Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Drogi Triath część 20 Historia Major

** **

<Idąc sekcją magazynu z amunicją, Major zastanawiała się jak do tego wszystkiego doszło, jak się stało że jest w tym miejscu którym jest spojrzał w odbicie w szybie, minęło już tyle lat, odkąd jest w Imperium przyzwyczaiła się do swojego wyglądu, czasami nawet zerkała w lustro, a nie jak po katastrofie korwety Ashina, jako, ocalała, nienawidziła swojego wyglądu. Sama nie wiele nie pamięta. Przeklinała dzień w którym doszło do buntu i nie jaki Krąg chciał przejąć władze, jak pierwszy na korwecie wyraziła swoje obawy, za pościgiem za Niszczyciele Blaze, ale kapitan a jej kochanek uparł się, a potem potoczyło się bardzo szybko, doszło do starcia, między okrętami korweta zdobyła przewagę miała Blaze już na widelcu, jak to się mawia, i wtedy nie wiadomo skąd pojawił się Raider Imperium który wpakował się prosto Ashine. Kapitan wydał rozkaz ewakuacji. Biegła wtedy do hangaru do jednego z pięciu Tweyów jej partnerka już czekała pocałowały się silnik ruszył i nastąpił wybuch z lewej stron ogień objął część jej lewej strony i ręki wpadła do kokpitu, jej partnerka była martwa jej ciało upadło na wolan i jednostki ruszyła pełną mocą uderzając o wrota hangaru ucinając jedno ze skrzydeł, nie wiedziała czym się sterowała, prawą ręka walczyła by się nie rozbić ostatnie co usłyszała to jak korweta eksplodowała, a fala uderzenia rzuciła Twelya, uderzyła głową o kokpit, a dalej nic nie pamięta, nie wiedziała ile była nie przytomna. Ocknęła się w jasnym pomieszczeniu gdzie światła lamp oliwnych migotały co sprawiało ból oczy ale nie tylko, pierwsze co zrobiła to okrywała koc zobaczyła, że ma nogi, że nie jest spalona i wtedy spojrzała na lewą ręką był tam zwęglony kikut, prawą dłonią dotknęła swoje twarzy i poczuła bandaże na lewym oku, przeraziła się i dopiero wtedy uświadomiła sobie, że jakoś jej pole widzenia się zwęrzyło

-Obudziłaś się wreście. <Głos był kobiecy, obróciła głowę i zobaczyła kobietę o oczach czarnych jak węgiel i bliźnie na lewym policzku i czarnych krótkich włosów, miała na sobie dość nie typowy strój jak na kobietę lniane spodnie i kurtkę skórzaną i gogle na głowie.

-Gdzie ja jestem? < Pamiętała że jej głos brzmiał bardzo nie naturalnie.>

-W Daharskiej placówce na jednej z wysp Zielonego Morza. Muszę przyznać, że bardzo byli moi ludzie zdziwieni, gdy na brzegu wyspy znaleźli twoje ciało. Każdy myślał, że nie żyjesz, a ty przeżyłaś. <Kobieta się uśmiechnęła łobuzersko.> - Dzięki tobie wygrała ładną sumkę każdy obstawiła, że się nie obudzisz a ja stawiałam że że tak.

- Dawaj lustro słyszysz. <Tak wtedy pragnęłam zobaczyć twarz swoją>

- Nie jest to mądre teraz, widok ci się może nie spodobać.

- Dawaj te cholerne lustro. <Wyrwałam się wtedy do góry poczułam ból, po czym opadłam na ziemię>

- Pani Doktor lustro. < Kobieta kiwnęła głową na trzecią postać która zaczęła zdejmować bandaże, kobieta która została nazwana Doktorem podała jej lustro, spojrzała wtedy w nie nigdy nie zapomni co zobaczyła, nie rozpoznała swojej twarzy lewa strona była prawie spalona na węgiel odruchowo rzuciła lustro przed siebie.>

-Zabijcie mnie nie chcę tak wyglądać. < Kobieta w golach wtedy do nie podeszła i powiedziała jedno zdanie>

-W Daharii blizny są jak ordery. < Po czym odeszła od niej> - Pani Doktor ona ma przeżyć, jak umrze w dziwnych okolicznościach to Pani za to zapłaci.

-Tak jest Imperatorowo. < Kobieta w goglach aż się skrzywiła kiedy ta cała Doktor powiedziała jej tytuł. W tedy po raz pierwszy poznała Kelene, i jeszcze wtedy nie wiedziała, jak te spotkanie z mieni jej życie. Musiała przyznać, że miała dobrą opiekę, dbano o nią, zawsze o Imperium słyszała, że żołnierze są bezwzględni, a tu taka niespodzianka zastanawiało czemu tej całej imperatorowej aż tak bardzo zależy na jej życiu. Jedynie co jej doskwierało to brak ruchu i nuda, dowiedziała się od Doktor, że jest jedyną ocalałą z całej załogi swojego statku, poczuła wtedy w sercu smutek i ból . Nie wiedziała gdzie jest i co z nią się s tanie, może chcą ją doprowadzić do formy by potem publicznie stracić. Po dwóch miesiącach a może dłużej, do jej pokoju przyszła grupa żołnierzy czterech, rzucili jej ubrania, mundur lotnika imperium, grzecznym tonem powiedziano jej aby się zbierała. Pierwsza myśl jak jej wtedy przyszła pluton egzekucyjny, ale zrobiła to, nie było sensu uciekać nawet gdyby zabiła ta czwórkę to co dalej. Szła korytarzem aż do wielkich stalowych wrót które się otworzył, zmrużyła swoje prawe oko i poczuła zimny wiatr na twarzy było to najprzyjemniejsze uczucie jakie czuła od czasu kiedy się ocknęła, oko nie mogło się przyzwyczaić do światła, jeden z żołnierzy podał jej monokl z czarnym szkiełkiem, mówiąc aby założył, a potem po prowadzili ją do małego transportowca Tryton, Imperium miał dwa statki transportowe Tryton małe jednostki głównie zarezerwowane dla kapitan lub dostojników państwowych, oraz pinas jednostki desantowe wojskowe. Sam lot trwał ponad godzinę zobaczyła gdzie zmierza był to imperialny Dreadnought. Przez całą lot załoga się nie odzywała do niej oprócz poleceń, lądowanie było perfekcyjne, było czuć lekkie szarpnięcie i pojazd się. Gdy zeszła z trapu Trytona, przywitał ją pulchny mężczyzna z insygniami komodora.>

-Imperatorowa czeka na Panią, mam Panią zaprowadzić od razu po przylocie. <Mężczyzna wysuną dłoń do przodu, aby się przywitać wtedy nie znała tego zwyczaju i nie wiedziała jak ma się zachować, nastał chwila konsternacji, ale komodore się zorientował.>

-Och przepraszam zapomniałem że Pani jest z królestwa wy się inaczej witacie <uśmiechnął się tylko po czym ruszył przodem> - Proszę za mną. <Ponaglił dłonią, musiała przyznać jedno wtedy jak na człowieka z taką tuszą poruszał się szybko. Podeszli do jednych z drzwi i mężczyzna , mocno zapukała

-Wejść. <Było słychać za drzwiami, komodore otworzył drzwi i weszli do kajuty, i tu wtedy było pierwsze zdziwienie, kajuta jak na imperatora czy imperatorową była skromna biurko nie wielkich rozmiarów z drewna pewnie ze sosny kilka krzeseł, prosta koja nic wyszukanego fotel szafka nocna i dwa regały na którym były książki a na drugim były mapy>

-Komodorze może Pan nas zostawić.

-Tak jest Imperatorowo. < Mężczyzna zniknął za drzwiami bardzo szybko>

-Siadaj, jak podróż? <Było słychać w głosie Keleny troskę>

-Czego Pani od mnie chce?

-Od razu do konkretu dobrze nich i tak będzie. < Imperatorowa wstała wtedy ze swojego miejsca, przemieszczała się gracją podeszła do regału z książkami i wyjęła kilka po czym położyła na blacie swojego biurka> - W twoim kraju doszło do próby przewrotu i obalenia władzy. Od razu ci powiem nie był to wojskowy przewrót.

-Czemu tak Pani sądzi? <Była wtedy tak ciekawa>

-Bo za tym przewrotem stoi Krąg, bo taki sam przewrót był i w Daharii. < Musiała przyznać ze wtedy ta informacja ją zaskoczyła> - Ten Raider który staranował twój okręt był przejęty przez Krąg, na okręcie którym ścigaliście była jedna z dziewięciu patronów. Ich zadaniem było ochrona tej kobiety i widać udało im się.

-Nawet gdybym wierzyła w Pani bajeczkę to czym jest ten Krąg i jaki jest cel?

-Krąg to starożytna organizacja, która działa od zaraniu dziejów, można powiedzieć. Ta organizacja nie jest z jednego czy drugiego Państwa, oni są jak ośmiornicą której macki oplatają cały nam znany świat. Zawsze działają zakulisowo, nigdy nie jawnie. To organizacja ma swoje struktury. Na ich czele stoją dziewięć głów, zwanymi Patronami. Od razu uprzedzę Pani pytanie, nie znam wszystkich głów, całe moje doczesne życie szukałam ich i zwalczała, z większymi lub mniejszymi sukcesami. Ale prawda jest taka, że ta organizacja jest zbyt dobrze zorganizowana nigdy nie zostawia światków, a zbędne elementy, usuwają na amen. <Słuchałam wtedy uważnie to co mówiła Kelena było wtedy dla mnie nie realne> - Nigdy nie brudzą sobie rąk, zawsze wynajmują zabójców, nie jestem wstanie udowodnić ale Zakon Taraka jest ich zbrojnym ramieniem, którym chętnie płacą za usługi. Wracając do tematu podejrzewam, że, do Kręgu należą ludzie z różnych grup społecznych od prostego chłopa który, może dać schronienie innym członkom, Kręgu, poprzez rzemieślników, kupców wojskowych kapitanów statków, arystokratów i władców. Mówiąc inaczej każdy może należeć do Kręgu. Trzeba im oddać pewną cześć i chwałę działają powoli i metodycznie.

-Jak działają tak powoli i metodycznie to dlaczego zaatakowali.

-Dobre pytanie zastanawiałam się nad tym długo przewertowałam księgi. <Chwyciła jedna książkę i przeczytała fragment>

 

„… i z nieba spadną gwiazdy. O to znak który zwiastuje nadejście Garoka jedynego prawdziwego Boga, Wygnanego z domu Diath... Ale upadły Garok powróci by być jedynym Bogiem”

 

-Jak dobrze wiesz dwa dni temu było widać morze spadających gwiazd, to był dla nich znak dlatego wykonali ruch. Musieli źle obliczyć nadejście Garok

 

”...Nasz Bóg Garok nadejdzie będzie to dzień Radości dla nas i trwogi dla naszych wrogów. Nasz Bóg Garok potrzebuje ciała naczynia. Naczyniem ty będzie DZIECIĘ URODZONE W NAJDŁUŻSZĄ NAJZIMNIEJSZĄ NOC PRZESILENIA ZIMOWEGO.

 

<Skończyła czytać zamykając książkę> - To jest odpowiedź na twoje drugie pytanie. Ich celem jest sprowadzenie do naszego świata Garoka . Podejrzewam, że chcieli przejąć władzę siłą we wszystkich większych ośrodkach władzy, mieć kontrolę nad armiami i arystokratami, co umożliwiło by im szukanie naczynia. <Kelena chciała coś jeszcze powiedzieć ale ugryzła się język> - Zastanawiasz się pewnie czemu Imperatorowa czyta tobie zakazane księgi o potworze z legend. On jest bardziej prawdziwy niż nam się wydaje. Garok ma wiele imion Daharajczycy nazywają Go Tharianem, Królestwo nazywacie go Sethelem. Ludy południa i ich królestwa nazywają go Ismahelem, a ludzie Północy nazywają go Rathorem. Jeden upadły Bóg czy jak by go nie nazwać ma wiele imion, ale jego prawdziwe imię to.

- Garok. <weszłam Kelenie w słowo>

- Mylisz się też tak myślałam aż pewnego dnia w Harun, jeden człowiek nalegał na spotkanie ze mną był to starzec który bredził coś od rzeczy o Bożym ogniu, nie chciałam się z nim spotkać, on mnie z atakował mnie, nie stanowił dla mnie wyzwanie. Poszłam go odwiedzić kiedy zapytałam dlaczego mnie napadł powiedział do mnie kilka zdań „Czekałem na ciebie Podróżniczko sto lat. Mam dla ciebie wiadomość tam jest prawda. Podał mi mały kawałek papieru, po czym umarł a jego ciało zamieniło się proch. Kelena otworzyła szuflad wyjęła szkatułę i wyciągnęła papier i podała mi próbowałam go przeczytać

- Nie umiem tego przeczytać.

- Jest to język nie z naszego świat najlepsi lingwiści próbowali go przetłumaczyć, ale się im udało. Na kartce jest napisane

 

„Strzeżcie się Garoka który zsyła ogień Boży gorętszy od słońca. Garok jest wśród nas potrafi przybrać ludzką postać ze znakiem Bestii 666 a Prawdziwe jego imię to Szatan”

 

- Szatan? <Byłam zdziwiona tym co usłyszałam>

- Tak chyba w język tego co napisał tą kartkę nazywał się Garok.

- Jedno mnie zastanawia imperatorowo. Dlaczego tak bardzo się interesujesz Garokiem czy jak się on nazywa i całym tym Kręgiem

- Odpowiedź jest bardzo prosta jestem jednym z Nomadów.

-Nomadów? <nie wiedziałam co to oznacza wtedy>

-Nomadzi moja droga. <Kelena przeszła na mniej oficjalny> - To grupa ludzi która strzeże nam znanego świata przed ciemnością złem czy jak byś to nazywała. Ilu jest nomadów sama nie wiem, mogę się domyśleć, że każdym wielkim ośrodku władzy jest jakiś Nomad, każdy może być Nomadem od władcy jak poprzez czy nawet rybak. Każdy z Nas ma cechą czy umiejętność która nas wyróżnia i każdy ma swój przydomek. Moim jest Podróżniczka, wiem o Zielarce, Tygrysie, Mistyku, Katanie, Niedźwiedziu, jest pewne zasady bycia Nomadem, że nie znamy, się i nie powinniśmy się nigdy spotkać, ale czasy, zmusiły nas aby się spotkać i zacząć działać udało nam się powstrzymać Krąg, Za nim odpowiem na twoje pytanie z początku rozmowy dlaczego tu jesteś zadam ci jedno pytanie

-Co wiesz o Triant o swoim Królestwie?

-Wiem dużo i nie będę robiła Pani wygładu z historii.

-Rozumiem, a wiedziałaś, że jedna z legend mówi, że wy z Triant pochodzicie od ludzi z gwiazd którzy przybyli na swoim ognistym rydwanie i na jałowej ziemi gdzie ich rydwan wylądował i dał życie nowej cywilizacji. Nie zastanawiało ciebie nigdy dlaczego przechodzicie te cały rytuał , dlaczego władacie Abhatar tak dobrze. <Pamiętam jak siedziałam z otwartymi ustami słuchając tej kobiety jak by opowiadał jakieś brednie. Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić tego, jak ktoś z gwiazd mógł dać życie> - A teraz odpowiem na twoje pytanie. Tak jak mnie moja mistrzyni która uczyła szermierki wybrała na kolejnego Nomada tak jak ciebie wybieram na mojego następce. <Siedziałam wtedy z otwartymi ustami nie wiedziałam co ma powiedzieć zatkało mnie>

-Dlaczego Ja?

-Bo masz w sobie siłę życia oraz dlatego, że jesteś w danym momencie Nikim Znikąd, nikt ciebie nie będzie podejrzewać że jesteś Nomadem. Ja już nie mogę być Nomadem, jestem Imperatorową a to kłóciło by się z moimi obecnymi obowiązkami.

-A jak się nie zgodzę to co? <Zobaczyłam tylko dziwny uśmiech na ustach Keleny i zrozumiałam> - Celowo mi o wszystkim powiedziałaś, z taką wiedzą musiała byś mnie zabić

- Przez grzeczność nie przeczę, ale ciebie nie chce zmuszać groźbą śmierci, ale może ciebie to zachęci.<Podeszła do swojego łóżka i uklękła i wyciągnęła drewnianą nie dużą skrzynię podniosła ja i położyła na stole otworzyła ją w środku była mechaniczna proteza lewej ręki > - Dzięki niej będziesz mogła znów latać walczyć. Ma kilka ciekawych urządzeń, jak hak z linką wysuwanym ostrzem oraz kryształ orbu dzięki któremu będziesz mogła używać swojej techniki. Do tego dorzucę domek w Daharii. <Długo się nie namyślałam byłam w dziwnej sytuacji bez domu bez możliwości powrotu, a jak wrócę co powiem. Kelena była słowna miałam swój dom, ba nawet dostałam pracę w Akademii jak instruktor lotnictwa żyłam dobrze, oczywiście Kelena dała mi wszystkie pergaminy jakie zdobyła w czasie swoich podróżach, to miało mnie przygotować do bycia Nomadem. Pewnego dnia już była Imperatorowa odwiedziła mnie w Akademii, nigdy tego nie robiła. <Jak zwykle była bezpośrednia>

-Mam dla ciebie zadanie. Widzisz tą kadetkę. <Wskazała na jedna z dziewczyn która właśnie brała udział w bójce. > - Chroń ją ucz ją bądź jej przyjaciółką.

-Kim ona jest?

-Pamiętasz fragment o naczyniach, może być jednym z nich. <Ale wiedziałam, że Kelena nie mówi mi prawdy wtedy, gdy patrzyła na tą dziewczyną zawsze miała smutne spojrzenie , i nigdy się wtedy nie uśmiechała. Była nie obecna kiedy raz ją zapytałam Kim jest ta dziewczyna odpowiedziała mi, że dowiem się kiedy przyjdzie na to czas, więcej razy nie pytałam, i tak nie poznałam Sophie Vesp, zaprzyjaźniliśmy się szybko. Tuż przed odlotem na tą misje spotkałam się z Keleną, która była jak zwykle bardzo tajemnicza. >

-Słyszałaś o misji zdobycia jednostki Triant, wydałam kapitan Vesp jeszcze jeden rozkaz , ma pojmać pewną dziewczynę. Kiedy jej się to jej uda i kiedy obie będą we dwie i będzie wiadomo, że się spotkam w trójkę, dasz tej dwójce to. <Podała mi list> - Tam wszystko jest napisane, a to kopia dla ciebie. <Podała drugi list tam to samo co dal tej dwójki. Gdy lecieliśmy na misję przeczytałam ten list i zrozumiałam Kelene. Z rozmyślań na przeszłością wyrwało ja to co zobaczyła. Była to Selena >

-Co tu robisz? <Selena obróciła się i zobaczyła Major, jak by wywołała wilka z lasu, kobieta stała za nią i bacznie jej się przyglądała > Pytałam co tu robisz, wiesz że nie masz prawa chodzić do sekcji zbrojowni<dziewczyna głośno przełknęła ślinę teraz dopiero zrozumiałam swój błąd> Języka w gębie zapomniałaś?

-Szukałam Pani Major<Selena postanowiła, że powie co słyszała, ewentualnie kobieta jej nie uwierzy co ma do stracenia. Jeżeli Ona Selana jest celem też celem jest ta cała Major w myśl zasady wróg mojego wroga jest moim sojusznikiem, ale nie zmienia to faktu, że tej kobiecie nie wybaczy nigdy i zabije ją jak tylko będzie dogodna sposobnośc>

Mnie?<Kobieta zmrużyłą oko>

-Tak Panią muszę Pani coś ważnego powiedzieć

-Zamieniam się w słuch <Selena nie wiedziała jak to powiedzieć, gardziła tą kobietą jak mało kto, ale komuś musiała powiedzieć, po to tylko aby chronić swoje życie>

-Podsłuchałam pewną rozmowę, ktoś w niej mówił o przejęciu statku, rozmawiały cztery osoby, znaczy słyszałam cztery głosy ale mogło ich być o wiele więcej niż cztery>

- Coś kręcisz? <Major spojrzała na dziewczynę wiedziała dobrze, że Selena nią gardzi>

- Powiedzieli coś o jakimś Okręgu. <Major spoważniała słysząc nazwę

- A nie o Kręgu?

- O tak Kręgu

- Powiedz im wszystko. < Selena zaczęła mówić to co usłyszała, o tym, że jeden z nich uważa ich za jakieś zmienne, że chcą zabić albo z rekrutować Patryka, widać było po twarzy major wspomnienie, że II oficer chciał bunt sobie urządzić, to że bardzo im było nie na rękę że Kapitan i Pułkownik już nie drą ze sobą koty, że im to nie na rękę, woleli, aby nadal się kłócili, oczywiście, Seleny też się bali a raczej jej siły. Nie zapomniała powiedzieć, że najbardziej obawiają się Major, co połechtało ego kobiety, ale z martwiło ją to, że ktoś się próbował o jej przeszłości. Musiała przyznać że ci co planowali spisek na pewno nie byli głupi, doskonała analiza potencjalnych zagrożeń dla ich działań> - Idę po Kapitan a ty poczekaj tu na mnie. <Odeszła , Selena oparła się o ścianę, najpierw jej nie wierzyła a potem wszytko wysłuchała i kazała czekać, dziewczyna zastanawiała się czy ma to coś wspólnego tym całym kółkiem czy jak się ta grupa nazwała. Nie trwało to długo, kal ze schodów zeszła Kapitan z Major, i Pułkownikiem sama Selena wstała > - Opowiedz Kapitan i Pułkownikiem to samo co mi. <Selene odetchnęła i powtórzyła całą podsłuchaną rozmowę. Kapitan miała twarz z kamienia ale po jej oczach widać było, że się gotowała od tych słów, najbardziej zabolało ją chyba gdy wspomniała o tym że ten cały Patryk chciał bunt i ją obalić. Pułkownik jak zwykle w nie nagannym stroju, jego twarz nie wyrażał zupełnie niczego, jedynie gdy usłyszał o Kręgu, Selena mogła przysięgać na Bogów, jakich znała że mężczyźnie zważyły się źrenice>

- Co Pani z tym zrobi Pani kapitan? <Chropowaty głos pułkownika był bardzo cichy>

- Selena nie wie kto za tym stoi a chodzenie po okręcie i szukanie spiskowców jest mało wykonalne i tak mamy napiętą sytuacje a rzucanie oskarżeń może się nie najlepiej zakończyć dla okrętu. Po rozmawiam z Patrykiem. Myślałam że Krąg został zlikwidowany przez władców kilka lat temu> - Musimy obserwować i być gotowi, będziemy udawać że nic nie wiemy. <Pułkownik kiwną głową tak samo Major, jedynie Selenie ten pomysł się zupełnie nie podobał > -A ty Seleno od dziś będziesz przydzielona do sekcji pilotów aby Major miała na ciebie oko i gdyby któryś ze spiskowców chciał ciebie uciszyć. Powiedziałaś, że raczej ciebie nie widzieli, ale ja uważam że tyle szczęście możemy nie mieć. Cała czwórka udała się do swych zajęć.>

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania