Poprzednie części: bez tytułu
bez tytułu
cienie liści
przeszłych po chodniku
pomiędzy
fioletowobiałymi plamami ptasiego gówna
patrzę w miedziany spaw
planety i gwiazdy
idąc coraz
pochylam się
metrum i takt
zwalnia niżej
dalej głębiej
w sceny teatru wajangów liści
w kunsztowne rozbryzgi białofioletowe
Następne części: bez tytułu albo przed bez tytułu
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania