Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Pamięć Pustkowia - rozdział 28

Tesseitha była bardzo zmęczona i sfrustrowana. Od kilku godzin próbowała różnych metod wyleczenia rannego maga. Spróbowała czarów na toksyny i zakażenia, na przyspieszenie gojenia, próbowała łączyć magię z ziołami. Posunęła się nawet do rozrysowania na podłodze pentagramu. Umieściła w nim rannego i spróbowała inkantacji na wygnanie złego ducha. Na koniec czuła się jak idiotka.

 

Za oknem zaczynało już szarzeć, a ona nawet nie zdążyła poszukać jeszcze niczego na temat spontanicznych emanacji.

 

Westchnęła ciężko, siadając na podłodze pod ścianą. Pozwoliła sobie przymknąć na chwilę oczy i nawet nie zauważyła, kiedy zasnęła. Obudził ją dopiero odgłos rąbanego drewna.

 

Wstała z podłogi, czując się zmęczona i połamana.

 

W ten sposób do niczego nie dojdę – pomyślała, podchodząc do nieprzytomnego czarodzieja i sprawiając jego stan. Znamię znowu nieznacznie się powiększyło. – Chyba czas poszukać pomocy.

 

Nie lubiła odnosić porażek. Normalnie nie poddałaby się tak szybko, ale czas działał na jej niekorzyść.

 

Kiedy ranny umrze, nie znajdą już sposobu na leczenia ran zadanych przez upiora, a w najbliższym czasie może ich być coraz więcej.

 

Postanowiła skontaktować się z Akademią Magii, jak tylko doprowadzi się do porządku.

 

Stanęła na chwilę w oknie, wdychając świeże poranne powietrze i zbierając myśli.

 

Ciekawe, jak postępuje zebranie rady – pomyślała.

 

Większość magów garnęła się do władzy i żyła polityką. Stary król starał się trzymać ich na dystans, ale młody książę otwarcie ich ignorował. Uważała to za poważny błąd. Gildia Magów była siłą, której nie powinno się ignorować. Póki mieli choćby pozory wpływu na politykę państwa, siedzieli cicho i uprawiali swoje gierki. Byli tak podzieleni, że nie stwarzali realnego zagrożenia dla korony. Teraz jednak mogli znaleźć powód, dla którego warto się było zjednoczyć.

 

Tesseitha nie zamierzała brać w tym udział, ale była też daleka od tego, żeby ich potępiać. Za dobrze pamiętała, jak upojne potrafi być poczucie władzy. A że za władzą idzie odpowiedzialność, nikt nie chciał pamiętać. Ona też kiedyś nie pamiętała.

 

Westchnęła ciężko i ruszyła do łaźni. Czasami czuła się naprawdę staro. Dlatego tak bardzo lubiła mieć przy sobie Catrionę i Rogera. Byli jak powiew świeżego wiatru w dusznym pomieszczeniu.

 

Czarodzieje nie powinni żyć tak długo – pomyślała ze smutkiem. – Rzadko który z nas odnajduje mądrość w starości. Większość odnajduje tylko nudę i coraz bardziej wyrafinowane sposoby jej zaspokojenia.

 

Po chwili wykąpana i przebrana była gotowa na skontaktowanie się z akademią. Wykorzystała w tym celu kryształ komunikacyjny.

 

Kryształy były bardzo rzadkie i drogie, więc każdy chcący się liczyć czarodziej musiał go posiadać. Umożliwiał on stanie się częścią elity, która podejmowała najważniejsze decyzje i zawsze była na bieżąco z sytuacją w królestwie.

 

Połączenie odebrała asystentka Jamora, maga prowadzącego lecznicę akademicką. Przyjęła bez zdziwienia informacje dotyczące nietypowego stanu rannego. Widocznie mieli już do czynienia z podobnymi przypadkami. Tesa streściła krótko jakich form leczenia próbowała dotychczas i dostała zapewnienie, że zostanie do niej przysłany ktoś do przetransportowania rannego.

 

Po skończonej rozmowie przeszła do biblioteki. Przetarła zmęczone oczy, próbując skupić się na tytułach ksiąg, gromadzonych przez nią latami. Niestety, tak jak się tego spodziewała, nie znalazła tam niczego przydatnego w sprawie dziewczynki z Vigo.

 

Tesseitha nie pałała entuzjazmem do alternatywnego rozwiązania. Najszybszym i najskuteczniejszym sposobem na dowiedzenie się czegoś na ten temat było skontaktowanie się ze specjalistą w tej dziedzinie. Przychodziła jej do głowy tylko jedna osoba.

 

Divor otworzył na akademii katedrę magii teoretycznej. Głosił mało realistyczne teorie, jakoby magia była czystą energią, a czarodziej to człowiek obdarzony umiejętnością nadania tej energii struktury bardziej zorganizowanej. Uważał, że wszystko, co nas otacza, to właśnie taka zorganizowana forma energii. Idąc krok dalej, wyciągnął wniosek, że możliwości magii są nieograniczone.

 

Próbował udowodnić, że ograniczenia, które istnieją to wyobraźnia oraz wola czarodzieja. Według niego nieistotne były zaklęcia, czy inne formy kanalizowania magii. Burzyło to całą ideę istnienia Akademii Magii i przysparzało mu wielu wrogów. Jednak czarę goryczy przelało jego słynne wystąpienie na Pierwszym Międzynarodowym Kongresie Magicznym i zaprezentowanie skandalicznie niehumanitarnych badań z udziałem dzikich magów, złapanych przez łowców Zakonu.

 

Początek jego wystąpienie przeszło do niechlubnej historii magii.

 

„Co ogranicza człowieka w uzyskaniu maksimum swoich możliwości? Wiara i nadzieja! Wystarczy zabrać mu te dwie rzeczy, aby dokonał rzeczy niemożliwych!"

 

Przerosło to możliwości percepcyjne pozostałych delegacji i Divor został usunięty z Akademii. Szalony naukowiec nie przejął się za bardzo porażką. Rozpoczął za to podróż po różnych krajach, badając wszystkie możliwe zagadnienia dotyczące magii. Z biegiem lat jego badania i umiejętności zaczęły coraz bardziej niepokoić różne środowiska magiczne. Mógł się pochwalić, że jako jedyny był w stanie zjednoczyć czarodziei z różnych królestw, którzy podjęli wspólną decyzję o jego uwięzieniu.

 

W praktyce każdy po cichu interesował się wynikiem jego prac, ale wszyscy bali się utraty kontroli. Ostatecznie miejsce osadzenia Divora przypominało bardziej laboratorium badawcze niż więzienie. Prawda o jego istnieniu oraz wyniki jego badań zostały ukryte i dostęp do niej mieli tylko nieliczni.

 

Tesseitha dowiedziała się o tym wszystkim dzięki miejscu w Radzie Gildii. Uważała, że ta wiedza to najcenniejsze, co uzyskała dzięki temu stanowisku. Mimo wszystko rzadko kontaktowała się z szalonym czarodziejem, ponieważ przypominało jej to konszachty z diabłem.

 

Co prawda staruszek sprawiał przemiłe wrażenie, jednak pozbawiony był jakichkolwiek norm moralnych. Tesseitha podchodziła do niego z dużym dystansem. Pamiętała go jeszcze ze swoich młodych lat, z okresu studiów w akademii. Utkwił jej w pamięci jako osoba o niesamowitych umiejętnościach manipulacyjnych, totalnie nieliczącą się z potrzebami i uczuciami innych, ignorująca jakiekolwiek autorytety przy zupełnym braku poczucia odpowiedzialności i strachu, z przekonaniem o własnej doskonałości i częstymi atakami agresji. Do tego posiadał ogromną łatwość usprawiedliwiania swoich poczynań. Jako studentka nie wiedziała, dlaczego Divor nagle zniknął. Właściwie to nikt z nich tego nie wiedział, ale każdy odetchnął z ulgą.

 

Jednego nie mogła mu odmówić. Divor był niesamowicie inteligentny. Szczerze mówiąc, jego umysł funkcjonował w sposób, który był niezrozumiały dla większości magów. Wymyślał i potwierdzał teorie, których profesorowie akademii nie potrafili zrozumieć nawet w założeniu.

 

Tesseitha obracała przez chwilę kryształ komunikacyjny, zbierając siły na nawiązanie połączenia. W końcu przemogła się i przelała energię w kryształ. Wywołała obraz starego maga. Kryształ zmętniał i po chwili ukształtował się w widok zagraconej pracowni. Przy stole stał poplamiony atramentem staruszek, mamrocząc coś do siebie i pospiesznie zapisując to na pergaminie. Nagle zamarł i spojrzał zaskoczony w bok. Jego postać powiększyła się, aż widoczna stała się tylko jego twarz.

 

– Tesseitha, cóż za urocza niespodzianka. Już dawno cię nie widziałem – wykrzyknął, uśmiechając się promiennie.

 

– Witaj, mój drogi. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? – zapytała czarodziejka.

 

– Ależ skąd. Jak wiesz, czasu mam pod dostatkiem. Powiedz lepiej, co spowodowało, że kontaktujesz się z takim zapomnianym starcem jak ja? – Divor przeszedł od razu do rzeczy, zaciekawiony.

 

Tesa zastanowiła się, co może mu powiedzieć. W końcu zdecydowała się wyjawić wszystko, oprócz udziału nocnego wędrowca.

 

Stary mag słuchał w skupieniu, nie przerywając. Gdy skończyła, siedział przez chwilę, zastanawiając się.

 

– To bardzo ciekawe – powiedział w końcu. – Szkoda, że dziewczynka zginęła. Przy tak silnej emanacji mogłaby zostać potężnym magiem.

 

– Nie przypominam sobie, żeby jakaś emanacja wywołała aż takie zniszczenia – westchnęła czarodziejka.

 

– U nas nie, ale słyszałem, że pierwsza emanacja nadwornego maga Istengardu wywołała niemałe zniszczenia. Ponoć był synem portowej dziwki i jego magia przebudziła się w wieku trzech lat. Słyszałem, że zmiótł z powierzchni ziemi cały burdel i część portu. Potem historia robi się jakaś dziwna, bo dzieciak zniknął i odnalazł się tydzień później na progu Wieży Magów. Swego czasu trochę się tym interesowałem. Ktoś ponoć widział, że przyprowadziła go jakaś starucha. Jednak nikt się wtedy nie przejął przypadkowym dzieckiem. Sam Sinas ponoć nic nie pamięta z tamtych czasów, albo nie chce opowiadać. Czasami mnie tutaj odwiedza, ale to bardzo skryty człowiek – paplał staruszek.

 

Divor nigdy nie przejmował się polityką i miał znajomości we wszystkich królestwach na kontynencie. Tesę mocno zaskoczyła za to informacja, że nadworny mag króla Hedriona odwiedza więźnia. Jeśli prowadzą wspólnie jakieś badania, nic dobrego nie mogło z tego wyniknąć. Przynajmniej dla Trovi. Zaczęła się zastanawiać, czy dobrze zrobiła, pytając go o zdanie. Dla starego maga liczyła się tylko zagadka i w ogóle się nie przejmował, komu o niej opowiadał. Z drugiej strony, jeśli ktokolwiek mógłby jej pomóc, to właśnie on.

 

– Ale wracając do tematu, znasz zapewne moje badania nad naturą magii? Magia jest energią, która przynależy do każdej żywej istoty. Częścią tej teorii jest twierdzenie, że to nie świat kreuje życie, ale odwrotnie – to życie buduje świat. Jedyne, co nas ogranicza, to wiara i wyobrażenia. Nasz świat jest stabilny i trudny do zmiany dlatego, że wszystkie żyjące w nim istoty wierzą, że taki właśnie jest. Inaczej wygląda sytuacja na Pustkowiu. – Staruszek spojrzał uważnie na Tesseithę.

 

Czarodziejka musiała się mocno koncentrować po nieprzespanej nocy, żeby nie umknęły jej wszystkie implikacje przytaczanej teorii.

 

Dała staruszkowi znak, że może kontynuować.

 

– Pustkowie jest miejscem pomiędzy, otacza wieloświaty. Jest to jałowa przestrzeń, w której z rzadka występują skupiska stałej materii. Jest królestwem myśli, pamięci i psychicznej energii. Jest miejscem, gdzie wszystko jest możliwe. Istniejąca tam rzeczywistość jest tym, czym jest, w zależności od obserwatora. Na Pustkowiu wszystko staje się możliwe, nawet tworzenie nowych światów – warunkiem jest silna moc intencji i pragnienia. Niektórzy wierzą, że dusze zmarłych przechodzą tamtędy do zaświatów – wyjaśnił Divor.

 

– Chcesz powiedzieć, że dusza dziewczynki w jakiś sposób tam utknęła? – zapytała Tesseitha.

 

– Cierpienie ciała może poluzować jego powiązanie pomiędzy duchem a ciałem fizycznym. Możemy przyjąć roboczą teorię, że cierpienie, jakiego doświadczyła dziewczynka, spowodowało takie właśnie oddzielenie. Energia, która została wyzwolona w trakcie emanacji, zniszczyła jej fizyczne ciało i wytworzyła materialne miejsce na Pustkowiu, wiążąc tam jej ducha. Być może ciężar materialnego istnienia jest tak wielki, że dąży on do połączenia się ze światem fizycznym. Aby tego dokonać, musi przedrzeć się przez zasłonę – odpowiedział mag z ekscytacją w głosie.

 

– Wiesz, co może nam grozić, kiedy zasłona zostanie rozerwana? – spytała Tesseitha.

 

– Nie wiem, nie było takiego precedensu. Być może nic się nie stanie i zasłona sama się zamknie, a być może nasz świat i Pustkowie zachowają się jak naczynia połączone. Nasz świat utraci swoją stabilność, a Pustkowie zyska więcej elementów materialnych. To naprawdę fascynujące. Szkoda, że nie mogę tego obserwować na własne oczy. – Divor przybrał rozmarzony wyraz twarzy.

 

Tesa z trudem powstrzymała się od komentarza.

 

– W jaki sposób możemy temu zapobiec? – zapytała zamiast tego.

 

– Och, to bardzo proste. Musicie odesłać duszę dziewczynki w zaświaty.

 

Proste jak cholera – pomyślała czarodziejka.

 

– W jaki sposób można tego dokonać? – drążyła.

 

Divor roześmiał się radośnie.

 

– Zapominasz, że jestem specjalistą od magii teoretycznej. Z praktyką sami musicie sobie poradzić. Będę z utęsknieniem czekał na wieści od ciebie. – Stary mag pomachał radośnie i przerwał połączenie.

 

Tesa rozparła się z westchnieniem na fotelu, czując nadchodzący ból głowy.

Następne częściPamięć Pustkowia - rozdział 29

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Vespera tydzień temu
    Ten Divor niezła postać, mag szalony naukowiec :) Wyczuwam w tym fragmencie jakieś inspiracje Opowieściami z meekhańskiego pogranicza (Pustkowie jest miejscem podobnym do Mroku, tamtędy też niby miały podróżować dusze zmarłych). Prawda to, czy znów mi się coś wydaje?
  • OsMiornicaDave tydzień temu
    Gdybym miała przyznać się do jakiś inspiracji to były by to raczej Kroniki Amberu ;)
  • Vespera tydzień temu
    OsMiornicaDave kiedyś czytałam, ale chyba tylko 5 tomów, nie porwały mnie jakoś. Ale to tylko świadczy o tym, ile tropów i motywów krąży po fantasy, jedni twórcy inspirują się drugimi, i tak się to kręci.
  • OsMiornicaDave tydzień temu
    Vespera nie planowałam się niczym inspirować, ale jak się nad tym chwilę zastanowiłam, to kilka książek wywarło na mnie większe wrażenie i ich echa mogły się tutaj pojawić. Z drugiej strony ciężko jest wymyślić coś co jest faktycznie oryginalne, no i czy jest to rzeczywiście konieczne? W fantastyce chodzi chyba głównie o rozrywkę i przyjemność. Piszę ten tekst dla zabawy i stosuję motywy, które mnie bawią 🤷
  • Vespera tydzień temu
    OsMiornicaDave nie ucieknie się od inspiracji, mniej lub bardziej świadomych, bo przecież wszystko już było. I chyba każdy, kto kiedykolwiek próbował coś tworzyć, ma swoje ulubione schematy i stylistyki, z których czerpie. Ja ostatnio mam fazę na inspirowanie się piosenkami, a głównym sponsorem mojego opka, które tu publikuję, jest Hurt w wykonaniu Johnny'ego Casha.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania