Poprzednie części: Wierszee <*> Trzy Wiersze?
Wiersze <*> Sens Cierpienia
–––//–––
znowu płaczesz cierpienie zranione
tyś wśród ludzi
a jakże samotne
ciebie każdy z chałupy przegania
sens twój pojąć
to wciąż dla nas problem
wiem że trudno gdy musisz tak życie
darem swoim
w smutek przemieniać
może twój stan ta prawda złagodzi
kiedy znikasz
to człowiek szczęście
bardziej docenia
*
część to prawdy
bo gdy nie mija ból potworny
myśli i ciała
gdy człowiek odnaleźć
się nie umie
to jak po ludzku wszystko przeżyć
sens twego istnienia
nam zrozumieć?
ᵈᵒᶰᵈᶤ
Komentarze (18)
"Zło nie ma dziś postaci grzyba atomowego, momentalnej i ostatecznej zagłady, ale formę niezliczonych, codziennych utrapień, lęków i cierpień, które trzymają nas w żelaznej, kolącej obroży nieszczęścia".
R. Kapuściński
Dekaos Dondi, podjąłeś trudny temat. Filozoficzny. Pozdrawiam :)
Dorotko brzózko→Dzięki→Ciekawy cytat zamieściłaś. Coś w tym jest.
Widocznie w jakimś sensie, wszystko ma swoje miejsce. Nie zawsze zrozumiałe.Pozdrawiam:)
Obrona cierpienia poprzez jego personalizację, czującą brak akceptacji, no smutek pana, pani Cierpienia.
ciężki temat. Próby uzasadnienia. Fakt, bez cierpienia spłaszczone byłoby odczuwanie szczęścia.
Są ludzie z neurologiczną 'wadą' - braku odczuwania fizycznego bólu. To wbrew pozorom wielki problem, brak sygnałów o chorobie.
Czy nie odczuwają bólu psychicznego? Z tego co wiem - odczuwają. Kwestia wzorców kulturowych chociaż osadzonych na podłożu biologicznym.
Ewolucja biologiczna to cierpienie, życie to cierpienie.
Nie można uciec, co najwyżej zhardzieć, psychicznie zobojętnić się i poszukać szczęścia w niszczeniu innych. Zawsze jednak znajdzie się ktoś bardziej nieczuły i cała taktyka psu na budę.
Problem w wierszu na tysiące esejów, DeDusiu. Brawa za odwagę. Pozdrawiam.
Wrotyś Dzięki→Masz racje. Brak bólu, byłby dopiero niebezpieczny. Może mniej bolesny. Ale to tylko złudzenie.
Fakt→Ból psychiczny jest jeszcze bardziej skomplikowany. Od swoich myśli człek nie ucieknie. Może jedynie stłumić na ''chwilę'' Pozdrawiam:)
Trudny temat. Każdy to musi po swojemu. Przyjąć po ludzku niechciane.
JamCiówn→Słusznie rzekłaś. Tu nie ma ustalonych reguł. Każdy jest inny. Pozdrawiam:)
No nie wiem. Jak dla mnie to trochę mało treści, a dużo zapychaczy. Wybacz tę wprost opinię, ale mi się to niezbyt podoba. Sam również popełniam od czasu do czasu teksty, w których tylko kilka linijek niesie cos nowatorskiego i bronię ich jak kulturysta zdrowego trybu życia, więc rozumiem ;)
Tak więc zrobiłbym z tego połowę. Wybacz szczerość.
Pozdrawiam.
Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że nie podobało mi się to, bo nie zawarłeś tu tego, co ja uważam za sens cierpienia. Widzisz, jaki ze mnie egotyk i narcyz, że moje jest mojsze niż Twojsze ;)
Pozdrawiam.
Antoni Grycuk →Dzięki. To tylko zarys problemu. Też mam swój sens jakiś. Ale zachowam dla siebie
Chciałem cierpienie przedstawić →jako osobę. Dlatego zapełniacze.Pozdrawiam:)
To mnie do myślenia pobudziłeś. Ale bywa, że nadmiar i wszędobylskość cierpienia sprawia, że gdy pozorniee mija, to dalej jakby jest i nie mija, więc jak już siądzie na człeku, to siedzi i siedzi, maski tylko zmienia a udaje że go niema.
I w sumie
nie żal mi cierpiącego cierpieniq
Jagodolasie→Dzięki→No tak to jest z tym cierpieniem. To jeszcze zależy od człowieka. Jego psychiki itp.
Pozdrawiam:)
Cierpienie nie ma sensu, jest jedynie przykrym dodatkiem do życia, chociaż ktoś powiedział, że ''jakby zawsze było dobrze, to też byłoby źle'', dlatego tak się przeplata radość życia z cierpieniem, być może dla urozmaicenia.
Za dużo zapychaczy, bez nich wiersz by zyskał.
Pozdrawiam serdecznie.
Betti→Dzięki. No właśnie. Gdyby cały czas tylko szczęście, to różnie by to było. Pozdrawiam:)
Trudno zaakceptować cierpienie, bo jak je polubić? Jest tym, czego nikt nie chce.
TseCylko→Dzięki. No trudno. Ale czasami trzeba, by nie zwariować. Pozdrawiam:)
Cierpienie uszlachetnia i ma wiele twarzy. Spotkałam się w życiu z ludźmi którzy w obliczu cierpienia byli radośni. Chyba można się przyzwyczaić do cierpienia. Coś w tym jest, że stawiasz go na równi w istotach żywych, uczłowieczasz cierpienie... bo jak wbija się w nasze życie i mieszka z nami?
Pozdrawaim
Pasjo→Dzięki. Faktycznie. Ma wiele twarzy i może człowieka wzmocnić, gdy nadejdzie jeszcze większe.
No właśnie. Chciałem jako ''osobę'', która z nami jest. Pozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania