Poprzednie części:  bez tytułu

bez tytułu

w prowincjonalnym mieście

nie nadjeżdżał

dalekobieżny pekaes

ultralekki niebieski san

z motorem leylanda

czekałem sam

z ojcem odległym

i dalszym

bo próbował nie widzieć

na co patrzyłem

i pozostali próbowali

że przy krawężniku

z wywleczonymi wnętrznościami

zgaszonymi kurzem wylotowej szosy

tym co wszystko wokół

i niedzielną szarością

czego już nie widziały zmętniałe oczy

wyblakła ilustracja

z podręcznika anatomii

było niedługo po wojnie

rozpruty brzuch odwracał uwagę

jeśli przypominał

zgadzali się udawać

że go nie ma

nigdyśmy tam więcej nie pojechali

dziadkowie u których

tamtej niedzieli jedliśmy obiad

i mieli w ogrodzie piwonie

wkrótce

pewnie razem z piwoniami

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania