Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Drogi Triath część 3 Równoległa Ziemia

** **

Równoległa Ziemia numer Z-89

 

Notka nr ER/2988/KGB-9 Sekcja VI

30 Czerwca 1908 w tajdze w środkowej Syberii nad rzeką Podkamienna Tunguzka na północ od jeziora Bajkał, nastąpiła eksplozja która powaliła 40 km. Sama eksplozja była widziana na miała promień 650 km a słyszalna była na obszarze 1000 km. Sejsmografy na całej Ziemi zarejestrowały w strząś. Nie wysłano od razu ekipy badawczej, na miejsce katastrofy. Pierwsza wyprawa badawcza do miejsca katastrofy odbyła się 1927 którą przewodził Leonid Aleksiejewicz Kulik, znaleziono tam meteor którego skład nie znaleziono niczego, ani meteor

 

< Młoda kobieta, w mundurze armii Rosyjskiej, w stopniu majora na jej lewym ramieniu była naszywka Specnazu, Mawra Iwanowicz, była pierwszą kobietą która zakończyła szkolenie w Specnazu z najwyższym wynikiem w całej historii tej jednostki, kobieta przestała czytać notkę >

- Towarzyszu Generale Wasylewiczu, taką notkę z całym szacunkiem znajdę na Wikipedi

- To prawda Majorze <Mężczyzna wyciągnął z szuflady skórzany zeszyt który wyglądał, jak pamiętnik i położył na biurku> - Ta notka to oficjalna wersja, tu<wskazał na dziennik to prawdziwa wersja. Proszę z nią zapoznać Majorze w drodze do bazy Tungudzkiej < Major spojrzała na generała >

- Nie rozumiem Generale

- Jest Pani wyśmienitym lingwistą, zna Pani 15 języków w tym 5 martwych.

-1 8 języków Panie Generale< Mężczyzna tylko się uśmiechnął do niej swoim żółtymi zębami od kawy i fajek>

-To jeszcze lepiej. Do tego fakultet z fizyki kwantowej. Czytałem Pani Pracę o Multiwersach czy jak Pani ją tam nazwała, i powiem szczerze połowy tego nie zrozumiałem

- Jakie mam zadanie Generale

- Nawet ja tego nie wiem, kazano mi Pani ściągnąć, przekazać materiały i zapewnić transport do bazy. Polecenie z samej góry, z GRU sekcja IX

- GRU ma tylko 8 sekcji

- Czyli Pani rozumie jak tajne to jest. Ma Pani 6 godzin na spakowanie się zjawienie się na lotnisku w bazie, będzie na Panią czekać An-70. Jeszcze jedni Pani Major, przy bazie nie ma żadnego lotniska jedyna droga to spadochron

- Generale czy to wszystko

- Tak może Pani iść < Kobieta odebrała dokumenty i pamiętnik za salutowała. >

 

6 godzin Później

 

< Późne popołudnie, było chłodne, jak na późną wiosnę, niebo było lekko zachmurzone, Major wysiadł z jeepa, samolot An-70 już czekał i grzał silniki, co się rzuciło w oczy, to, że samolot, nie miał żadnych oznaczeń, ani przynależności do formacji >

- Major Iwanowicz < Głos należał do wysokiego mężczyzny.>

-Agent Gregorii Wankowski, sekcja IX < Mężczyzna jak by ktoś wyciął z filmów szpiegowskich lat 60 ubiegłego roku, wysoki o ponurym wyrazie twarzy, długi czarny prochowiec, na lewym policzku miał ślady po ospie, brakowało mu tylko mu czapy z napisem KGB >

-Tak to ja < Kobieta odpowiedziała >

- Proszę za mną < Major ruszyła do samolotu, była czujna mężczyzna nie budził w niej zaufania >

-Czytała Pani dokumenty od Generała <Zagaił rozmowę >

- Jeszcze nie planowałam w samolocie < Mężczyzna tylko kiwną głową, dłoniom wskazał miejsce gdzie kobieta ma usiąść. Mewra zajęła swoje miejsce, mężczyzna usiadł na przeciwko jej >

 

01 lipiec 1908

 

Nasz Patrol dotarł późnym wieczorem do miejsca wielkiego wybuchu, przez niemal 20 kilometrów, widzieliśmy tylko złamane drzewa jak patyczki, wokół leżały martwe zwierzęta. Panował dziwny, zapach, ni to spalenizna ni to coś innego. Pozostało nam jeszcze około połowy drogi do centrum eksplozji postanowiłem rozbić obóz. Marsz w nocy to duże nie bezpieczeństwo. Nastrój w plutonie radosny, jest alkohol, wyjątkowo pozwoliłem na picie alkoholu oczywiście w niewielkiej ilości

 

02 lipca 1908

 

Noc była nie spokojna, prawie nikt nie spał. Nie wiem z czego to wynikało, moi ludzie skarżą się na ból głowy i mdłości. Może to wina alkoholu i nie świeżego pożywienia. Mnie osobiście męczyły koszmary. Może to dziwnie zabrzmi ale śnił mi się Diabeł na którego ktoś wołał Gharokin. Wymarsz zaplanowałem, tuż po śniadaniu...Marsz przebiega spokojnie, ale mam dziwne uczucie że ktoś nas obserwuje... Uczucie obserwacji nie maleje, widzę po moich ludziach, że są coraz bardziej nerwowi jeszcze 3 kilometry, im bardziej się zbliżamy tym większa mgła... Nie wierzę w to co widzę, sam nie wiem jak to opisać, to wygląda jak coś nie z tej ziemi, ma owalny kształty i czarny jednolity kolor, jest przepołowiony na pół w całej długości . Wysłałem dwóch żołnierzy na zwiad, reśccie patrolu wydałem rozkaz aby mieli gotowi broń do strzału... Gdy zbliżyłem się do tego czegoś ma całej powierzchni pojawiły się dziwne litery, nie znam ich ale spróbuje je napisać < na kolejnych kilku stronach znajdowały się znaki ze statku, major je przejrzała po bieżnie nie miała czasu na wczytywanie się nie>... Krzyk obróciłem się zobaczyłem jak jeden z moich ludzi został przedziurawiony na wylot, przez coś co wyleciało z tego owalnego kształtu, moi ludzie otworzyli ogień do tego czegoś. Narasta nieprzyjemny dźwięk jak cykady, moje uszy krwawią. Wydaje rozkaz odwrotu, moi ludzie się wycofują z pojazdu wyłania się coś nie ktoś postać nie to nie człowiek. Atakuje moich ludzi nie mają szans jego dłonie zamienią się w świecące ostrza. Istota coś krzycy

Garok ukhntik werkhi . A barhako Nargh kloptha sanguis (Garok Niszczycel powstanie, Ja wierny sługa Kręgu złoże daninę krwi). To człowiek skacze w kierunku mojego podporucznika wyciągam broń podręczna, mój podporucznik nie ma szczęścia ginie, ale mi udaje strzelić z przyłożenia, kula trafia istotę w szyję, widzę jak się chwieje i upada. Ostatnie jego słowa

Markhar Garok. Thabitha arkkh makir khar (Niech żyje Garok, ma ofiara nie pójdzie na marne) Istota ma dziwne ubranie jak by było że średniowiecza...

03 lipca 1908

<Obudziłem się kilkaset metrów od tego dziwnego pojazdu, piszę lewą ręką dlatego moje pismo jest nie wyraźne, ostanie co pamiętam to wielki błysk i siłę która mną rzuca a potem nie wiem co się stało, ale kiedy się odcieknąłem słońce wstawało, więc przypuszczam że byłem nie przytomny. Z mojego patrolu przeżyło sześć osób dwójce najmniej rannych kazałem się udać z powrotem do naszych koni, Ja i pozostali udaliśmy się z powrotem...Tam gdzie jeszcze wczoraj leżał czarny obiekt, był teraz wielki kryształ koloru mlecznego w środku była zamknięta kobieta, ubrana ja królowa...Ten kryształ przyciąga mnie, chce aby go dotknął, nie mogę się dłużej opierać. Nie oparłem się pokusie moje dłonie spoczęły na krysztale, w mojej głowie, dowiedziałem że osoba w krysztale to Królowa Neryl Ostatnia władczyni Diath<Dalej jak twierdzi autor dziennika pisał w języku królowej Diatah>

 

10 lipca 1908

Przybył pułk na miejsce wraz z wywiadem carskim. Ja i moi ocaleli ludzie jesteśmy zmęczeni i głodni. Dawno mi tak kasza nie smakowała. Wywiad kazał załadować kryształ na powóz, odjechali w bliżej nie znanym kierunku. Wracam do koszar

 

14 września 1910

Moje sny to koszmary, śni mi się Królowa Neryl i jej walka z sam nie wiem jak go nazwać a nazwę go po prostu Diabłem długo tego nie wytrzymam, nie spię od pięciu miesięcy. <Dalej pamiętnik jest zapisany nieznanym językiem >

 

- Ciekawa lektura prawda Majorze < Agent odezwał się widząc, że Major przeczytała >

- Bardzo ciekawa < Kobieta odłożyła dziennik do hermetycznej puszki >

- Rozumie Pani język którym pisał ten żołnierz < A więc o to chodzi chcą wiedzieć co napisał ten żołnierz >

- Proszę mi wybaczyć Agencie, ale przejrzałam tylko zapiski w tym języku. Powiem rozumiem co któreś słowo, jest to połączenie łaciny, języka zulu, staropolskiego, nawet angielskiego, ale widzę też w nim łacinę i aramejski a nawet język Inków i Azteków < Zachowała dla siebie, skąd może pochodzić ten język, na pewno nie był z Ziemi, a dokładnie z Jej Ziemi >

-Przetłumaczy Pani to. < Agent tylko się patrzył na nią. >

- Na pewno nie w samolocie. < wzruszyła ramionami, jakoś nie ufała temu facetowi z a grosz. Jedno się zastanawiało dlaczego ona jest wielu lingwistów na świecie i to o wiele lepszych niż ona rozumiała, że nie którzy by nie chętnie pracowali, dla Rosji z wiadomych powodów. Ale przez 110 lat nikt tego nie przetłumaczył w to akurat nie wierzyła. Ale może nie mieli jak to przetłumaczyć. Przez te 110 lat kilka rzeczy się wydarzyło, rewolucja bolszewicka I wojna potem II, Zimna wojna upadek ZSRR, więc nie mieli czasu tłumaczyć tego. >

- Lepiej dla Pani aby Pani przetłumaczyła < Merwie zapaliła się czerwona lampka w głowie. >

- A jak nie uda to co zabijecie mnie, Nie groź mi lepszych niż ty próbował

- Jesteśmy nad strefą z rzutu przygotować się. <Głos pilota był wybawieniem. Major wstała ze swego miejsca poprawiła swój spadochron , założyła maskę tlenową . Drzwi An-70 otworzyły się jeden za członków załogi wypchnął jej cały dobytek mieszczący w stalowym pojemniku, Sama policzyła do 20 i wyskoczyła z samolotu >

 

< Budzik zadzwonił jak zwykle o godzinie 04:45. Major otworzyła swoje oczy i spojrzała na zielony obleśny sufit. Była już w tej tajnej bazie od ponad roku. Miała okazje zobaczyć kryształ na własne oczy, i musiała przyznać zrobił na niej wrażenie, a szczególnie kobieta w nim zamknięta. Było coś co ją niepokoiło kiedy patrzyła na nią miała podobne symptomy jak autor dzienników które poznały, bóle głowy czasami bezsenność. Ale ona potrafiła radzić sobie z tym jak mało kto w bazie. Szkolenie w specnazie nauczyło ją tego, żeby się nie przejmować taką drobnostką jak bezsenność czy ból głowy. Budziła się zawszę o tej samej porze dawała sobie pięć minut na poleżenie, a potem wykonywała ćwiczenia, nic wyszukanego brzuszki, podciąganie się pompki, skłony. Gdy jak to mawiała rozgrzała się to przez pół godziny ćwiczyła Tai-chi, a potem biegała po bazie. Chętnie po biegała by na powietrzu, ale baza znajdowała się nie mal siedem kilometrów pod ziemią, pod miejscem gdzie uderzył obiekt z 1908, więc był problem z tym by korzystać z natury. Oczywiście nikt siedziała w bazie no-stop, raz w tygodniu każdy miał prawo wyjść na zewnątrz i pojechać do najbliższego miasta w obstawie agenta sekcji IX GRU. Sama baza była jak małe miasto basen, siłownia kino, sale treningowe. Najbardziej korzystała z sali treningowej, gdzie doskonaliła swoje umiejętności w Mauay-Thai, znalazła sobie sparing partnera sierżanta Bykowskiego, który, jak ona też był szkolony w specnazie. Po sparingu jak zwykle szła pod prysznic a potem do swojego gabinetu, jak można było to nazwać. Pokój gdzie pracowała mieści się komorze kryształu, dzięki szybie mogła widzieć kryształ sam pokój nie był duży i nie był mały, wszędzie walały się książki, nie które takie białe kruki, że wolała nie wiedzieć skąd sekcja IX zdobyła te książki. Major jak zwykle ubrana była w buty wojskowe polowe, spodnie moro z wieloma kieszonkami, na pasku miała kaburę a w niej swojego Glocka, przy nodze miała pochwę, gdzie miała swój nóż taktyczny i kurtkę wojskową. Czasami na krysztale pojawiały się, napisy było i tym razem. Major spisywała słowa a jeden żołnierzy robił zdjęcia, czasami napisu utrzymywały się przez kilka godzin a czasami potrafiły zniknąć po kilku minutach. W krysztale pokazała się twarz mężczyzny o tak androgenicznej rysach twarzy, że można było wziąć go za kobietę

-Widzieliście to. < Major odezwała się>

- Ale co < odpowiedział jeden z naukowców >

- Twarz mężczyzny. < naukowiec spojrzał na nią i pokręcił głową, że nie >

- Dajcie mi nagrania monitoringu kryształu ostatnie cztery minuty < Major i kilku naukowców podeszło do monitorów i gapili się jak w malowany wrota. Monitoring nie zarejestrował twarzy, ale zarejestrował bardzo mocne światło, które nie ma oślepiło kamerę. Naukowcy jak tylko zobaczyli światło zaczęli dyskutować co to jest sprawdzali. Ona sama wróciła do swych tłumaczeń.>

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania