Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Drogi Triath część 29

** **

<Aleonora musiała przyznać przed sobą że dawno tak nie wypoczeła jak teraz na mostku, kapłanka znikła jej z pola widzenia, wyjątkowo nie siedziała na mostku i nie pilnowała wszystkiego jak sęp padliny, więc nie podnosiła ciśnienia kapitan. Król też siedział w swojej kajucie kapitan odnosiła dziwne wrażenie, że unikał jej i kapłanki. Postanowiła po chodzić po mostku i podchodziła do każdego stanowiska i zerkała na przyrządy, nic nie mówiła przy tym, oczywiście nie było to komfortowe na mostku, ale kapitan miała taki zwyczaj i każdy się przyzwyczaił do tego, że ona tak robiła, chwilę przy każdym stała po czym szła dalej. Nie myślała o Yestelu czy Zielonym Morzu bo to nie było w jej mocy teraz co kolwiek się tam stało należy to zbadać wysłać siły ekspedycyjne co najmniej w sile zespołu wydzielonego tak na wszelki wypadek, ale niech tym się zajmuje admiralicja od czegoś ona jest. Major dowodzący grupą abordażową przygotował plan odbicia pilot, ale po przeczytaniu go odrzuciła ten pomysł. Wysłać cztery grupy naraz i niech wchodzą w czterech miejscach na raz, oczywiście obrońcy by musieli podzielić swoje siły do obrony statku. Mogło by się to udać ale było jeszcze jedno ale, Olan I na czas akcji ratunkowej stał by się bezbronny jak dziecko, nie mógłby strzelać do wrogie jednostki, z obawy o to że zabłąkany pocisk trafi w arsenał na Niszczycielu i wszystko pójdzie na marne Oczywiście walką manewrową można było by zablokować, ale to trudne do wykonania biorąc położenie Adorii, z jednej strony Morze z drugie płaskowyż i las nie zapominając o pustyni od południa , i do tego te cholerne Latarnie, jeżeli Olan I zacznie strzelać latarnie spopielą go w kilka chwil. Znała historię jak w czasie jednego z licznych konfliktów kapitanowie dwóch jednostek się zapomnieli i ostrzelali się przy latarniach jak mówią świadkowi pojawiły się promieni światła i przecięły jednostki na pół. Będzie musiała powiedzieć kapłance że z odbicia nici no chyba, że poczekają z tym, aż dziewczyna będzie na ziemi. Podejrzewała, że Niszczyciel przekaże więźnia na Krążownik sam zostanie w Adori dokonać napraw a druga jednostka ruszy z powrotem do imperium i wtedy można spróbować odbicia ale nie w czasie walki.

– Kapitanie – Głos należał do oficera taktycznego,

– Tak? – Kapitan powiedziała bardzo zamyślonym głosem.

– Systemy dalekiego zasięgu wykrył jednostkę według danych to Ciężki Krążownik starego typu. Prawdopodobnie Pirat.

– Alarm bojowy – za pleców wydarł się Pierwszy oficer, na Olanie i zaczęły wyć syreny – Obrócić działa w kierunku jednostki pirackiej – oficer kontynuował wydawanie rozkazów – Na mój znak Ognia.

– Pierwszy nie otwierać ognia.

– To piraci – Pierwszy od razu zaprotestował.

– Domyślam się co to za statek.

– Komunikat przychodzący na wszystkich pasach. – młody chorąży nie mal wykrzyczał.

– Na sferę. – Gdy Kapitan kończyła wypowiadać zdanie na mostek weszli król i kapłanka.

„Tu Piracki Ciężki Krążownik Nimbus nie strzelać. Chcemy rozmawiać”

– Tu Kapitan Aleonora z domu Niathan dowodząca Super Krążownikiem Olan I. Ma Pani racje musimy porozmawiać – Aleonora zdziwiła się widząc w sferze młodą dziewczynę ile mogła mieć lat może dziewiętnaście ale nie więcej niż dwadzieścia lat. Bardziej się spodziewała jakiegoś mężczyzny o twarzy zatwardziałego bandyty, bez zębów oka ręki czy innej części ciała a nie młodej dziewczyny.

– Jessica z Ciężkiego Krążownika Nimbus – Dziewczyna zrobiła przerwę przyglądając się kobiecie w sferze – Domyśla się Pani dlaczego was wywołuję.

– Tak a powiem więcej wiem – Głos Aleonory był matowy, nie była zła na tą dziewczynę bo zniszczyła Yestella, bo tego chciał kapitan tamtej jednostki – Pani okręt zniszczył jednostkę Triant.

– Tak zniszczyliśmy waszą jednostkę bo was kapitan o to prosił. Powiem więcej za żądał, tego ode mnie. – Głos Jessiki był niebywale twardy sama siebie zaskoczyła że może mieć tyle siły w głosie.

– Rozumiem. – W głosie Aleonory było wyczuwalny smutek. – Przejdźmy do rzeczy. Ilu ocalało? – Kapitan sama nie liczyła na jakaś dużą liczbę ocalałych.

– Około 63 waszych przeżyło – Jessica zobaczyła na twarzy swojej rozmówczyni lekkie zdziwienie czyżby się spodziewała mniej.

– Jaki stan rannych jest? – Na mostku Olana panowała cisza, każdy wiedział co się stało na Yestell,nawet na twarzy kapłanki malowała się radość że aż tylu ocalało.

– Różny od lekko rannych po ciężko rannych – Jessica wzruszyła ramionami nie była medykiem nie potrafiła ocenić ran.

– Czy Ranni byli dobrze tratowani – Aleonora zadała pytanie a jej spojrzenie stało się ostre i nie przenikliwe, aż Jessice zrobiło się zimno.

– Tak. – odpowiedziała tak beznamiętnym głosem jakim mogła odpowiedzieć.

– I tak się dowiem czy byli dobrze tratowani jeżeli nie obiecuje Pani że zniszczę Pani okręt nawet gdybym miała Panią ścigać po całym znanym świecie – Jessica spojrzała w oczy swojej rozmówczyni lekko przygryzła wargę i odpowiedziała tak hardo jak tylko mogła.

– Spróbuj szczęścia Kochana – Było słychać na mostku pirackiego okrętu radosne okrzyki – Jak mówię że byli dobrze tratowani znaczy byli a Pani niech sobie te groźby w sadzi w swoją ci..

– Przepraszam. – głos był bardziej donośny i zagłuszył ostatnie słowo Jessicki należał do mężczyzny który wszedł teraz w widok sfery – Pierwszy oficer Marcus z Nimbusa Moja Kapitan jest bardzo porywacza, osobiście dopilnowałem aby waszym ludziom nic a nic się nie stało. Aleonara przyglądała się badawczo piratowi, jego twarz mówiła, że to stary wyjadacz i wilk powietrzny.

-Dobrze więc. – Kapitan zrobiła krótką przerwę aby pozbierać myśli – Przyślijcie swoje transportowce z naszymi ludźmi do hangaru drugiego.

– Jeszcze czego – Jessica od razu odpowiedziała – My wyślemy transportowce i jak będą wracać to nas zaatakujecie

– Chyba zgłupiałaś – Aleonorze nerwy puściły.

– Posłuchaj Pani Kapitan mnie mało interesuje co będzie z waszymi ludźmi mogę dobrze wsadzić ich do kapsuł i odstrzelić je a wy sobie ich pozbieracie, albo sami po nich przylecicie – Aleonora wiedziała, że nie ma dobrej pozycji przetargowej w danym momencie.

– Dobrze więc zrobimy tak, wyśle moje transportowce w eskorcie do waszego okrętu – Jessice koncepcja eskorty się nie podobała, ale nie widziała innego wyjścia lepiej czasami pójść na jakieś ustępstwa.

– Dobrze. Hangar drugi – już miała się rozłączyć kiedy padło pytanie którego się nie spodziewała.

– Jeszcze jedno Pani Kapitan Jessico, ciekawi mnie jedna rzecz co ciężki krążownik robił niedaleko Morza Zielonego. Was kurs zgodnie z zapisami Twayleia wskazuje że lecieliście do Adorii – Jessice za murowało spojrzała na twarz Marcusa on miał podobną minę.

– Mogła bym zadać Pani podobne pytanie Co robi Super Krążownik na kursie do Adorii? Nie muszę przypominać że Adoria jest pod ochroną piratów.

– Nie Pani sprawa – odpowiedź Aleonory była szorstka prawie wycedziła ją przez zęby.

– Tak samo nie Pani sprawa co mój okręt robił nad Morzem Zielonym i w jakim kierunku leciał – odpowiedź Jessiki była równie szorstka jak Aleonory>

– Wysyłam transportowce – Aleonora obróciła się do kogoś i wydała rozkazy.

– Czekamy – Po ostatnim słowie, sfera łącznościowa zgasła.

– Zerwali połączenie – Aleonora przyjęła meldunek i usiadła wygodnie na fotelu, nie była zadowolona chciała pogrążyć się myślach kiedy usłyszała pytanie.

– Co Pani myśli? – król zapytał bez żadnych ogródek.

– Sama nie wiem co myśleć. Na pewno lecą do Adorii a przynajmniej w pobliże miasta

– Co to oznacza? – Głos należał do kapłanki która była bardzo milcząca i stała z boku.

– Oznacza to, że ktoś ich tam wezwał tylko pytanie Po co? I kto? – Kapitan nie mogła zobaczyć miny Elai, przez moment kobieta miała jak by strach w oczach, ale szybko jej twarz i spojrzenie wróciło do normalności. Kapitan obserwowała jak cztery transportowce w eskorcie lecą w kierunku pirackiego okrętu.

– Myśli Pani że ktoś ich wezwał – głos króla był dziwnie niespokojny chyba jak kapitan miał złe przeczucia co do tego.

– Piraci nie szafują tak wielkim siłami od tak, z prostej przyczyny nie mają ich umiała bym zrozumieć niszczyciel pancernik, ale nie ciężki krążownik. Może i stary ale ze wzmocniony pancerzem wykonanym metodą odlewniczą, a to oznacza że jest odporny na trafienia, nawet nasze oczywiście bezpośredniej kanonady by nie przetrwał, a poza tym nie wiadomo jak zmodyfikowali działa – Elai słuchała kapitan uważnie, nie znała się tak na uzbrojeniu jak ona kiedyś coś liznęła ale to wszytko.

– Myśli Pani że te działa mają jakąś niespodziankę – Kapłanka zadała pytanie nie liczyła na odpowiedź wiedziała, że kapitan jej nie trawi.

– Wyglądają na klasyczne 155 na proch bardzo by mnie nie zdziwiło, gdyby je przerobili na energetyczne.

– Jak nasz czy Imperialne? – z pytań Elai biła aż ciekawość.

– Nie o takiej mocy jak nasz czy imperialne ale pewnie trafienie z nich nas by zabolało. Nie ma co się nad tym rozwodzić a ja sprawdzać tego nie mam zamiaru. Kapłanko jeszcze jedna sprawa nie będzie abordażu w powietrzu za duże ryzyko postaramy przechwycić więźnia na ziemi kiedy oba okręty będą w porcie – Elaia lekko przygryzła wargę wiedziała że nic w danym momencie nie ugra z kapitan jej słowo jest prawem na okręcie, ona sama nie ma zamiaru popełniać drugi raz takiego samego błędu, jak przy wielorybie.

– Pani decyzja – odpowiedź kapłanki była bardzo krótka i rzeczowa. Król zerkał to na jedną to na drugą kobietę, dziwne że się nie pokłóciły o ten abordaż. Może nie chcą się przy mnie kłócić. Mijały minut które wlekły się w nieskączoność każdy robił swoje. Kapitan dokładnie oglądała schematy Nimbusa.

– Nasi wracają – Kapitan podniosła głowę w oddali było widać jak transportowce wraz z eskortą wracają.

– Piracki okręt zmienia kurs.

– Na jaki>

– Kieruje się na Północ na ziemię Lud Północy

– Rozumiem – kapitan przyglądała się znikającej kropce.

– Może się Pani pomyliła co do ich kierunku podróży – Elaia zagaiła rozmowę.

– Nie sądzę, oddalają się od nas chcą wyjść poza zasięg naszych czujników jak tylko to zrobią pewnie zmienią kurs na Adorie.

– Jest Pani Pewna – kapłanka się dopytywała.

– Ja bym tak zrobiła, nawet jak lecą do Adori nic na to nie poradzimy teraz, jak przyjdzie z nimi walczyć cóż będziemy. Sternik jak tylko nasze jednostki będą na pokładzie cała na przód

– Yes Meam.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania