Stary przyjaciel część 3. Star Wars

Podeszła do nowoprzybyłych. Już z daleka widziała krzątaninę, jaka panowała przy warczących maszynach oraz ludzi i twi’leków pracujących przy rozładunku. Zobaczyła mistrza Plo Koona rozmawiającego z jednym z wojowników. Skierowała się w ich kierunku. Po drodze wpadła na Treeke.

Kiedy podeszli Jedi przerwał konwersację i wskazał w ich stronę ręką. Druga postać odwróciła się. Rozmówcą rycerza okazała się niebieskoskóra twi’lekanka. Asaro szybko oceniła ją wzrokiem. Wojowniczka była nieco wyższa od niej, ubrana w brązową, skórzaną kamizelkę narzuconą na zwiewną koszulę, oraz długie, bure spodnie. Stała wyprostowana w długich kozakach a przy pasku wisiało jej coś na kształt rączek miecza świetlnego, lecz dłuższe i wykonane z drewna.

Asaro ukłoniła się lekko i szturchnęła butem stojącego obok Treeke, który zapomniał o tej formalności, wpatrując się w niebieskoskórą kosmitkę.

- Generał Erhetio, Padawanie Fadar – zaczął Plo Koon – przedstawiam wam przywódczynię wojsk z planety Qish, Valkirię Hemnan.

Asaro uśmiechnęła się i skłoniła delikatnie. Zdziwiła się, gdy twi’lekanka nie odpowiedziała tym samym, tylko stała, patrząc na Jedi z lekkim wyrazem wyższości. „Może tylko mi się wydaje” pomyślała Jadi.

- Asaro, nie mam dla ciebie dobrych wieści – podjął kel dorianin. – Dostałem wiadomość od Rady. Rozkazują mi niezwłocznie wracać na Coruscant.

- W środku misji?

- Również jestem niepocieszony tą informacją, ale takie mam rozkazy. Ze względu na moją nieobecność przejmujesz obowiązki głównego generała. Dodatkowo, jak widzisz, części wojska z Qish udało się dostać do naszego obozu. Valkiria również została mianowana generałem i dowodzi swoimi jednostkami. Wierzę, że razem dacie radę ocalić planetę.

Po tych słowach ukłonił się i opuścił grupkę, kierując swoje kroki do srebrno-niebieskiego myśliwca. Asaro popatrzyła na twi’lekankę. Nie wiedziała czemu, ale wydawało jej się, że będą z nią problemy.

- Jaki plan, pani generał? – odezwała się niebieskoskóra.

- Przejmujesz stanowisko mistrza Plo Koona. Dzisiaj kończymy umacnianie obozu i rozstawianie jednostek.

- Jeżeli o jednostkach mowa, to w mojej armii mam jeszcze czołg, ale ten utknął w kanionie. Moi ludzie nie dali rady go wyciągnąć. Może mogłabym poprosić o kogoś z twoich do pomocy? – głos kobiety był wojowniczy. Asaro rzuciła wzrokiem w stronę kanionu. Pomyślała, że to dobrze, że utknął w nim czołg, bo oznacza to, iż droidy również nie będą w stanie przerzucić tędy swoich większych jednostek. Popatrzyła na Treeke.

- Zorganizuj jakąś ekipę i idź razem z nimi odblokować czołg.

- Dobrze, mistrzyni. – Po tych słowach chłopak zniknął w tłumie żołnierzy. – Macie teraz czas na rozstawienie się – powiedziała do Valkirii. - Kiedy zajdzie słońce przyjdź do mojego stanowiska. Zabierz ze sobą swoich kapitanów lub majorów. Będziemy omawiać plan ataku. Twi’lekanka dała znać, że przyjęła, a Asaro odwróciła się i odeszła, pozostawiając kobietę samą.

Do zachodu słońca nie minęło dużo czasu. Przy okrągłym stole, ulokowanym na niewielki wzgórku nieopodal skalnej ściany kotliny, stała niemała grupka ludzi. Przy samym blacie była Valkiria, Treeke, Pike i jeszcze jeden z przedstawicieli armii Qishańskiej. Asaro wyświetliła mapę planety.

- Znajdujemy się tu, w dolinie Janori. Jesteśmy tu dosyć dobrze chronieni. Naszym celem na jutrzejszy dzień jest to miejsce – wskazała palcem na hologramie. – Dolina Kanori. Jak donosi dzisiejszy zwiad, dolina jest dobrze umocniona. – Paroma ruchami powiększyła obraz na mapie. – Atak z powietrza jest praktycznie niemożliwy ze względu na obronę przeciwlotniczą. Działa są zarówno w środku, jak i na obwodzie doliny. Dodatkowo, wysokie ściany uniemożliwiają naziemny atak z innej strony niż od wejścia do kanionu. Oczywistym jest więc, że główna obrona będzie właśnie w tym punkcie.

- Nie można ostrzelać ich z góry? – spytał Pike.

- Nie, chyba że nie chcesz wrócić do domu – odezwała się Valkiria. – Na płaskowyżu grasują Qurraki a z nimi nie chcesz się spotkać.

- Dodatkowo teren jest zaminowany. Separatyści zabezpieczyli się na wszystkie sposoby. Nie znaczy to jednak, że nie wyślemy oddziału górą.

- Kogo chcesz wysyłać górą? – niemalże wykrzyknęła Valkiria.

- Szczerze to myślałam o twoich jednostkach. Znacie teren planety najlepiej…

- Nie ma szans, żeby moje jednostki wyszły na Qurraki!

- Czy to naprawdę aż tak niebezpieczne stworzenia? – spytał Pike.

- Nie dowiesz się, póki nie spojrzysz im w oczy!

- Cisza! – krzyknęła Asaro. – Valkirio, nie wysłalibyśmy cię samej. Myślałam o eskorcie powietrznej. Co prawda sama dolina Kanori jest otoczona działami przeciwlotniczymi, ale dojście do niej już nie. Jeżeli odpowiednio skoordynujemy działania, można osłaniać szturmujących z powietrza.

- A co z polem minowym? – spytał Treeke.

- Tu się zaczyna bardziej szalona część planu. Chodzi o to, że tereny wokół nor Qurraków nie będą zaminowane, bo droidy nie były się w stanie tam zbliżyć.

- Świetny plan! Wejść prosto na stół bestii – zaśmiała się Valkiria.

- Qurraki nic nie zrobią naszym myśliwcom – kontynuowała Asaro, nie zważając na twi’lekankę. – Będziemy je mogli odstrzelać.

- Będzie to bardzo zasobożerne - skomentował Pike.

- Wiem, ale to jedyne wyjście. Skoro oddziały Valkirii nie podejmują się tego działania wyślę tam innych ludzi. Treeke, myślałam o tobie jako o wsparciu lotniczym. Weźmiecie kanonierki i myśliwce, i zapewnicie odpowiednią osłonę wojskom. Tankujecie do pełna, ładujecie bomby i pociski na maksa i podlatujecie jak najbliżej doliny Kanori. Nie próbujcie, słyszysz? Nie próbujcie ataku z powietrza. Pike, ty będziesz dowodził wojskami naziemnymi. Waszym celem jest unieszkodliwienie obrony przeciwlotniczej znajdującej się na obwodzie doliny. Ja i Valkiria podejmiemy próbę szturmu przez wąwóz i zajmiemy główne siły wroga na tyle długo ile będziemy mogli. Kiedy zniszczycie działa przeciwlotnicze w atmosferę Qish powinien wejść drugi krążownik. Z jego pomocą powinniśmy złamać obronę i zająć dolinę. Wszystko jasne?

Zebrani popatrzyli na siebie. Każdy wiedział, że plan jest ryzykowny i drogi jeśli chodzi o zasoby, ale nikt nie widział lepszego wyjścia z sytuacji.

- Jeżeli nikt nie ma nic przeciwko to można się rozejść. Wszyscy mają być wypoczęci na jutrzejszy dzień. Zaczynamy ze wschodem słońca i mamy tylko jedną szansę.

- Jedną szansę? – spytał Treeke.

- Tak. Raport donosi, że droidy rozstawiają generatory osłon w dolinie. Kiedy je uruchomią niemożliwym będzie zdobycie ich bazy. Ponadto nasz krążownik może zaatakować tylko jutro. Jeżeli przełożymy atak obrona orbitalna separatystów będzie zbyt silna, a jeśli atak się nie powiedzie krążownik nie będzie mógł wrócić.

Kiedy skończyła mówić popatrzyła na spoważniałe twarze zgromadzonych.

- No to miłych snów – uśmiechnęła się i wyłączyła holostół.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Ok - fajnie.
    Mam jednak kilka uwag:
    Pierwsza - czemu tak małe wsparcie z floty kosmicznej - przecież przebili blokadę - ostrzał orbitalny na część dzial przeciwlotniczych - choćby tych wokół doliny by się przydał.
    Druga - rozumiem że star wars - ale nie wiem czemu twiletanka została mianowana generałem, skoro po fakcie są juz zaledwie ruchem oporu - a z tym podejściem jaki okazała, bardziej prawdopodobne jest że sama się generałem mianowała
    Trzy - myśliwce byłyby nieodpowiednie do walki z tymi Qurracami - kanonierki są w stanie latać znacznie niżej, niżej niż radar i możliwości większości typowej broni przeciwlotniczej - dodatkowo mają bardzo rozbudowane opcje uzbrojenia - od szybkostrzelnych działek laserowych i wiązek energetycznych, po rakiety - nie mówiąc że mogłyby mieć dodatkowe wsparcie klonów, medyków czy amunicji na pokładzie - nawet mogłyby mieć otworzone drzwi i umieszczone wewnątrz działka czy ciężkie automatyczne lasery - Kanonierka Republiki - to taki kosmiczny Mi-24 (radziecki helikopter szturmowy) - wielki i tłusty - ale ma idiotyczne możliwości bojowe.
    wydaje mi się że myśliwce mogłyby być w tej operacji co najwyżej wsparciem dla kanonierek specjalnie wyposażonych by szybko i sprawnie poradzić sobie z Qurrakcami.
    Oprócz tego - super odcinek.
    Serdeczne 4
    Pozdrawiam
    kapelusznik
  • Pontàrú 3 miesiące temu
    Racja, kanonierki są dobrym pomysłem. Jakoś tak właśnie czegoś mi brakowało. W wolnym czasie poprawię. Co do twi'lekanki to dobrze odczytałeś jej charakter XD. Ona ma być taka... No widzisz jaka. Ostrzał orbitalny będzie wyjaśniony. Nie zapominaj, że Qish była niedawno zdobyta przez separatystów, którzy teraz cały czas pracują nad jej obroną i jak łatwo zauważyć mają trochę przewagi czasowej nad republiką.
    Dziękuję za komentarz :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania