bez tytułu
w prowincjonalnym mieście
nie nadjeżdżał
dalekobieżny pekaes
ultralekki niebieski san
z motorem leylanda
czekałem sam
z ojcem odległym
i dalszym
bo próbował nie widzieć
na co patrzyłem
i pozostali próbowali
że przy krawężniku
z wywleczonymi wnętrznościami
zgaszonymi kurzem wylotowej szosy
tym co wszystko wokół
i niedzielną szarością
czego już nie widziały zmętniałe oczy
wyblakła ilustracja
z podręcznika anatomii
było niedługo po wojnie
rozpruty brzuch odwracał uwagę
jeśli przypominał
zgadzali się udawać
że go nie ma
nigdyśmy tam więcej nie pojechali
dziadkowie u których
tamtej niedzieli jedliśmy obiad
i mieli w ogrodzie piwonie
wkrótce
pewnie razem z piwoniami
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania