Pusty kolor

w zaułku listowia

wiatr wyje z cicha

 

koralik wspomnień

w żelaznym łańcuchu

zardzewiałymi płatkami

do snu tulony

 

w okowach kolczastych gałęzi

kołysany delikatną dłonią

drapieżnej tęsknoty

 

z podciętego pnia

wypływa żywica

ostatniej chwili

 

kapiące życie

do czystego strumyczka

zmienia czas nadziei

nieuniknionym pytaniem

 

co można było

lepiej

więcej

inaczej

 

kolor mieni się barwami

w szarości pustych miejsc

 

łódka sensu

cumuje przy brzegu

na przegniłym sznurku

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Skryty 3 miesiące temu
    Widzę tutaj tęsknotę za przeszłością, ale też żal do siebie, bo przecież wszystko można było lepiej. Piękne, pozdrawiam!
  • pasja 3 miesiące temu
    Umieranie natury. Powolne konanie nadziei na lepsze jutro. Odchodzą kolory, pozostaje szarość codzienności.
    Pozdrawiam
  • Blanka 3 miesiące temu
    Pięknie.
  • Writer'sWife 3 miesiące temu
    Ja tu za Blanką lazę. Pięknie. "co można było

    lepiej

    więcej

    inaczej"
    Och...!
  • Justyska 3 miesiące temu
    DD to jest najpiękniejszy z Twoich wierszy, który czytałam...
  • Bożena Joanna 3 miesiące temu
    Cudowny wiersz, słownictwo, metafory i refleksje nad czasem. Pozdrowienia!
  • Canulas 3 miesiące temu
    Zwiedziony achami i ochami - przybyłem pod Twe okienko.

    "z podciętego pnia
    wypływa żywica
    ostatniej chwili" - to bardzo ładne.


    "łódka sensu
    cumuje przy brzegu
    na przegniłym sznurku" - ale to, genialne.

    Pozderro.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Piękny.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania