bez tytułu ale coś z zegadłowicza
zaułek w twoim domu
ciemna szyja
nie zachodziłem
bo się tam lepiła
podeszwa do powierzchni
kląskała mlaskając trzeszcząc
dźwięk brodzenia w chrząszczach
nie całkiem chitynowych pancerzykach
poza tym deski parkietu stare
żadnej tam czystości
wprawdzie ale
zaułek ślepy odcinek
między kredensem a witryną
koszmar zachwyt zdziwienie
kiedy byłem pod stołem dzieckiem
słuchałem jak wpadają twoi
jęczą i zaklinają wzajem siebie
w okoliczności lepkości
której nie znałem jak poznać
z pracy modlitwy oszczędności
uniknąłem klajstrowatości
z zaułka w twoim domu
posadzki u mnie bukowe
jasne na płask
jak przechodzę
z wysrania się
na bułkę z kawą
wiadomości
znów nie przylecą pawie
zbieram okruchy z blatu
idę na zatracenie
z krótkich wspomnień
rzygnę na klatce
bułką z kawą
pewnie wrzody
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania