Drabble # 2 - Równowaga

Kowalski był samotny i dużo mówił. Wydawał więc słowa na kobiety. Dobrze mu szło. Prawił komplementy, żartował, był przekonywujący, a one jak gołębie za okruszkami szły wprost do jego łóżka. Kowalski nie marudził. Lubił seks – wiadomo, i lubił tembr swojego głosu. Ale pewnego dnia dopadła go nuda, zmarkotniał i ucichł, jakby wyczerpał zapas dźwięków. Zaczął więc słuchać innych, brał całymi garściami, wspierał, pocieszał. I choć było mu dobrze, to czasem chciał się odezwać. Jego słowa jednak ginęły gdzieś pomiędzy obcymi, stawały się nieistotne, a może sam umniejszał ich znaczenie?

Ważne jest, że Kowalski zdobył przyjaciół. Tak przynajmniej mu się wydawało.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha ponad tydzień temu
    Będę to śledzić, lubię wyzwania tego typu.
    Co do treści, przeczytałam i przesłanie/puenta ucieka mi, jak śliska ryba z rąk, usilnie próbująca się wymknąc. Hmm... Mozliwe, że za wczesna pora na mnie.
  • Justyska ponad tydzień temu
    Witaj Ritho! Super, ze bedziesz śledzić, a co puenty to tytul wazny, ale czesto niepotrzebnie komplikuje... eh. Zobaczymy czy jeszcze ktos cos skrobnie.
    Pozdrawiam o chlodnym poranku
  • Dekaos Dondi ponad tydzień temu
    Justysko→Ty zawsze tak napiszesz, że człowiek musi myśleć:))
    W moim odczuciu→na pierwszej szali było dużo egoistycznych słów i branie przed wszystkim - dla siebie... nawet jak były zadowolone...
    Na drugiej - wiele dawał dobra, ale słowa miał już wyczerpane, nie przekonywały. Owszem, ludzi miał wokół. ale w pewnym sensie
    oddali mu to - z pierwszej szali - czerpali dla siebie.
    I tak źle i tak nie dobrze - w pewnym sensie. Zabrakło w nim... no nie wiem... całości jakby.
    Niby równowaga ... ale taka co się kiwa... w ''poziomie''... A poza tym, ładnie jak zwykle, napisałaś. Pozdrawiam -*****
    P.S. Chaos... jest tylko w innym miejscu. Jak chcesz to zerknij:)
  • Justyska ponad tydzień temu
    Hej Dedus dobrze kombinujesz. Dziękuję :)
    Ps. Inni nie byli lepsi od niego...
  • Mia123a ponad tydzień temu
    Kurcze Justynka truche się męczę z tym drabble. Czytam i czytam i nie wiem. Czyli, że to nie byli prawdziwi przyjaciele? Bo go nie słuchali? A on będąc takim pociesznym nie umiał im o tym powiedzieć? I niby ich miał, ale nie miał się do kogo odezwać. Mimo że nie był już samotny. Wybacz tyle pytań, ale zaintrygowałaś mnie tym.
  • Justyska ponad tydzień temu
    Mia dobre sa Twoje pytania i rozmyślania. Myślę, ze przyjaźń bywa skomplikowana...
    Dziekuje pieknie i pozdrawiam!
  • jesień2018 ponad tydzień temu
    Ja chyba rozumiem, widzę to mniej więcej tak jak Dekaos, ale wydaje mi się, że taki temat wymagałby pogłębienia, na które nie ma miejsca w drabblach, więc rozumiem też wątpliwości Mii. Trochę to jest tak pod tezę, Justyska. Myślę, że byłoby bardziej wiarygodnie, gdyby to było dwóch ludzi, a nie jeden, który zmienił nastawienie. Bo w życiu taki bajerant, gdyby się nauczył uważności na innych, to hoho, byłby królem towarzystwa, takim prawdziwym:) Pozdrowienia:)
  • Justyska ponad tydzień temu
    Hej jesien. Tez uwazam, ze temat byloby warto rozwinac, ale w drabblach nie da rady. Duzo tych moich malych tekstow w zeszlym roku mialo taki charakter. Chyba lubie jak tresc budzi pytania a nie daje odpowiedzi i wciaz szukam sposobu wyrazu.
    Ale spokojnie nie wszystkie beda takie dziwne. Dziekuje Ci za ciekawe spostrzezenia i czas :)
    Pozdrawiam!
  • pkropka ponad tydzień temu
    Popularność, kontra głębsze relacje. Skrótowo, ale dosadnie.
    Jeżeli nie mówił, to lubili go za to kim jest, czy za to, że słucha? Ciężko osiągnąć równowagę w relacjach międzyludzkich. A jeszcze ciężej mieć pewność, co sądzą o nas inni.
  • Justyska ponad tydzień temu
    Dzieki pkropko za wlasnie taki koment. Pozdrawiam serdecznie!
  • Canulas ponad tydzień temu
    No tak. Talent można wykorzystywać egoistycznie lub rozdzielać, w tym przypadku, płacąc zejściem ze świecznika.
  • Justyska ponad tydzień temu
    Witaj Can, ciekawe spostrzeżenie. Dzieki piekne i pozdrawiam!
  • Freya ponad tydzień temu
    "Ale pewnego dnia dopadła go nuda, zmarkotniał i zamilkł, jakby wyczerpał zapas dźwięków. Zaczął więc słuchać innych, brał całymi garściami, wspierał, pocieszał. I choć było mu dobrze, to czasem chciał się odezwać." – trochę mi tu koliduje; "wspierał, pocieszał" – w taj narracji (skoro zamilkł), wiem co kaman w zamyśle, jednak jakoś dziwnie to wygląda w/g mnie. Pozdrawiam
  • Justyska ponad tydzień temu
    Hejka Freya tak czytam Twoj komentarz i die zastanawiam... moze zmienie na "ucichł". Przemysle. Milo mi, ze zajrzales, dziekuje i pozdrawiam!
  • yanko wojownik ponad tydzień temu
    Swojski klimat, taki trochę pod ten, w jakim ja czasem się prawie spełniam, ale ja gorzej. Jest inaczej niż poprzednio znaczy, że zapowiada się zapewne spore zróżnicowanie, strzelam w ciemno, że będzie 33 drabble.
  • Justyska ponad tydzień temu
    No tyle mam nadzieję, zobaczymy czy sie uda. Zroznicowanie? To na bank :) Dziękuję, ze wpadles i pozdrawiam!
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Takie przepoczwarzanie się człowieka, z wysysającego soki robaka, w motyla, który może wesprzeć... Nie każdy robak się niestety przepoczwarza. Taka myśl mi przyszła po lekturze.
    Ciekawie i mądrze.
  • Justyska ponad tydzień temu
    Dzieki Maurycy za bardzo ciekawe spojrzenie. Tak troche jest.
    Pozdrawiam!
  • Wrotycz ponad tydzień temu
    Przysłowiowy Kowalski? :) Chyba nie, człowiek, któremu znudziło się własne, egotystyczne podejście do innych. Z wykorzystującego stał się wykorzystywanym.

    To jest tak: brał, brał, brał... oddawał, oddawał, oddawał - ale w pewnym momencie zabrakło równowagi między pierwszą i drugą odsłoną życia. Szale się wyrównały, by później stracić poziom.
    No cóż, trzeba dawać i brać:)
    Pomysł zrealizowany na funkcji głosu w tej miniaturze. Zagłuszać i być zagłuszanym.
    Z tym, że pocieszanie i wspieranie też przecież było oparte na mówieniu, stąd nie mógł zamilknąć.
    Może po prostu zaczął ciszej mówić, no nie wiem, ale jest tu zgrzyt znaczeń:

    " i ucichł, jakby wyczerpał zapas dźwięków. Zaczął więc słuchać innych, brał całymi garściami, wspierał, pocieszał."

    Pozdrawiam:)
  • Justyska ponad tydzień temu
    Witaj Wrotycz, juz Freya zwrocil mi na to uwagę i zmienilam z zamilkl na ucichł, ale myslalam raczej o tym, ze przestal mowic o sobie, ze ucichl w sobie, ale najwyrazniej nie jasno to wyrazilam. No nic dzięki piekne za wizyte, po to w sumie to wyzwanie, dla takich uwag :)))
    Pozdrawiam serdecznie!
  • Justyska ponad tydzień temu
    A jeszcze czemu ten Kowalski, bo kazdy z nas szuka rownowagi w relacjach z innymi, tu jest przerysowane wiadomo... no ale tak jest.
  • Wrotycz ponad tydzień temu
    Okey, ale i dalej masz:
    "I choć było mu dobrze, to czasem chciał się odezwać"
    Rozumiem oczywiście założenie, ale za mało metafory w tych zdaniach sąsiadujących obok siebie.
    Ale tam teges... w sumie, czepiam się:)
    Pozdrówka.
  • Justyska ponad tydzień temu
    Wrotycz wrotycz czepiaj sie :) czepialstwo zabieram i lece dalej.
  • Pan Buczybór ponad tydzień temu
    Kurde, ładne skondensowanie myśli. Niby tylko miniaturka, ale bardzo ciekawa, stawiająca czytelnika przed problemem. Bardzo spoko
  • Justyska ponad tydzień temu
    Witaj Panie B. Wlasnie o ten problem mi chodziło, dziekuje i pozdrawiam!
  • kalaallisut ponad tydzień temu
    O kurczę Justyska! Jesteś niesamowita! Jak Ty to produkujesz jak świeże bułeczki w piekarni z niespodzianką nadzieniem w środku. O poranku do Justyski na dobre słowo na początek dnia koniecznie wpaść!
  • Justyska ponad tydzień temu
    Ojej kalaallisut bardzo mi milo i zapraszam, przy dobrych wiatrach nadaję przez miesiac :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania