Pokaż listęUkryj listę

Niewłaściwy kolor nieba - rozdział 26

Kalia wróciła kiedy na zewnątrz słońce już powoli zbliżało się do zachodu. Szła z Hillem, uwieszona na jego ramieniu. Inga i Nikka od razu rzuciły się w ich stronę, ale powstrzymał je strażnik z bronią. Dziewczyna wyglądała na oszołomioną, miała też zaczerwienione i załzawione oczy. Hill zaskakująco delikatnie podtrzymał ją, gdy potknęła się o własne nogi, po czym oddał ją Indze.

 

- No, no, pani komandor Selino, kto by się spodziewał? Czy może wolisz, żeby cię nazywać Królową Piratów? - pytał Nikkę drwiącym tonem, ale ona puściła to mimo uszu. Razem z Ingą ostrożnie oglądały Kalię szukając śladów po torturach, nic jednak nie znalazły. Dziewczyna kurczowo złapała się Ingi i zaczęła łkać.

 

- Dlaczego Nikka mnie nie lubi? Dlaczego się ze mnie śmieje? Chciałam… być taka jak ona, a ona mnie nie lubi… - szlochała pociągając nosem.

 

Nikka podwinęła jej najpierw jeden, potem drugi rękaw. Tak jak myślała: w zgięciu lewego łokcia widać było świeży ślad po igle. Widocznie ten żółty lek zadziałał na Kalię tak, jak powinien zadziałać na nią.

 

- Przepraszam, przepraszam cię, nie powinnam się z ciebie śmiać, przepraszam… - szeptała teraz gorączkowo do pogrążonej w rozpaczy dziewczyny. - I lubię cię, Kalia, oczywiście, że cię lubię, nie wiem, dlaczego pomyślałaś....

 

- Dość tego Selino, teraz pójdziesz ze mną - ostro przerwał im Hill.

 

- Inga, wytłumacz jej potem, że to nie jej wina. Podał jej to samo świństwo, co mi - oświadczyła, po czym dumnie odwróciła się do Hilla.

 

- Tak, jestem Nikka Selino, komandor Armii Wyzwoleńczej, służę królowi i Królestwu Akurii - prowokacyjnie patrzyła mu prosto w oczy. - A ty kim jesteś panie Hill? Jeśli to w ogóle jest prawdziwe nazwisko - zakończyła równie drwiąco, ale on, oczywiście, nic sobie z tego nie robił.

 

- To ty masz odpowiadać na pytania - zbył ją. - Chodźmy, przed nami wiele pytań.

 

Nie odezwała się już więcej, chociaż próbował ją zagadywać kiedy skuwał jej ręce metalowymi kajdankami, kiedy prowadził ją na zewnątrz na pakę małej ciężarówki i kiedy przykuł ją dodatkowo do zaczepu wystającego z karoserii. Towarzyszył im wysoki czarnowłosy mężczyzna, jak dotąd milczący. Nikka z rozbawieniem zauważyła, że ma na sobie takie same dziwaczne spodnie z kieszeniami, jakie miał Hill w trakcie ich pierwszego spotkania. Miał też broń, zauważyła ją pod kurtką, gdy siadał na niskiej ławeczce naprzeciw niej. Gdyby nie była skuta, może zdążyłaby po nią sięgnąć, ale teraz nie miała takiej możliwości. Hill uderzył dwa razy pięścią w metalową przegrodę oddzielającą ich od sternika, dając mu znak do jazdy, po czym usiadł obok niej.

 

- Nika, Nika, już widzę, jak planujesz coś zrobić z tym… pistoletem, tak?

 

Nie odpowiedziała mu na pytanie, ale nie mogła się powstrzymać, by go nie poprawić.

 

- Mówi się Nikka, przez dwa k. Jak mam z tobą rozmawiać, skoro nawet nie potrafisz wymówić mojego imienia?

 

- Tak jest, pani komandor, zapamiętam to, Nikka, przez dwa k, oczywiście. A wy tam w tej Akurii rekrutujecie do wojska od ilu lat? Ośmiu? Dziesięciu? Ty chyba zaczynałaś jako pięciolatka, prawda? W każdym razie imponująca kariera, gratuluję.

 

Próbował ją zdenerwować, wyprowadzić z równowagi. Obrzuciła go spojrzeniem, które miało mówić “wiem, co kombinujesz”, po czym podniosła głowę i utkwiła wzrok w suficie. Ciągle jeszcze nie dotarła do niej groza sytuacji. Zdawała sobie sprawę, że Hill bynajmniej nie zabiera jej na miłą pogawędkę do ogrodu, parku czy w inne równie urocze miejsce. Ale fizycznie jeszcze tego nie odczuwała. Ciągle czuła ulgę, że Kalii nie spotkało nic złego, że Hill poprzestał na podaniu jej tego czegoś.

 

Tymczasem jej towarzysze podróży wymienili między sobą parę zdań i zaśmiali się z jakiegoś żartu.

 

- Cieszę się, że twoja błyskotliwa wojskowa kariera wyszła na jaw - Hill nie zamierzał dawać jej spokoju. - Ułatwiłaś mi pracę, nie będę ukrywać. Gdybyś była cywilem… No, nie byłoby to dla mnie zbyt komfortowe. A teraz jesteś jak każdy inny żołnierz obcego państwa.

 

Uśmiechnął się do niej, samymi kącikami ust. Jasnoniebieskie oczy pozostały niewzruszone. To ją zmroziło, ale miała nadzieję, że nie zauważył.

 

- W takim razie pani Nikko, może zechciałaby sobie pani to ułatwić i szczerze odpowiedzieć na kilka pytań? Nie odjechaliśmy jeszcze daleko, możemy wrócić i oprowadzi mnie pani po swoim tajemniczym statku.

 

- To wykluczone, Hill.

 

- Jak sobie chcesz, Selino, ale pamiętaj, to zawsze będzie dostępna opcja. To od ciebie będzie zależeć kiedy przerwiemy pracę.

 

To brzmiało jak zwykła pogawędka, ale w każdym jego słowie czaiła się groźba. Nikka zaczynała czuć chłód w stopach i dłoniach, jakby jej krążenie nagle zwolniło. Dziwne, w chwili stresu serce powinno przecież bić szybciej… Zacisnęła pięści, mocno, aż poczuła jak paznokcie wbijają jej się we wnętrze dłoni. Zabolało, ale dzięki temu wróciła do normalności, przynajmniej na jakiś czas.

 

- Zanim dojedziemy, możemy jeszcze sprawdzić jedną rzecz - kontynuował Hill jak gdyby nigdy nic. Wyciągnął znaną już Nikce metalową kasetkę i nabrał żółtego płynu do strzykawki. Robił to powoli, bo ciężarówką trochę trzęsło.

 

Czarnowłosy spytał o coś Hilla, ten zbył go krótkim zdaniem. Oddałaby wiele, by rozumieć ich język. Bez oporu dała sobie wstrzyknąć to świństwo, zadziała to zadziała, trudno. Hill nie był delikatny, wbił igłę szybko i głęboko. Syknęła, ten drugi uśmiechnął się szyderczo. Minęło kilka minut, Hill ciągle mówił, ale ona nie czuła żadnej różnicy. Specyfik znów nie zadziałał, podziękowała więc Pani Zoyannie, która widocznie uczyniła ją odporną.

 

- Będziesz musiał się bardziej postarać, Hill. W ogóle ty masz jakieś imię?

 

Zignorował ją i zaczął rozmawiać z czarnowłosym, który wydawał się być zdziwiony tym, że lek nijak na nią nie wpłynął. Co jakiś czas Hill uprzejmie pytał ją, czy jednak się nie rozmyśliła i nie zechce załatwić sprawy rozsądnie i pokojowo, ona odmawiała, coraz mniej uprzejmie. Podróż ciągnęła się i ciągnęła, ale chyba nie trwała dłużej niż dwie godziny. Kiedy wyprowadzili ją z ciężarówki, nie zapadły jeszcze całkowite ciemności. Ciekawie rozejrzała się po nowej okolicy, ale zobaczyła tylko las, drogę, światła miasta gdzieś w oddali i nieduży dom, do którego właśnie zmierzali. Sternik wysiadł wraz z nimi. Był równie wysoki, jak ten czarny, ale sporo od niego starszy i łysy, za to mocno zarośnięty na twarzy. Czyli było ich trzech, w tym przynajmniej jeden uzbrojony. A ona wciąż w kajdanach, marne szanse.

 

W środku domu uderzył ją dziwny zapach, jakby przez dłuższy czas nikt tu nie mieszkał. Nie miała szans obejrzeć wnętrza, bo od razu sprowadzili ją stromymi schodami prosto do piwnicy i wrzucili do niewielkiej, lecz wysokiej celi z metalowymi drzwiami. Tam Hill łaskawie zdjął jej kajdany.

 

- Nikka, masz jeszcze szansę. Jeszcze nie musimy tego robić.

 

- Ile razy mam powtarzać? Nie mogę, Hill, nie mogę - cela miała kamienną podłogę i mały odpływ, więc łatwo było zmyć krew. Na pewno nie była pierwszą osobą zamkniętą tutaj. Co by się nie działo, spróbuje wytrzymać dzień, jeden dzień.

 

- Jak sobie chcesz. Ale pamiętaj, wystarczy tylko trochę szczerości, i wszystko będzie dobrze.

 

Cofnął się o krok, dotknął czegoś na ścianie, a ją zalało oślepiające białe światło. Potem odezwał się do swoich kolegów i zdawał się na coś czekać. Usłyszała jakby szum wody w rurach, gdzieś obok, całkiem blisko. Po chwili zjawili się tamci, każdy z blaszanym wiadrem pełnym wody.

 

- Pomyślałem, że pani komandor może brakuje morza - Hill przepuścił ich w drzwiach. Domyśliła się, do czego zmierza, i tylko zamknęła oczy. Tak, dwa wiadra lodowatej wody wylądowały prosto na niej. - Nie jest słona, ale nie można mieć wszystkiego. W każdym razie baw się dobrze.

 

Po prostu wyszli, zostawiając ją samą, przemoczoną, zziębniętą, skąpaną w jaskrawym blasku.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • wolfie 4 miesiące temu
    W końcu Hill powoli zaczyna odkrywać swoje karty :)
  • Vespera 4 miesiące temu
    No taką chłop ma pracę, cóż poradzić :)
  • Clariosis 3 miesiące temu
    Bardzo dobrze budujesz napięcie. Historia rozwija się powoli i logicznie, za to wielki plus. Teraz tak naprawdę jako czytelnicy jesteśmy w tym samym położeniu co Nikka, nie wiemy, co będzie dalej i to jest niesamowite, gdy przeżywasz historię razem z bohaterem... Naprawdę, nie wiem do czego ta historia zmierza i to sprawia, że jest tak ekscytującą podróżą. W końcu kolor nieba jest niewłaściwy, a one chcą ujrzeć ten właściwy dla siebie...
    Pozdrawiam.
  • Vespera 3 miesiące temu
    Dziękuję za miłe słowa.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania