Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Pamięć Pustkowia - rozdział 19

Przed karczmą znajdowało się sporo ludzi. Podróżni przystawali tu odpocząć po drodze, napić się chłodnego piwa, zjeść coś i przy okazji zebrać informacje ze świata.

 

Na dużym tarasie stała grupa zbrojonych. Kilkoro z nich zagwizdało w kierunku Catriony i wymieniło wulgarne i bardzo ich zdaniem zabawne uwagi na jej temat. Dziewczyna już zbierała się, żeby zripostować, gdy poczuła na ramieniu dłoń Nero. Odwróciła się, posyłając mu zdziwione spojrzenie.

 

– Zostaw, idź dalej – rzucił krótko.

 

Emocje płynące od mężczyzn napełniały go obrzydzeniem. Może nie wyglądali zbyt podejrzanie, ale była to banda naprawdę morderczych zbirów. Nie były im potrzebne kłopoty z takimi ludźmi.

 

Catriona otwierała właśnie oburzona usta, żeby powiedzieć, co myśli na temat wtrącania się w jej sprawy, kiedy z karczmy wyszedł wysoki, przystojny mężczyzna. Czarny strój, elegancki i dobrej jakości, podkreślał jego jasną cerę i niesamowicie niebieskie oczy. Ich wzrok skrzyżował się na moment, powodując, że dziewczyna cofnęła się o krok. W jego spojrzeniu było tyle nienawiści, że poczuła przeszywający ją lęk. Lekkie drżenie mocy uświadomiło jej, że nieznajomy musiał być magiem, choć jednocześnie wyczuwała w nim coś dziwnie obcego. Na jego widok zbrojni umilkli i pospiesznie zebrali się do drogi.

 

Drużyna łowców weszła w międzyczasie do środka i nawet udało im się znaleźć jakiś pusty stół. Co prawda stały na nim brudne naczynia, a blat był lepki od piwa, ale na ich widok podeszła pospiesznie kelnerka i zaczęła go sprzątać.

 

– Znałeś ich? – zapytała zaciekawiona Catriona, siadając obok Nero.

 

Ten pokręcił tylko głową.

 

– Więc dlaczego się wtrąciłeś? – zapytała zezłoszczona.

 

– To źli ludzie, mordercy, nie warto – rzucił półsłówkami, śledząc spojrzeniem ludzi znajdujących się na sali.

 

– Skąd mogłeś wiedzieć, skoro ich nie znasz?! – fuknęła.

 

Chłopak odwrócił głowę i popatrzył na nią przez chwilę.

 

– Po prostu wiem. Też mogłabyś to wyczuć, gdybyś się skupiła... Być może – powiedział i odwrócił się znowu w kierunku sali.

 

Po chwili podeszła do nich ładna dziewczyna, kołysząc zachęcająco szerokimi biodrami i uśmiechając się do Rogera.

 

– Witaj, słodziutki, dawno cię nie było – przywitała się, przesuwając mu uwodzicielsko palcem wzdłuż brody.

 

Catriona aż fuknęła z oburzenia.

 

Czy ten człowiek ma wszędzie kochanki? Ciekawe, co by na to powiedziała ciocia! – pomyślała zbulwersowana czarodziejka.

 

Roger uśmiechnął się szeroko.

 

– Postaram się wynagrodzić ci to rozstanie – zaświergotał trochę sztucznym tonem. – Przynieś no tylko coś do jedzenia dla moich towarzyszy. Niestety, nie mamy dużo czasu, gołąbeczko.

 

Po chwili pojawiły się na stole parujące miski z kaszą i gulaszem.

 

Nero obserwował zaciekawiony dowódcę, oddalającego się razem z kelnerką. Przykuło jego uwagę, że pomimo zachowania mającego wskazywać coś innego, tę dwójkę nie łączyło żadne namiętne uczucie. Sprawiali raczej wrażenie ludzi współpracujących ze sobą na płaszczyźnie zawodowej.

 

Po chwili wzruszył ramionami i zabrał się do jedzenia, starając się ignorować oburzoną dziewczynę, siedzącą obok niego.

 

Nagle poczuł coś niepokojącego z głębi sali. Podniósł głowę i spostrzegł, jak jakiś niepozorny osobnik, emanujący wyraźnie wrogą aurą, wymknął się chwilę po dowódcy. Mężczyzna był średniego wzrostu, szczupły i żylasty. Jego cera była trochę ciemniejsza, ale nie na tyle, żeby zwracać na siebie uwagę. Nero rozejrzał się jeszcze dookoła i, nie widząc więcej nic podejrzanego, podniósł od stołu i ruszył za mężczyzną. Po wyjściu z karczmy zobaczył go, znikającego za rogiem budynku. Ruszył pospiesznie w tamtą stronę i po chwili znalazł się na tyłach karczmy. Było tu zupełnie pusto. Pracownicy uwijali się w środku budynku, a goście nie mieli powodu, żeby kręcić się w tym miejscu.

 

Nero poczuł niepokój. Nie widział nigdzie śledzonej przez siebie osoby, chociaż wyczuwał jej emocje gdzieś w pobliżu. Nagle, kątem oka, zobaczył jakiś ruch i odskoczył na bok, unikając pchnięcia długim, zakrzywionym nożem. Błyskawicznie dobył swój sztylet i przyjął pozycję do ataku. Napastnikiem okazał się śledzony przez niego mężczyzna, w którym zaszła niepokojąca zmiana. Całe jego oczy, łącznie z białkami, stały się czarne, a ruchy były nienaturalnie szybkie i zwinne. Nero nie spotkał nigdy wcześniej po tej stronie zasłony kogoś, kto dorównywałby mu umiejętnościami.

 

Mężczyzna zaatakował ponownie. Wymienili kilka szybkich ciosów, oboje zdziwieni poziomem przeciwnika. Doskakiwali do siebie i atakowali z szybkością, za którą zwykły człowiek nie byłby w stanie nadążyć. Czarnooki ciął nocnego wędrowca przez twarz, a ten odgiął się rozpaczliwie w tył, czując ostrze przecinające policzek. W oczach przeciwnika pojawił się błysk satysfakcji. Nero wykorzystał pęd, skręcił ciało w bok, oparł się na ręce i kopnął mocno w kolano mężczyzny. Atakujący stęknął ciężko i przeniósł ciężar na drugą nogę. Przez chwilę krążyli wokół siebie, obserwując się uważnie. Nocny wędrowiec przypuścił atak w kierunku brzucha przeciwnika. Czarnooki uniknął ciosu w ostatnim momencie i odpowiedział tym samym. Nero odskoczył, zmieniając jednocześnie chwyt na rękojeści noża. Zaatakował w kierunku szyi mężczyzny, zmuszając go do cofnięcia. Kopnięta noga wyraźnie mu dokuczała i wybijała z rytmu. Tyle wystarczyło nocnemu wędrowcowi, żeby ciąć mężczyznę w poprzek klatki piersiowej. Zadając cios, poczuł jednocześnie ból w przeciętym przedramieniu. Przeciwnik nie pozostał mu dłużny. Odskoczyli od siebie jednocześnie, ciężko dysząc. Z rany na piersi mężczyzny obficie ciekła krew, ale nadal był w pełni skupiony i bardzo niebezpieczny.

 

W tym czasie z budynku wyszedł Roger i z przerażeniem obserwował walkę. Fakt, że Nero walczy z zabójcą Istengardu oznaczał, że obcy wywiad rozpracowuje siatkę Azgarra na jego własnym terenie. Ktoś zdradził i zabójca zapewne obserwował karczmarkę. W królestwie musiało dziać się gorzej, niż myślał. Król zaczynał tracić kontrolę już od pewnego czasu, a teraz mógł jeszcze zostać odcięty od źródeł informacji. Roger wpatrywał się w walkę jak urzeczony. Wszystko działo się zbyt szybko, żeby mógł jakoś pomóc. Zabójcy z Istengardu byli szkoleni od dziecka, a ich sprawność była wspomagana przez kastę alchemików. Byli uważani za niezwyciężonych, a jednak Nero radził sobie bardzo dobrze i zaczynał zdobywać przewagę.

 

Szkoda, że Zodan tego nie widzi – przemknęło mu przez myśl.

 

Nagle jeden z ataków nocnego wędrowca dosięgnął celu i mężczyzna z charkotem przewrócił się na ziemię. Zaciskał kurczowo dłonie na gardle, a spomiędzy jego palców lała się krew. W jego szeroko otwartych oczach widać było przerażenie.

 

Nero stanął nad nim zmęczony. Popatrzył w kierunku Rogera. Z budynku wyszła właśnie znajoma dowódcy.

 

– Obserwował was i śledził, gdy wychodziliście. Nie spodobał mi się, więc ruszyłem za nim. Zaatakował mnie – wyjaśnił nocny wędrowiec. – Miałem nadzieję, że nie będę musiał go zabijać, ale okazał się zbyt dobry i nie potrafiłem inaczej.

 

– Dziękuję – powiedział Roger. – Mieliśmy szczęście, że go zauważyłeś. To wyszkolony zabójca, nie miałbym z nim szans.

 

– Musimy szybko ukryć zwłoki, zanim ktoś zauważy. Nie chcę niepotrzebnego zamieszania – powiedziała trzeźwo kobieta. Nero był trochę zdziwiony jej opanowaniem.

 

W dwójkę zaciągnęli zwłoki w kierunku lasu i ukryli w krzakach. Kobieta w tym czasie zasypywała piachem plamy krwi. Dowódca podszedł do znajomej i wymienili szeptem kilka słów. Na koniec uścisnęli sobie ręce i karczmarka pospiesznie odeszła.

 

– Musimy się zbierać. Nie wiem, czy człowiek, który cię zaatakował, działał sam – powiedział dowódca.

 

Nero pokiwał głową. Wiedział, że nie dałby rady pokonać dwóch takich napastników na raz.

 

– Jesteś cały? – zainteresował się poniewczasie Roger.

 

Nero spojrzał na przedramię, rana była dość powierzchowna, ale uciążliwa.

 

– Mogę jechać, to nic poważnego – powiedział.

 

– Zetrzyj tylko krew z twarzy, żeby nie przyciągać uwagi. Skończymy jeść i ruszamy – zadecydował dowódca, kierując się do wejścia do karczmy.

 

Nero zarzucił kaptur na głowę i udał się do poidła dla koni, gdzie doprowadził się szybko do porządku.

 

Catriona dawno już skończyła posiłek, kiedy dowódca w końcu wrócił. Sprawiał wrażenie zdenerwowanego. Karczmarki nigdzie nie było widać. Roger wymienił kilka cichych uwag z Wilardem, który podniósł się i ruszył do baru. Po chwili wrócił też Nero, z kapturem płaszcza wciągniętym na głowę. Usiadł, trzymając lewą rękę na kolanach i pospiesznie skończył posiłek.

 

– Zbieramy się – powiedział dowódca.

 

– Romans nie wypalił? – zapytała złośliwie dziewczyna.

 

– Nie za bardzo, musimy znikać – odpowiedział Roger bez uśmiechu.

 

Łowcy bez zbędnych pytań wyszli z karczmy i poszli po konie.

 

Catriona czuła się zagubiona. Wyczuwała napiętą atmosferę, ale nikt nic nie mówił i nie zadawał pytań.

 

Nero jechał tym razem obok dowódcy, ciągle nie zdejmując kaptura. Badał uważnie okolicę, starając się wyczuć potencjalne niebezpieczeństwo.

 

Czarodziejka wpatrywała się zaniepokojona w parę na przedzie. Zastanawiała się, co takiego zaszło w karczmie, że zmywali się jak niepyszni. W pewnym momencie dziewczyna zauważyła krew ściekającą po palcach chłopaka.

 

Mam nadzieję, że nie zabili tej biednej dziewczyny – pomyślała przerażona.

 

Jakby słysząc jej słowa, Nero odwrócił głowę i spojrzał jej prosto w oczy. W tej chwili powiał silniejszy wiatr, zdzierając mu kaptur z głowy. Catriona zadrżała, widząc jego beznamiętne, szare oczy i krew na policzku.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • wolfie miesiąc temu
    W tym rozdziale muszę czepić się dwóch rzeczy. "W tym czasie z budynku wyszedł Roger i z przerażeniem obserwował walkę." - dla mnie to jest nielogicznie, może lepsze zamiast tego byłoby: "W tym czasie z budynku wyszedł Roger i z przerażeniem zauważył toczącą się walkę".
    "– Musimy szybko ukryć zwłoki, zanim ktoś zauważy. Nie chcę niepotrzebnego zamieszania – powiedziała trzeźwo kobieta" - nie ma wytłumaczenia, jakim cudem karczmarka znalazła się obok Nero i Rogera.
    Tyle, jeśli chodzi o moje czepialstwo. Cieszę się, że cały czas dostarczasz emocji czytelnikowi :)
  • OsMiornicaDave miesiąc temu
    Dzięki, pomyślę nad tym 😘
  • Zapraszamy do wzięcia udziału w Bitwie na Prozę
    Dwa tematy i ogromny wachlarz twórczej wyobraźni.
    Można umieścić dwa tematy w jednym opowiadaniu lub pisać na jeden.
    # DWA POZIOMY SUMIENIA
    # W SUMIE NIE
    Czas do 28 stycznia 2021, godzina 23:59.
    Liczymy na Ciebie!!!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania