Pokaż listęUkryj listę

Niewłaściwy kolor nieba - rozdział 18

Nikka już po chwili tego żałowała.. Oczywiście Inga i Kalia chciały wiedzieć więcej. Trudno, opowie tę historię również Hillowi.

 

- To było tuż przed tym, jak dotarłam do Ellis. Wędrowałam głównie nocami, żeby nie rzucać się w oczy. Spałam w dzień u pomocnych ludzi albo w jakiś gęstych krzakach z dala od głównych dróg… Ale do sedna. Przechodziłam obok jednej z tych dużych farm.

 

- Wiem, gdzie to jest - wtrąciła Kalia.

 

- No to właśnie gdzieś w tamtej okolicy w nocy natknęłam się na patrol Murkey. Wiesz, że tam są raczej same pastwiska, nie było się gdzie schować. A noc była jasna, dwa dni do pełni. Kucnęłam za kępą chwastów, ale i tak było mnie widać - wróciła wspomnieniami do tamtej chwili. Równina zalana księżycowym światłem, patrol i ten żołnierz, który szedł prosto na nią… - Jeden mnie zauważył, jestem tego pewna. Widziałam jego twarz, widziałam, jak zdejmuje karabin i mierzy do mnie.

 

Pierwszy raz o tym mówiła. Myślała, że będzie to trudne, ale teraz słowa jakoś same z niej wypływały.

 

- Myślałam, że za chwilę zginę, spojrzałam więc na księżyc, żeby przynajmniej mój ostatni widok był ładny. I wtedy poczułam obecność, jakby ktoś stał obok i powiedział “Nie przejmuj się, zaraz to załatwimy”. Nie słyszałam słów, ale miałam właśnie takie poczucie, bardzo silne. A tamten… Cały czas na mnie patrzył, ale już mnie nie widział. Spojrzał na broń, jakby się zdziwił, dlaczego trzyma ją w rękach. I odszedł, razem z innymi.

 

- Niesamowite - podsumowała to Inga. Erik kończył przekładać całą historię na tę amerikańską bełkotliwą mowę.

 

- Rzeczywiście, niesamowite - przyznała. - Od tamtej pory ciągle dziękuję Pani Inie i traktuję wszystkich naszych bogów bardziej poważnie.

 

Zakończyła opowieść i nie zamierzała się więcej odzywać. Hill wyglądał na mocno zamyślonego, jakby intensywnie coś rozważał. Zapyta o to, co wydarzyło się na przesłuchaniu? Ale nie, nie zrobił tego, chociaż moment był dobry. Tego Nikka nie potrafiła sobie wyjaśnić. Zresztą, cały Hill zachowywał się inaczej. Już wcześniej zauważyła, że patrzy na nią dziwnie, a kiedy spytała go, kim jest, miała wrażenie, że to zrozumiał. W ogóle wydawało jej się, że Hill tylko udaje, że potrzebuje tłumacza, nie miała jednak pomysłu, jak to sprawdzić. Zapytać? Na pewno odpowie, że nie, i że w ogóle skąd coś takiego przyszło jej do głowy, przecież ten język jest martwy i znają go tylko nieliczni uczeni. Nie będzie więc ujawniać tego, że go podejrzewa. Zamiast tego postanowiła sprawdzić coś innego.

 

Wstała i oznajmiła, że idzie się przejść, rozprostować nogi. Nie spieszyła się, podeszła prawie do wyznaczonej linii, postała sobie trochę, pogapiła się przez okno. Ruszyła wzdłuż linii, co jakiś czas przystawała, rozglądała się. Jej przypuszczenia okazały się słuszne - za każdym razem, gdy na niego patrzyła, pan Hill siedział w taki sposób, żeby widzieć ją choćby kątem oka. Na pewno był wojskowym lub szpiegiem. Komandor Nikka Selino nigdy nie przeszła chociażby podstawowego szkolenia, a wysoki stopień zawdzięczała temu, że wstąpiła do Armii Wyzwoleńczej w pierwszych dniach jej istnienia i właściwie pomagała ją budować, ale przez ponad rok wojny zdążyła się wiele nauczyć. Taka ostrożność, taka obserwacja terenu była właściwa ludziom, którzy wszędzie wypatrywali wroga.

 

Kusiło ją, żeby jeszcze spróbować zajść go od tyłu i sprawdzić jak na to zareaguje, ale stwierdziła, że to będzie przesada. Pooglądała więc sobie jeszcze strażników, a potem wróciła na łóżko. Erik ciągle rozmawiał z Ingą, a pan Hill uprzejmie udawał zainteresowanie. Jej koleżanka właśnie bardzo głośno wyrażała zdziwienie faktem, iż na Erf oddaje się cześć wielu bogom, a czciciele jednego bóstwa uznają istnienie innych za kłamstwo. To był ciekawy temat, ale nie, nie przyłączy się do dyskusji. Niech sobie gadają. Położyła się, pozwoliła myślom odpłynąć, ale coś na suficie przykuło jej uwagę. Pomiędzy metalowymi belkami pod stropem zauważyła kilka urządzeń ze szklanymi soczewkami do złudzenia przypominających to, które stało na stole w trakcie ostatniego przesłuchania. Nadal nie wiedziała do czego dokładnie miało to służyć, ale podobieństwo do lunety sprawiało, że mógł być to jakiś sensor do obserwacji. O to mogła spytać Erika. Wstała więc i znów podeszła do stołu.

 

- Czy mógłbyś mi powiedzieć co to za urządzenia? - zadała to pytanie uprzejmym tonem, jednocześnie wskazując ręką na sufit. Wszyscy podążyli wzrokiem za tym gestem.

 

- Eee, to? To są te, no… - tłumacz zaczął kręcić, nie wiedział, co powiedzieć. Nikka nie wierzyła w to, że pierwszy raz widzi coś takiego, obstawiała raczej, że biedny cywil nie ma pojęcia, ile może im wyjawić.

 

Hill coś powiedział obojętnym tonem. Erik przytaknął mu gorliwie i od razu przetłumaczył:

 

- To czujniki przeciwpożarowe, wiecie, jakby coś zaczęło się palić, to włączy się alarm. Przepraszam, nazwa wyleciała mi z głowy - dodał po krótkiej przerwie. Nikka nie uwierzyła w ani jedno jego słowo, ale podziękowała mu wylewnie.

 

- Ach, przeciwpożarowe… Jesteśmy naprawdę wdzięczne, że dbacie o nasze bezpieczeństwo, naprawdę. Przez chwilę myślałam, że to coś, przez co możecie na nas patrzeć, ale to przecież byłoby niedorzeczne - ukłoniła się lekko i jak gdyby nigdy nic odwróciła się, by odejść na swoje posłanie.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania