Stary przyjaciel część 15. Star Wars

Trzech Jedi stało przy wejściu na jedną z lewitujących platform senatorskich. W dole trwało przemówienie jednego z przedstawicieli jakiejś małej planety. Dookoła kolumny na szczycie której znajdowała się ława Wielkiego Kanclerza Republiki krążyły trzy platformy z napędem repulsorowym różnych delegacji z odległych systemów. Małe, żółte droidy wisiały między obradującymi nagrywając zgromadzonych.

- Myślisz, że to dobry pomysł? – spytał czarnoskóry mężczyzna.

- Pomocy potrzebują. To pewne.

- Ten wspomniany statek, mógłby się przedrzeć? – odezwał się brodaty.

- Tajny oddział senatu pierwotnie miał służyć podobnym celom. Myślę, że nie jest to niewykonalne.

- Znając umiejętności klona lgh44-2 dotarcie na planetę nie będzie wielkim wyzwaniem – uśmiechnął się Obi-Wan.

- Pytaniem pozostaje, czy chcemy poświęcać ten sprzęt dla Qish?

- Mistrzu, z całym szacunkiem, nie sądzę aby było to marnowanie sprzętu. Asaro niejednokrotnie nas zaskakiwała…

- Owszem, ale zarówno w pozytywny jak i negatywny sposób – odparł Windu.

- Wesprzeć Qish musimy. Ewakuować naszych trzeba – dodał Yoda.

- Podejmiemy działania wtedy, gdy będzie to naprawdę konieczne – powiedział z lekkim naciskiem Mace. Rycerze popatrzyli na salę senatu.

- A teraz poprosimy o zabranie głosu senator planety Qish, panią Thirs Anusmi.

Jeden z przylegających do ściany budynku balkonów odłączył się i poszybował na środek, zawisając obok centralnej kolumny.

- Zgromadzeni tu obywatele Republiki – głos kobiety w białej sukni zagrzmiał w całej Sali. – Mój dom, planeta setek istot, została zaatakowana przez oddziały separatystów. Tysiące mieszkańców znajduje się obecnie pod ich jarzmem. Nie jesteśmy wystarczająco silni, aby sprzeciwić się potędze wroga. Otrzymaliśmy już pomoc od Republiki, lecz broniące Qish wojska poległy i zostały uwięzione. Proszę w imię mojego ludu oraz w imię uwięzionych istot o waszą pomoc. Z doniesień z Qish wiemy, że mieszkańcy traktowani są w sposób bestialski; kompletnie odcięci od jakichkolwiek informacji z zewnątrz, powoli tracący nadzieję w ludzi budujących Republikę. Nie pozwólmy, aby tuż za naszymi plecami dokonywały się mordy!

- Popieram panią senator. – Wszystkie oczy skierowały się na nowo podlatującą platformę. Słowa wypowiedział Hieronim Gonke, senator z planety znajdującej się w pobliżu Qish. Thirs rozmawiała z nim przed obradami i to jego poprosiła o asystę przy przekonaniu zebranych do pomocy mieszkańcom pustynnej planety. – Nazywam się Hieronim Gonke i jestem senatorem z planety Karo. Nasze światy znajdują się w bliskim sąsiedztwie i są dość mocno powiązane gospodarczo. Pragnę wyrazić obawę, iż atak na Qish może negatywnie odbić się i na nas. Separatyści mogą zechcieć zaatakować Karo zaraz po tym jak wykończą Qish. Na podobne zamiary wskazują również raporty. – Z platformy senatora wyświetlił się hologram z danymi. – Jak pokazują statystyki, Separatyści często uderzali na małe łatwe cele, jeden po drugim. To może oznaczać, że i nas zapragną zaatakować. W związku z tym popieram panią Anusmi i wyrażam przekonanie o konieczności wysłania wsparcia na Qish.

- Nonsens! – do gry wkroczyła kolejna platforma – Jestem senator Saharis z układu Christophis. Pragnę jedynie zaznaczyć, że zarówno Qish jak i Karo są planetami pozostawionymi na uboczu.

- Sugeruje pan, że naszym mieszkańcom nie należy się normalne traktowanie? Że mają żyć w wiecznym strachu i pod niekończącą się presją ze strony separatystów? – spytała dość ostro Thirs.

- Sugeruję jedynie, że istnieje wiele więcej światów potrzebujących natychmiastowej pomocy. Osobiście wielokrotnie prosiłem o rozwiązanie sprawy z Christophis. Pomimo wielu działań Republiki planeta nadal nie jest wolna od jednostek wroga. Ponadto pana dane, panie Gonke, są błędne. Są zmanipulowane specjalnie po to, by wywołać litość u tu zgromadzonych. To są prawdziwe dane! – kosmita wyświetlił swój hologram.

- To nie są dane bojowe a gospodarcze! – wypalił Hieronim.

- Dokładnie tak. Widać tu wyraźnie gdzie znajduje się Karo i Qish – ostentacyjnie przewinął listę w dół aż do momentu ukazania się obu planet. – Jak widać znaczenie taktyczne tych globów jest nikłe…

- Nie pozwólmy by dane gospodarcze decydowały o życiu tysięcy istnień! – powiedziała Thirs. – Jaką mamy pewność senatorze, że to pana dane nie są zmanipulowane? – dorzucił Hieronim.

- Moje dane są wyciągnięte prosto ze źródeł. Nie ma możliwości ich manipulacji…

- Sprzeciw! – czyjś głos krzyknął z góry. Na salę wleciały kolejne dwie platformy. – Jestem senator Ofra z Justii i od razu chciałem zgłosić błąd rzeczowy. Nasza planeta znajduje się wyżej gospodarczo niż Herlingowie!

- Nie prawda! – krzyknął jakiś kobiecy głos. – Planeta Herling od zawsze stała nad Justią!

- Proszę o spokój! – na całej sali rozbrzmiał głos kanclerza Palpatine’a. – Pragnę przypomnieć, że to nie czas rozwiązywania sporów pomiędzy senatorem Ofrą a sanator Liret. Wzywam do powrotu na swoje miejsca!

Dwóch wspomnianych przedstawicieli fuknęło na siebie gniewnie, po czym skierowali swoje platformy na wyznaczone miejsca.

Thirs rzuciła błagalne spojrzenie w stronę Hieronima. Ten jednak patrzył w stronę sanatora Saharisa a z jego oczu sypały się iskry. Brunetka powoli zaczynała tracić wiarę w to, że senat ją wysłucha.

- Senator Anusmi, może pani kontynuować – zakończył kanclerz.

- Dziękuję. Jeszcze raz pragnę jedynie poprosić o wsparcie dla planety Qish. Sytuacja tu przedstawiona jest dramatyczna a mieszkańcy cierpią.

- Wile ludzi cierpi! – dodał senator z Christophis.

- Panie Saharis, proszę wrócić na swoje miejsce – nakazał Palpatine. Okrągła platforma oddaliła się od stojącej w centrum ławy.

- Proszę was. Moi luzie potrzebują pomocy. Oddawajcie głosy rozsądnie. – Po tym ostatnim zdaniu zapanowała cisza. Balkon Qish i Karo wróciły na swoje standardowe miejsca. Z góry wszystkiemu przyglądało się trzech Jedi. Stali razem w milczeniu obserwując przebieg głosowania.

Na sali zapanował lekki szum. Kiedy wszystko się uspokoiło ze swojego siedziska podniósł się Wielki Kanclerz.

- Znane są już wyniki głosowania – powiedział. – Trzydzieści procent senatorów wstrzymało się od głosu lub jest nie obecnych. Z pozostałych, siedemdziesiąt cztery procent odrzuciło prośbę pomocy planecie Qish. Zgodnie z wynikiem głosowania i z możliwością konkurencyjnego wyboru, wsparcie zostanie udzielone planecie Christophis w celu bezwzględnego zażegnania panującego nań konfliktu.

Thirs, stojąca do tej pory, opadła na fotel. Poczuła wewnętrzne uczucie porażki. Poczuła bezsilność. Niemoc w uratowaniu swojego domu oraz niemoc pomocy wobec przyjaciółki. Obok niej usiadł jej zastępca, senator Sheeq Quizet. Niebieskoskóry twi’lekanin objął ją ramieniem.

- Zrobiłaś co mogłaś – powiedział ciepło a jego głos dodawał otuchy. Brunetka popatrzyła na niego smutnym spojrzeniem. Nie był to pierwszy raz kiedy przegrała sprawę. Lecz każda przegrana sprawa boli zawsze tak samo. W duchu wzgardziła sobą, dlaczego musi być taka wrażliwa. Popatrzyła w stronę balkonu Sharisa. Czuła, że naprawdę zaczyna nienawidzić tego senatora.

Z oddali przyglądał się jej Obi-Wan Kenobi. Prawą ręką, jak to miał w zwyczaju, podrapał się po gęstej brodzie. Musiał przyznać, że przemowa młodej senatorki była niczego sobie, jednak jej umiejętności i doświadczenie były niewystarczające żeby poruszyć tłumem. Brakowało jej charyzmy.

- Co robimy w takim wypadku? – przerwał jego rozmyślania Windu.

- Pomoc wyślemy. Choć tyle dla Qish i dla Asaro możemy zrobić – zakończył mistrz Yoda.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Dobre, ale mało przekonujące:
    1. Słowa Yody: - Pomocy potrzebują. To pewne.
    Wydaje mi się że można poprawić jego wypowiedzi, bo lekko go nie przypominają
    2. Karo jest powiązane gospodarczo z Quish? Jak - wcześniej mówiłaś że jedna planeta jest bogata, a druga nie - dalej - że Karo to święta planeta pełna fanatyków - senator nie brzmi jak fanatyk, czy choćby jak wierny
    3. Odrzuciłaś propozycję portu kosmicznego i prywatnej floty? Osłabia to fabułę i dlaczego Karo nie została jeszcze zaatakowana - musisz zagłębić się bardziej w lorze - przykładowo - religia Karo jest pacyfistyczna i nie posiadają oni silnej floty wojennej, posiadając jednak bogactwa, a separatyści zajmują quish ponieważ chcą zabezpieczyć system od ewentualnych posiłków republiki i zaczynają od słabeusza - to samo wyjaśnienie by działało jeśli Karo byłoby silne militarnie - ponieważ przydałby im się przyczółek w systemie
    4. Argumenty słabe - szczególnie ze strony senatora Karo - mógł użyć argumentu obrony świętego świata, w którą religię może wierzyć wielu mieszkańców planet republiki, a z silną armią może zaproponować przerwanie naturalności i zapewnienie pełnego wsparcia dla republiki, zarówno w żołnierzy jak i część floty.
    zostawiam 4
    Pozdrawiam
  • Pontàrú 3 miesiące temu
    Muszę coś sprostować. Karo to nie ta planeta co znajduje się obok Qish. Obok Qish jest Qirinee - to Qirinee jest tym miejscem kultu. Jako że jej status jest neutralny (nie opowiada się ani po stronie separatystów ani republiki) nie zajmuje miejsca w senacie, więc nie było jej na obradach. Karo zaś to planeta z sąsiedniego układu - z innej, oddalonej ale sąsiedniej gwiazdy. Także tu taka lekka pomyłka. Wiem, że można się w tych nazwach pogubić XD.
    Do do samej zaś Qirinee czyli tej tajemniczej, nigdy nie zdobytej planety z dziwną religią, to mam taki koncept na nią. Oprócz miejsca kultu i wielu zelotów sama planeta posiada jedną z największych fabryk generatorów osłon. Co więcej sama jest otoczona barierą energetyczną zasilaną z kilku generatorów znajdujących się na jej powierzchni z których każdy jest w stanie samodzielnie pociągnąć działanie całości. Ponadto w dwóch punktach libracyjnych znajdują się dodatkowe generatory. Zajęcie planety jest po prostu nieopłacalne. Wiązało by się ono z dużymi stratami. Można próbować podstępem ale musiałby to być wieloetapowy projekt w którym na każdym z etapów coś mogłoby się wysypać. Chyba sam rozumiesz. Moim zamysłem było umieścić to trochę później w opowiadaniu po tym jak słusznie zwróciłeś mi uwagę, ale skoro się dopytujesz, to odpowiadam.
  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Pontàrú

    Ok - faktycznie się pomyliłem co do Karo - ale czytając co to napisałaś mam kolejne uwagi.

    Generatory osłon to trochę za mało
    Pamiętaj że Gwiazdy śmierci też miały - a za bardzo to nie pomogło
    Osłony blokują pociski, a nie bezpośrednie lądowanie
    Więc podaje dodatkowy koncept obok tej mega stoczni (którą nadal uznaję za najlepsze wyjaśnienie)
    https://warhammer40k.fandom.com/wiki/Fortress_World
    Świat Forteczny
    Wyobraź sobie planetę - Linię Maginota - gdzie nie ma Belgii czy Holandii by przejść dookoła
    Taki świat
    Miks świata Fortecznego ze świętym - pełny zelotów, regionalnej milicji pielgrzymów, prywatnej floty + do tego fabryki generatorów osłon.

    Czasem istotne jest złamanie skali - pokazanie ze są światy które same w sobie - są niepokonaną bronią
    Planety które mogłaby zniszczyć jedynie gwiazda śmierci - i to strzelając na pełnej mocy - bo te osłony

    Wydaję mi się że możesz zaszaleć. Ukaż świat równie zaludniony jak Curusant, ale pełen katedr i fortów. Niepokonaną bestię, której boi się każda armia i każda flota.

    A właśnie - obok tych generatorów to jeden problem - mówiłaś że to bogata planeta - więc skupia się ona najpewniej na przetwórstwie produktów - a samych surowców - w tym żywności dla pewnie milionów pielgrzymów - nie mają na miejscu - muszą importować z innych planet.
    Przydałaby się w takim przypadku działa o zasięgu orbitalnym - potężniejsze niż działo jonowe z Hoth z IV części. (Albo ta stocznia i flota)

    Raz jeszcze - nie bój się złamać skali - Qirinee ma grać istotną rolę w twej historii jeśli się nie mylę - spraw by ta jedna planeta rzucała naprawdę DUŻY CIEŃ.
    Nada to klimatu opowieći

    Ale zrobisz jak chcesz - tutaj tylko moje przemyślenia.

    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • Pontàrú 3 miesiące temu
    Muszę jeszcze powołać się na kanoniczny i według mnie najlepszy film z nowych Star Warsów czyli na Łotra1 bo tam bariera dookoła planety zatrzymywała statki a nie tylko pociski. Ponadto generatory osłon na fregatach separatystów lub inne pola widziane w Clone Warsach również nie przepuszczały zarówno pocisków jak i statków. Podwodne bazy gunganów na naboo też zbudowane były z osłon które nie przepuszczały statków czy wody do środka także tu jednak zostanę przy koncepcie nieprzepuszczalnej bariery
  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Pontàrú
    Ok...
    Artyleria by się przydała
    i flota
    Bo jeśli Quirene jest bogatą planetą - będziesz musiała wybrać jak się tam dostali - przemysł, datki, rolnictwo, handel, produkcja itd.
    W każdym przypadku czegoś zabraknie - no chyba że Quirene to jakaś faktyczna planet cud:
    gdzie masz ciężki przemysł do tworzenia osłon, świątynie i kaplice + odpowiednio rozwinięte rolnictwo by wykarmić miliardy mieszkańców
    Jeśli Quirene nie jest planetą "samowystarczalną" w pełnym tego słowa znaczeniu - będzie potrzebowała dostaw z innych planet - surowców, jedzenia, pielgrzymów itd.
    Za każdym razem coś
    Ale fakt - te pola siłowe z Łotra 1 dobry przykład - te ich STACJE - wejściowe - też genialne

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania