Pokaż listęUkryj listę

Niewłaściwy kolor nieba - rozdział 45

- Więc na podstawie tego, co tam zobaczyłam, można założyć, że sojusz z Tellarią doszedł do skutku, i wreszcie zaczyna nam się powodzić w tej wojnie - Nikka zakończyła swoją relację. Nawet nie usiadły, dziewczyny dopadły do niej tuż za czerwoną linią, obstąpiły ją i słuchały przejęte.

 

- Szkoda, że ten chorąży nie przeżył - westchnęła Inga. Nikka przytaknęła jej i na chwilę spuściła wzrok. Przypomniała sobie widok sponiewieranego ciała z upiornym Y wyciętym na piersi. Kolejna rzecz, która będzie powracać w bezsenne noce.

 

- Tak. No i system bez zasilania, nie mogłam sprawdzić niczego. Inga, a ty wiesz coś może na temat Czwartej Brygady Zachodniej Floty? Jej pieczęć była na dokumentach, a ja nijak jej nie kojarzę…

 

Dziewczyna szukała czegoś w pamięci, jednak finalnie pokręciła przecząco głową.

 

- Zawsze były trzy brygady. Widocznie stworzono nową.

 

- Widocznie… - urwała, widząc Margaretiego i Erika Czena wchodzących pospiesznie na halę. Kolonel wciąż wyglądał na zdenerwowanego.

 

Erik uśmiechnął się do nich i chciał się przywitać, serdecznie jak zwykle, ale Margareti nie dał mu dojść do głosu. Mówił szybko, świdrując Nikkę intensywnym spojrzeniem brązowych oczu. Tłumaczowi nie pozostało nic innego, jak tylko tłumaczyć.

 

- Tak w skrócie pan Margareti bardzo chce wiedzieć, gdzie byłaś i co tam robiłaś - streścił, kładąc nacisk na słowo “bardzo”.

 

- Oczywiście, zapraszam, usiądźcie, chętnie wszystko opowiem - Nikka wykrzesała z siebie resztkę entuzjazmu. Ostatnie, na co miała teraz ochotę, to mówić to wszystko jeszcze raz Amerikanom. Najchętniej kazałaby kolonelowi poczekać na raport Hilla i stamtąd czerpać informacje, ale miała przeczucie, że ów raport będzie przeznaczony dla zupełnie kogo innego i Antony Margareti nieprędko ujrzy go na oczy, o ile w ogóle uda mu się do niego dotrzeć. Ale teraz musiała poudawać miłą i robić to, czego zażąda.

 

Jak zwykle zaprosiła ich do stołu, jakby to ona była właścicielką tego wszystkiego. Usiedli też jak zwykle: ona z Ingą po jednej stronie, kolonel i tłumacz naprzeciwko. Ciągle brakowało krzesła i Kalia musiała przysłuchiwać się rozmowie z łóżka. Kiedyś prosiły o jeszcze jedno, ale go nie dostały.

 

Komandor zebrała się w sobie, zerknęła na Ingę. Zadowolona mina koleżanki dodała jej trochę siły, ale wciąż, chciała teraz po prostu opaść na ten stół i tak posiedzieć w bezruchu z godzinę, może dłużej. Jednak obowiązki nie zaczekają.

 

- Kolejny statek przeleciał z naszego świata do waszego - postanowiła pominąć szczegóły. - Rozbił się o powierzchnię morza, sternik niestety nie przeżył. Pan Hill pokazał mi wrak i zwłoki w zamian za pewne… informacje techniczne. Byliśmy w innej bazie wojskowej, na północy, oddalonej jakąś godzinę jazdy autem.

 

Widać było, że dla Margaretiego te wieści były zupełną nowością. Nie potrafił ukrywać emocji tak dobrze jak Hill.

 

- Wiem, że pana zdaniem nie powinnam nigdzie z nim iść i mu ufać - dopowiedziała szybko. - Ale to było dla nas naprawdę ważne.

 

- A ufasz mu? - spytał poważnie.

 

- Oczywiście, że nie… wiem - dokończyła niezręcznie i uświadomiła sobie, że to prawda. Tak, Itan zrobi wszystko, żeby osiągnąć swój cel, to było dla niej jasne. Z drugiej strony jednak Pan Reed uratował jego, nie ją, więc coś musiało być w tym człowieku. Później o tym pomyśli. - Dziś współpracowało mi się z nim dobrze, wywiązał się ze swojej części umowy.

 

- Bo dałaś mu dokładnie to, czego chciał - czyżby słyszała w głosie Margaretiego ironię? Ciężko to wyczuć, kiedy nie zna się języka i czeka na przekład.

 

- A on dał mi to, czego ja chciałam - zripostowała. - Wreszcie coś zaczęło się dziać, wreszcie wiemy, że nie jesteśmy jakimś przypadkiem, tylko przechodzenie między naszymi światami jest możliwe. Wasi uczeni wyglądali na kompetentnych, w końcu uda się im odkryć jak otwierać przejście na zawołanie.

 

- I wreszcie wrócimy do domu - dokończyła Inga, gdyż Nikce zaschło w gardle i urwała dość nagle.

 

- Tego wam życzę - oznajmił Margareti i wstał, dając znać, że to już koniec na dziś. Nikka odczekała kilka sekund i również wstała. Skinęli sobie głowami z szacunkiem. Może Antony wcześniej nie rozumiał, dlaczego poszła na tę współpracę, ale teraz już wszystko powinno być dla niego jasne. Jako wojskowy na pewno wiedział, jak ważny jest dostęp do informacji.

 

- Jeśli chcesz, to mogę jeszcze zostać… - usłyszała, jak Erik zwraca się do Ingi, ta jednak odmownie pokręciła głową.

 

- Lepiej przyjdź jutro - odpowiedziała mu z uśmiechem. Ciepłym, szczerym uśmiechem, który jasno sygnalizował, że jest dla niej kimś więcej niż tylko tłumaczem.

 

W głowie Nikki zrodził się pewien plan… Może Indze się to nie spodoba, ale powinna to zrozumieć. Na wszelki wypadek ją uprzedzi, żeby nie wywoływać niepotrzebnego konfliktu. Ale nie dziś. Dziś wieczorem będą jeszcze świętować, chociaż nie miała na to ochoty. Powiedziała już wszystko, co było trzeba, ale widziała po minach dziewczyn, że chcą roztrząsać i obgadywać każdy szczegół. Z tego właśnie powodu Inga odprawiła Erika.

 

Weź się w garść i daj im to, czego od ciebie oczekują - nakazała sobie w myślach, po czym promiennie uśmiechnęła się do koleżanek. Miała nadzieję, że są zbyt zaaferowane, by dostrzec fałsz.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania