Poprzednie częściUkojenie – Prolog

Ukojenie cz. 25

– Nie możesz tu leżeć. Jesteś za gruba, nie widzę ekranu – dogryzł, zajmując miejsce obok dziewczyny.

– Widocznie masz za mały telewizor – odpyskowała blondynka.

– Stawiasz się, moja droga? Ja nadal czekam na masaż, który jesteś mi winna.

– Za dziesięć minut zaczyna się film, nie ma sensu zaczynać.

– Jest. No zrób mi, proszę. Potem będę grzeczny – miauczał Trevor i zaraz ułożył się na brzuchu.

– Dobra, dziesięć minut.

Wymasowała mu całe ramiona i plecy. Dziesięć minut zleciało Trevorowi stanowczo za szybko. Dziewczyna go uwolniła i wróciła pod kołdrę.

– Masz świetne dłonie. Rzuć pracę w sklepie, ja zapłacę ci więcej i cały dzień będziesz robić mi masaże – zaproponował wesoło chłopak.

– Jasne…

– Film dopiero za dwie minuty, oszukałaś mnie – warknął przyjaźnie, lekko gryząc ukochaną w ramię. – Skoczę do łazienki.

Z toalety oczywiście udał się do kuchni i zaraz doszło do niego:

– Już ja cię oduczę tego jarania co dziesięć minut! Zobaczysz!

Zaśmiał się pod nosem, jej surowość była nadzwyczaj zabawna.

– Kotku, nie dąsaj się. Śliczna jesteś, jak masz fochy, ale to niezdrowo. – Parsknął śmiechem, kładąc się za plecami blondynki.

– Spadaj, śmierdzisz papierochami. – Oburzyła się.

– I płynem po goleniu – dodał czupurnie.

Nie widział twarzy dziewczyny, ale doskonale wiedział, że znów figuruje na niej ten zabawny dąs. Spojrzał na zegarek – dochodziło wpół do dziewiątej. Wsadził rękę pod koszulkę dziewczyny i skierował wzrok na ekran. Znowu miał pecha, bo był to chyba film obyczajowy, więc zignorował seans. Zamknął oczy, wtulił twarz we włosy ukochanej i myślał... znowu myślał. Cały czas głaskał blondynkę po brzuchu, aby po chwili położyć dłoń na piersi dziewczyny i zacząć się nią bawić. Zerknął na telewizor – jakieś nudne postacie snuły się na ekranie, kłócąc się i wrzeszcząc. Film wydawał się dla chłopaka kompletnie bez wyrazu, więc znowu zamknął oczy. Ręka cały czas była w ruchu, pewnie mógłby tak do rana. Po kilku minutach usłyszał:

– Trevor, rozpraszasz mnie.

– Niemożliwe – odpowiedział wesoło, ale za chwilę wrócił dłonią na brzuch i już nie przeszkadzał dziewczynie w seansie.

Chcąc nie chcąc, podniósł powieki i zaczął wpatrywać się w monitor. Po półtorej godzinie film się skończył. Trevor wziął pilot i zaczął skakać po kanałach.

– Dopiero dziesiąta, na pewno jeszcze coś znajdę. Chyba, że chcesz iść spać – zagadał.

– Nie, jeszcze za wcześnie.

Zatrzymał się w końcu na jakiejś stacji, ale po kilku minutach stwierdził, że to film sensacyjny, a za takimi również nie przepadał. Znudzony oddał ukochanej urządzenie.

– Trzymaj, może tobie coś przypasuje. Telewizja jest chyba zaprogramowana na laski, bo jak facet może oglądać takie żałosne gówna? – rzekł zirytowany, a dłoń ponownie zawędrowała na brzuch.

Emma się uśmiechnęła i teraz ona zaczęła pstrykać guzikiem.

– Czekaj! – rzucił nagle, zobaczywszy na ekranie faceta, obserwującego z samochodu jakiś dom. Po chwili jednak rzekł: – Ten typ będzie prześladował faceta, wątpię, czy spodoba ci się ten film. Na końcu jest trochę brutalny – poinformował Trevor.

– Chyba nie myślisz, że oglądam same romanse – odparła Emma z pociesznym oburzeniem.

– Wcale nie myślę, ale końcówka jest naprawdę ostra. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Dawno oglądał ten thriller i nie bardzo go pamiętał. Widząc, jak jeden koleś niszczy życie drugiemu, od razu pomyślał o Scottcie i uśmiechnął się pod nosem. Leżał przytulony do sympatii, która bacznie obserwowała wydarzenia na ekranie.

– Nie spodziewałem się, że lubisz thrillery, mam ich dziesiątki – powiedział Trevor.

– Bo nie przepadam, ale czasem oglądam. Niektóre są całkiem niezłe.

Trevor znów przytulił policzek do szyi dziewczyny, przylegając ciut mocniej do jej ciała. Ręka powróciła w okolice pępka, ale za moment znalazła się wyżej. Palce zaczęły pracować i Emma lekko westchnęła.

– Trevor, przestań, oglądam – mruknęła, lecz zupełnie bez przekonania, co wywołało uśmieszek na twarzy młodego faceta.

– Nie. Zmuś mni..

Dziewczyna zamilkła. Kleił się do niej, operując coraz głodniejszym dotykiem. Emma nie reagowała, z uporem wpatrywała się w ekran, ale jej oddech wyraźnie przyśpieszył. Gładził ją jeszcze chwilę, po czym ręka zjechała niżej. Uniósł nogę blondynki, założył na swoją i wjechał dłonią w jej spodenki. Emma wzięła jeszcze głębszy wdech. Trevor coraz sumienniej rozpalał młodą kobietę, nie odrywając twarzy od jej pachnącego ramienia. Dziewczyna oddychała już dość głośno, a film raczej poszedł w zapomnienie. Chłopak podniósł lekko najdroższą i zdjął jej koszulkę.

Zaczął całować jej bark, czując, jak drży coraz mocniej. Powoli przeszedł do talii, muskając ją bardzo pożądliwie, aby następnie obcałować cały bok sympatii. Nie mógł odkleić się od jej cudownej skóry. Po chwili pozbył się dolnej części ubioru dziewczyny, swojego również.

Nadal muskał ją ustami, a ręka powróciła na klatkę piersiową. Ponownie zaatakował pocałunkami jej szyję, a następnie kark i plecy, wywołując chyba delikatne łaskotki, bo Emma co chwilę dziwnie się poruszała. Za moment był już w środku. Przywarł jeszcze mocniej do jej drobnych pleców.

Ruszał się w dziewczynie bardzo łagodnie, głaszcząc ją od kolan aż po ramiona. Miała niesamowicie aksamitne ciało, co doprowadzało chłopaka do totalnej euforii. Ruchy stawały się coraz głębsze, a pocałunki jeszcze bardziej fanatyczne. Dziewczyna całkowicie poddała się ukochanemu, dysząc rozkosznie. Zachowywała się coraz głośniej, a Trevor działał jeszcze bardziej zaciekle, lecz nadal bardzo delikatnie.

Lewa dłoń opuściła górne partie ciała i powędrowała w najczulsze miejsce ukochanej. Dziewczyna wydała przyjemny odgłos i wygięła się jak kotka. Założyła rękę do tyłu, wplotła dłoń we włosy całującego ją chłopaka i lekko ścisnęła. Odwróciła głowę i Trevor natychmiast przyssał się do jej ust, które także były już bardzo gorące. Po krótkim pocałunku znowu zajął się okolicami jej ramion i szyi, pieszcząc je jeszcze śmielej. Z każdą minutą coraz energiczniej poruszał się w dziewczynie, która wiła się już cała w jego uścisku, wydając z siebie ponętne dźwięki na cały pokój.

Trevor nie przesadzał z pośpiechem, więc trwali w tym uniesieniu dość długo i gdy już oboje się zrealizowali, przylgnęli do siebie z uśmiechami na twarzach. Leżeli zmęczeni, a ich ciała powoli stygły...

Po niedługim odpoczynku wzięli kolejny prysznic i Trevor przy okazji rozwiesił pranie.

– Już po jedenastej. Chcesz coś zjeść? – zapytał.

– Nie, daj mi się napić.

Trevor wlał do szklanki zimnej już herbaty i podał dziewczynie.

– Nie mam nic na śniadanie. Musimy rano jechać coś kupić, albo zjeść w jakimś barze.

– Pojedziemy o dziesiątej.

Zapalił jeszcze i kilka minut później już spał.

Obudził się w nocy z okropnym bólem głowy. Czuł się, jakby ktoś wbijał mu w mózg wielkie gwoździe. Gdy otworzył oczy, udręka stała się jeszcze większa. Nie miał pojęcia, czemu rozsadza mu czaszkę, przecież nie przeholował z żadną używką. Ból był tak dokuczliwy, że niedobrze mu się zrobiło. Wstał i poszedł do łazienki. Spłukał twarz lodowatą wodą, ale to nic nie dało. Usiadł na stołku w kuchni i odpalił papierosa. Naszły go duszności, więc wyszedł na zewnątrz, nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Deszcz już nie padał, ale było trochę chłodno i wilgotno. Mimo świeżego powietrza wredne uczucie nie uległo zmianie. Było mu na przemian raz zimno, raz gorąco, czuł się dziwnie pusty w środku, a na skórze zagościł zimny pot. Nie miał tabletek, bo wszystkie „zjadł”, a nowych nie kupował.

Palił peta dość opornie, w końcu skończył i wrócił do salonu. Przykrył jak zawsze rozkrytą Emmę i ułożył się obok, podkulając nogi pod brzuch. Oczy miał już całe mokre. Chętnie by się czegoś napił, ale prócz resztek Martini nie miał nic.

Być może to przez pogodę głowa tak mu dokuczała, lecz nie zastanawiał się nad tym, starał się odwrócić myśli od tego parszywego samopoczucia. Egzystował tak skulony kilkanaście minut, w końcu znowu opuścił łóżko i poszedł do łazienki. Drugi raz namoczył włosy i wyszedł na zewnątrz. Przysiadł na schodkach, położył głowę na rękach i zamknął oczy. Już nie wiedział, gdzie ma wleźć. Gdy po kilku minutach zmarzł, wrócił do domu i usiadł przy ścianie, nakrywając głowę rękoma.

Przesiedział tak chyba z pół godziny, śpiąc i nie śpiąc zarazem. Głucho mu było w uszach i ciężko w oczach, jakby ktoś czymś mu je zapchał. Czuł się jak pijany.

– Co ci jest? – Poczuł przytulenie.

– Łeb mi pęka.

– Chodź, położysz się, niedługo przejdzie.

Wrócił do łóżka. Za moment dziewczyna położyła mu na czole zimny wilgotny ręcznik. Pomógł tylko na chwilę.

– Dzięki, ale to nic nie da – poinformował Trevor, zdejmując go z głowy.

Znów zwinął się w kłębek i wtulił twarz w piersi ukochanej. Położyła dłoń na jego głowie, głaszcząc go jak dziecko. Ból nie mijał, ale chłopak leżał spokojnie, łażenie i zmiany miejsca i tak nie pomagały. Zasnął dopiero nad ranem.

Podniósł powieki i poczuł przy policzku wilgotną od jego łzawiących oczu koszulkę dziewczyny. Ból przeszedł jak ręką odjął. Wyzwolił się z uścisku i wylazł z łóżka. Dochodziła dziewiąta.

Włączył wodę i zasypał dziewczynie kawę. Korzystając z tego, że ślicznotka śpi, cicho otworzył szufladę i wyjął zakupioną buteleczkę, nie odrywając wzroku od dziewczyny.

Schował ją w aucie między przednimi fotelami. Zajrzał do zawiniątka – trawy zostało może na dwa skręty, co go lekko zmartwiło. Nie palił, tylko położył na miejsce.

– Trevor! – Dobiegło z domu.

Zaraz przykucnął przy blondynce, która znów miała ten dziwny wyraz twarzy.

– Nie znikaj tak – powiedziała pretensjonalnie.

– Przecież nie znikam, poszedłem tylko do samochodu. Naprawdę boisz się mojego domu? – Chłopak roześmiał się ciepło.

– To nie jest zabawne – mruknęła naburmuszona dziewczyna.

– Wstawaj, kawa czeka. – Trevor pocałował ją w policzek i zniknął w kuchni.

Dziewczyna skorzystała z toalety i już ubrana, zaraz do niego przyszła. Od razu przyssała się do szklanki.

– Ile fajek już spaliłeś? – spytała z przyganą, widząc go z kolejną.

– Sześć.

– Tak... –Uśmiechnęła się.

– Pewnie, że tak. Wstałem o wpół do ósmej.

– Kłamiesz jak najęty. Jak głowa?

– Lepiej.

– Od tych papierosów pewnie cię bolała. Ile można jarać? – warknęła zimno Emma.

– Kotku, masz rację, ale nie umiem inaczej. Nieraz już próbowałem.

Pogadali jeszcze kilka minut, w końcu blondynka opróżniła szklankę. Trevor przyniósł łańcuszek, który zaraz jej założył.

– Świetnie wyglądasz, pasuje ci – stwierdził, składając na czole dziewczyny miękki pocałunek. – Jedziemy?

– Tak.

– Może nie trzeba było się tak śpieszyć. Młody pewnie jeszcze jest z Jess, nie zdąży przez nas rano poświntuszyć – rzekł wesoło Trevor, kładąc zakupy na tylnym siedzeniu.

– Miał na to całą noc – odparła Emma.

Wsiedli do Forda i Trevor ruszył w stronę domu dziewczyny. Patrzyła na niego, ogłupiała, bo jechał dziś nadzwyczaj wolno... zbyt wolno. W końcu się zniecierpliwiła.

– Myślisz, że taka jazda coś zmieni? Zajedziemy najwyżej pięć minut później, nie widzę wielkiej różnicy – oświadczyła.

– Chyba nie wiesz, co można zrobić w ciągu pięciu minut. Pokazać ci wieczorem? – Zaśmiał się chłopak.

– Dobra, nie wymądrzaj się, tylko jedź. Jestem głodna – burknęła Emma, niezadowolona z faktu, że ukochany zawsze znajdzie jakąś odzywkę.

– Kotku, wiesz co? – zamruczał Trevor.

– Co?

– Znowu masz tę słodką minkę! – Zarżał głośno.

– Doigrasz się, zobaczysz – zagroziła dziewczyna.

– Świetnie, czekam na karę. W twoim wykonaniu będzie to na pewno niezapomniane przeżycie. – Chłopak zawzięcie podburzał sympatię, chichocząc jej na przekór.

– Przekonasz się. I wtedy nie będzie ci już tak wesoło. – Emma najeżyła się jeszcze bardziej, lecz uśmiech już gościł na jej twarzy.

Trevor przestał zaczepiać dziewczynę, bo akurat podjechali pod kamienicę. Otworzył jej drzwi i zaraz oznajmił:

– Muszę naprawić tę pieprzoną klamkę. Weź piwo, ja wezmę zakupy.

Pozabierali rzeczy i za moment stali już w korytarzu. Drzwi do salonu były przymknięte, ale blondynka zaraz wsadziła do niego głowę i po chwili rzekła:

– Śpią. Idziemy do kuchni.

Przemknęli po cichu – małolaci nawet się nie poruszyli.

– Młody ma rację, musisz znaleźć większą chatę. Tu nie sposób mieszkać – rzucił Trevor.

– Wiem. Chcesz kanapki czy jajka?

– Obojętnie – odparł szatyn i chwycił za piwo, ale zobaczywszy minę ukochanej, zaraz je odstawił.

– Nie żałuję ci, ale nie uważasz, że najpierw przydałby się coś zjeść? – zapytała chłodno Emma.

– I tak nigdy nie jadałem śniadań, dopiero przy tobie mi odbija. – Roześmiał się chłopak.

– I bardzo dobrze. Włącz ekspres.

Trevor wykonał prośbę, uchylił okno i usiadł na parapecie, odpalając papierosa. Znów obserwował dziewczynę, czekając na jej sprzeciw, ale tym razem się nie wtrącała, tylko zajęła robieniem kanapek.

– Jadę dziś do Green Lake. Jak chcesz zajechać do domu, sprawdzić, czy wszystko ok, możesz ze mną pojechać – oznajmił Trevor.

– Po co tam jedziesz?

– Mam sprawę i najlepiej, jak pojedziemy po śniadaniu.

– A Tommy?

Chłopak podszedł do ukochanej i objął ją w pasie.

– Przestań już, czemu się tym gryziesz? Po pierwsze – jest Jessica, po drugie – sam się wystraszył, on już po nic nie sięgnie. Będziesz go pilnować do końca życia?

– Masz rację, ale jednak się boję.

– Nie masz czego, zaufaj mi – rzekł szatyn, mocno przytulając sympatię.

– Dobrze, zjemy i pojedziemy. Zajdę przy okazji do koleżanki.

– Ok. – Chłopak ucałował ją w czoło i spojrzał na ekspres, który właśnie skończył pracę.

– Nalać ci kawy?

– Nie.

Położył brodę na ramieniu dziewczyny, która nadal grzebała się z kanapkami.

– Pomóc ci?

– Nie trzeba, już kończę.

– Czemu nie chcesz mieszkać w rodzinnym domu? Minęło już sporo czasu, może jednak to przemyśl? Po co wydawać niepotrzebnie pieniądze, jeśli masz taką chatę?

– Nie, nie mogę. Zawsze będę myśleć o tamtej nocy, przebywając tam.

Emma narobiła cały talerz kanapek i wzięła się za śniadanie, ale opornie jej szło. Zjadła tylko dwa tosty, kiedy chłopak wchłonął już cztery.

– Źle się czujesz? – zapytał szatyn.

– Nie mam apetytu, chyba po wczorajszych drinkach. Zawsze na drugi dzień nie mogę nic jeść. Pewnie zjem dopiero po południu albo wieczorem – mruknęła dziewczyna.

– Masz kaca po kilku drinkach? – Zaśmiał się chłopak.

– Zawsze mam, nie mogę pić więcej niż dwa – odparła luźno Emma.

Zaspany Tommy pojawił się w kuchni, napełnił dwa kubki i zniknął tak szybko, jak się pojawił.

– Zjedz jeszcze – rzekł Trevor.

– Nie chcę, potem coś zamówimy.

– Już po dziesiątej, jedziemy – zarządził i chwycił talerz z resztą kanapek.

Przywitali się z Jessicą i szatyn postawił kanapki na stole.

– Mały, jadę zobaczyć, co w domu. Mam nadzieję, że będzie tu spokój. Chyba, że też chcesz jechać. – Emma zwróciła się do brata.

– Nie chcę, idę do Jess.

– Nie będziemy długo, masz być w domu, jak wrócę.

– Przestań mnie w końcu kontrolować! – Wkurzył się młodzik.

Jessica siedziała speszona i milczała.

– Weź telefon.

– Dobra – syknął Tommy, zauważalnie już poirytowany.

Trevor stał i uśmiechał się pod nosem. Emma skończyła pouczanie chłopaka i za kilka chwil byli w aucie. Po około trzydziestu minutach wjeżdżali już do miasta. Trevor nie pojechał naokoło, tylko prosto, koło swojego domu. Przejeżdżając nawet nie spojrzał w jego stronę. Chwilę później zaparkował pod rodzinnym domem ukochanej, wyzwolił dziewczynę z pojazdu, wziął piwa i udali się do środka.

– Przydałoby się zanieść to łóżko na miejsce, tylko jak to zrobić? Ciotka, której tak bronisz, umiała znieść je z góry, ale nie zrobiła nic, żeby umieścić je tam z powrotem – syknął.

– Daj spokój, przecież i tak nikogo tu nie ma.

– To nie znaczy, że ma być bajzel. Ta prycza tu nie stała – warczał. – Choć w niektórych przypadkach mogłoby się przydać – dodał z uśmieszkiem i objął dziewczynę, ale zaraz się od niej odsunął.

Szybko przypomniał sobie, co odstawił, będąc tu pierwszy raz i zrobiło mu się totalnie wstyd. Otworzył piwo i pociągnął niewielki łyk.

– Trevor, nie przesadzaj dziś z tym piwem – poprosiła Emma.

– Kotku, jeszcze nawet nie zacząłem. Czemu się denerwujesz? Wypiję dwa, może trzy na cały dzień, to chyba nie jest przesada. Pojedziemy dopiero późnym popołudniem albo pod wieczór. O której chcesz iść do tej koleżanki?

– Nie wiem, czy jest w domu i czy jeszcze w ogóle tu mieszka – odparła dziewczyna

– Ja wypiję browar i muszę jechać. Chcę to szybko załatwić.

Emmę od wyjazdu męczyła kwestia spraw Trevora, ale nie odważyła się zapytać. Była już mocno poddenerwowana, bała się o jego samotne eskapady. Nie dawała jednak tego po sobie poznać i udawało jej się to – chłopak nic nie zauważył.

Po kilku minutach butelka była już pusta i szatyn zabrał kluczyki ze stołu.

– Daleko mieszka? – zapytał.

– Pół godziny piechotą.

– Chodź, podrzucę cię, już jedenasta. Ale czy to nie za wcześnie na odwiedziny?

– Nie.

 

Koleżanka Emmy mieszkała po drugiej stronie miasta.

– Idź, poczekam, może jej nie być – rzekł Trevor, otwierając dziewczynie drzwi wozu.

– Nie chcesz iść ze mną?

– Nie mogę, przecież ci tłumaczyłem. O której po ciebie przyjechać? Wszystko zajmie mi do dwóch godzin.

– Przyjedź około pierwszej i zadzwoń do drzwi.

– Nie, bo nie znam laski. Nie będę zachodził do cudzego domu i robił z siebie debila, pytając o swoją dziewczynę. – Wzburzył się chłopak.

– Dobrze, to zatrąb.

– Ok.

Emma pocałowała ukochanego, udała się pod drzwi i już po chwili ktoś jej otworzył. Pomachała chłopakowi i ten odjechał. Po chwili był już w knajpie, gdzie jadł z Emmą kurczaki. Podszedł do lady.

– Witam. Szukam Dave'a. Pracuje dziś? – zapytał starszą barmankę

– Tak, ale będzie około południa.

Podziękował i opuścił lokal. Do kamienicy Diany dojechał równie szybko. Wziął piwo i z odpalonym papierosem ruszył na górę. Głośno zapukał do drzwi. Po kilku sekundach otworzyła mu przyjaciółka i chłopak od razu się uśmiechnął.

– Cześć.

– Właź. – Dziewczyna odsunęła się od drzwi.

Trevor uściskał gówniarę. Od razu rozejrzał się po wnętrzu – był idealny porządek.

– Widzę, że wzięłaś sobie do serca moje słowa. – Zaśmiał się.

– Tak, na pewno… Myślisz, że codziennie siedzę w syfie? – burknęła wkurzona nastolatka.

Chłopak klapnął na sofie i otworzył piwo.

– Gdzie Alice? Muszę z nią pogadać – oświadczył.

– Poszła do sklepu i to dość dawno. Zaraz powinna być.

Trevor gadał z małolatą, popijając piwo i paląc już drugiego Marlboro. Diana cały czas dziwnie mu się przyglądała, w końcu zapytał:

– Co jest?

– Nic – mruknęła cicho.

– No mów!

– Dasz mi fajkę? – Ledwo wydusiła.

Chłopak spojrzał na nią karcąco, ale zaraz wyjął paczkę i dał jej papierosa. Wzięła go, ale bardzo niepewnie i wstydliwie. Odpalił zapalniczkę przed jej nosem i małolata rozżarzyła używkę.

– Od kiedy palisz? – zapytał, zauważywszy, że normalnie się zaciąga.

– Nie wiem, jakieś pół roku. Zaczęłam dla zabawy i teraz już mi się chce – wymamrotała niewyraźnie dziewczyna

– Spokojnie, nie będę cię opieprzał, bo sam zacząłem w podobnym wieku, ale wiedz, nie jestem z tego zadowolony – poinformował chłopak.

Diana zamilkła. Trevor poszedł do kuchni i rozejrzał się po wnętrzu lodówki.

– Czy matka robi czasem jakieś zakupy? Już drugi raz widzę, że lodówka nie zachwyca stanem posiadania – zapytał chłodno.

– Robi. Kupuje mało, ale często.

– Na pewno?

– Tak.

Zatrzeszczał klucz w zamku i Diana szybko wcisnęła papierosa w dłoń Trevora. Uśmiechnął się, rozbawiony i po chwili do domu weszła dość wysoka kobieta, mająca nie więcej niż czterdzieści lat. Niebieskie jeansy i jasnożółta bluzka z krótkimi rękawkami bardzo ją odmładzały.

– Cześć. Co tu robisz? – zapytała zdziwiona, widząc chłopaka i zniknęła w kuchni.

Trevor ruszył za nią i nachylił się nad zakupami.

– Muszę z tobą pogadać – rzucił.

– Gdzie byłeś tyle czasu? Diana ciągle o ciebie pytała, jak przestałeś przychodzić.

– Wyprowadziłem się. Nie pomyślałem, że będzie pytać, a przecież powinienem.

– Wydoroślałeś – podsumowała kobieta i Trevor się uśmiechnął.

– Czemu takie małe zakupy? – spytał, widząc kilka plasterków wędliny, pomidory, mleko, pieczywo i kilka cytryn.

– Lodówka szwankuje i nie chłodzi tak, jak powinna. Nie mogę kupować dużo, bo zaraz się psuje. Zbieram na nową, ale zawsze mam jakieś wydatki.

Szatyn zamyślił się chwilę.

– Dobra, wezmę małą i pójdziemy się przejść. Za pół godziny wrócimy, wtedy pogadamy – oświadczył.

– Dobrze – odparła Alice. – I nie dawaj jej fajek – dodała z uśmiechem.

Chłopak uderzył śmiechem.

– Nie powiesz mi, że pali – Brechał.

– A ty mi nie powiesz, że nie skorzystała z okazji i nie poprosiła cię dziś o papierosa – odparowała ciepło kobieta.

– Przestań. Zresztą myślisz, że bym jej dał? – bronił się Trevor.

– Pewnie, że myślę. Znam cię i twoje podejście do mojej córki – zakomunikowała spokojnie Alice.

– Dobra, nie kombinuj. Podejście podejściem, ale fajki ode mnie nie wyciągnie – oznajmił chłopak i opuścił kuchnię. – Ubieraj się, pojedziemy do sklepu – rzucił do małolaty.

Nastolatka w mig wskoczyła w buty

 

– Czemu mi nie powiedziałaś, że lodówka nawala? Poradzilibyśmy coś na to – rzekł pretensjonalnie Trevor, wkładając kluczyk do stacyjki.

– Przestań. Może jeszcze wybudujesz mi dom – Oburzyła się dziewczyna.

– Jakbym miał tyle kasy, to kto wie? – Roześmiał się chłopak.

Diana zamilkła, naburmuszyła się tylko.

– Wiesz co? Jak się wkurzysz, robisz podobne miny, jak mój kociak – zarechotał Trevor.

– Zjeżdżaj!

Młody facet się wyciszył i skierował wzrok na drogę. Niedługo potem zatrzymali się przy wielkim sklepie na obrzeżach miasta. Wysiedli i Trevor od razu odpalił papierosa. Popatrzył na małolatę z uśmiechem i po chwili oddał jej peta, a sam odpalił drugiego i zapytał:

– Alice wie, że kopcisz. Po co się ukrywasz?

– A co, mam palić przy niej? – odparła buńczucznie nastolatka.

– Tego nie mówię, ale się nie wypieraj. Po jakimś czasie to zaakceptuje.

Weszli do sklepu i chłopak od razu skręcił do działu z lodówkami.

– Gdybym dawał jej pieniądze, zakładam, że by nie wzięła, więc zrobimy inaczej. Znasz matkę lepiej, wybieraj! – wyjechał bez ogródek, wskazując głową chłodziarki.

– Chyba sobie żartujesz? najtańsza kosztuje prawie osiemset dolców! Nie będę nic wybierać! – Małolata natychmiast wzniosła bunt.

– Młoda, nie denerwuj się. Ja dobrze zarabiam, nie zbiednieję. Przecież nie kupuję tego codziennie, będziecie mieć ją na bardzo długo – kontynuował spokojnie szatyn.

– Nie!

– Diana, nie przeciągaj, tylko decyduj. Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.

Dziewczyna się nie odzywała, a przyjaciel stał i czekał. W końcu jednak cierpliwość mu się skończyła.

– Wybierasz, czy sam mam to zrobić? Tylko żeby nie było pretensji, że nie taka, jak trzeba – rzekł.

– Nie.

– W porządku. Poczekaj tu.

Poszedł do grubego faceta z obsługi i po chwili rozmowy ruszył z nim wzdłuż lodówek. Zatrzymali się przy jednej z nich.

– Ta jest bardzo dobra, dużo ludzi ją wybiera. Ma wszystkie potrzebne funkcje, jest nieduża, tak jak pan chciał, no i cena jest przystępna.

– Pasuje? – spojrzał na nastolatkę.

– Tysiąc trzysta dolców?! Chyba cię pojebało! – ryknęła na chłopaka.

– Po pierwsze – nie klnij, po drugie – co z tego, że wezmę trochę tańszą? Kupić gówno to nie sztuka. Dwieście dolców w tą czy w tamtą nie zrobi różnicy, a tak będę miał pewność, że sprzęt jest dobry – mówił spokojnie Trevor.

– Ja się nie zgadzam i koniec! Czemu nie pojechałeś z matką?! Wiedziałeś, że się nie zgodzi, a ja jestem młoda i ze mną łatwiej ci pójdzie! – rzuciła płaczliwie Diana.

– Tak, masz rację, dlatego z nią nie pojechałem. Uspokój się, przecież to nic takiego – przekonywał łagodnie Trevor, chcąc uspokoić zdenerwowaną nastolatkę.

Dziewczyna stała i milczała.

– Dobra, więc pomyśl inaczej. Nie było mnie ponad sześć lat, więc nic wam nie kupowałem. Gdybym to robił, na pewno byś nie protestowała, a wyszłaby zapewne większa suma, niż kosztuje ta lodówka. – Zaśmiał się chłopak.

– A rób sobie, co chcesz – mruknęła w końcu zrezygnowana dziewczyna, stojąc z założonymi rękami i obrażoną miną.

Chłopak załatwił z facetem wszystkie formalności i zapytał:

– Kiedy ją dostarczycie?

– Do dwóch godzin.

– Dobra, spadamy – rzekł szatyn i objął nadąsaną nastolatkę.

Szli w ciszy, w końcu chłopak zapytał:

– Wydałaś całą kasę, którą ci dałem?

– Nie, mam jeszcze ponad stówę – burknęła Diana, wciąż napuszona.

– Trzymaj. – Trevor wręczył jej dwieście dolarów, które dostał z reszty.

Nie protestowała, tylko wzięła pieniądze i podziękowała.

– Chcesz coś zjeść?

– Nie.

Po chwili byli w aucie.

– No to jak to jest z tą trawką? Dużo palisz? Bierzesz coś jeszcze? – zapytał z powagą chłopak.

– Znowu zaczynasz? – Gówniara się spłoszyła.

– Nie zaczynam, po prostu się martwię. Mój kumpel niedawno trafił przez jakieś gówno do szpitala i ledwo go odratowali, rozumiesz? Temu tak zareagowałem, jak byłem u ciebie. Za trawkę nie będę cię karcił, bo wiem, że małolaty popalają, ale nie chcę, żebyś wpadła w jakieś bagno.

– W nic nie wpadnę, poza tym zapaliłam tylko dwa razy – tłumaczyła się nastolatka.

– Obiecaj mi, że nie sięgniesz po prochy – Trevor przeciął ją ojcowskim spojrzeniem.

– Obiecuję.

– Lekko ci to przychodzi. – Zaśmiał się szatyn.

– Pewnie, bo wiem, że tego nie zrobię.

– Mam nadzieję. A co ze szkołą? Zamierzasz iść na studia?

– Chciałabym iść na weterynarię, ale najpierw muszę znaleźć pracę. Matka mi przecież nie opłaci.

Chłopak już nic nie mówił, bo dojechali pod miejsce zamieszkania dziewczyny. Kierowca odpalił papierosa i podał małolacie.

– Pogięło cię? Myślisz, że jaram jeden za drugim? – Obruszyła się.

– Dobra, nie krzycz na mnie, myślałem, że chcesz zakurzyć przed wejściem – rzucił wesoło Trevor.

Za chwilę byli w środku i chłopak zawołał matkę dziewczyny do kuchni. Podał jej świstek ze sklepu.

– Przywiozą dzisiaj, więc siedź w domu – orzekł zadowolony.

– Trevor, dlaczego robisz takie rzeczy bez mojej wiedzy? Przecież to kupa pieniędzy. –

– Zdenerwowała się kobieta.

– Dobra, nie marudź, tak postanowiłem. Najwyżej każesz ją odwieźć. Wymienią na inną, albo oddadzą ci pieniądze.

– Dobrze wiesz, że tu nie chodzi o pieniądze.

– Nie wiem, czym się tak przejmujesz? Gdyby nie było mnie stać, nie zrobiłbym tego, proste. Skończmy ten temat, ok? – rzekł bezkompromisowo szatyn.

– Nie, Trevor, tak nie można – upierała się Alice i chciała oddać mu dowód zakupu.

– Alice, nie wkurzaj mnie, dobra? Nie myślisz o sobie, to pomyśl o młodej. Nie będziesz musiała już odkładać, to kupisz coś do domu. – Uniósł się chłopak.

– No dobrze, widzę, że jesteś uparty. Ale więcej tego nie rób, rozumiesz? Dziękuję. I dziękuję za zakupy, które ostatnio zrobiłeś. – Alice się poddała. – Czy to ty dałeś jej pieniądze?

– Tak.

– To dobrze, bo tak mi powiedziała. A już myślałam, że narozrabiała.

Trevor się uśmiechnął, usiadł i zapalił drugiego papierosa.

– Siadaj – rzekł do kobiety, która zaraz zajęła miejsce obok. – Gdybyś dostała większą sumę pieniędzy, spożytkowałabyś ją w należyty sposób? Wiesz, o czym mówię – zapytał, patrząc na kobietę przenikliwie.

– Nie piję i nigdy do tego nie wrócę, jeśli o to ci chodzi. Poza tym co to za pytanie? Jaką większą sumę i skąd? – Zaśmiała się Alice.

– Chodzi mi o opłacenie szkoły dla młodej. Po prostu chcę wiedzieć, czy można ci zaufać? Bo jeśli nie, pieniądze dostanie Diana po skończeniu dwudziestu jeden lat, a szkoda byłoby, gdyby musiała tyle czekać na rozpoczęcie nauki.

– Trevor, o czym ty mówisz? Możesz jaśniej? – odparła zdezorientowana kobieta.

– Nie wnikaj, tylko odpowiedz mi na pytanie. Opłacisz jej szkołę?

– Gdybym miała z czego, na pewno bym to zrobiła, wiesz o tym.

– W porządku, tyle chciałem wiedzieć.

– Trevor, o co chodzi? Niepokoisz mnie. Co to za pytania? – dopytywała poddenerwowana Alice.

– Prosiłem, nie wnikaj, dowiesz się w swoim czasie.

Kobieta zamilkła, ale jej mina mówiła sama za siebie. Młody mężczyzna zgasił peta i wstał. Wyjął z kieszeni dwieście dolarów, które położył na stole.

– Na pewno coś za to kupisz – powiedział.

– Nie wezmę ich! Nie uważasz, że przesadzasz?! – Alice aż zerwała się z krzesła.

– Nie, nie uważam – odparł spokojnie chłopak.

– Trevor, zabieraj to! Chcesz wyprowadzić mnie z równowagi?! – krzyknęła kobieta.

– Chyba już to zrobiłem. – Trevor zawadiacko się uśmiechnął. – Weź, proszę cię, ostatni raz. Kupisz coś młodej. Już nie będę cię więcej nękał – powiedział spokojnie.

Kobieta ustąpiła, westchnąwszy głośno i dopiero wtedy chłopak opuścił kuchnię.

– Spadam – rzekł do Diany, stając nad jej głową.

– Poczekaj, zejdę z tobą.

– Trzymaj się – Trevor zwrócił się do do matki dziewczyny, która patrzyła za nim bardzo niespokojnym wzrokiem i opuścił z przyjaciółką mieszkanie. Za moment byli na dole.

– Pamiętaj, co mi obiecałaś – rzucił stanowczo Trevor i mocno uściskał przyjaciółkę.

– Pamiętam.

– Na razie – rzekł i wsiadł do auta.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (38)

  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Czytałam z przerwami, z konieczności, ale udało mi się dobrnąć do końca... 5
  • ZielonoMi 3 miesiące temu
    😗
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    ZielonoMi, bo byłam troszeczkę zajęta, i jednocześnie ciekawa, co napisałaś... tylko dlatego.
  • Łukaszenkow 3 miesiące temu
    Grafomanka Przeczytałem,"miałam broszkę zajętą". W Piątkowe wieczory największy ruch?
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Łukaszenkow, u ciebie, ale co ty możesz jak ty już zużyty?
  • Łukaszenkow 3 miesiące temu
    Grafomanka Nie pogrążaj się w żenadzie
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Łukaszenkow, jak stare trampki... ale jako gawędziarz jesteś dobry. Widzisz, komplement.
    Podziękuj...
  • Łukaszenkow 3 miesiące temu
    Grafomanka Ciekawe co o tym myśli Bóg. Moim zdaniem, że grzeszysz
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Łukaszenkow, nie, on zastanawia się jeszcze, do czego ci te kłamstwa potrzebne jak i tak nikt w nie już nie wierzy, ale może bawi Go twoje zaangażowanie...
  • Łukaszenkow 3 miesiące temu
    Grafomanka Zastanów się czy warto dawać takie swiadectwo Stwórcy
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Łukaszenkow, a od kiedy ty taki religijny? Zacząłeś się modlić o powrót do formy? A to jeszcze możliwe?
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Zobacz, co piszą na ten temat specjaliści...

    ''Amfetamina i kokaina wydłużają wprawdzie czas trwania stosunku, jednak często nie dochodzi po tych dopalaczach do wytrysku i orgazmu. Kokaina przyśpiesza bicie serca i zwiększa ciśnienie krwi, a nakładający się na to wysiłek fizyczny oraz podniecenie seksualne mogą doprowadzić do zawału, a nawet zgonu.''
  • Łukaszenkow 3 miesiące temu
    Grafomanka Sobie przeczytaj co twoje talibskie helupe robi z ludźmi
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Łukaszenkow, kuźwa, najgorzej jak byś zszedł na jakiejś... wyobrażasz sobie? Kobieta na całe życie nabawiłaby się traumy...
  • Łukaszenkow 3 miesiące temu
    Grafomanka Gorzej jak ty zejdziesz pod kimś
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Łukaszenkow, a zobacz co tutaj piszą, to już nie są żarty...

    ''Stosowanie substancji psychoaktywnych początkowo powoduje zwiększenie możliwości seksualnych oraz większą otwartość względem potencjalnych partnerów. Jednak stosowane regularnie powodują często nieodwracalne zmiany w psychice i organizmie, przez co wpływają bezpośrednio na zaburzenia sfery seksualnej.''
  • Łukaszenkow 3 miesiące temu
    Grafomanka Po twojej helupe najbardziej
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Łukaszenkow, widzisz, ja niczego nie biorę, a ty bierzesz nie wiadomo co i później prześladujesz niczemu winne kobiety... ale żeś się załatwił, no przykre.
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    Będę bardziej wyrozumiała... teraz rozumiem co przeżywasz.
  • stereo_dream-dolby-C 3 miesiące temu
    Łukaszenkow,
    "Grafomanka Gorzej jak ty zejdziesz pod kimś"

    Pisałyby gazety, działoby się, był kiedyś taki art "Śmierć W Ekstazie".
  • Łukaszenkow 3 miesiące temu
    Grafomanka Naucz się kochać jak przykazał Bóg i nie mów fałszywego imienia przeciw bliźniemu twemu
  • stereo_dream-dolby-C 3 miesiące temu
    Grafomanka, I znów nowy scenariusz...
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    stereo_dream-dolby-C, dobrze Yanku, że jesteś. Wspieraj przyjaciela, chociaż ty pewnie w takiej samej sytuacji... ale dobrze, ze macie siebie.
    To ważne mieć kogoś w takiej sytuacji.

    Uciekam, a wy trzymajcie się jakoś...
  • stereo_dream-dolby-C 3 miesiące temu
    Grafomanka, Grupa wsparcia - tam chodzisz, kiedy piszesz o pracy?
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    stereo_dream-dolby-C, a niby czemu mam chodzić na jakieś grupy wsparcia?
    Ja tam nie mam takich problemów... ale was rozumiem i będę wspierała. Dobrym słowem.
  • stereo_dream-dolby-C 3 miesiące temu
    Grafomanka, Tylko się za nas nie módl, nie chcę znowu snu z wypędzaniem z Ciebie demona, który przeobraził się w agresywne psy zmiennokształtne.
  • stereo_dream-dolby-C 3 miesiące temu
    Grafomanka, To Twoja sprawka? - Twoja, złorzeczyłaś...
  • Grafomanka 3 miesiące temu
    stereo_dream-dolby-C, no coś ty... ja wasza dobra koleżanka, zawsze tak było, nie psuj tego jakimiś podejrzeniami bez sensu.
    Narka!
  • stereo_dream-dolby-C 3 miesiące temu
    Grafomanka, O, podejrzeniami...
  • ZielonoMi 3 miesiące temu
    Grafomanka 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣 Dowaliłaś, jprd. 😅😅😅
  • ZielonoMi 3 miesiące temu
    Biedna laska, potem miałaby problem z pozbyciem się ciała. 😄
  • Mirosław Moczymorda 3 miesiące temu
    Czytam każdą część, bardzo trafia w moje gusta literackie
  • ZielonoMi 3 miesiące temu
    Miło mi to słyszeć.😁
  • Joan Tiger 3 miesiące temu
    Zapewne Trevor lubi horrory, bo zawsze można podpatrzeć nowy sposób na zmaltretowanie ofiary. :)) ''– Ten typ będzie prześladował faceta, wątpię, czy spodoba ci się ten film. Na końcu jest trochę brutalny – poinformował Trevor''. - Ha, ha, mimochodem wplotłaś w fabułę film, który nawiązuje do końcówki twojej powieści. Fiku miku też dzisiaj zawitało do sypialni. :) Tak ci powiem, że jak ktoś chociaż raz spróbował smaku krwi i bestialstwa, nie może tak nagle o tym zapomnieć. Nie potrzebnie zamiotłaś jego naturę pod dywan. Nie wytrzymał by tak długo bez zbrodni, nawet dla dziewczyny. On musi zabijać i tego mi brakuje od parunastu rozdziałów. Pomarudziłam. tyle. :)
  • ZielonoMi 3 miesiące temu
    Na końcu sobie odbije za wszystkie czasy. :D
  • ZielonoMi 3 miesiące temu
    Aha, i zwróć uwagę, że akcja toczy się przez krótki okres, dlatego też to nie ciągnie. Pozdro.;)
  • Margerita 2 miesiące temu
    Oj Trevor Trevor ty kusicielu
  • ZielonoMi 2 miesiące temu
    🥳

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania