Poprzednie części: bez tytułu
bez tytułu
strzelano z domu naprzeciwko
niecelnie krzywo za szybko
zginęły cztery latarnie uliczne
cisza i tona kurzu spłukana krzykiem
myślę spać się położę już spokój
ale od zachodu znów się zbierają
ciągną ciemne zasłony
zza nich strzały świetliste
pomrukują zadowoleni i groźniej
młodzi bogowie
zapuszczają się tu w zabawie
może zapamiętają się bardziej
nie patrząc zabiorą ludziom rozhukani
niezdarnie ponure zabawki
które od razu popsują
bo nie umieją się nimi bawić
młodzi bogowie nie dojrzewajcie
dajcie popalić światu w piżamie w paski
z monogramem
Komentarze (1)
Gdyby nie poprzednie twoje wiersze, powiedziałbym że to wyjątkowy, oryginalny /a tak tylko nadal oryginalny/ wiersz o letniej burzy / wojna bogów? :) ) a na koniec mieszczańska piżama w paski z monogramem (mój ojciec taką miał) Tym się różnimy, ze uważam, że juz świata piżamy w paski z monogramem - nie ma. Piątka się należy bezapelacyjnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania