Poprzednie częściKomisar - 1 Komisar - 2

Komisar - 3

Przeglądając papiery, wydałem z siebie pomruk. Stojący obok oficerowie wszystkich podlegających mi sekcji widocznie znieruchomieli. Bali się, mnie. Dobrze – bardzo dobrze. Taka właśnie powinna być relacja między dowódcą i podkomendnym. Strach i lojalność, muszą być równie silne i utrzymane w równowadze. Wielu oficerów zapominało o tym fakcie i traci ten balans, ale ja, miałem prawie dwadzieścia lat doświadczenia w kierowaniu ludźmi. Tymi najgorszego sortu ponad wszystko. Miałem doświadczenie w łamaniu ducha i woli, zarówno przyjaciół jak i wrogów. Właśnie dlatego, moi podkomendni stali tak, na baczność, pół godziny, kiedy ja czytałem raport.

- Sytuacja nie zachwyca – stwierdziłem, odkładając papier. – Jednakże jest lepiej, niż zakładałem. Trzeba podziękować pułkownikowi, za jego starania, naprawdę zaoszczędził nam sporo roboty – spojrzałem na zegarek. – Już prawie czas. Falkow, weź swoją Piątkę i rozpocznij akcję propagandową – tu umilkłem na moment. – Czy wszystko gotowe?

Oficer wyszedł przed szereg i strzelił obcasami.

- Plakaty i pojazd z nagłośnieniem są gotowe, towarzyszu majorze.

- Dobrze. Chcę byś dodał jeden komunikat, do rozgłaszanych informacji.

- Jaki towarzyszu?

- Amerykanie mieli prawo posiadać prywatną broń. Już go nie mają. Nie możemy pozwolić, by potencjalni kontrrewolucjoniści mieli jakiekolwiek uzbrojenie. Nadaj informację, że w najbliższym czasie, siły porządkowe będą zbierały broń cywilną. To będzie zadanie Dziesiątki, Jedenastki i Dwunastki. Zorganizujcie magazyn i patrole, pojazdy transportowe i grupy zbierające broń. Forma mnie nie obchodzi. Możecie równie dobrze chodzić od drzwi do drzwi albo wymagać by przyszli do jakiegoś punktu. Operacja ma się toczyć, do skutku, a raczej, do czasu aż główne siły porządkowe i milicji nie zejdą na brzeg – westchnął. – Dupki biurowe, co nigdy nie były w polu będą jak zwykle szczekać, jak typowe kundle… mimo to nie chcę dostać ponadprogramowych oskarżeń o niewykonaniu obowiązków – poinformowałem spokojnie.

- Towarzyszu! – jeden z dowódców odezwał się znanym mi tonem.

- Wystąp Majakowicz – zwróciłem się do dowódcy Jedenastki. – O co chodzi?

- Czy ostrzeżenie cywili, nie sprawi, że ukryją broń, albo zbiorą ją w jednym miejscu, by użyć w działaniach kontrrewolucyjnych? Czy nie lepiej by było wziąć ich z zaskoczenia?

Uśmiechnąłem się zadowolony. Trafne pytanie. Majakowicz nie był idiotą, ale brakowało mu perspektywy i doświadczenia. Zbyt silnie trzymający się instrukcji i teorii, jak każdy młody oficer, który nie był jeszcze w prawdziwym boju. Miał jednak potencjał i nie miałem zamiaru go zmarnować.

- Właśnie taką reakcję chcę sprowokować – oznajmiłem. – Właśnie dlatego to takie ważne, by poinformować patrole naszych kolegów z armii, o uważaniu na osoby w długich płaszczach, z plecakami, paczkami i siatkami. Jest ciepło, środek lata, nie muszą ubierać się tak ciepło… chyba że przemycają broń – spojrzałem po moich oficerach. – Ułatwi nam to zadanie. Wrogowie ludu pracującego, sami wpadną nam prosto w ręce – spojrzałem w prawo. – Szóstka, Siódemka i Ósemka, mają zająć się tymi delikwentami. Zorganizujcie dla nich odpowiednie tymczasowe miejsce zameldowania, sposób i trasy transportu. Kiedy zabezpieczymy miasto, przeniesiemy ich do miejscowych więzień.

Trójka oficerów zasalutowała. Kiwnąłem głową i przeniosłem wzrok na pozostałych oficerów.

- Karkow – zwróciłem się do dowódcy Dziewiątej drużyny. – Zostajesz w bazie, pilnujesz komunikacji. Jak jakie gówno się pojawi, informujesz wszystkie jednostki. Jeśli faktyczny problem i zagrożenie dla naszych operacji, kontaktujesz się ze mną bezpośrednio. Jeśli nie będzie ze mną kontaktu, daję ci pozwolenie na samodzielne podjęcie decyzji. Wezmę na siebie całą odpowiedzialność, ale nie spodziewaj się, że ci wybaczę, jeśli spierdolisz na całej linii. Zrozumiano?

- Tak jest, towarzyszu majorze! – oficer strzelił obcasami.

- Dobrze – uśmiechnąłem się. – Pozostałe cztery drużyny, idziecie ze mną. Zajmiemy się uciszaniem punktów oporu – wziąłem papier z listą takowych punktów. – Pierwsza na liście będzie komenda policji na wybrzeżu – podniosłem się z miejsca. – Dobrze. Do wykonania wydzielonych zadań, rozejść się – zakomenderowałem, wychodząc jako pierwszy z biura.

 

Nie byłem pewny dlaczego, ale miałem bardzo optymistyczne podejście. Tak – optymistyczne. Nie spodziewałem się większych problemów. Amerykanów uznawałem za egoistycznych idealistów, widzących siebie jako płomień nadziei. Tak, bezpośrednia inwazja, powinna sama w sobie, złamać ich ducha. Pamiętając trudności, jakie miałem z Ukraińcami, Polakami, Litwinami, Niemcami i wieloma innymi, nie spodziewałem się, żeby amerykanie mogli zrobić na mnie wrażenie.

Czas miał pokazać, czy moje podejście było właściwe.

Następne częściKomisar - 4 Komisar - 5 Komisar - 6

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Jestem,
    No dobrze, bardzo interesująco to wszystko rozpisałeś. Kto, co i dlaczego.
    Świetna taktyka, obrazowo pokazana.
    Koniec intrygujący. Pożyjemy zobaczymy :)
    Pozdrawiam :))
  • Kapelusznik rok temu
    Staram się
  • Pontàrú rok temu
    "Wyglądały, prawdziwie imponująco." to jeszcze z poprzedniego odcinka. Bez przecinka bo to jedno zdanie.

    Tu nie mam uwag. Dobrze prowadzona narracja. Rozbawił mnie ten moment "Jeśli nie będzie ze mną kontaktu, daję ci pozwolenie na samodzielne podjęcie decyzji. Wezmę na siebie całą odpowiedzialność, ale nie spodziewaj się, że ci wybaczę, jeśli spierdolisz na całej linii". To jest takie prawdziwe i jednocześnie zabawne że no nie mogę :)
    5 ode mnie
  • Kapelusznik rok temu
    Miało być realistycznie i w klimacie.
    I jest.
    Następne części zagęszczą akcję
  • JamCi rok temu
    No lepsze, bardziej realistyczne wypowiedzi. Za dużo przecinków w różnych miejscach. Wolę demona, ale fajnie się to rozwija i w kolejnych częściach uwzgledniasz uwagi z poprzednich. Super. 5
  • Ozar rok temu
    No ciekawe podejście do Amerykanów! jednak chyba trochę zbyt optymistyczne, oni jednak będą bronić swoich domów, a to co innego jak myślę! Inwazja to jedno, ale obrona swoich domostw to drugie! Niemcy też tak myśleli choćby na Zamojszczyźnie gdzie chcieli wysiedlić wszystkich Polaków. Jednak obrona AK i samych mieszkańców doprowadziła do fiaska takich zamierzeń tu może byc podobnie!5
  • Kapelusznik rok temu
    Mam tego świadomość,
    Właśnie dlatego następne części będą naprowadzały na plan Paraszenki, wobec tych oczywistych zagrożeń.
  • Nefer rok temu
    Zobaczymy, czy plan tow. majora okaże się skuteczny. Rozdział dobrze napisany, szybko prowadzona narracja, dobre dialogi. Językowo poprawnie, tu i tam drobne zgrzyty które usunęłaby kolejna korekta. No nic, wciągneło mnie więc ruszam do kolejnej części.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania