Stary przyjaciel część 11. Star Wars

Zbliżali się do zgromadzonych wokół holostołu ludzi i twi’lekanów. Po drodze Treeke usłyszał rozmowę dwóch klonów na temat strat w ich oddziałach. Miał nadzieję, że były to grube szacowania. Nie było co ukrywać; pomimo zdobycia kotliny Kanori i dotarcia krążownika ze wsparciem, sytuacja malowała się raczej nie najlepiej. Nawet pomoc ze strony tubylców okazała się niewystarczająca.

Kiedy stanęli wśród zgromadzonych Treeke zobaczył, że nie stoi z nimi jego mistrzyni. Uświadomił sobie, że przecież nikt go nie poinformował, co działo się Asaro podczas ataku. A jeśli coś się jej stało? Potrząsnął machinalnie głową, odganiając złe myśli.

Nelis Umbra zajął miejsce obok kapitana Talisa Tancerville. Z osób, które poznawał Treeke, wśród zgromadzonych znajdowali się jeszcze: kapitan Pike, porucznik Lifted i generał Valkiria Hemnan. Imion dwóch pozostałych klonów nie kojarzył a ciemnoniebieskoskórego twi’lekanina widział chyba po raz pierwszy.

Wśród zebranych zapanowało lekkie poruszenie a do stołu podeszła postać w szarej szacie. Treeke odetchnął. Szybkim spojrzeniem próbował rozpoznać, jakie obrażenia mogła odnieść jego mentorka. Zauważył, że na twarzy nadal miała wyraźne ślady pomarańczowego pyłu a rdzawy piasek utknął w jej gęstych, długich do ramion włosach, nadając im lekko rudawy odcień. W ręku trzymała holonośnik, po którym zapalczywie przesuwała palcem. W końcu odezwała się do zgromadzonych.

- Nie będę was okłamywać – wszystkie oczy skierowały się na Jedi. – Sytuacja jest trudna. Podczas ataku straciliśmy wielu żołnierzy. – Machnęła ręką nad holostołem a oczom zgromadzonych ukazały się statystyki. Treeke usłyszał jak wszyscy w tej samej chwili wciągnęli powietrze w płuca. On sam przeraził się na widok wyświetlanej liczby. – Dodatkowo, ta statystyka nie uwzględnia ludzi generał Hemnan. – Asaro znów zmieniła ustawienia. Treeke zobaczył wyraźnie jak Valkiria, zawsze wysoko trzymająca głowę, spochmurniała.

- Kolejnym znaczącym problemem jest uszkodzenie krążownika. Co prawda dzięki sprawnemu dowodzeniu kapitana Umbry oraz pomocy generała Fadara – tu pierwszy raz spojrzała na swojego Padawana – udało się przebić przez blokadę i sprowadzić wsparcie. Bez cienia wątpliwości była to trudna przeprawa, jednak czy aby przypadkiem nie poszło nam za łatwo? – Po twarzach zebranych przeleciał trudny do zdefiniowania grymas. – Zmierzam do tego – kontynuowała Asaro, – że w momencie naszej próby desantu, separatyści, wbrew temu co mówiły nam służby wywiadowcze, mieli już całkowicie zamkniętą obronę planety. To znaczy, że gdyby tylko chcieli, mogliby nie dopuścić do powodzenia lądowania. – „Jeżeli powodzeniem je można nazwać” dodała w myślach.

- Sugerujesz, że specjalnie pozwolili nam przelecieć? Nonsens! – krzyknęła Valkiria. – Zbyt wiele by ryzykowali tą operacją. Nie sądzę by pozwolili na przedostanie się na planetę krążownika wyładowanego wojskiem.

- Z tym, że ten krążownik nie był wyładowany wojskiem – odezwał się Nelis Umbra. Niebieskoskóra twi’lekanka natychmiast odwróciła się do czarnowłosego kapitana.

- Jak to, nie jest wyładowany wojskiem? – Treeke mógł się założyć, że usłyszał zgrzyt jej zębów.

- Proszę o spokój – powiedziała Asaro. – Statek został załadowany na połowę swoich możliwości. – Treeke miał wrażenie, że Valkiria zaraz wybuchnie. – Stało się tak dlatego, że przewidywaliśmy możliwość odwrotu wojsk, w razie gdyby cały atak się nie powiódł. Krążownik miał wtedy załadować tych co przeżyli i uciec z układu Qish-Qirinee.

- Ale przecież powiedziałaś, że separatyści mieli już całkowicie gotową obronę orbitalną! Jak mielibyśmy się przebić? – powiedziała Valkiria z podirytowaniem.

- Tego wtedy nie wiedzieliśmy – odpowiedziała Asaro zciszając głos. Dookoła rozpoczęły się głośne rozmowy. W narastającym harmiderze Treeke popatrzył na swoją mistrzynię. Ich spojrzenia się spotkały. W zielonych oczach wojowniczki zobaczył zmęczenie. Zrozumiał, że od zakończenia ataku nie miała jeszcze czasu na odpoczynek. Nawet nie zdążyła przemyć twarzy.

Słońce wisiało już nisko nad ścianami doliny spowijając jej część w cieniu. Dookoła miejsca zebrania widać było światła polowych reflektorów, stojących na wysokich, żółtych trójnogach, rozstawionych przy namiotach i składach amunicji i broni.

Jakiś głos odezwał się w umyśle Treeke. Nie był w stanie rozpoznać jego tonu, ale wydawało mu się, że to Asaro próbowała mu coś przekazać. Zdawało mu się, że usłyszał słowa „Musimy porozmawiać”. „Może to już zmęczenie” pomyślał. Dla pewności spojrzał jeszcze raz na Asaro. Mistrzyni dalej patrzyła na niego.

W końcu oderwała wzrok.

- Proszę o spokój! – krzyknęła a panujący zamęt natychmiast ustał. – Valkirio wiem, że wiadomości, które właśnie usłyszałaś nie są pocieszające dla twoich ludzi. Obiecuję ci jednak, że nie pozostawimy Qish pod jarzmem separatystów i wykorzystamy wszystkie siły do jego wyzwolenia. Z resztą – mówiła teraz do wszystkich – nie mamy za bardzo wyboru. Dane techniczne pokazują, że krążownik kapitana Umbry nie nadaje się obecnie do lotu. Nawet, jeśli uda się go przywrócić do stanu używalności, nie będziemy w stanie się stąd wydostać. Właśnie dlatego nie ruszył za nami żaden pościg. Nie opłacało się marnować czasu na zdezelowany krążownik zwłaszcza, gdy ten sam się uwięził na tej planecie. Z obecnymi siłami jasnym jest, że nie uda nam się opuścić planety i separatyści również zdają sobie z tego faktu sprawę. Bardziej im się opłaca trzymać nas tutaj, bo oznacza to uwięzienie sporej liczby żołnierzy i tym samym osłabienie oddziałów republiki. Tak więc, jak widzicie sytuacja jest, delikatnie mówiąc, zła.

Zapanowało milczenie. Nikt ze zgromadzonych nie wiedział co powiedzieć. Jedynie u Valkirii widać było kipiący w niej gniew.

- Z dobrych wiadomości na dzisiaj mam tylko do powiedzenia, że według danych, jesteśmy w stanie bronić się w tej dolinie naprawdę długo oraz, że mamy zaszczyt przywitać Uqviaua Faliqa, zastępcę generał Hemnan, któremu udało się wydostać z okupowanej stolicy wraz z garstką ludzi.

Wspomnianym Uqviauem Faliqiem okazał się stojący obok Treeke twi’lekanin o ciemnoniebieskiej skórze.

- Na zakończenie pragnę jedynie życzyć wszystkim spokojnej nocy.

Grupa pomału zaczęła się rozchodzić. Asaro widziała niezadowolenie i zmęczenie na twarzach. Rozumiała, że przekazane przez nią informacje nie były tym, czego spodziewali się usłyszeć. Sama była zmartwiona ogromem poniesionych strat.

Z zamyślenia wyrwał ją jej Padawan. Podniosła wzrok i szubko omiotła nim chłopaka. Brunet uśmiechnął się rozbrajająco.

- Co ci mówiłam o szalonych akcjach!? – Zaatakowała, gdy się najmniej spodziewał. Trafiła ostrzem zaskoczenia prosto w słaby punkt. Chłopak już zaczerpnął powietrza by odpowiedzieć, ale Jedi mu przerwała. – Dowiedziałam się wszystkiego z raportu Umbry. Leżałeś nieprzytomny w skrzydle szpitalnym przez trzy godziny! A już nie wspomnę, w jakim stanie cię znaleźli. – Widziała jak chłopak się peszy.

- Ryzyko się jednak opłaciło. Zniszczyłem statek… - podjął Treeke.

- Nie było to warte takiego ryzyka – powiedziała ostro. – Poza tym, nie o tym chciałam rozmawiać. Choć ze mną.

Poprowadziła go do stojącego nieopodal holostołu namiotu, wykonanego ze zwiewnego materiału. Treeke wszedł za mistrzynią do środka. Namiot wewnątrz był taki sam jak jego własny. Pod jedną z materiałowych ścian stało łóżko polowe. Obok łóżka znajdował się stół z rozkładanym krzesłem. Na blacie zobaczył holokomunikator i nośnik danych. Po drugiej stronie namiotu stał pojemny zbiornik z wodą i metalowa miska służąca do mycia. Przez cienką ścianę przebijał się biały blask, stojącej na zewnątrz polowej lampy.

Asaro zatrzymała się na środku namiotu. Wyciągnęła rękę z cyfrowym nośnikiem w stronę Padawana. Urządzenie zaczęło lewitować, wyświetlając hologram czegoś, co przypominało konwój statków transportowych.

- Wiesz co to jest? – spytała kobieta. Treeke próbował zobaczyć jakieś znaki szczególne. Jedyne co rozpoznał, to logo znanej firmy zbrojeniowej.

- Wygląda mi na jakąś dostawę lub wywóz.

- To jest wyciąg z zapisu bitwy z krążownika kapitana Umbry – głos Asaro był poważny. – Podczas waszej bitwy kosmicznej dwadzieścia pojazdów tego typu weszło w atmosferę Qish i wylądowało w miejscu dla nas nie do określenia.

- Czyżby separatyści przywozili sobie broń?

- Sprawdziłam parę informacji na temat widocznych tu dostawców. Te statki nie są przeznaczone do przywożenia zwykłej broni czy amunicji. Wykorzystywane są do transportu części.

- Części?

- Nie mam pojęcia, o co może chodzić. Martwi mnie to jedynie, że wywiad o tym milczy i obecnie nie ma za bardzo możliwości sprawdzenia, co się dzieje. Wolałam nie mówić o tym na forum, gdyż uznałam, że nie ma sensu zaprzątać innym głowy. Wiesz o tym tylko ty i kaptan Umbra.

Treeke jeszcze raz spojrzał na holonośnik. Nie wiedział co o tym myśleć. Po co separatystom części? Może to ogólnie jakaś większa część planu? Od samego początku misji atak separatystów na planetę Qish wydawał się być pozbawiony sensu. Qish nie był ani ośrodkiem wojskowym, ani bogaty w surowce a już na pewno nie znajdował się na ważnych szlakach handlowych. Trudno było przyznać, ale sama planeta cieszyła się raczej statusem tej, którą „można poświęcić dla większego dobra”. Tajemniczy transport zdawał się być kolejnym elementem układanki, lecz zamiast nadawać jej konkretnego kształtu, sprawiał, że całość z dziesięcioelementowego obrazka dla dzieci, stawała się nagle stuelementową mapą świata.

Z zamyślenia wyrwała go Asaro.

- Jutro rano skontaktuję się z Senator Anusmi. Z radą się już kontaktowałam. Obawiam się, że bez większego wsparcia nie damy rady się stąd wyrwać, o wyzwalaniu planety już nie mówiąc. Przyprowadziłam cię tu, bo chciałam żebyś wiedział dokładnie co się dookoła dzieje. A zmieniając temat, wszystko w porządku? – głos Asaro był zmęczony. Treeke widział jak oczy jego mistrzyni same się zamykają. Postanowił nie przeciągać rozmowy.

- Tak, jakoś wyszedłem z tej akcji w kosmosie cało – uśmiechnął się. – Nie ukrywam, że pomimo trzygodzinnego wylegiwania się również jestem zmęczony. – Tym razem Asaro się uśmiechnęła. – Za pozwoleniem, udam się już do swojego namiotu.

Asaro skinęła głową na znak, że się zgadza. Kiedy Treeke był u wyjścia usłyszał cichy głos mistrzyni.

- Jak można tak latać? Ja nie umiem lecieć prosto śmigaczem na Coruscant a co dopiero myśliwcem!

Uznał, że nie trzeba udzielać na to pytanie odpowiedzi. Delikatnym ruchem zasunął wejście do namiotu pozostawiając Asaro samą i skierował się do własnego miejsca wypoczynku.

 

~~~~~~~~

Luźna dygresja. Jeżeli komuś wydawało się, że imię Uqviau czyta się jak nazwę tego zwierzątka morskiego, czyli ukwiał, to ma racje :)

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 4 miesiące temu
    Odpowiednie zakończenie bitwy
    Analiza strat, ogólne niezadowolenie i uwięziony krążownik - co wyjaśnia moje pytanie z poprzedniego rozdziału
    Styl znacząco się poprawił, podobnie akcja jak i dialogi od pierwotnej serii - pozostajesz tez wierna uniwersum co cieszy mnie znacząco - chyba od dłuższego czasu nie miałem takiego przyjemnego fanfika w dłoni - choć Disney pewnie by się do czegoś doczepił - bo nie ma wystarczająco dużo czarnoskórych XD
    Co do części i stłoczonych obrońców z republiki w kanionie... mam przeczucia że albo - Super czołg - albo - działo z mega pociskiem zapalającym - ale poczekam - zobaczymy cóż to takiego wymyślisz
    Serdeczna 5
    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • Pontàrú 4 miesiące temu
    Kurcze, dobry jesteś z tymi przewidywaniami XD ale nic nie potwierdzam. Teraz tak samo jak J.K.Rowling powiem, że Treeke jest czarny, Pike jest homo a Asaro utożsamia się z tosterem XD
  • Kapelusznik 4 miesiące temu
    Pontàrú
    "Utorzsamia się z tosterem"
    XD
    Wpisz w googla:
    Adeptus mechanicus toster meme
    A ujżysz coś... nie z tego świata
  • Pontàrú 4 miesiące temu
    Kapelusznik, nie do końca wiem co ukazało się moim oczom po wpisaniu tej frazy w google, ale było warto XD
  • Kapelusznik 4 miesiące temu
    Pontàrú
    Tu masz coś lepszego z tego samego uniwersum
    https://www.youtube.com/watch?v=eyOpvr8lrCg
  • Pontàrú 4 miesiące temu
    Ziomek, co ty mi tu pokazujesz XD
    btw, obczaję "Demona" trochę później bo teraz nie mam do tego głowy. Sorrki. Spodziewaj się mnie jakoś niedługo :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania