Poprzednie części:  bez tytułu

bez tytułu ale coś z zegadłowicza

zaułek w twoim domu

ciemna szyja

nie zachodziłem

bo się tam lepiła

podeszwa do powierzchni

kląskała mlaskając trzeszcząc

dźwięk brodzenia w chrząszczach

nie całkiem chitynowych pancerzykach

poza tym deski parkietu stare

żadnej tam czystości

wprawdzie ale

zaułek ślepy odcinek

między kredensem a witryną

koszmar zachwyt zdziwienie

kiedy byłem pod stołem dzieckiem

słuchałem jak wpadają twoi

jęczą i zaklinają wzajem siebie

w okoliczności lepkości

której nie znałem jak poznać

 

z pracy modlitwy oszczędności

uniknąłem klajstrowatości

z zaułka w twoim domu

posadzki u mnie bukowe

jasne na płask

jak przechodzę

z wysrania się

na bułkę z kawą

wiadomości

znów nie przylecą pawie

zbieram okruchy z blatu

idę na zatracenie

z krótkich wspomnień

rzygnę na klatce

bułką z kawą

pewnie wrzody

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania