Drabble # 2 - Równowaga

Kowalski był samotny i dużo mówił. Wydawał więc słowa na kobiety. Dobrze mu szło. Prawił komplementy, żartował, był przekonywujący, a one jak gołębie za okruszkami szły wprost do jego łóżka. Kowalski nie marudził. Lubił seks – wiadomo, i lubił tembr swojego głosu. Ale pewnego dnia dopadła go nuda, zmarkotniał i ucichł, jakby wyczerpał zapas dźwięków. Zaczął więc słuchać innych, brał całymi garściami, wspierał, pocieszał. I choć było mu dobrze, to czasem chciał się odezwać. Jego słowa jednak ginęły gdzieś pomiędzy obcymi, stawały się nieistotne, a może sam umniejszał ich znaczenie?

Ważne jest, że Kowalski zdobył przyjaciół. Tak przynajmniej mu się wydawało.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha 3 miesiące temu
    Będę to śledzić, lubię wyzwania tego typu.
    Co do treści, przeczytałam i przesłanie/puenta ucieka mi, jak śliska ryba z rąk, usilnie próbująca się wymknąc. Hmm... Mozliwe, że za wczesna pora na mnie.
  • Justyska 3 miesiące temu
    Witaj Ritho! Super, ze bedziesz śledzić, a co puenty to tytul wazny, ale czesto niepotrzebnie komplikuje... eh. Zobaczymy czy jeszcze ktos cos skrobnie.
    Pozdrawiam o chlodnym poranku
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Justysko→Ty zawsze tak napiszesz, że człowiek musi myśleć:))
    W moim odczuciu→na pierwszej szali było dużo egoistycznych słów i branie przed wszystkim - dla siebie... nawet jak były zadowolone...
    Na drugiej - wiele dawał dobra, ale słowa miał już wyczerpane, nie przekonywały. Owszem, ludzi miał wokół. ale w pewnym sensie
    oddali mu to - z pierwszej szali - czerpali dla siebie.
    I tak źle i tak nie dobrze - w pewnym sensie. Zabrakło w nim... no nie wiem... całości jakby.
    Niby równowaga ... ale taka co się kiwa... w ''poziomie''... A poza tym, ładnie jak zwykle, napisałaś. Pozdrawiam -*****
    P.S. Chaos... jest tylko w innym miejscu. Jak chcesz to zerknij:)
  • Justyska 3 miesiące temu
    Hej Dedus dobrze kombinujesz. Dziękuję :)
    Ps. Inni nie byli lepsi od niego...
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Kurcze Justynka truche się męczę z tym drabble. Czytam i czytam i nie wiem. Czyli, że to nie byli prawdziwi przyjaciele? Bo go nie słuchali? A on będąc takim pociesznym nie umiał im o tym powiedzieć? I niby ich miał, ale nie miał się do kogo odezwać. Mimo że nie był już samotny. Wybacz tyle pytań, ale zaintrygowałaś mnie tym.
  • Justyska 3 miesiące temu
    Mia dobre sa Twoje pytania i rozmyślania. Myślę, ze przyjaźń bywa skomplikowana...
    Dziekuje pieknie i pozdrawiam!
  • jesień2018 3 miesiące temu
    Ja chyba rozumiem, widzę to mniej więcej tak jak Dekaos, ale wydaje mi się, że taki temat wymagałby pogłębienia, na które nie ma miejsca w drabblach, więc rozumiem też wątpliwości Mii. Trochę to jest tak pod tezę, Justyska. Myślę, że byłoby bardziej wiarygodnie, gdyby to było dwóch ludzi, a nie jeden, który zmienił nastawienie. Bo w życiu taki bajerant, gdyby się nauczył uważności na innych, to hoho, byłby królem towarzystwa, takim prawdziwym:) Pozdrowienia:)
  • Justyska 3 miesiące temu
    Hej jesien. Tez uwazam, ze temat byloby warto rozwinac, ale w drabblach nie da rady. Duzo tych moich malych tekstow w zeszlym roku mialo taki charakter. Chyba lubie jak tresc budzi pytania a nie daje odpowiedzi i wciaz szukam sposobu wyrazu.
    Ale spokojnie nie wszystkie beda takie dziwne. Dziekuje Ci za ciekawe spostrzezenia i czas :)
    Pozdrawiam!
  • pkropka 3 miesiące temu
    Popularność, kontra głębsze relacje. Skrótowo, ale dosadnie.
    Jeżeli nie mówił, to lubili go za to kim jest, czy za to, że słucha? Ciężko osiągnąć równowagę w relacjach międzyludzkich. A jeszcze ciężej mieć pewność, co sądzą o nas inni.
  • Justyska 3 miesiące temu
    Dzieki pkropko za wlasnie taki koment. Pozdrawiam serdecznie!
  • Canulas 3 miesiące temu
    No tak. Talent można wykorzystywać egoistycznie lub rozdzielać, w tym przypadku, płacąc zejściem ze świecznika.
  • Justyska 3 miesiące temu
    Witaj Can, ciekawe spostrzeżenie. Dzieki piekne i pozdrawiam!
  • Freya 3 miesiące temu
    "Ale pewnego dnia dopadła go nuda, zmarkotniał i zamilkł, jakby wyczerpał zapas dźwięków. Zaczął więc słuchać innych, brał całymi garściami, wspierał, pocieszał. I choć było mu dobrze, to czasem chciał się odezwać." – trochę mi tu koliduje; "wspierał, pocieszał" – w taj narracji (skoro zamilkł), wiem co kaman w zamyśle, jednak jakoś dziwnie to wygląda w/g mnie. Pozdrawiam
  • Justyska 3 miesiące temu
    Hejka Freya tak czytam Twoj komentarz i die zastanawiam... moze zmienie na "ucichł". Przemysle. Milo mi, ze zajrzales, dziekuje i pozdrawiam!
  • yanko wojownik 3 miesiące temu
    Swojski klimat, taki trochę pod ten, w jakim ja czasem się prawie spełniam, ale ja gorzej. Jest inaczej niż poprzednio znaczy, że zapowiada się zapewne spore zróżnicowanie, strzelam w ciemno, że będzie 33 drabble.
  • Justyska 3 miesiące temu
    No tyle mam nadzieję, zobaczymy czy sie uda. Zroznicowanie? To na bank :) Dziękuję, ze wpadles i pozdrawiam!
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Takie przepoczwarzanie się człowieka, z wysysającego soki robaka, w motyla, który może wesprzeć... Nie każdy robak się niestety przepoczwarza. Taka myśl mi przyszła po lekturze.
    Ciekawie i mądrze.
  • Justyska 3 miesiące temu
    Dzieki Maurycy za bardzo ciekawe spojrzenie. Tak troche jest.
    Pozdrawiam!
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Przysłowiowy Kowalski? :) Chyba nie, człowiek, któremu znudziło się własne, egotystyczne podejście do innych. Z wykorzystującego stał się wykorzystywanym.

    To jest tak: brał, brał, brał... oddawał, oddawał, oddawał - ale w pewnym momencie zabrakło równowagi między pierwszą i drugą odsłoną życia. Szale się wyrównały, by później stracić poziom.
    No cóż, trzeba dawać i brać:)
    Pomysł zrealizowany na funkcji głosu w tej miniaturze. Zagłuszać i być zagłuszanym.
    Z tym, że pocieszanie i wspieranie też przecież było oparte na mówieniu, stąd nie mógł zamilknąć.
    Może po prostu zaczął ciszej mówić, no nie wiem, ale jest tu zgrzyt znaczeń:

    " i ucichł, jakby wyczerpał zapas dźwięków. Zaczął więc słuchać innych, brał całymi garściami, wspierał, pocieszał."

    Pozdrawiam:)
  • Justyska 3 miesiące temu
    Witaj Wrotycz, juz Freya zwrocil mi na to uwagę i zmienilam z zamilkl na ucichł, ale myslalam raczej o tym, ze przestal mowic o sobie, ze ucichl w sobie, ale najwyrazniej nie jasno to wyrazilam. No nic dzięki piekne za wizyte, po to w sumie to wyzwanie, dla takich uwag :)))
    Pozdrawiam serdecznie!
  • Justyska 3 miesiące temu
    A jeszcze czemu ten Kowalski, bo kazdy z nas szuka rownowagi w relacjach z innymi, tu jest przerysowane wiadomo... no ale tak jest.
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Okey, ale i dalej masz:
    "I choć było mu dobrze, to czasem chciał się odezwać"
    Rozumiem oczywiście założenie, ale za mało metafory w tych zdaniach sąsiadujących obok siebie.
    Ale tam teges... w sumie, czepiam się:)
    Pozdrówka.
  • Justyska 3 miesiące temu
    Wrotycz wrotycz czepiaj sie :) czepialstwo zabieram i lece dalej.
  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    Kurde, ładne skondensowanie myśli. Niby tylko miniaturka, ale bardzo ciekawa, stawiająca czytelnika przed problemem. Bardzo spoko
  • Justyska 3 miesiące temu
    Witaj Panie B. Wlasnie o ten problem mi chodziło, dziekuje i pozdrawiam!
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    O kurczę Justyska! Jesteś niesamowita! Jak Ty to produkujesz jak świeże bułeczki w piekarni z niespodzianką nadzieniem w środku. O poranku do Justyski na dobre słowo na początek dnia koniecznie wpaść!
  • Justyska 3 miesiące temu
    Ojej kalaallisut bardzo mi milo i zapraszam, przy dobrych wiatrach nadaję przez miesiac :)
  • Antoni Grycuk 2 miesiące temu
    Justyska,
    bardzo fajny przekaz, ale obawiam się, że takich cudów nie ma. Nie da się bez "przełomu" zmienić tak bardzo samego siebie. Obawiam się, że drabble, to nie forma na ten przekaz, bo właśnie nie jesteś w stanie tu opisać tego, co go zmieniło. Bo bez tego to trochę wychodzi sztucznie, trochę takie prześlizgiwanie się po temacie. Być może dlatego, że tak wiele na ten temat już napisano. Takie jest moje zdanie.

    Mimo to niezły tekst, choć do Twoich innych, które czytałem, mu daleko.

    Pozdrawiam.
  • Justyska 2 miesiące temu
    Tak Antoni zgadzam się z Tobą. Miałam tu zbyt wiele myśli na myśli (często mi się to zdarza niestety:)) i tak wyszło niezgrabnie. Ale po to też to wyzwanie.
    Dziękuję i tu!
  • Adelajda 2 miesiące temu
    Rozumiem Kowalskiego - jednak móc być wysłuchanym przez kogoś to największy skarb, najgorzej jest wtedy, gdy wszystko dusi się wewnątrz nas i nie ma przysłowiowo do kogo "gęby otworzyć" - mimo iż otacza nas wielu ludzi. Dzieją się wtedy złe rzeczy z człowiekiem.
    Tak sobie pogdybałam :)
    Zastanawiająca treść.
  • Justyska 2 miesiące temu
    Bardzo trafne gdybanie. :))

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania