Drogi Triath część 18

** **

<Jasne promienie wschodzącego słońca oświetlały pokład Tartarusa, powietrze było zimne ale otrzeźwiają, na horyzoncie, od sterburty było widać nadchodzące czarne chmur, zwiastujące sztorm. Sophia już dawno, wyznaczyła kurs odchodzący do sztormu, stała oparta o jedną z zamkniętych grodzi i przyglądała się niebu, które miało pomarańczowy odcień, przechodzący w granat, zerknęła jeszcze na sterburtę, przyglądając się burzy, która szła w tym samym kierunku co jej po obijany statek, do Adorii. Ten widok budził w kapitan nie pokój, patrzyła się w czarne chmury burzowe średnie- warstwowe utrzymujące się na jej oko na jakiś 2 km. Nigdy nie była dobra z nauki o chmurach, wystarczało jej wiedzieć których unikać a tych należało unikać. Oczywiście jak by podniosła pułap do 10 km pewnie by na tą burzą przeleciała, ale nie chciał ryzykować Tartarus był po obijani, co można było naprawić naprawiono, ale silniki, nie były w pełni sprawne i lot wznoszący nad taką wysokość byłby samobójstwem, a ona nie była samobójcą. Okrętem dowodził pierwszy, a reszta załogi miała swoje zadanie. Ona musiała pomyśleć w samotności i oczyścić umysł, zawszę jej w tym pomagał widok nieba nie ważne jakie ono by nie było, czy piękne błękitne, czy sztormowe, niebo ją koiło, i dlatego, chyba wybrała tą drogę swojego, życia. A miała o czym myśleć. Trzy tygodnie wcześniej Ona i dwóch innych kapitanów zostało wezwane do głównego sztabu powietrznej floty imperium. Osobiście nie znała tych kapitanów, ale słyszała o nich co nie co, każdy, tak jak ona czymś podpadł admiralicji i dlatego, byli wysyłani, gdzieś na rubieże na banicję, po prostu z dala od głównych intryg floty, bez szans na awans, często się zastanawiała, czym ona podpadł Admiralicji, i pewnego dnia się dowiedziała, przypadkowo zupełnie, że nie podpadła samej admiralicji, ale Imperator sam wydał rozkaz, ona ma być jak najdalej od stolicy. To było dla niej dziwne, bo imperatora nie znała, a wolała się nie pytać. Bo jak kto powiedział, raz jej pułkownik Kriekht, kto zadaje za dużo pytań w pałacu imperatora, może nie do żyć jutra. Gdy wezwano ją i i tych dwóch innych wiedziała jedno co kolwiek usłyszy, jest już martwa, jej towarzysze nie doli mieli te same przeczucia, i się nie pomyliła dużo, może wyroku, nie wykonano od razu, ale go odroczono. Gdy weszła do sali na rad było tam więcej szarż niż okrętów imperium

-Proszę siadać. <Generał Wywiadu wskazał trzy wolne miejsce, machnął tylko ręką aby nie salutować> - Zostaliście wybrani bo jesteście najbardziej zdolnymi kapitanami w naszej flocie. <Generała w pierwszych słowach zaczął słodzić im aż było nie dobrze> - Tylko wy możecie wykonać cel misji<Jeden z adiutantów rozwinął mapę, królestwa Tariant i wskażnikiem skazał ce> Minthy to was jedna z baz królewskiej Marynarki >

-Mamy w trzy okręty zniszczyć całą bazę. <Jeden z kapitanów który bardziej z wyglądu przypominał pirata niż kapitana Marynarki Imperium, twarz po orana bliznami, brak lewego oka i czarna przepaska, na nim krzywy nos pewnie od złamania brak dwóch palców u prawej dłoni. Generał spojrzał na niego, spod łba tylko, odzywający nic sobie z tego nie zrobił>

-Nie. Waszym zadaniem jest zdobycie wrogiej jednostki ich myśliwca. Przed sobą macie szczegółowe mapy i wytyczne misji<Całą trójką wiedzieliśmy, że to misja samobójcza. Trzy okręty mają wlecieć w przestrzeń innego Państwa wykonać atak i uciec, mało prawdopodobne> - Wasze okręty zostaną przezbrojone, uzupełnione zapasy i załogi.

-Jak mamy porwać ich myśliwiec. <Sophia odezwała nie pytana, spodziewała się, że zostanie też skarcona wzrokiem ale o dziwo nie, wtedy też poznała Pułkownika Kharth., człowieka o nie nagannym wyglądzie a mundur na nim leżał jak by była to jego druga skóra>

-Doskonałe pytanie. <Jego chropowaty głos budził nie pokój> - Nasz wywiad wszedł w informację, że aby ich jednostki wystartowały, ich piloci muszą położyć dłonie na kryształach i pocałować się. < Na ustach z każdego z kapitanów wykwitł uśmiech, ale żadne z nich się nie odezwał, słyszano o różnych sposobach odpalania myśliwców ale nie o takim> - Co oznacza że będziecie musieli poczekać aż jakaś załoga uruchomi ten pojazd. <Zrobił jeszcze krótką przerwę> - Jeszcze jedno ich jednostki mogą być pilotowane tylko przez kobiety. <Na twarzy zebranych malowało się zdziwienie, był to problem i to duży, bo mało było pilotów kobiet w siłach imperium. Były one albo oficerami dowodziły statkami, albo, jako pomoc, pilotów było jak na lekarstwo. Sama Sophia zrobiła pobieżny kurs pilotażu i nazwać ją asem przestworzy, było by na wyrost> - Dlatego ściągamy wszystkie pilotki do tej misji. Musicie ruszyć w ciągu tygodnia od dziś, nasi badacze pogody, prognozują mgły w tym rejonie. <Pułkownik wskazał na cel misji> - Wykorzystacie element zaskoczenia< Cała trójka chciała powiedzieć temu pułkownikowi czy go przypadkiem nie pojebało aby okrętami latać w czasie mgły>

-A teraz was zostawiamy. < słowa wypowiedział Generał, który czekał aż pułkownik za kończy swą przemowę> - Nie salutujcie. < po tych słowa z sali narad a raczej z obszernego gabinetu wyszli starsi oficerowie>

-Innymi słowy chcą nas zabić. < Głos należał do trzeciego kapitana, twarzy wyglądającej jak sowa, ale głos był nie pasujący do wyglądu tego mężczyzny, był on bardzo melodyjny można powiedzieć że bardzo uspakajacy>

- Święta racja. < Ten o wyglądzie pirata mu za wtórował> - Jak przeżyje tą misję osobiście zabije geniusza który wymyślił ten genialny plan. Sophia miała te same przemyślenia chcą się pozbyć nie wygodnych kapitanów, nie mogą ich otwarcie zabić więc postanowili to zrobić w innych sposób. Już wiedziała jak Flota się tłumaczy, że trzy okręty w padły w zasadzkę>

- Panowie nic na to nie poradzimy, możemy jedynie na złość im przeżyć. <Ten co wyglądał jak pirat po słowach Sophi aż ryknął śmiechem i mocno ją klepnął w plecy>

- Lubię ciebie Młoda Pani Kapitan. Nie ma co tu siedzieć i dumać nad losem jakim na zgotowali Admirałowie wywiad i Bogowie wiedzą kto jeszcze. Jak to mawiał mój świętej pamięci ojciec Nie dumaj Imperatorem nie będziesz. < Mężczyzna wziął teczkę która leżała przed nim wstał>-Jutro zapraszam was na mój okręt przedyskutujemy plan działania aby wrócić jako żywi. Ten o sowiej twarzy wstał i ukłonił się przed Vesph i też wyszedł. Ona sama wyszła jako ostania idąc przeglądała teczkę>

- Kapitan Vesph? <Głos należał do młodej dziewczyny, ubranej,jak męski lokaj długie czarne spodnie , biała kamizelka i frak>

- Tak? A kto Pyta?<Vesp przyglądała się jej uważniej>

- Athina jest służącą Imperatorowe Keleny. Moja Pani chciała z Panią zamienić dwa zdania. <Zrobiła wtedy wielkie oczy>

- A jeżeli ja nie chcę się widzieć z Imperatorową.

- Mam Panią doprowadzić przytomną albo nie przytomną. <Vesph już miała coś powiedzieć, kiedy dziewczyna wykonała dwa susy i była za kapitan, Sophia poczuła chłodne ostrze na swojej skórze>

- Przekonała mnie Pani pójdę po dobroci. <Służąca zaprowadziła kapitan wtedy za budnek Admiralicji do przylegającego parku publicznego. Pierwsze co zobaczyła jak kobieta o szpakowatych włosach bawi się z dziećmi, na pewno nie była ubrana jak imperatorowa raczej jak rzemieślnik czy kupiec, spodnie kamizelka i żakiet. Kobieta się obróciła i przeprosiła dzieci i podeszła. To był krok drapieżnika i osoby pewnej siebie>

-Przepraszam Panią Kapitan, że w taki sposób Panią ściągam tutaj w ustronnej miejsce. A więc wybrali Minthy? <Ostanie słowo Keleny zamurowało samą Kapitan, nawet była imperatorowa nie miała prawa wiedzieć o akcji, mało kto wiedział o tej akcji. Jedyny sensowny wniosek brzmiał że Kelena ma wysoko postanowionego szpiega w Admiralicji. Musiała przyznać Sophia sama przed sobą że ta kobieta jest sprytna jak lis>

-Nie wiem o czym Pani mówi? <Rozmówczyni się tylko uśmiechnęła>

-Prawdziwy żołnierz udaje głupka aż do końca. Dobrze więc ja będę mówić. Wywiad z Flotą planują zdobyć wrogą jednostkę, wybrano trzech kapitanów których śmierć nikogo nie będzie obchodzić. Ciebie. Sir Rotherana i Sir Eryaka. Zastanawia się skąd o tym wiem. Mam swoje źródło informacji. <Nie mogła ukryć swojego zdziwienia>

- Nie po to mnie Pani mnie wezwała, by mi powiedzieć o celu misji o której usłyszałam niedawno

- Masz rację. <Kelena zrobiła głęboki oddech wyjęła małą kulę z obrazem, była na niej twarz dziewczyny>

- Proszę Panią aby wyciągnęła Pani tą dziewczynę z tej bazy. <Gdyby Sophia mogła zrobić jeszcze szerzej

- Dlaczego ona?

- Nie mogę teraz nic powiedzieć więcej. <Głos imperatorowej był cichy>

- Nawet jak bym się zgodziła, jak ją znajdę wśród tylu osób?

- Za nim ci powiem muszę wiedzieć czy się zgadzasz na na moją misję. <Sophia chwilę myślałam co ma odpowiedzieć, nie lubiła sytuacji gdzie nic nie wiedziała miała bardzo mało informacji na ten temat a miała szczątkowe informacji>

- Muszę przy na jemniej wiedzieć dlaczego Ona, w ciemno nie pójdę. <Obie kobiety patrzyło sobie prosto w oczy>

-Nie mogę wszystkiego powiedzieć. <Kelena obróciła sferę w dłoń> - Ta dziewczyna jest bardzo ważna od tego czy ona będzie żyła czy nie zależy los wielu ludzi. Wiem, że pewni ludzie ją szukają. Chcę ją ukryć na ziemiach niczyich. <Sophia nie była głupia i nawet od tych lakonicznych wyjaśnień było słychać, że była Imperatorowa nie żartuje>

- Muszę się zastanowić.

- Dobrze Pani Kapitan zaufam Pani Athina podejdź. < Dziewczyna podeszła w jej dłoni pojawiła się długie pudełko, dziewczyna wręczyła je Kelenie a ta jej otworzyła, były tam gole lotnicze z niebieskimi szkłami> - To pozwali Pani znaleźć tą dziewczyną, okular jest wykonany ze specjalnego szkła wzmocnionego magią szamanów, pozwala on widzieć aurę życiową , ta aura która będzie najmocniej świecić to będzie ta dziewczyna która musisz pojmać.

- A jak będzie wiele mocnych źródeł? <Sophia zadała istotne pytanie>

- W tym szkle jest zaklęta aura tej dziewczyny, dlatego będziesz widzieć tylko jej aurę. <Sophia nie wnikała skąd Imperatorowa miała aurę dziewczyny, jak ją zdobyła, wiedziała że nie chce znać odpowiedzi na te pytanie, na pewne pytania lepiej nie znać odpowiedzi na pewne pytania. Ale czuła wtedy, że ta misja, będzie o wiele bardziej skomplikowana> - Jeszcze jedno Pani Kapitan w czasie Ataku wleć między dwa okręty i oddaj salwę ze wszystkiego co masz. <Konsternacja po tych słowach była wielka wtedy chyba po raz pierwszy w swym życiu poczuła jak to mawiał jej przybrana Matka Dotyk śmierci na plecach, zimne dreszcze i chłód> - Mam nadzieje że wy dwie się polubicie. <Kelena uśmiechnęła się tajemniczo wtedy Sophi>

- Dlaczego mamy się polubić raczej nie lubi się kogoś kto ciebie porwie i uwięzi.

- Dowiesz się to Pani Kapitan w swoim czasie. <Po tych słowa Kelena przytuliła Kapitan i wyszeptała> - Ale wyrosłaś. <I odeszła a za nią jej służąca. Kapitan pamięta stała wtedy dłuższą chwilę nie mogła się ruszyć bo nie rozumiała co właśnie się stało skąd Kelena ją znała. A teraz stała na pokładzie Tartarusa, ta dziewczyna którą miała wydostać była gdzieś pod pokładem, a ona nadal nie rozumiała co się dzieje wokół niej, jak by ktoś zasłonił część układanki. Inna sprawa której jej zaprzątała głowę, była sprawa tego co się wydarzyło nad Morzem Zielonym, może nic by o tym nie wiedziała, gdyby nie statek kupiecki, który nie ma wczoraj nie staranował wczoraj Tartarusa. Sophia siedziała w swym fotelu Kapitanskim kiedy usłyszałam

-Ale szaleniec leci prosto na Nas. < Sternik krzyczał, podniosła głowę i zobaczyła jak Drewniana kupiecka Barakuda lecia prost w w Tartarusa. Oczywiście jej okręt by rozłupał kupiecki okręt, ale pewnie nabawił by się nowych uszkodzeń

-Wywołać go. <Głos Kapitan spokojny był opanowany>

-Nie odpowiada. <Łacznościowiec próbował połączyć z drugim statkiem>

-Salwa z ćwiczebnych przed ich dziób<Było słychać, jak działa Tartarusa wydał z siebie ryk, dopiero trzecia salwa dała skutek>

-Nie strzelać poddajemy. <Był spanikowany> Mamy puste ładownie

-Czy on nas wziął za piratów, <Kapitan rzuciła luźną uwagę, i było słychać śmiech na mostku> - Mówi Kapitan Vesp z Imperialnego Niszczyciela Tartarus, nie jesteśmy Piratami

-To dlaczego do nas strzelacie? <Kapitan odzyskał rezon>

-Bo lecicie prosto na nas Kapitanie?< Mężczyzna się z orientował że się nie przedstawił i dopiero teraz zauważył, że leciał prosto na Niszczyciel, od razu wydał rozkaz zmiany kursu>

-Kapitan Roderik Dern z Barakudy Venus. Przepraszam bardzo, ale nad Morzem Zielnym straciłem cały Ładunek

-Piraci?

-Nie nie piraci. Szanowna Kapitan. Burza dziwna Burza służę trzydzieści lat na okrętach, ale nigdy nie widziałem takiej burzy. <Sophia słuchała uważnie co mówił mężczyzna ucieszyła się w duchu że zmienia kurs> -Widziałem na moje stare oczy, jak ta burza wciągnęła Lekki Krążownik, który był zakotwiczony na wszystkich kotwicach chyba królestwa Triant bo miała ich oznaczenia. <Zapadła cisza na mostku, takich rewelacji nikt się nie spodziewał. Burza która wciąga lekki krążownik> -Kazałem wyrzucić cały ładunek i uciekałem statkiem od tej burzy jak najdalej

-Panie Kapitanie skąd wie Pan że był to Lekki Krążownik.

-Młoda Pani Kapitan, za nim zostałem kupcem i handlarzem służyłem w Flocie Królestwa Inshanbiru i jeszcze Lekki Krążownik rozpoznam. <Sophia zgrzytnęła zębami jeżeli jest to prawda Triant ściągnęła posiłki, by przechwycić jej okręt. Tajemnicza Burza która wciąga okręty co to jest>

-Panie Kapitanie a co się stało z tym okrętem wciągniętym

-Pani Kapitan nie wiem i nie chciałem sprawdzać ale podejrzewam, że nic dobrego, po tym jak uderzył snop światła w którym zniknął <Zmieliła w ustach przeklęstwo, w ustach które miała. Burza ze snopem światła. Co się wyprawia na tym świecie, wstała i podeszła do mapy i przyglądała się swojej pozycji odszukała Morze Zielone, i najbliższą bazę Imperium>

-Panie Kapitanie, czy podzieli się Pan z nami z zapisów swoich sensorów?

-Pani Kapitan oczywiście ale moje sensory są stare i nie wiele na nich widać

-Tak czy owak chętnie zobaczę zapis. < Po jakiejś chwili na Tartarusa zostały przesłane z Venus zapisy sensorów. Po całej operacji oboje sobie podziękowali za rozmowę kapitan Barakudy jeszcze raz przeprosił, zapewnił że nie chciał taranować okrętu. Kapitan oczywiście przyjęła przeprosiny zapewniła, że jest mile widziany w Daharii, ale musiała przyznać jedną rzecz sensory Barakudy nie były najnowsze i nie wiele można było z nich wyczytać

-Pierwszy niech mój Tryton będzie gotowy do lotu w ciągu godziny. <Tryton był to mały kuter transportowy, dzięki któremu kapitan mógł podróżować między statkami>

-Pani Tryton?

-Tak miech załadują racje żywnościowe na cztery dni i niech piloci startują w kierunku. Fortecy Nighbur i przekażą dane z Barakudy flocie.

-To ryzykowne. <Głos pierwszego był stanowczy>

-Wiem ale chcę ostrzec nasz okręty aby nie leciały nad Morze Zielone, co kolwiek tam jest potrafi od tak zniszczyć Lekki Krążownik. <Pierwszy tylko kiwną głową, że przyjął rozkaz i od razu przez interkom wydał polecenie do hangaru o przygotowanie jednostki kapitan do lotu> . Główny sternik wyciągnął z tych danych co mógł i nie były one jakieś optymistyczne. Siła wiatru przekraczała, wszystkie możliwe skale, do tego wir który wciągnął krążownik był dośrodkowy. Wyliczenia mocy jaką musiano użyć były naprawdę imponujące, jak by nie patrzeć lekkie krążowniki to duże jednostki. Burza która wciąga statki ciekawa sprawa, miała szczęście że od Zielonego Morza dzielą ją aż cztery dni lotu, ciekawość mówiła sprawdź to ale rozsądek mówił nie, może gdyby stary dobry Tartarus był sprawny zaryzykowała by, co dało by jej jeszcze jedne plus zgubiła by pościg, ale z takim uszkodzeniami mogła tylko pomarzyć o czymś takim. Ostatnia sprawa którą jej zaprzątała głowę a raczej dwie wczorajsza wieczorna rozmowa z starszą mechanik i Pułkownikiem wywiadu, z godnie z umową jak tylko się czegoś dowiedzieli mieli dać jej znać wróciła myślami do wczorajszego wieczoru, ledwo przestała myśleć o tajemniczej burzy znad Morza Zielonego, gdy do jej kajuty bez pytania czy chociaż anonsowania wpadła Margharet starsza mechanik i Pułkownik, któremu widać było głupio, że od tak wchodzi do Pani Kapitan

-Cześć Słonko.<Margharet bez pytania usiadła na wygodnym fotelu w kajucie>

-Pani Kapitan.<Pułkownik stanął pod drzwiami>

-Panie Pułkowniku. Margharet nie wpadłaś tutaj aby powiedzieć mi po prostu cześć

-A no nie Słonko. Ta Selena jest pomocna, powiem ci Słonko odkąd byłam dzieckiem nie wychodziła z warsztatu dziadka i ojca. <Kapitan lekko przygryzła wargę znała kobietę na tyle długo, że wiedziała, że jest strasznie gadatliwa i często zbiera się jej na wspominki o warsztacie rodzinnym> I zjadłam zęby na naprawianiu różnych rzeczy i konstrukcji urządzeń, ale takiego czegoś nie widziała jeszcze, nie pojmuje tego, nie umiem sobie tego nawet wyobrazić Słonko. Ta co opowiadała ta dziewczyna wykracza ponad mechanikę którą znam ja, to raczej<szukała dobrego słowa na na określenie> No nie wiem jakas alchemie czy jaki Garok wiem. Jeżeli biorąc za pewnik to co mówi ta mała i nie wciska nam jakiego kitu między oczy. To ich statki działają na magię lub alchemię której nie znam>

-Magię?<Spojrzała na Pułkownika, który tylko kiwną głową, że się zgadza z starszą Mechanik>

-Ich statki mają kryształ, który w jakiś sposób absorbuje energię ciał całujących się pilotów i zamienia ją w energię która napędza je. Jak dobrze zrozumiałam, w ich armii dobiera się dwójki pilotów, którzy mogą ze sobą wytworzyć więź. Ta więź jest, absorbowana przez kryształ. Nie wiem na jakiej to zasadzie działa, na krysztale nie ma żadnych oporników kabli czy czegoś co by wchłaniało energię

-Dobrze więc czemu Ja i Major nie mogłyśmy uruchomić tego myśliwca mamy ze sobą więź

-Długo nad tym się zastanawiałam, a Selena dała na odpowiedź na tacy. Każdy kryształ odpowiada jednej więź. Co oznacza że tylko dana para pilotów może wystartować daną jednostką . Można powiedzieć, że jest to zabezpieczenie prze kradzieżą.

-Innymi słowy ta jednostka psu na budę wywiadowi

-Tak i nie< do rozmowy wtrąci się pułkownik który był milcząc pod czas gdy mechanik mówiła>

-Nie rozumiem

-Tak w imperium nic z nim nie zrobimy będzie jedynie ładnym eksponatem

- Nie. od dziewczyny dowiedzieliśmy się, że wystarczy jeden z dwójki pilotów. Innymi słowy, dziewczynie będziemy musieli znależć nową partnerkę< Kapitan czuła do czego zmierza Pułkownik>

- Wniosek<Jej głosie było słychać pewną niepewność tego co zaraz usłyszy>

- Taki, że dziewczyny nie możemy puścić wolno musimy zabrać do Imperium

- Dałam jej słowo, że będzie wolna

- Toczymy wojnę

- Z kim? Bo nie przypominam sobie abyśmy komuś wojnę wytaczali

- Źle się wyraziłem możemy toczyć wojnę i potrzebna nam każda broń jaką tylko zdołamy zdobyć

-Dobrze Pan wie co się z nią stanie jeżeli trafi w łapska wydziału dziewiątego. Będzie ona dla nich tylko królikiem doświadczalnym<Pułkownik milczał, nie ufał kapitan aby wtajemniczać ją w swój plan>

-Wiem a co możemy zrobić.

-Drodzy Państwo. <głos zabrała Mechanik> - Nasza sytuacja jest gówniana jak to mawiał mój dziadek bo nie ważne co zrobimy będzie źle. Nikt z nas tu nie ma złudzeń, że ta misja była samobójcza, nikt nie liczył że nam się uda, z wielkimi kosztami ale się udało. Nie ważnie co zrobimy jesteśmy martwi. Jeżeli wrócimy do imperium może pożyjemy przez rok dwa za nim nas dopadną siepacze wywiadu. Jeżeli uciekniemy w kierunku jakim kolwiek będziemy ścigani przez imperium i Triant. Jeżeli puścimy dziewczynę wolno długo nie pożyjemy

-Co sugerujesz Mechaniku? <głos Pułkownika był rzeczowy>

-Szukać sojusznika.

-Kogo masz na myśli? <Kapitan spojrzała bacznie na Margaret po raz pierwszy odkąd ją znała kobieta mówiła tonem bardzo poważnym>

-Piraci, Triant, Ludzie Północy, Inshanbiru. <Każda z tych opcji miała swoja plusy i minus Piraci im nie można było ufać, ale zaoferować im okręt imperialny z załogą, ale prawda jest tak, że mogli by wtedy sami siłą wziąć ten okręt. Triant to absurdalny opcja pewnie cała kadra oficerska skończyła by na szafocie, a reszta w lochach, ale prawda jest tak, że Imperium by nie uderzyło by na Triant. Ludzie Północy, nie mają potężnej floty, ale zaprawionych w boju wojowników, inna sprawa kraina północy słynie z ziemnego klimatu i ciężko tam się operuje, przekonał się kiedyś Inshanabir atakując tę krainę w zimę ich okręty dosłownie spadały z nieba bo źródła energii zamarzały. Inshanbir kraj który się izoluje od innych, ale jest neutralny, nie ma pewności czy by ich nie wydał Imperium za coś pewnie, za sojusz przeciwko tym z Północy. Od wieków Inshanabir i Północ toczy konflikt o stalowe góry>

- Ciekawe opcje podajesz, ale najpierw musimy doprowadzić okręt do sprawności bojowej, a potem wybierzemy drogę. Coś jeszcze?

-Co z dziewczyną? <Pułkownik postanowił wrócić do tematu>

-A co ma być do czasu aż dotrzemy do Adorii moja umowa obowiązuje z nią, jeżeli sytuacja się zmieni jej los się też zmieni. Jeżeli podejmiemy decyzje co dalej. <Pułkownik kiwnął głową, musiał przyznać że jego przyjaciółka mądrze wybrała, kapitana do tej misji>

-Pani Mechanik chcę z Panią porozmawiać jeszcze o tym krysztale<Pułkownik rzucił od niechcenia i oboje wyszli. Poczuła na twarzy mocniejsze promienie słońca spojrzała jeszcze raz na sterburtę oddalali się od burzy, ale czy na pewno. Myśląc o tych wszystkich sprawa doszła do jasnego wniosku, one się łączą jakoś ze sobą. Prośba Imperatorowej, Zielone Morze, Atak na bazę w Traint. Kto za tym wszystkim stoi kto tak naprawdę pociąga za sznurki czuła się jak w grze której nie znała, a ktoś inny wykonał za nią kilka ruchów .>

-Tu jesteś wiedziałam że ciebie tu znajdę< Jak zwykle major się zakradł się do niej ni czym duch> Zawsze jak chcesz o czymś pomyśleć idziesz na pokład

-Musiała pobyć sama ze sobą

-Rozumiem, ale czas wracać do obowiązków Stoisz tu od prawie trzech godzin i musimy pogadać <Sophia była zdziwiona że tak czas jej zleciał. Obie ruszyły w kierunku mostka>

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha 8 miesięcy temu
    Mam pytanko. Czemu opisy są w takich < > znaczkach?
    Druga sprawa - tekst jest długi, może nie zbyt długi, ale na granicy, a biorąc pod uwagę, że jesteś tutaj niedawno, to ... małe szanse na czytelników. Wrzucaj w mniejszych kawałkach (połowa z tego).
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Mało tego. Spojrzałam teraz na profil. Wrzuciłaś 18 części w półtora tygodnia. Za dużo, za często.
  • Lika 8 miesięcy temu
    Ritha Co do <<> tłumaczyłem to w dwóch komenatarzach przy 4 części i 8 części. Tak sie staram dzielić na mniejsze kawałki, ale nie które wpisy by stracił sens gdyby dzielił je jeszcze na pół
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Lika nie czytalam komentwrzy pod innymi częściami.
  • Lika 8 miesięcy temu
    Co do częstotliwości chcę przynajmniej jeden kawałek dziennie wstawiać
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Dziś wstawiłaś juz trzy.
    Nie chcę Cie zniechecac, ale - nikt tego nie przeczyta.
    Zmień strategię
  • Ritha 8 miesięcy temu
    A nawet cztery...
  • Lika 8 miesięcy temu
    Ritha A jaką strategie proponujesz
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Lika wrzucac jedna czesc na dwa/trzy dni i czytac innych. Czytac, udziekac się.
    I wywalic znaczki <>
    I wrzucac krotsze czesci.
    Serio, tu jest duzo opowiadań, o czytelników ciezko bedac nowym, a przy serii to juz w ogole. W ramach porad gaworzę, nic zlosliwie.
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Lika, to samo Ci mogę napisać. Uczestnictwo w serii jest trochę obligatoryjne. Ludzie muszą mieć przestrzeń, by sobie wygospodarować na Ciebie czas. Znaczki, znaczkami, choć też średni pomysł, ale tyle naraz, odbiera Ci szansę na szeszy odbiór. Przykładowo - ktoś chciałby Ci pomóc zapanować nad stroną techniczną. Jeden taki komentrza to często 90min roboty. Razy 2 części dziennie = 3h.
    Stąd nie ma ruchu.
    Zobacz u Krajewa.
    Nie idź tą drogą.
    Pozdro.
  • Lika 8 miesięcy temu
    Okej znaczki mogę wyeliminować będę żadziej wstawiać, ale nie których wpisów nie da sie od tak skrócić aby one nie straciły sens
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Przejrzyj sobie jak wygląda poprawnie skonstruowany dialog i wtrącenia podialogowe. Nie musisz rezygnować z opisów, tylko podawaj je w odgórnie przyjętej formie dla państwa, w którym się literacko poruszasz.
    Zresztą, to tylko subiektywne rady, choć jako że się powtarzają, ostrożny bym był z ich ignorowaneim. Jedna osoba może sie pomylić, ale tutaj masz kilka.
    Ponadto pozostaje kwestia, co dalej z serią.
    jeśli zacziesz zmiany, a masz już natłuczone prawie 20 części, wiele to nie da, bo bardzo wątpliwym jest, by nagle ktoś zechciał się przez taką objętość przedzierać.
    Zresztą, nie wiem. Mówię z własnej perspektywy. Nie bierz mych słów za pewnik, bo tutaj towarzystwo kapryśne.
    Czyń tylko i wyłacznie w zgodzie ze sobą, bo jeśli masz sie nagiąć do czegoś, do czego nie masz przekonania, to szkoda cokolwiek ruszać.
    Ciao.
  • Lika 8 miesięcy temu
    Canulas Ja nie zamierzam z opisów rezygnować. Ale mam inny problem za dużo watków
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Lika a moze napiszesz jednostrzał?
    Mamy tu taka zabawę, tw. Mozesz zobaczyc na foeum :)
  • Ritha 8 miesięcy temu
    forum*
  • Lika 8 miesięcy temu
    Ritha Chętnie ale nie ma pomysłu na jednostrzała
  • Canulas 8 miesięcy temu
    Lika - wejdź na forum w wątek TW
  • Elorence 8 miesięcy temu
    Lika, chodź do nas na forum :) Dostajesz postać, miejsce i zdarzenie i z tego czarujesz jakiś jednostrzał :)
  • Lika 8 miesięcy temu
    Za słaba w pisaniu jestem na taką zabawę, chyba ze trafie z gatunkiem
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Gatunek jest nieobowiązkowy :)
  • krajew34 8 miesięcy temu
    A ja tam polecam TW, dostarczył mi parę pomysłów pod serię.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania