopaka odrzuciło w bok. Szatyn już go nie bił, tylko stanął między walczącymi.

– Co tu się dzieje, do cholery?! – zagrzmiał.

Tommy siedział skulony na ziemi, chyba nieźle oberwał. Nieznajomy nie czekał na rozwój wydarzeń, tylko szybkim krokiem udał się do wyjścia.

– Jeszcze się policzymy! – krzyknął na odchodne do Tommy’ego, po czym zniknął za ścianą.

Emma przykucnęła przy młodszym z chłopaków. Trevor stał kompletnie zdezorientowany, w końcu huknął:

– Ktoś mi w końcu wyjaśni, co tu się wyprawia?! Co to za typ?!

Tommy się podniósł.

– To Daniel, syn tej szmaty – wybełkotał i ciężko ruszył w stronę kuchni, trzymając się za żołądek. Trevor spojrzała na ukochaną – nie zwracała na niego uwagi, tylko poszła za bratem. Chłopak westchnął ciężko i ruszył za nimi.

– To on przywiózł te rzeczy? – zapytał.

– Wpadł tu i od razu wyskoczył z pretensją, że niby pobiliśmy Kate. Rzucił się na mnie, więc musiałem się bronić. Pewnie by mnie stłukł, gdybyś nie przyszedł.

– Czemu mnie nie obudziłaś, jak się pojawił?! – Trevor wyjechał pretensjonalnie do Emmy.

Dziewczyna milczała.

– To nawet jak przyłazi tu gość z zamiarem bicia twojego brata, to walisz fochy?! – krzyknął poirytowany chłopak.

Emma nadal nie reagowała.

– A wiesz co? Wal się – fuknął Trevor, odwrócił się na pięcie i wyszedł, pałając złością.

Wsiadł do samochodu i odpalił papierosa. Był cholernie zły, do tego chciało mu się zioła. Myślał chwilę, w końcu wstał i udał się na drugą stronę ulicy. Zerknął sporadycznie, ale w tym gąszczu znalezienie wyrzuconego zwitka było raczej niemożliwe. Coraz bardziej nabuzowany wrócił do kuchni. Emma robiła herbatę. Podszedł do siedzącego małolata.

– Mocno cię pokopał?

– Nie, już przechodzi. Dawno się nie biłem, wyszedłem z wprawy – usprawiedliwiał się Tommy, operując niewyraźnym uśmiechem.

– Zostaw to, wracamy – syknął Trevor, stanąwszy obok dziewczyny.

Ta nie zwracajac uwagi na jego słowa, nalewała wodę do zagotowania,.

– Emma.

Blondyna wciąż zachowywała się, jakby chłopaka tu nie było, w końcu ten się wściekł, wyrwał jej czajnik i odstawił na kuchenkę, stuknąwszy nim z dużą siłą.

– Słyszałeś, co powiedziałem?! – rzucił chłodno, patrząc ukochanej prosto w oczy.

Tommy spojrzał na niego z niemałym zdziwieniem. Dziewczyna uparcie milczała, ale chyba nieco się spłoszyła. Ponownie sięgnęła po przyrząd do gotowania.

– Kurwa, zostaw ten jebany czajnik! – zagrzmiał diabolicznie chłopak, ponownie wyszarpnął jej go z dłoni i mocno cisnął o ziemię.

Młodzik oniemiał.

– Herbatę wypijemy u mnie. Jedziemy – oświadczył rygorystycznie szatyn, pociągnąwszy ukochaną za ramię.

– Nigdzie z tobą nie jadę! – Wyrwała się.

– Chodź i przestań mnie wkurzać! – rozkazał Trevor, będąc już na granicy wytrzymałości.

Tommy w końcu wmieszał się w tę walkę.

– No chodź – poprosił siostrę, chcąc zakończyć już ten cyrk.

Emma, choć niechętnie, ruszyła wreszcie za bratem. Po chwili zamknęła drzwi i wyjęła komórkę.

– Jak chcesz, jedź z nim i nie wychodź z domu. Ja pojadę taksówką – rzekła do młodzika.

– Chyba sobie żartujesz? Przestań już odstawiać szopki, dobra – syknął zniesmaczony chłopak.

Trevor był coraz już bardziej poirytowany, ale milczał. Emma zaczęła wykręcać numer, lecz Tommy wyrwał jej urządzenie.

– Kobieto, nie wkurzaj mnie i wsiadaj, mam dość twoich humorów! Poza tym jestem głodny, nie będę stał tu do jutra! – wydarł się.

– Oddaj mi telefon!

Tommy schował komórkę do kieszeni.

– Nie przeciągaj struny, gówniarzu! – warknęła Emma i chciała wyjąć telefon z jego spodni, z czego wyszła jedynie chaotyczna szarpanina.

Trevor patrzył na to chwilę, wreszcie nie wytrzymał, złapał dziewczynę za ramię i pociągnął w stronę Forda. Wepchnął ją na przednie siedzenie pasażera i zatrzasnął drzwi.

– Jedziemy – rzekł do małolata i wsiadł za kółko.

Emma chciała wysiąść od strony kierowcy, ale lekko ją odepchnął, sadzając na miejscu. Ponowiła próbę, chcąc za wszelką cenę przepchnąć się przez chłopaka, lecz ten jej nie puszczał. Dziewczyna rzucała się coraz mocniej.

– Uspokój się, do cholery! – wrzasnął w końcu szatyn, zamachnąwszy się na nią.

Zakryła głowę. Tommy nie reagował, choć wyglądał na zaniepokojonego. Po chwili Trevor przekręcił kluczyk i ruszył bardzo gwałtownie. Emma siedziała nieruchomo, patrząc w szybę. Chłopak jechał tak szybko, jak chyba nigdy. Dziewczyna pierwszy raz nie zwróciła mu uwagi ani razu. Pół godziny później byli pod kamienicą rodzeństwa. Kierowca wysiadł, otworzył drzwi ukochanej i wrócił za kółko.

– No co jest? Chodź. – Podszedł do niego Tommy.

– Nie, spadam do domu.

– Miałeś kończyć mi dziarę.

Chłopak się zamyślił.

– Dobra, wskakuj, kupimy coś do żarcia.

 

Pojechali do zielonego neonu po cheeseburgery, podwójne frytki i sałatkę dla dziewczyny. Po drodze Trevor kupił jeszcze butelkę whiskey i dwa soki..

– Kurwa! – zaklął, gdy byli już pod drzwiami mieszkania.

– Co jest? – zapytał Tommy.

– Nie zajechaliśmy po trawę.

– Zaraz załatwię, poczekaj w domu.

Młodzik zawrócił i zbiegł po schodach, a Trevor wszedł do mieszkania. Nie widząc dziewczyny, zostawił wszystko w kuchni i udał się do sypialni. Emma siedziała na łóżku jak rzeźba, nie reagując na jego przybycie. Przysiadł obok.

– Chodź, zjesz coś. – Objął dziewczynę.

Milczała.

– No chodź, nic nie jadłaś – nalegał.

– Nie jestem głodna – odparła cicho.

– Kotku, co się dzieje? Czy tu naprawdę chodzi o ciotkę? – zapytał spokojnie chłopak.

– Tak, zaufałam ci.

– Odpuść już, dobrze? Przecież nic jej nie jest. Mamy się przez nią kłócić? – ciągnął Trevor, mocniej przytulając dziewczynę do siebie.

Emma ponownie zamilkła.

– Przepraszam za rękę, jeśli za mocno ścisnąłem – mruknął chłopak, masując ramię ukochanej.

Złość powoli z niego uchodziła. Emma nadal była nieobecna, Trevor nie wiedział już, jak do niej dotrzeć. Nie sądził, że tak się przejmie tym zajściem. Siedział przy niej jeszcze chwilę, w końcu wstał i poszedł do kuchni. Włączył czajnik i po paru minutach zaparzył herbatę. Wziął napój, jedno opakowanie z jedzeniem, zaniósł do sypialni i postawił wszystko na szafce obok dziewczyny.

– Smacznego – rzekł i opuścił pokój.

Nalał pół szklanki alkoholu, usiadł przy otwartym oknie i odpalił Marlboro. Nie zdążył spalić pół, jak Tommy pojawił się w mieszkaniu.

– Nic nie mam, będzie dopiero wieczorem.

– Dobra, zaraz pojedziemy do mnie.

Szatyn wypił drinka i ponownie ruszył do sypialni. Emma nieruchomo leżała na łóżku. Nie tknęła posiłku. Znowu przy niej usiadł i lekko już zniesmaczony tą sytuacją, zapytał:

– Co ci powiedziała?

Cisza.

– No mów, dziewczyno, denerwujesz mnie! – rzucił trochę głośniej.

Czekał na odpowiedź, lecz ta nie wypływała z ust blondynki. Po chwili Trevor wziął ją za rękę.

– Dobra, nie chcesz, nie mów, ale wiedz, że wszystko, co usłyszałaś, było kłamstwem.

Jadę z młodym do domu, wezmę prysznic i zaraz wracamy. Chcesz jechać?

– Nie.

– Możesz zostać sama?

– Tak.

Trevor siedział i patrzył w oczy dziewczynie; koniecznie chciał się dowiedzieć, co nagadała jej ciotka. Egzystował tak dłuższą chwilę, w końcu się zniecierpliwił, wstał i wyszedł bez słowa.

 

– Czy ona mogła powiedzieć kociakowi, że groziłem jej bronią? Laska kompletnie mnie ignoruje – zapytał Trevor, gdy już dojechali do jego domu.

– Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że nie. Emma widziała sukę na glebie, więc domyśliła się, że mocno jej przyjebałeś. Zawsze miała miękki charakter, pewnie dlatego tak reaguje. Przejdzie jej.

Wysiedli z Forda. Dla Trevora od razu rzuciły się w oczy trzecie już z kolei, świeże odciski butów, ponownie dwóch osób. Zaniepokoił się jeszcze bardziej, ale nie okazywał tego przy małolacie. Otworzył drzwi ze słowami:

– Idź, siadaj, pójdę po towar.

Wziął wszystko, co miał i podzielił się z przyjacielem pół na pół. Natychmiast wykonał skręta. Nie musieli zbyt długo czekać na poprawę nastroju.

– Pójdę się odświeżyć, włącz sobie jakiś film. Na pewno znajdziesz coś nieusypiającego. Załatwię to szybko i zaraz wracam – rzekł Trevor i poszedł do łazienki.

Wykąpał się w kilka minut i znów wskoczył w szare sztruksy. Wrócił do kumpla z koszulką w dłoni. Ten siedział i czytał opisy filmów na ich pudełkach.

– Sporo z nich widziałem – oznajmił.

– Wracamy?

– Już? – zdziwił się Tommy, któremu chyba nie śpieszyło mu się do domu.

– Martwię się o damę, siedzi sama.

– Dobra, spadajmy.

Po niecałych piętnastu minutach już wchodzili po schodach, ale robili to zadziwiająco spokojnie. Trevor mimo wypalenia tak dużego skręta nie emanował humorem. Weszli do domu i chłopak od razu zajrzał do ukochanej. Spała. Pudełko było puste, została tylko odrobina frytek. Zabrał je, nakrył dziewczynę i już chciał opuszczać sypialnię.

– Trevor – usłyszał.

Usiadł obok.

– Która godzina?

– Po osiemnastej.

– Gdzie Tommy?

– Szykuje się do kończenia tatuażu.

– Długo to będzie trwało?

– Ze dwie – trzy godziny.

– Zbudź mnie, jak skończysz.

– Dobrze.

Emma się podniosła i mocno do niego przytuliła.

– Przepraszam – wydusiła.

– Nie musisz mnie za nic przepraszać. Zakończmy już ten temat. Pośpij jeszcze trochę

– rzekł Trevor, pocałował ją w czoło i wyszedł.

Za chwilę wrócił ze szklanką zimnego soku, który postawił koło dziewczyny.

– Dzięki.

Ponownie złożył na jej czole całusa i zniknął.

– Chyba trochę ochłonęła – poinformował Tommy’ego, siedząc już w kuchni z papierosem

– Mówiłem? Ona ostatnio poza tobą świata nie widzi. – Zarechotał przyjaciel.

Trevor zaśmiał się na całe gardło, ale zaraz rozkazał:

– Dobra, szykuj kanapę i kończymy. I daj mi jakieś spodenki, mam jasne spodnie, zaraz będą czarne.

– Już się robi.

 

Po upływie około kwadransa zadzwonił dzwonek do drzwi. Panowie spojrzeli po sobie, zdezorientowani i Trevor poszedł otworzyć. Zobaczył Jassicę.

– Cześć. Jest Tommy?

– Właź. – Chłopak odsunął się na bok.

Dziewczyna weszła i usiadła obok zapłakanego małolata, którego bezzwłocznie ucałowała. Od razu wlepiła wzrok w jego nogę.

– Zapalę – rzekł Trevor.

– Zapalmy tu, dama śpi. – Zaproponował młodzik.

Małolatka siedziała w ciszy i znów wydawała się speszona widokiem Trevora w samych spodenkach. Ten nalał soku z lodówki i podał dziewczynie.

– Za godzinę skończę go torturować – oświadczył, siadając przy Tommym.

Brunetka się uśmiechnęła się. Trevor ponownie odpalił sprzęt i dziewczyna chciała wstać, ale zatrzymał ją ręką.

– Siedź, nie przeszkadzasz mi, tylko staraj się mnie nie szturchnąć.

Po niecałej godzinie wykończył prawie całość, została tylko dolna część. Spojrzał na przyjaciela – trzymał dziewczynę za rękę, ale twarz cały czas chował w poduszce.

– Wytrzymaj, niedługo skończę – poinformował.

Tommy milczał. Jessica gapiła się na ręce tatuatora z wielki zainteresowaniem. Po następnych kilkudziesięciu minutach chłopak skończył wzorek.

– Dobra, wstawaj.

Młodzik podniósł głowę – łzy ciurkiem leciały mu po twarzy. Trevor się zaśmiał.

– Twardziel z ciebie, nawet nie pisnąłeś. Chodź, zajaramy.

Tommy ucałował swoją kobietę i ruszył powoli za nim do kuchni. Cały czas przyglądał się swojej nodze.

– Może być? – zapytał Trevor.

– Jasne.

Szatyn się uśmiechnął. Spojrzał pod bandaż, bo ręka trochę bolała, ale nic złego się

nie działo. W końcu zdjął opatrunek i wywalił do kosza.

– Mam dość tej szmaty – warknął.

Poszedł sprawdzić, co u Emmy – nic się nie zmieniło. Napełnił jej pustą szklankę i zaniósł z powrotem na szafkę. Dziewczyna spała jak zabita, wykończył ją chyba dzisiejszy stres. Nie budził jej, tylko wrócił do salonu.

– Chodź, zajaramy jeszcze, nie mogę się dziś napalić – rzekł do małolata. – Ona dziś przenocuje? – zapytał, wskazując głową salon.

– Jutro idzie na popołudnie, więc mogłaby.

– Wziąłbym kociaka i pojechał na noc do domu, ale ciebie samego zapewne będzie bała się zostawić, dlatego pytam. Ktoś się tam kręcił, trochę się niepokoję.

– Nie ma problemu, załatwię, żeby została.

Gadka się skończyła, papierosy też i Trevor wrócił do pokoju ukochanej. Położył się obok – znowu nie czuł się za dobrze, kac wrócił. Leżał kilka minut, w końcu dziewczyna się poruszyła i zaraz do niego odwróciła .

– Która godzina? – wymamrotała.

– Dochodzi ósma. Wstań i pojedziemy do mnie. Ktoś łaził koło domu, lepiej, jak dziś tam przenocuję.

Kurwa. Jeśli to psy, lepiej, żeby zwinęli mnie w domu, niż u niej – pomyślał chłopak, choć miał jeszcze nadzieję, że to może jednak nie policja. Ale Emma. Zgarną mnie przy niej, i co? Może lepiej jej nie brać? Ale zaraz będzie myśleć nie wiadomo, co. Kurwa, co tu robić? – dumał, zdenerwowany.

– Trevor. – Dziewczyna potarmosiła go za ramię.

– Tak? – bąknął.

– A Tommy? – Emma powtórzyła pytanie, którego oczywiście nie słyszał.

– Jassica zostanie, rano wrócimy.

– Trevor, znowu cię nie ma. O czym znów myślisz, coś się stało? – zapytała dziewczyna, wgapiając się w niego jak w obraz.

– Mówiłem, że ktoś kręcił się koło domu. Trochę mnie to wkurwia – odparł. – Ubieraj się.

Emma leniwie wstała i ruszyła do łazienki. Trevor bardzo się zdziwił, że nie musiał jej zbyt długo namawiać. Po kilku minutach wyszła z w innych ciuchach i z wilgotnymi włosami. Poszła do małolatów.

– Zostajesz u nas? – spytała Jessicę.

Ta się speszyła i spojrzała na Tommy'ego.

– Zostaje – powiedział młodzik, widząc, że dziewczyna się pogubiła.

– Pojadę z Trevorem i rano wracam. I ma być tu spokój, rozumiemy się? – rzuciła Emma, patrząc groźnie na brata.

– Zawsze jest spokój – Roześmiał się Tommy.

– Masz nigdzie nie wychodzić!

– Dobra. – Napuszył się.

Emma poszła do korytarza i zaczęła nakładać buty. Po chwili byli już w Fordzie i Trevor ostro ruszył. Po drodze zatrzymał się przy sklepie i spojrzał na najdroższą.

– Co kupić do picia?

– Nie wiem, może coś zimnego.

Chłopak poszedł i kupił duży sok, ciastka i sporą kiść winogron. Zaraz był w aucie i po kilku minutach dotarli na miejsce. Młody mężczyzna znów przyglądał się wydeptanym śladom, męczyły go cały czas. Posadził dziewczynę na kanapie i poszedł z zakupami do kuchni. Umył owoce, nalał soku i alkoholu do szklanek i postawił wszystko na stole w salonie. Znów zniknął i wrócił z ciastkami, które rzucił obok szklanek.

– Wcinaj! – Uśmiechnął się do Emmy, dając jej miseczkę z winogronami.

Nie protestowała. Trevor usiadł i skręcił blanta. Od razu odpalił i podał blondynce.

– Nie chcę.

– Obejrzymy coś? Mam same twarde filmy, ale są też chyba dwie komedie.

– Jak chcesz, jeszcze jest wcześnie.

Chłopak wstał i zaczął szperać w szufladzie z płytami. W końcu znalazł i podał ukochanej:

– Który?

– Obojętnie.

Włączył pierwszy z brzegu, wziął drinka i usiadł koło dziewczyny. Ta wyciągnęła do niego rękę z owocami.

– Nie chcę, nie lubię. Kupiłem dla ciebie – wyjaśnił.

– A skąd wiesz, że ja lubię? – zapytała ironicznie.

– Wyglądasz mi za zwolenniczkę winogron. Poza tym połowa już zniknęła. – Zaśmiał się chłopak, wiedząc, że znowu zabawne oburzenie pojawi się na twarzy sympatii. – A może jesteś głodna? Ten hamburger nie był za duży. Zamówię coś.

– Nie trzeba, zamów sobie. Dla mnie wystarczy to, co zjadłam.

– Jak zgłodniejesz, masz mi powiedzieć.

– Dobrze.

Ulokowali się z lewej strony łóżka, powyciągali nogi i Emma od razu przylgnęła do faceta. Trevor czuł się coraz gorzej, chciał już, aby było jutro i kac minął. Siedzieli wpatrzeni w film, który chłopaka kompletnie nie interesował, rozbawił za to jego dziewczynę, bo co chwilę chichotała. Znów miał ubaw z jej radości. Gapił się na ekran i przysypiał, w końcu zasnął na dobre.

– Trevor, wstań. – Usłyszał głos ukochanej.

Otworzył oczy i spojrzał na zegarek – dochodziła dziesiąta wieczorem..

– Przepraszam, kiepsko się czuję. Nawet nie wiem, kiedy zasnąłem.

– Nie dziwię się, pewnie nie lubisz takich filmów. Ale ten był całkiem fajny – pochwaliła Emma, znów operując swym pięknym uśmiechem.

– Wstańmy, pościelę porządnie. A może pójdziemy spać do sypialni? – zapytał szatyn.

– Nie, wolę tu, chyba się przyzwyczaiłam.

Chłopak położył pościel na kanapie, rozebrał się do bokserek i poszedł palić. Było jeszcze dość ciepło, lecz na zewnątrz odczuwało się już nieco lżejsze powietrze. W drewnianym domu o tej porze roku było czasem za gorąco. Spalił, dokończył drinka i w tę samą szklankę nalał napoju. Napełnił również dziewczynie, która też już była w samej bieliźnie.

– Gorąco tu. Jak chcesz się odświeżyć, to idź. Tylko ostrożnie z tatuażem – rzekł chłopak.

– Przecież kąpałam się przed wyjściem.

– Dać ci jakąś koszulkę?

– Daj, jak masz jakąś mniejszą.

Chłopak ruszył do sypialni i zaczął przewalać szafę. Znalazł czarny t-shirt z białą gębą kosmity i przyniósł dziewczynie.

– Mniejszej już nie mam. – Zaśmiał się.

Emma pozbyła się górnej części bielizny i nałożyła koszulkę. Trevor zobaczył jej nagie piersi i miło mu się zrobiło na całym ciele. Odrzucał jednak od siebie sprośne myśli, czuł się zbyt źle, aby się teraz kochać.

– Tak jest o wiele wygodniej – orzekła zadowolona dziewczyna.

Ciuch był trochę za duży, ale niewiele.

– Zapalę jeszcze i wracam. Kładź się, jak jesteś zmęczona.

Trevor od samego przebudzenia znów myślał o nieproszonych gościach. Stał z papierosem w zębach i chcąc, nie chcąc, wlepiał oczy w świeże ślady. W końcu odpuścił, przekręcił zamek w drzwiach i położył się koło dziewczyny. Było bardzo ciepło, więc nie przytulili się nawet do siebie, wzięli się tylko za ręce...

Trevor obudził się pierwszy, około dziewiątej. Emma spała. Wstał i odpalając papierosa, od razu włączył wodę na kawę dla dziewczyny. Gdy wrócił po chwili stwierdził, że Emma ma już otwarte oczy. Pocałował ją w policzek.

– Wyspałaś się? Wstawaj, robię ci kawę.

Dziewczyna ruszyła się z łóżka i po kilku minutach siedziała już z napojem, lekko jeszcze zaspana. Nagle rozległo się pukanie do drzwi i zaskoczony Trevor od razu spojrzał w ich stronę. Mieszczące się w nich szybki były kolorowe i matowe, więc chłopak nie mogąc zobaczyć, kto jest na zewnątrz, nie otwierał. Emma patrzyła na niego, zdziwiona, lecz nie komentowała. Pukanie rozbrzmiało ponownie, lecz tym razem o wiele agresywniej. Zdenerwowany szatyn ruszył się w końcu z miejsca, przekręcił zamek i lekko uchylił skrzydło. Ktoś pchnął je bardzo mocno…

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • Grafomanka 7 miesięcy temu
    Tommy nie reagował, chodź wyglądał na zaniepokojonego. - choć
    Zawsze miała miękki charakter, pewnie temu tak reaguje. - temu?
    Nagle rozległo się pukanie do i zaskoczony - do drzwi

    Przeczytałam 5
  • ZielonoMi 7 miesięcy temu
    Norma, że coś przegapię. Dziękuję.
  • Joan Tiger 7 miesięcy temu
    Jaka ta Emma obrażalska - masakra. Trevor zdycha, narzeka, ale i tak pcha w siebie ten syf.:) Emocjonujące zakończenie. Puk-puk, kto tam?...
  • ZielonoMi 7 miesięcy temu
    Obrażalska , w końcu sterroryzował ciotkę. 😜Następna część dla Ciebie, kochana. Będziesz zadowolona. 😁
  • Joan Tiger 7 miesięcy temu
    ZielonoMi . Mogła wydrzeć japę, powiedzieć co trzeba, a ona - foch. No wybacz, ale zachowanie dziecinne, które tylko innym ciśnienie podnosi.
  • ZielonoMi 7 miesięcy temu
    Joan Tiger 🤣
  • Margerita pół roku temu
    Oj Emma, Emma tylko lepiej tak nie denerwuj Trevora bo jeszcze cię zabije
  • Margerita pół roku temu
    Brunetka się uśmiechnęła się. W tym zdaniu masz dwa razy się powinno być Brunetka uśmiechnęła się.
  • ZielonoMi pół roku temu
    Dzięki, Mar.😘

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania