Marudzenia Szalonego Królika (11) Budujemy atomówkę

Węgiel stał się przeżytkiem i nic na to nie poradzimy. Niedługo tak samo będziemy mówić o gazie, a fotowoltanika, farmy wiatrowe i elektrownie wodne to zbyt mało, jak na nasze potrzeby. Po prostu prąd musimy mieć i basta. Cóż nam innego zostało jak nie elektrownia atomowa? Zapomniałbym, niekończąca się dyskusja, co jest dla naszego kraju najlepsze. Opinii kilka, temperatura dyskusji gorąca, a decyzji żadnych.

 

Od pierwszego podejścia do atomu minęło już pół wieku, a Polska jak nie miała, tak nie ma elektrowni atomowej. A miało być tak pięknie. W sierpniu 1971 roku podjęto decyzję o budowie elektrowni jądrowej, w roku 1982 zaczęła się inwestycja w Żarnowcu, by w 1989 roku skończyć pierwsze, nieudane podejście. Zmiana systemu społeczno-gospodarczego, katastrofa w Czarnobylu, ogólna niechęć do technologii rosyjskiej i do wszystkiego, co sobą reprezentowała PRL, spowodowało, że zaawansowana w 36% budowa atomówki została porzucona. Należy przy tym nadmienić, że w 85% zaawansowana była budowa ponad sześciuset obiektów zaplecza, a dokumentacja oczywiście została wykonana w całości. Cóż bogate państwo, które bez mrugnięcia okiem pozwala na takie marnotrawstwo, zresztą niejedyne w tym dziwnym czasie. Przemysł zarżnięto, to i prądu potrzebowaliśmy mniej.

 

Czas mijał, węgiel stawał się coraz mniej pożądanym paliwem, kolejne rządy podpisywały różnorakie porozumienia klimatyczne i tak to się wszystko kręciło, a właściwie kręci do dzisiaj. Zwykły szaraczek kupuje energooszczędne żarówki, takiż sam sprzęt, prądu zużywa mniej, a płaci więcej. Tak to jest, gdy zmieniające się rządy podpisują porozumienia o zmniejszeniu emisji CO2, jednocześnie wspierając kopalnie. Mógłbym marudzić dalej, ale przecież ponad jedenaście lat temu podjęto drugą próbę budowy elektrowni jądrowej, więc czas przyjrzeć się tej sprawie.

 

W dniu 29.12.2009 roku powołano do życia PGE EJ 1 Sp. z o.o. o kapitale zakładowym 38 milionów złotych, który to podmiot ma za zadanie wybudowanie elektrowni atomowej. Udziałowcami zostały cztery spółki państwowe (PGE, KGHM, ENEA, TAURON) i z biegiem lat powolutku zwiększały kapitał podstawowy spółki, poprzez obejmowanie nowych udziałów. Aktualnie spółka ma kapitał podstawowy na poziomie przekraczającym 750 milionów złotych, a do końca 2019 roku wygenerowana straty na poziomie 192 milionów złotych. Warto odnotować, że w dniu 26 marca tego roku ogłoszono, że udziały spółki zostaną kupione przez skarb państwa za 531 milionów. Ponadto skarb państwa pozostawił spółce roszczenia wzajemne toczącej się sprawy sądowej, o której parę słów poniżej.

 

Jak widać, w spółce trochę się dzieje, a stanowisko prezesa było piastowane także przez znanego polityka Aleksandra Grada (lipiec 2012 – styczeń 2014). To właśnie za jego kadencji, w lutym 2013 roku PGE EJ 1 podpisało umowę z WorleyParsons na badanie środowiska, lokalizacji oraz usługi związane z uzyskaniem pozwoleń i uprawnień niezbędnych w procesie inwestycyjnym związanym z budową elektrowni jądrowej na kwotę ponad 252 milionów złotych. Pechowo WorleyParsons nieterminowo realizował umowę, co doprowadziło do jej wypowiedzenia przez PGE EJ 1 w grudniu 2014 roku. Tak przynajmniej wynika z ogólnie dostępnych sprawozdań spółki. Oczywiście spółka WorleyParsons nie zgadza się na takie stawianie sprawy.

 

Niby sprawa powinna się skończyć, niestety wciąż jest w toku i na koniec 2019 roku WorleyParsons wysuwa roszczenia względem polskiej spółki na poziomie przekraczającym 127 milionów złotych, natomiast PGE EJ 1 żąda zapłaty ponad 66 milionów złotych. Jak widać zabawa publicznym pieniądzem, trwa w najlepsze i nie wydaje się, by miała szybko się skończyć. Niestety PGE EJ 1 ma problem sama ze sobą, więc trudno jej zarzucać, że tak wolno idzie sprawa budowy elektrowni atomowej, no bo w końcu mają ważniejsze rzeczy na głowie. Nie można także zapominać o polityce, gdyż to politycy podejmą ostateczną decyzję. Mimo powyższych problemów sprawy idą jednak do przodu i wygląda na to, iż w niedługim czasie faktycznie zaczniemy budować atomówkę. Mówi się o wyborze lokalizacji, ale z dokumentów spółki wynika, że lokalizacja właściwie jest i będzie to Żarnowiec lub jego bliskie okolice. Zakończono już poniższe postępowania:

• w sprawie zatwierdzenia dokumentacji geologiczno-inżynierskiej dla ustalenia warunków geologiczno-inżynierskich podłoża na potrzeby posadowienia obiektów budowlanych Elektrowni Jądrowej dla lokalizacji „Lubiatowo-Kopalino”.

• w sprawie zatwierdzenia ustalenia warunków geologiczno-inżynierskich podłoża na potrzeby posadawiania obiektów budowlanych Elektrowni Jądrowej dla lokalizacji Żarnowiec.

• w sprawie zatwierdzenia dodatku do projektu robót geologicznych na potrzeby projektu: Badania geofizyczne głębokiego podłoża w Regionie Lokalizacji Lubiatowo-Kopalino i Regionie Lokalizacji Żarnowiec.

• w sprawie zatwierdzenia dokumentacji określającej warunki hydrogeologiczne w związku z zamierzonym wykonywaniem przedsięwzięcia mogącego negatywnie oddziaływać na wody podziemne w tym powodować ich zanieczyszczenie tj. Elektrowni Jądrowej – wariant lokalizacji „Lubiatowo-Kopalino”.

• w sprawie zatwierdzenia dokumentacji określającej warunki hydrogeologiczne w związku z zamierzonym wykonywaniem przedsięwzięcia mogącego negatywnie oddziaływać na wody podziemne w tym powodować ich zanieczyszczenie tj. Elektrowni Jądrowej – wariant lokalizacji „Lubiatowo-Kopalino".

• w sprawie wydania pozwolenia na ułożenie i utrzymywanie kabli i rurociągów na potrzeby systemu chłodzenia elektrowni jądrowej na obszarze morza terytorialnego dla lokalizacji elektrowni jądrowej „Żarnowiec".

• w sprawie wydania pozwolenia na ułożenie i utrzymywanie kabli i rurociągów na potrzeby systemu chłodzenia elektrowni jądrowej na obszarze morza terytorialnego dla lokalizacji elektrowni jądrowej „Lubiatowo-Kopalino”.

 

Jak widać, pewnie w ciągu trzech, czterech lat ponownie zaczniemy budować elektrownię jądrową w okolicach Żarnowca. Pozostało jeszcze poinformowanie mieszkańców o rozpoczęciu budowy i przygotowanie się na protesty, wybranie technologii (prawdopodobnie amerykańskiej) i wykonawcy. Po jedenastu latach pracy stopień zaawansowania jest taki, jaki był mniej więcej w 1979 roku. Czy tym razem uda się nam zakończyć budowę, zanim aktualny porządek społeczno-gospodarczy ponownie nie runie? Czas pokaże.

 

Warto zwrócić uwagę jak sytuacja wygląda u naszego wschodniego sąsiada – Białorusi. Tam w 2006 roku rząd podjął decyzję o budowie elektrowni jądrowej, a w tym roku ma być uruchomiony pierwszy blok energetyczny. Mimo sporego sukcesu na tym polu Białoruś ma pewne problemy w tym obszarze, czyli spór z Litwą (elektrownia leży niecałe pięćdziesiąt kilometrów od Wilna). Ponadto pojawił się apel Parlamentu Europejskiego w sprawie wstrzymania przekazania do komercyjnej eksploatacji elektrowni (obawy, czy elektrownia jest bezpieczna).

 

Wygląda na to, iż skuteczności możemy uczyć się od naszego uboższego wschodniego sąsiada, musimy także przygotować się na podobne spory. W końcu pojawił się już raport o negatywnym oddziaływaniu naszej elektrowni na obszar Niemiec. Musimy pamiętać, że takie spory to przede wszystkim gospodarka i polityka, dlatego też warto się do nich wcześniej przygotować. Całkiem możliwe, że sprawa sądowa z WorleyParsons będzie dopiero początkiem prawnych batalii, jakie mogą czekać Polskę, gdy budowa elektrowni ruszy. W UE nie mamy dobrej prasy, ani sojuszników, a więc problemów może być dużo. Może warto zbudować elektrownię w oparciu o francuską technologię? Wtedy w sporze pomiędzy Polską a Niemcami z wiadomych względów stanowisko francuskie będzie nam przychylne. A może niech generalnym wykonawcą zostanie firma niemiecka? Propozycje słabe, ale taka jest nasza pozycja w Europie i aby ją poprawić, może warto zgiąć kark.

 

Przygotujmy się na boje przed unijnymi sądami i znajdźmy sojuszników. Inaczej budowa atomówki będzie musiała czekać na kolejne rozdanie.

................

Dane na temat elektrowni Żarnowiec podane za artykułem "Kalendarium budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu, czyli... jak straciliśmy swoją szansę?" Autor: dr Grzegorz Jezierski

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Narrator 3 dni temu
    Trochę znam ten temat, bo w latach 1984-86 mój ojciec pracował przy budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu. Jeździłem tam kilka razy zakładowym autobusem, a później pociągiem specjalnie w tym celu wybudowaną linią kolejową z Wejherowa. Pływałem po jeziorze żarnowieckim, nawet pamiętam fajny burdelik minister energetyki kazał postawić dla robotników. Wtedy klimat dla energii jądrowej nie był najlepszy. Uważano to za ekspansję polityki ZSRR, import „wrogiej” technologii, dalsze uzależnienie od wschodniego sąsiada, a po katastrofie w Czernobylu, budowaną elektrownię przechrzczono na „Żarnobyl”.

    Z kolei tu gdzie mieszkam nie ma żadnej atomówki, nawet nie mają planów, żeby jakąś mieć w najbliższej przyszłości i to pomimo, że Australia ma największe znane na świecie złoża rudy uranu. Większość energii powstaje ze spalania węgla kamiennego, który występuje tutaj w dużej ilości, koszt jego wydobycia jest niski (odkrywka), za to wartość energetyczna bardzo wysoka. Rząd federalny ma ambitne plany przeskoczyć epokę atomu i od razu przestawić się na energię ze źródeł odnawialnych.

    Oczywiście Polska nie ma ani tyle słońca, ani takiego obszaru, żeby węgiel zastąpić wyłącznie energią słoneczną. Obawiam się jednak, że obecne plany spełzną na niczym, a to z tego prostego powodu, że człowiek nie jest dobry w planowaniu inwestycji wykraczających poza granicę wioski czy osiedla, w którym żyje. Postawić domek letniskowy w lesie owszem, bo to jest skala, którą można ogarnąć ludzkim umysłem. Leśną polanę można obejść, zmierzyć krokami, tutaj wszystko jest namacalne, widoczne jak na dłoni. Ale zapewnić energię dla 40 mln. ludzi to już jest czysta abstrakcja, żaden ludzki umysł nie jest w stanie sobie wyobrazić czegoś tak niebotycznie olbrzymiego, cóż dopiero zrealizować. Dziś mówimy z wyższością, że 40 lat temu w Żarnowcu popełniono błędy i bardzo możliwe, że to prawda. Ale za 25 lat przyjdzie nowe pokolenie i tak samo powie o nas: W latach 2020 ludzie dopuścili się karygodnych pomyłek. A po nim przyjdzie następne pokolenie, żeby odkryć kolejne błędy tych co żyli przed nimi i tak w kółko, bez końca. Wieża Babel, która nie pozwala ludziom zbudować czegokolwiek na dużą skalę, globalną lub choćby krajową, bo gdy tylko zaczną, wszystko wali się na głowę.

    Wracając do atomu, a właściwie jego jądra — w roku 1938 niemiecki chemik Otto Hahn próbował tworzyć izotopy coraz cięższych pierwiastków poprzez dodawanie neutronów. Przypominało to trochę układanie domku z kart. Sądził, że w ten sposób można budować domek coraz wyższy i wyższy, w nieskończoność. W pewnym momencie domek się „zawalił”, bo to co powstało było lżejsze niż masa atomów przed połączeniem, a różnica w masie zamieniła się w promieniowanie alfa, beta, gamma. Wieża Babel „zadziałała” ponownie, tym razem na poziomie jądrowym. Właśnie to odkrycie po kilku latach doprowadziło do zbudowania bomby atomowej, a obecnie marzeń o drugim Żarnowcu.

    To chyba mój najdłuższy komentarz, tak mnie królicze marudzenie zainspirowało. Daje 5 i czekam na następne.
  • Józef Kemilk 3 dni temu
    Dzięki za wizytę i komentarz.
    Fajnie było pewnie patrzyć na budowę tej elektrowni i pewnie większość robotników była przeciw😀. Powstawała historia, a teraz tam straszą budynki. Szkoda mimo wszystko. Tak na marginesie jezioro Żarnowieckie miało być cieplejsze o 10 stopni, aż trudno uwierzyć.
    A teraz budowa będzie jeszcze trudniejsza, może się uda.
    Pozdrawiam
  • Ciekawy i słuszny artykuł. Osobiście popieram atom, ale nie jestem fanatykiem. Chyba najlepszym rozwiązaniem jest mix energetyczny. Pozdrawiam bez oceny, gdyż to nie jest utwór literacki
  • Józef Kemilk 3 dni temu
    Też nie jestem fanatykiem atomu, ale jak podpisuje się porozumienia klimatyczne właściwie wykluczające węgiel, to wyjścia brak. Musimy mieć coś co prąd produkuje jak nie wieje i nie święci słońce.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania