Stary przyjaciel część 20. Star Wars

Musiała bardzo się wysilać, żeby nie zasnąć. Poszła spać późno, męczona przez wizję uwięzionej, rodzinnej planety oraz najlepszej przyjaciółki walczącej o życie. Bardzo niepokoiła ją utrata łączności z znajdującymi się na powierzchni Qish jednostkami. Dodatkowo wielokrotnie budziła się męczona powracającym snem o chłodnej celi w zamku Jabby. Każdy koszmar przypominał te przeszło trzydzieści dni niewoli.

Jeszcze przed wejściem na salę senatu zobaczyła informację od Sheeqa, mówiącą o tym, że jej zastępca ma się spóźnić na obrady. Teraz siedziała na wygodnej ławie całkiem sama, spoglądając na biesiadujących z góry. Balkon senatorów z Qish znajdował się powyżej połowy wysokości budynku.

Na środek Sali wlatywała właśnie platforma z senatorem wysłanym tu przez królestwo Terian. Thirs czuła jak oczy same się jej zamykają. Musiała jednak pokonać senność i wysłuchać przemowy. Przemawiający Feth Terram był ostatnio tematem głównych stron wielu gazet a zwłaszcza pogłoski o możliwości wybuchu nowego konfliktu zbrojnego.

- Nasze żądania są następujące – słyszała głos mężczyzny. - Wasza flota liczyła dziewięć okrętów: dwa Venatory, trzy Acclamatory i cztery lekkie krążowniki Aquitens wraz z pełnym uzbrojeniem i tonażem bojowym. Królestwo Terian oficjalnie wejdzie w posiadanie wspomnianych dwóch Venatorów, jednego Acclamatora, czterech Aquitens i całego uzbrojenia dla sił lądowych, wliczając myśliwce, bombowce, kanonierki, czołgi, blastery i pancerze. Królestwo natomiast odeśle do Republiki dwa Acclamatory, wraz ze wszystkimi jeńcami.

- Sprzeciw! – Jeden z senatorów wysunął się na przód. Thirs przyglądała się całej akcji teraz już lekko pobudzona. Na równe nogi postawiły ją żądania Terianczyka. Musiał mieć tupet żeby czegoś takiego zarządać.

Niestety całość szybko sytuacja przerodziła się w bardzo standardową kłótnię. Pojawiły się liczne głosy, zastraszania, przechwałki i obrazy kierowane w stronę Mandalorian. Panujący harmider spowodował powrót uczucia senności. Thirs za wszelką cenę starała się utrzymać świadomość, jednak informacje dochodziły do niej w coraz to wolniejszym tempie.

Podniosła się w momencie głosowania. Leniwie dotknęła odpowiedniej części ekranu, zamontowanego na jej balkonie i ponownie opadła na swoje miejsce. Nagle usłyszała niepokojące okrzyki zgromadzonych senatorów. Złapała obiema rękami za barierkę i delikatnie się wychyliła.

Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Terianczyk został zatrzymany przez stojących na straży żołnierzy z naelektryzowanymi włóczniami. W krótkiej chwili ujrzała jak jeden z klonów wylatuje z balkonu Fetha wyrzucony z ogromną siłą. W całym senacie zapanował zamęt. Krzyki setek gardeł wypełniły budynek. Thirs zobaczyła jak brutalny wysłannik królestwa rozprawia się z pozostałymi strażnikami a następnie podnosi, leżącą na ziemi włócznię. Metalowy przedmiot przeleciał przez całą salę obrad, wbijając się w jednego z senatorów. Moc uderzenia spowodowała, że broń przebiła go na wylot.

Zapanowała panika. Thirs rzuciła się do ucieczki. Dopadła drzwi i wyskoczyła na długi korytarz. Dookoła przebiegali senatorowie z różnych ras i z różnych układów. Wybrała najkrótszą drogę do schodów. Windy teraz były przeładowane i jazda nimi nie była najlepszym pomysłem.

Zeskakiwała po dwa stopnie. Zaraz po opuszczeniu sali obrad zdjęła eleganckie, białe szpilki i teraz zbiegała z obuwiem w ręce. Mimo takiego środka ostrożności i tak poślizgnęła się na jednym z pięter, wypadając na środek korytarza. W ostatnim momencie osłoniła głowę rękami, kiedy jakiś duży przedstawiciel nieznanej jej rasy o mało w nią nie kopną, pogrążony w szaleńczym biegu.

Szybko podniosła się na nogi. Spojrzała wzdłuż zakrzywiającego się korytarza. Jej oczom ukazał się makabryczny widok. Zobaczyła nikogo innego a samego Fetha Terrama i leżącą u jego stóp postać w brązowej szacie. Pisnęła przerażona, kiedy padawan poległego Jedi skoczył, z zapalonym mieczem świetlnym, na mężczyznę. Nie chciała patrzeć dalej. Puściła się biegiem w dół klatki schodowej.

Kiedy dopadła najbliższego wyjścia okazało się ono całkowicie zastawione przez spanikowany tłum. Wypuściła głośno powietrze i skierowała się w przeciwną stronę.

- Thirs? Jesteś? – usłyszała znajomy głos dobiegający z komunikatora.

- Sheeq! Tak, jestem. Gdzie ty?

- Latam śmigaczem wokół budynku senatu. Co tam się dzieje?

- Musisz mnie stąd zabrać! Będę na lądowisku od północnej strony!

Kiedy skończyła mówić opuściła rękę i pobiegła do umówionego miejsca spotkania. Okazało się, że korytarze były teraz zdecydowanie bardziej puste i nie musiała aż tak uważać na uciekających senatorów. Miała tylko nadzieję nie spotkać tego terianczyka.

Wybiegła na platformę zziajana. Z oddali zobaczyła machającego do niej twi’lekanina. Ostatkiem sił dopadła zaparkowanego śmigacza. Kiedy wsiadła, Sheeq złapał za stery a pojazd wzbił się w powietrze.

Zamieszanie dalej trwało. Thirs zobaczyła nadlatujące w stronę budynku kanonierki. Nagle jej wzrok przyciągnął inny widok. Na niewielkiej platformie lądowniczej rozpoznała maleńką postać zdradzieckiego Fetha, otoczoną przez paru Jedi. Przez chwilę obserwowała toczącą się walkę. W krótce wieżowiec zasłonił jej obraz a ostatnie co zobaczyła, to zielony błysk.

Opadła na siedzenie śmigacza.

- Co tam się do cholery wydarzyło? – spytał Sheeq.

- Mieszkanie. Zabierz mnie do mieszkania proszę. Wszystko ci opowiem tylko lećmy stąd.

Twi’lekanin postanowił nie zadawać więcej pytań. Złapał za stery latającego pojazdu i skierował ich w stronę odpowiedniej dzielnicy. 1)

 

*

 

- To co tu widzicie, to obraz elektrowni lub czegoś podobnego – powiedziała Asaro do zgromadzonych, wskazując ręką na wyświetlany hologram. Dookoła stołu zebrała się cała dawna drużyna Skorolle: Pike, Lightning, Lifted, Shad, Pi oraz nawet Q4-S4. Wszyscy ubrani byli w te same pancerze, którymi posługiwali się w swej pierwszej misji na Christophis. Oprócz klonów przy stole stał również Treeke, Etreetee oraz Uqviau Faliq. Valkiria wysłała swojego zastępcę, gdyż sama nie raczyła pojawić się na zebraniu.

- Plan jest następujący. Etreetee przeprowadzi nas przez Ziemię Labiryntu. Jak widzicie na mapie, licznymi tunelami da się podejść niemalże pod sam budynek. Nie wątpię, że jego terytorium będzie dobrze chronione, jednak samo przejście powinno być łatwe. Nie napotkamy droidów na Ziemi Labiryntu. Jest to zbyt duży obszar do pokrycia. Dodatkowo, żadna ze stron nie posiada mapy tegoż obszaru, pozwalającej na zaplanowanie skutecznej obrony.

- Pani generał, jak to możliwe? – spytał Shad. – Nie można zrobić skanu tego terenu? Nasze urządzenia są w stanie wykonać wystarczająco dobrą mapę tych szczelin.

- Niejeden próbował, ale bez skutku – uśmiechnęła się tajemniczo Asaro. – Nikt nie wie, dlaczego nie da się wykonać tych skanów, lecz ogólna teoria głosi o strażnikach chroniących świętej ziemi. – Jedi usłyszała jak klon prychnął pod nosem. Poniekąd podzielała jego zdanie. Coś jednak jej mówiło, że wymysły tubylców mogą być prawdziwe. Od kiedy znalazła się na tej planecie miewała dziwne sny oraz wizje przyszłości jak ta z droidem z rakietnicą podczas szturmu na Dolinę Kanori oraz ta z rozbitym przez Valkirię kubkiem.

- Kiedy będziemy po drugiej stronie – kontynuowała Jedi – waszym zadaniem – tu spojrzała po żołnierzach – będzie dostanie się do elektrowni. Dokładniej rzecz ujmując, zamieszkanie w elektrowni. – Wszyscy zgormadzeni spojrzeli na kobietę z wyrazem zaskoczenia. – Potrzebujemy kogoś w środku. Myślę o tym, aby Pi, Shad i Q4-S4 zostali w samym budynku. Reszta ma bezpiecznie wrócić. Zadaniem włamywaczy będzie dowiedzieć się, co knuje nasz przeciwnik. Mam nadzieję, że z serwerów elektrowni uda wam się wyciągnąć jak najwięcej informacji. Dodatkowo – przełączyła obraz na holostole – na planetę podczas naszej pierwszej bitwy dostał się konwój części do broni. Nie jest to sama broń. Wszystko wskazuje na to, że separatyści składają coś znacznie potężniejszego tu, na powierzchni Qish. Macie dowiedzieć się, co konstruuje nasz wróg.

Spojrzała po zgromadzonych. Wszyscy rozumieli cel ich misji. Czerwone słońce świeciło nisko nad horyzontem, zwiastując nadejście nocy. Temperatura powietrza obniżyła się a szalejące na niebie ptaki zniknęły. W miejscach gdzie długie cienie wysokich ścian doliny powodowały zaciemnienia. Świeciły już polowe lampy, tworząc białe oazy jasności.

- Wyruszamy jutro. Etreetee, weź wszystko, czego potrzebujesz, najlepiej tak, żeby zmieścić się do jednego worka. Wyśpij się, bo jutro będziesz nam bardzo potrzebna. Panie Faliq, mam nadzieję, że przekaże pan wszystko do generał Hmnan. Możecie się rozejść. Wszyscy mają być gotowi na jutro. Treeke, zostań jeszcze chwilę.

Kiedy pozostali obradujący opuścili wzniesienie, kobieta spojrzała padawanowi prosto w oczy. Brunet nie wiedział, co powiedzieć.

- Zostajesz tutaj i przejmujesz dowodzenie – powiedziała Asaro lekko zmęczonym głosem.

- Kiedy ja mogę się wam przydać!

- Po co nam dwóch Jedi do przejścia jakiejś Ziemi Labiryntu? – zadrwiła delikatnie szarowłosa. – Będziesz znacznie bardziej potrzebny tutaj. Ja nie będę mogła kontaktować się z wami cały czas. Z resztą, wszystko będzie dobrze. Tylko pamiętaj, żadnych głupich ruchów – powiedziała zagrażając chłopakowi palcem. Treeke uśmiechnął się ciepło.

Po krótkich pożegnaniach każde z nich udało się do swoich namiotów. Niebo rozbłysło tysiącem gwiazd.

 

*

 

- Sir, wiemy, co wydarzyło się przy Dolinie Janori – powiedział mechaniczny głos. Stojący prosto, krótko obcięty blondyn podniósł jedną brew. – Do układu wdarła się kanonierka.

- Jedna kanonierka?

- Eee, tak sir. Podejrzewamy, że skierowała się do doliny, aby dołączyć do reszty wojsk republiki.

Mężczyzna odesłał droida ruchem ręki. Kiedy ciężkie drzwi zamknęły się za maszyną, podszedł do okna. Na niebie panowała ciemność a okalająca miasto pustynia ziajała chłodem.

- Ach, co wy tam kombinujecie? – powiedział sam do siebie.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

1) Pierwsza część tekstu jest nawiązaniem do opowiadania "Wróg Republiki cz. 6" użytkownika Kapelusznik. Każdy kto chce poznać co wydarzyło się w senacie od nico innej strony, zapraszam do zobaczenia!

(つ ●ω●)つ

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    5
    I dziękuję bardzo
    Fajnie przedstawiłaś scenę z innej perspektywy
    Cieszy mnie też kontynuacja akcji
    Ciekawi mnie też dowódca separatystów
    Bdw - on może skontaktować się z Terramem
    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    A jeden błąd
    Nie - ze wszystkimi jednostkami
    A - ze wszystkimi JEŃCAMI
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    No ej XD. Też na "j"!
    Ad1. W sumie nwm po co mieliby się kontaktować? Jakiś pomysł?
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Pontàrú
    Wpadłem na pewien mroczny pomysł - który sprawi że Adam zdobędzie niezłą sławę - choćby jako krótkie gratulacje
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    Ano to ma sens. Zobaczymy

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania